Jak zacząć działać?

Często dostaje maile od czytelników, którzy oczekują mojej porady na temat efektywności, zarządzania sobą w czasie czy uporządkowania swojego życia i otoczenia. Ostatnio blog stał się trochę bardziej popularny stąd nasiliła się też liczba wiadomości na skrzynce pocztowej. Zazwyczaj wszystko sprowadza się do kilku rzeczy, które są ze sobą powiązane. Najczęściej występujące problemy to:

  • Chce wcześnie wstawać, ale nie wiem jak
  • Mam bałagan w pokoju i nie wiem co z tym zrobić
  • Jestem nieśmiały, chciałbym/chciałabym wyjść do ludzi
  • Chciałbym regularnie biegać, ale nie wiem jak się za to zabrać

Absurdalne problemy

Przeczytaj powyższe kwestie. Czy to nie jest śmieszne? Ludzie piszą do mnie pytając jak zacząć regularne bieganie, podchodząc do tego, tak jakby to było projektowanie bomby atomowej, a ja byłbym inżynierem, który wie jak tego dokonać. Skąd się to bierze?
Po prostu ludzie się z natury leniwi. Od wieków człowiek szuka magicznych sposobów, które zamienią metal w złoto a wodę w paliwo. Od lat szukają sposobów na to, aby pracować efektywniej, móc nie spać i pracować w pełnej koncentracji przez długi czas. W efekcie powstały różne środki, które dają nam namiastkę tego niezrealizowanego marzenia. Statystyki pokazują, że co raz więcej osób sięga po jakieś świństwa, po to, aby w łatwy sposób uzyskać to czego pragną. Zawsze powtarzam, że gdyby sukces przychodził łatwo to nie miałby tak wspaniałego smaku. Musi być ciężko, aby to był sukces! Cokolwiek chcesz osiągnąć to musisz się po prostu za to wziąć. Jeszcze raz wróćmy do powyższych pytań z maili:

  • Chcę wcześnie wstawać, ale nie wiem jak.
    Moja odpowiedź: bardzo prosta sprawa. Przed snem nastawiasz budzik w telefonie, który odstawiasz kawałek od łóżka. Rano budzik dzwoni, budzisz się i zaczynasz kolejny dzień. Proste, prawda?
  • Mam bałagan w pokoju i nie wiem co z tym zrobić
    Moja odpowiedź: Bardzo prosta sprawa. W jedno popołudnie wyłączasz komputer, puszczasz fajną muzykę i sprzątasz. Proste, prawda?
  • Jestem nieśmiały, chciałbym/chciałabym wyjść do ludzi.
    Bardzo prosta sprawa. Wchodzisz na facebooka, wybierasz kilku znajomych z którymi się nie widziałeś i proponujesz wyjście na piwo/ meczyk piłki nożnej czy coś podobnego. Proste, prawda?
  • Chciałbym regularnie biegać, ale nie wiem jak się za to zabrać.
    Moja odpowiedź: Bardzo prosta sprawa. Zakładasz spodenki, koszulkę, wiążesz buty i wychodzisz na dwór. Proste, prawda?

Prawdziwy sekret!

Czasem na siłę szukamy magicznych sposobów na rozpoczęcie działań, a przecież to jest takie proste. Zastanów się co planujesz zrobić od pewnego czasu i ciągle to odkładasz myśląc, że to takie ciężkie. Zazwyczaj jest tak, że daną czynność kojarzymy z bólem psychicznym. Przypomnij sobie jaki ból sprawia ci sytuacja, gdy musisz uczyć się np. na egzamin z materiału, którego nie lubisz? Co wolałbyś robić w zamian? Mógłbyś sprzątać, malować ściany, iść pracować do kopalni i poświęcić wszystko byleby się tylko tego nie uczyć? Hehe też tak mam, ale trzeba sobie uświadomić, że „nic samo się nie zrobi”. To twój wybór, to ty decydujesz. Twoje życie w twoich rękach. Najprostsza prawda życiowa, kryje się w tym filmiku.

Czy można człowieka zmienić?

Kiedyś, gdy trafiłem w świat rozwoju osobistego, zacząłem czytać ciekawe książki i trafiać na wybitne artykuły czułem się tym strasznie podjarany. Dzieliłem się każdym ciekawym materiałem z innymi, próbowałem na nich jakoś wpłynąć, ale jakoś to nie wychodziło. Zauważyłem, że Ci, którzy sami chcą się zmienić- zmieniają się. Dziś robię całkowicie inaczej. Nie mówię znajomym o ciekawych artykułach, nie mówię o książkach godnych przeczytania. Jeżeli ktoś zainteresuje się tematem to zawsze do mnie piszę i w ten sposób wiele osób „podkręciło swoje życie”. Przestałem wierzyć w to, że człowieka można zmienić, ponieważ to on zmienia się sam. Ty możesz dać jedynie chwilowy bodziec, dać mu temat do „przemyślenia” jednak to od niego zależy co z tym zrobi.

Warto pamiętać, że siła do zmian jest tylko w Nas samych. Możesz czytać różne ciekawe blogi, artykuły i książki jednak bez twojego pierwszego ruchu nie będzie efektów. Często wyolbrzymiamy problemy, szukamy sposobu na ich rozwiązanie chociaż to jest tak naprawdę bardzo blisko. Jeżeli chcesz zacząć coś robić to po prostu zrób to. Zacznij i zrób pierwszy krok. Krótko mówiąc:

 

„Pierwszy krok jest najważniejszy” – Arystoteles

Chcesz biegać regularnie? Załóż buty i wyjdź z domu. Nie myśl o technikach biegania, nie myśl gdzie będziesz biegł. Nie przedłużaj tej chwili tylko naucz się zaczynać pewne czynności z automatu. Zazwyczaj gdy przesuwamy dane zadanie to doszukujemy się negatywnych aspektów- szukamy powodów, żeby tego nie robić zamiast po prostu wziąć się za to. Podobnie jest z innymi nawykami takimi jak regularna nauka czy wczesne wstawanie. Pytasz jak zacząć? Po prostu zacznij.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Arish

    Ha, racja Majowy. Też kiedyś byłam strasznym leniem, ale pewnego dnia po prostu postanowiłam to zmienić. Dzisiaj powoli zaczynam zarabiać pierwsze pieniądze i spełniać marzenia. To wcale nie takie trudne :)
    Pozdrawiam!

    • Anonim

      Arish- Tak trzeba :) Jak się człowiek nakręci to już później idzie bardzo łatwo. Powodzenia :) 

  • Daniel Barszcz

    Cześć. ;)
    Ludzi z natury są leniwi i zawsze by chcieli osiągnąć wiele nic nie robiąc. Niestety tak się nie da więc zamiast zabrać dupę i zaczął działać szukają czegoś co ułatwi im osiągnięcie celu. W niektórych przypadkach dochodzą do takiego stopnia, że nawet najprostsze czynności chcą sobie ułatwić co nie zawsze jest dobre.
    Tak naprawdę artykuł można by zminimalizować do jednego zdania bo nic więcej nie potrzeba. Ludzie którzy chcą coś osiągnąć robią wszystko aby to osiągnąć. Zasada jest prosta. Trzeba ruszyć dupę.
    Nic nie robiąc ludzie przyzwyczają się do nic nie robienia przez co mała rzecz do zrobienia wywołuje u nich jęczenie. Odwrotnie jest zaś z osobami które robią wiele. Dla nich mała rzecz jest czymś łatwym do wykonania.
    Nikogo nie zmieni się jeżeli sam się nie chce zmienić. Wniosek do którego dochodzą wszyscy którzy chcieli kogoś zmienić. Osobiście również dobrze mi, który wywarł na mnie ogromne zmiany jeżeli chodzi o rozwój.
    Do dzieła!
    Pozdrawiam,
    Daniel

    • Anonim

      Daniel- masz 100% rację. Trzeba mocno ruszyć dupę i działać, bo tak jak napisałem w artykule- samo się nie zrobi. Musi być nasz wysiłek- nasza praca. 

  • aivalar

    Racja! Zgadzam się niemal w stu procentach. Zwłaszcza z ostatnim zdaniem. Żeby zacząć, trzeba zacząć. Brzmi jak masło maślane, a jest totalnie prawdziwe i skuteczne. Nie ma żadnego innego sposobu, nie można się po prostu obudzić pewnego dnia ze świetną kondycją i całą potrzebną wiedzą w jednym palcu. :) 

    Nie można też zmienić całego świata, ale można zmienić siebie. I to jedyna zmiana, która przynosi prawdziwe efekty. Bo nic na siłę. Innych można zainspirować, w jakiś sposób zmotywować, podsunąć pomysł, jednak chęć oraz działanie musi wyjść ze środka, a nie z zewnątrz. „Samo się nie zrobi”. Nawet, jeśli na początku jest trudno wyjść do świata, odważyć się, zrobić krok do przodu, to satysfakcja z odniesionego sukcesu, osiągniętego celu, nawet tego najmniejszego – jest wspaniała. Aż chce się żyć, kiedy życie jest pełne działania! :D

    Btw. bardzo lubię Twoją stronę. Cieszę się, że na nią trafiłam. :))

    • Anonim

      aivalar- Bardzo mi się podoba to co tutaj napisałaś- świata nie zmienimy ale możemy zmienić siebie. I gdyby każdy wziął sobie to do siebie to na prawdę fajnie żyłoby się wszystkim :) 

      Dzięki za miłe słowa :) 

  • .Ol.

    Hej!
    Michał, szczere to było i takie prosto z mostu… gratuluję postawy :)) Tak jakbyś już był sfrustrowany tymi mailami i miarka się przebrała ;p 
    I zgadzam się ze wszystkim oprócz tej nieśmiałości. Moim zdaniem wyjście do ludzi nie jest sprawą najprostszą, szczególnie jeśli się ma jakieś opory i czuje się jakąś „niechęć” z drugiej strony. Możliwe, że wszystko siedzi w naszej głowie, ale jeżeli otaczający Cię ludzie nie akceptują Twojego światopoglądu, to nie wiem czy jest sens próbować się na siłę z nimi doagadywać. Sama jestem w takiej sytuacji, a dodatkowo jest mi trudniej, bo jako nonkonformistka nie lubię/umiem przymykać oko na to co mi się otwarcie nie podoba ;)
    A jeśli chodzi o zapał, to jeżeli czegoś nie zrobię, to zawsze wiem kogo winić o to najpierw – siebie oczywiście!

    Pzdr,
    .Ol.

    • Anonim

      .Ol. – bo miarka trochę się przebrała :) Sporo czasu poświęcam na odpisywanie na maile i zazwyczaj pisze o tym o czym już na blogu wspominałem. W sumie z tą nieśmiałością masz trochę racje- tu może lekko przesadziłem. Myślę jednak, że jeżeli mamy znajomych, którzy nie akceptują naszego światopoglądu to bez sensu się z nimi spotykać. Dobrzy znajomi to tacy, którzy akceptują jacy jesteśmy, tacy przy których nawet nie będzie nam wstyd jak zrobimy coś głupiego. Trzeba wrzucić na luz :) 

      • .Ol.

        Dokładnie tak, dlatego myślę, że takich ludzi nie można nazwać znajomymi ;0 trochę mi szkoda, że to tak wygląda, ale czuję,  że ze swojej strony nie mogę już więcej zrobić, bo nie chcę oszukiwać samej siebie.. Myślę, że na wszystko przyjdzie czas i już niedługo spotkam ludzi, w których towarzystwie będę się dobrze czuła. Jeszcze tylko żeby serce nie było złamane, to łatwiej byłoby do pewnych rzeczy podchodzić otwarcie… ;)

        ps Tak się chyba pospieszyłeś z tym stwierdzeniem, ale to wynika z tego, że sam masz z tysiąc znajomych i teraz wydaje Ci się to łatwe :)

  • Leszek Cyfer

    Ostatnie zdanie jest najważniejsze w całym tekście. 

    Po prostu zacznij.

    Nie ‚po prostu zrób to’, tylko zacznij. W końcu co to za problem zacząć. A jak już robisz to co za problem po prostu kontynuować. A jak skończysz zawsze możesz przecież zacząć znowu.

    Aż powtarzane działanie przekształci się w nawyk.

  • Kaśka

    Ludzie z natury są leniwi, ale niektórzy również głupi. Wiedzą, jakie korzyści przynosi np. wczesne wstawanie, a i tak im się nie chce, wstają o 12 zaspani. Przecież wiedzą co i jak, a i tak najpierw pochłoną całą teorię, wykują wszystkie cudowne metody, a później brak chęci, aby zacząć wdrażać to w praktykę. 
    I zwieszam tutaj z pokorą głowę! Dużo rzeczy chciałaby zmienić, ale zawsze zacznę, później brak motywacji i wkracza efekt jo-jo.
    Fajny wpis i rzeczywiście to wszystko prosta sprawa. 

    • Nie chodzi o to ze ludzie są głupi. ludzie mądrzy tez robią głupie rzeczy. Motywacja nie bierze się tylko ze zrozumienia problemu, ale też z emocji które on wzbudza.

      Tak więc np w przykładzie -Chciałbym regularnie biegać, ale nie wiem jak się za to zabrać- chodzi o to że samo bieganie jest dla wielu ludzi nudne, i to nie prawda że chcieli by biegać. wręcz przeciwnie, nie che im się biegać, muszą się do biegania zmuszać. Bieganie ich meczy i nudzi. Emocje są negatywne. a robienie czegoś co wzbudza negatywne emocje nie jest szczególnie mądre.

      Co w takim razie zrobić, żeby osiągnąć ten prawdziwy cel kryjący się za zdaniem- Chciałbym regularnie biegać, ale nie wiem jak się za to zabrać , czyli- Chciał bym schudnąć, poprawić formę?

      wybrać taka formę aktywności która wzbudza nasze pozytywne emocje- może taniec? może rower? może narciarstwo, pływanie? możliwości jest wiele. samo bieganie tez można urozmaicić biegając w ciekawe miejsca, z ciekawymi ludźmi, słuchając w między czasie czegoś ciekawego.

      I często bardzo podobna zasada może działać w innych tego typu problemach. 
      pozdrawiam.

    • DeepLess

      MAM TAK SAMO JAK TY..:/
      No właśnie łatwo powiedzieć/napisać a trudniej zrobić. Generalnie jestem po wyleczonej depresji przez rok bez pracy i trudno się do czegokolwiek zabrać, cały dzień cały czas przelatuje jakoś przez palce. Zawsze próbuje coś zaplanować na następny dzień a później i tak każdy następny przypomina poprzedni! Czy da się na to coś poradzić? Wydaje się takie proste ale jakoś tyle razy próbowałem i nie wychodzi. Czasem już zaczynam wątpić w to że coś jeszcze zrealizuje. Żyje marzeniami, wtedy czuję się lepiej. Realizacja jakby jest poza moim zasięgiem. Wiem, może to dal Was abstrakcja bo jak coś chcecie zrobić to po prostu to realizujecie ale ja mam chyba jakąś blokadę. Sam tego nie rozumiem. Jakby coś na styku nie możności i całkowitego rozlania się czasu w którym coś miałem zrobić. Lepiej chyba tego nie opiszę.

  • Anonim

    Leszek Cyfer- Z tym nawykiem masz rację. Z czasem nam to wchodzi w krew i sprawia dużo przyjemności. Trzeba tylko zacząć.

    Kaśka- Nie można się obwiniać całkowicie bo nikt nie jest w 100% idealny. Czasem potrzeba czasu. Z tą głupota ludzką to kij tam z wczesnym wstawaniem. Gorzej, gdy ktoś świadomie wypala paczkę fajek dziennie a nie ma żeby dołożyć sobie odrobinę pieniędzy na „czarną godzinę”. 

  • No tak trzeba zacząć ale też trzeba kontynuować co się zaczeło. Jednorazowa akcja daje jednorazowe efekty, potem powraca stary nawyk lenistwa itd.
    Ja tu bym Michał dopisała zacznij i nie odpuszczaj jak mnie pierwszy zachwyt. Wypracuj nowy świadomy rytułał, nawyk czy jak to inaczej zwać. No fakt o wypracowywaniu nawyków już  nieraz pisałeś.

    Rytułały to coś co na nowo ostatnio odkrywam. W sumie skłoniłeś mnie bym sięgła spowrotem po pewną ksiazkę własnie o tym. Czytałeś moze „Moc pełnego zangarzowania”?

    • Leszek Cyfer

      Jedyna chwila w której możesz coś zrobić to tutaj i teraz. Reszta jest dla nas niedostępna.

      Dlatego nawyk zaczynania to coś bardzo skutecznego – przecież zaczęcie nie wymaga skończenia, ani nawet robienia czegoś perfekcyjnie. Po prostu zaczynasz i robisz tak długo jak długo możesz. A potem ponownie zaczynasz – być może w innym miejscu, być może kontynuując fragment który wcześniej robiłeś. 

      Nawyk regularnego zaczynania dlatego jest taki ważny że najtrudniej jest właśnie zacząć działać i każdego dnia znowu stajesz przed tym murem. Kiedy ugruntujesz w sobie ten nawyk, z łatwością będziesz przekraczać ten mur – machinalnie, nawykowo, bez zastanawiania się i wahania.

      A kiedy już zaczniesz działać, inercja powoduje że łatwiej jest ci kontynuować niż przerwać działać :)

      Piękno zaczynania polega na tym, że kiedy stoisz przed zadaniem i wizualizujesz sobie że je skończysz, i że efekt końcowy ma być super itd. itp., to podwyższasz sobie mur który trzeba pokonać żeby zacząć działać. A kiedy stojąc przed zadaniem zadajesz sobie pytanie co możesz _w tej chwili_ zrobić żeby posunąć się do przodu w jego realizacji i po prostu zaczynasz to coś robić, to murek jest minimalny – wystarczy go przekroczyć, nie trzeba nawet wysoko nogi podnieść :P 

      A potem już jest z górki

  • Michał Żółtowski

    Mam jeszcze prostszą metodę na bałagan od Twojej! – nie rób go :)

    Bardzo moim zdaniem trafnie z tym fejsem – tu działa efekt skali. Jedna czy dwie osoby często akurat nie mają czasu. Ale jak napiszesz np. do 20 (ctrl+c ctrl+v) :D to odzew będzie jakiś na pewno. A internet chroni przed nieśmiałością.

    „Pierwszy krok jest najważniejszy” – ArystotelesTo jest zdecydowanie niedoceniany cytat. Do momentu rozpoczęcia zadania, żyjemy projekcjami na temat tego czym jest to zadanie. Jeżeli te projekcje są negatywne to można daną rzecz odwlekać do końca świata. Jest to totalna bzdura, o czym się przekonałem nie raz – wiele zadań okazało się o wiele bardziej wkręcających kiedy już się za nie zabrałem.

  • Anonim

    Gosia- „Motywacja jest tym co pozwala Ci zacząć- nawyk tym co pozwala wytrwać”. Żeby jednak nawyk powstał to trzeba daną czynność powtarzać regularnie, a żeby to robić trzeba zaczynać ją wykonywać każdego dnia. 

    Michał- O pięknie powiedziane :) Wyjąłeś mi to z ust, bo zawsze sam powtarzam, że jak ktoś nie lubi bałaganu to niech do niego nie dopuszcza :) 

  • ash

    A  co jeżeli chcę coś osiągnąć jednak „nie chce mi się, pragnę obejrzeć jakiś serial, jestem zmęczony” ?

  • zimekk

    Michał jak się czuje człowiek, który jednym postem zmienił, może nie czyjeś życie, ale podejście do rozwoju samego siebie ;)

    Ostatnimi czasy nie dostawałem powiadomień na mój czytnik RSS o twoich nowych wpisach i okazało że muszę dodać stronkę jeszcze raz do readera RSS. Może inni też mają z tym problem?…pisze tak tylko  gdyby ktos zgłaszali jakiś problem z RSS-em….

  • Anonim

    ashp- to bierzesz pilot, włączasz TV i oglądasz. Nie rozumiem, w czym problem? Co mie to obchodzi, mam to w dupie ;) 

    Zimekk- Z tym RSSem to ciągle jakieś problemy. Ostatnio zawiadamiano mi że coś lista malingowa nie działa. Spróbuje coś z tym zrobić :) Zimekk, co do podejścia do rozwoju osobistego to trzeba to ciągle zmieniać, i jeżeli coś się zmienia to dobrze o Tobie świadczy :) 

  • Phoebe

    Wydaje mi się, że momentem krytycznym jest chwila, kiedy człowiek pozwala sobie na wewnętrzny dialog np:”Aaa dziś jest taka paskudna pogoda, pośpię dlużej i nie pójdę biegac” itp. Trzeba pewne czynności wykonywac automatycznie, np. wstac po usłyszeniu budzika-natychmiast,a nie przytaczać w myśłach arg. „za i przeciw”. Czasami dobrze wyłączyć funkcję”myśłenie”(:

    Phoebe

  • Anonim

    Phoebe- Masz rację. Siedzi u nas taki diabełek i powtarza w kółko pewne rzeczy i próbuje nas przekonać. I tak jak mówisz- czasem lepiej wyłączyć myślenie i nie słuchać tego głosu :) 

  • Łukasz Jamroży

    „Warto pamiętać, że siła do zmian jest tylko w Nas samych. Możesz czytać różne ciekawe blogi, artykuły i książki jednak bez twojego pierwszego ruchu nie będzie efektów.” 

    To jest paradoks.. wielu jest ludzi którzy się rozwijają, zdobywają wiedzę, czytają blogi, książki, mają potencjał.. ale brakuje tego najważniejszego – rozpoczęcia działań!

    „Jeżeli chcesz zacząć coś robić to po prostu zrób to. Zacznij i zrób pierwszy krok”

    Dokładnie. A jeżeli znajdujesz wymówki.. to zmień cel. Bo Ci nie zależy. Nie chcesz zarabiać więcej, nie chcesz mieć lepszego życia, nie chcesz podróżować. Albo coś robisz – znaczy że Ci zależy, albo nie robisz – wtedy TYLKO WYDAJE CI SIĘ że Ci zależy :)

    Phoebe – zgadzam się  Czasami dobrze wyłączyć funkcję”myślenie” – lepiej tego ująć nie można :)

    • Anonim

      Łukasz- bo wygodnie jest czytać. To jest przyjemne i łatwe. Realizacja tego to jednak wyższa klasa ;) 

  • Fox

    Lenistwo, brak motywacji, wytrwałości itd. wszystko ok, ale czasem mogą to być głębsze problemy. Przez x lat mojego życia marnowałam czas na oglądanie telewizji, siedzenie na czatach, granie w głupie gry internetowe itd. Dawna dziewczyna z pasją i zainteresowaniami stała się bezproduktywnym papkożercą. Chciałam to zmienić, ale no właśnie – a to nie teraz, bo coś tam, a to jestem zmęczona, a to jutro. Nawet jak się już za coś zabrałam to powierzchownie i olewczo. 

    Suszyłam sobie głowę za to moje (jak mi się wydawało czyste lenistwo). Jednak w pewnym momencie obudziła się we mnie bardzo duża potrzeba działania tyle, że … no właśnie ciągle robiłam nie to co trzeba. Zamiast np. uczyć się tego czego chciałam się nauczyć brałam się za rzeczy nawet bardziej męczące i nieprzyjemne, ale za to proste typu „przerzucanie łopatą piachu z jednej kupki na drugą”. 

    Jednocześnie przy tym wszystkim zdarzało mi się usłyszeć od ludzi, że jestem perfekcjonistką, która musi mieć wszystko na 300% – ja taka leniwa miałabym być perfekcjonistką?. Zaczęłam się zastanawiać. Gdybym była leniwa to nie robiłabym tych wszystkich innych rzeczy, które robiłam zamiast tego co chciałam. No i w końcu zrozumiałam o co chodzi – rzeczywiście zjada/ł mnie chory perfekcjonizm. Z obawy, że nie dam rady zrobić czegoś na 300% wolałam nie robić tego wcale i zamiast tego przerzucać ten piach tu i tam (w końcu tutaj nie mogłam niczego zawalić). 

    Problem pojawiał się z rzeczami bardziej ambitnymi, które mogły nie wyjść tak doskonale jakbym chciała np. mogłam nie nauczyć się czegoś wystarczająco dobrze i w efekcie nie wykonać czegoś perfekcyjnie. Kiedy to zrozumiałam zaczęłam sobie wbijać w głowę – nie musisz robić tego na 300%, zrobisz jak będziesz potrafiła i i tak będzie dobrze, itd. 

    W tematach, które udało mi się w ten sposób przerobić nie mam już problemu żeby zabrać się do pracy. Nawet jak rzeczywiście mi się nie chce albo jestem zmęczona to wystarczy standardowa motywacja – zrób to, bo dzięki temu będziesz mogła to i to, robisz to po to żeby … więc nie marudź tylko działaj itp. Natomiast są jeszcze inne tematy, gdzie jeszcze wolę przerzucać ten piasek niż podjąć się prawdziwego zadania, bo … może nie wyjść tak jak bym chciała. Nie mniej teraz znam już mechanizm i wiem jak z tym walczyć. Choremu perfekcjonizmowi i lękowi przed porażką mówię – nie ;)  

    • Anonim

      Fox- dzięki za wartościowy komentarz. Co do tego przerzucania kupki piachu to zrobiono kiedyś eksperyment. Jedna grupa ludzi musiała wykonywać właśnie taką czynność przez długi czas. Nie była to praca ciężka fizycznie. Druga grupa ludzi miała inna pracę, która była bardzo ciężka fizycznie ale miała jakiś sens. Jak się okazało na koniec dnia grupa „od przesypywania piasku” była bardziej zmęczona.

      Ja kiedyś też byłem perfekcjonistą, ale wyleczyłem się z tego. Czasem na jakiś szczegółach tracimy kupę czasu, a tego i tak nikt nie zauważa. 

  • Mia

    Świetny wpis. Twojego bloga czytam od niedawna. Bardzo podoba mi
    się twój sposób myślenia i twoje podejście do życia. Zdroworozsądkowe. Życie
    tak naprawdę nie jest trudne, tylko ludzie wszystko komplikują. Ja niestety czasami też. Ale teraz staram się jakoś uporządkować swoje życie. Już czuję moc działania ;) Dziękuję za bloga i pisz dalej, bo bardzo mnie inspirujesz:)

    • Anonim

      Mia- dzięki za miłe słowa :) 

  • Jogin88

     Zapier….. trzeba!!!

  • gdzie są tacy ludzie jak Ty, drogi autorze bloga! 

    Pozdrawiam Cię! :)

    • MichalMaj

      są, są :) 
      W moim towarzystwie tylko tacy ;) 

  • Kot

     Na internecie jest dostępny plan dla początkującego biegacza, który chciałby zacząć a nie wie jak.
    Wbrew pozorom rozpoczęcie biegania nie jest wcale takie proste, bo zakładasz spodenki, wiążesz buty biegniesz parę metrów i upadasz ze skręconą kostką, bo się nie rozgrzałeś. Albo zatrzymujesz się bo nie masz czym oddychać. To nie są wcale banalne problemy. Po prostu zrób? Nie, proszę Pana, to niestety nie działa w ten sposób. Trzeba mieć podejście, inaczej plan spali na panewce.

    • ol

      to trzeba poczytać, rozgrzac się i biec.

  • Agnieszka .

    Ja jestem zdania , że Lubimy wyolbrzymiać swoje problemy , musimy zacisnąć pięści i działać , lepsze to od wiecznego ” co by było gdyby ? ” nasze życie w naszych rękach ot co ! ;) rada da wszystkich pragnących zmian , nie odkładaj nic na jutro , chcesz biegać ? zacznij od dzisiaj , bo jutro jest wieczne a dzisiaj trwa chwile . pozdrawiam !

  • Michał

    Świetny wpis i świetna dyskusja, aczkolwiek zauważyłem inny problem, mówimy o rozpoczęciu działania, ale to mimo wszystko nie daje efektów :( chyba że to ja tylko tak mam, ale zacząć to ja już potrafię, bo to motywacja silna, moja moc i do dzieła, ale co z tego jeśli ruszam, zaczynam zadanie, robię pierwszy krok i… motywacji brakuje, by dokończyć
    tu niestety trzeba wewnętrznej dyscypliny, bo cóż z tego, teraz zaczynam wszystko i naprawdę potrafię zacząć działać, ale jeśli okazuję się że teraz mam rozpoczęte tysiące spraw i wszystkie rozgrzebane

    chyba że to jest kolejny etap tego problemu :) gdy już umiemy rozpoczynać, ale jeszcze nie kończyć :)

    A wewnętrzny dialog to chyba cały czas prowadzimy, trzeba nauczyć się jednak rozmawiać z naszym głosem serca, odnaleźć ten jeden prawdziwy głos !

    Pytanie do Ciebie Michał, Co powiesz na temat medytacji i jej wpływ na skupienie na zadaniach, celach ?

  • Konrad

    Zapraszam do mnie, moja porada – jak zacząć działać gdy jesteśmy w „martwym punkcie”.

    http://silniejszyty.blogspot.com/2013/08/rozwijanie-sie-martwy-punkt.html

  • Iza

    haha dobry filmik, z życiową prawdą ;) Jesteś mega pozytywnym człowiekiem, twoje rady niejednokrotnie mi się przydały. Tak 3maj! Dziękuję! :D

  • A.

    Natrafiłam przez przypadek na Twój blog, szukając w internecie pomocy w zmianie swojego nastawienia do życia, które czyni je monotonnym i mało szczególnym. Przeczytałam Twój blog i jestem pełna podziwu Twojemu podejściu do życia. Zazdroszczę Ci tej energii oraz pozytywnego nastawienia do wszystkiego co robisz… też kiedyś tak potrafiłam.. Trzymaj tak dalej. Pozdrawiam. ;)

  • Adrian

    Nie do końca myślę, że nie ma wspaniałych technik ułatwiających pracę, rozwój np. pewności siebie, produktywności – nie zawsze proste jest najlepsze – choć czasem koniecznie by „obudzić w sobie ten ogień”, bez którego nawet najlepsze techniki nic nie dadzą

Przeczytaj poprzedni wpis:
7 moich wspomnień z podróży