Znajdź ten flow w relacjach z ludźmi!

Wyobraź sobie idealny stan, kiedy czujesz się po prostu świetnie. Niczego Ci nie brakuje, masz wspaniały humor i dokładnie wiesz, czego potrzebujesz. Idziesz na spotkanie z innymi ludźmi i nagle wiesz, co powiedzieć i np. w którym momencie rzucić właściwym żartem. Panowie – rozmawiacie z kobietą i macie idealne przeczucie w którym momencie chwycić ją za dłoń lub przytulić. Magia – prawda? Czy nie byłoby świetnie, aby taki stan był permanentny? Jest to trudne, ale ostatnie sytuacje i analizowanie relacji między ludźmi pokazały mi jak dużo można zmienić w kontaktach z drugą osobą.

Taki stan flow zdarza mi się coraz częściej. Przykładowo: idę z kimś na jakieś spotkanie i przeprowadzam naprawdę interesującą rozmowę, w której zapominam o upływającym czasie i obowiązkach. Innym razem wybieram się na imprezę i nagle czuję się całkowicie „tu i teraz”– z każdym zamienię parę słów, pożartuję i generalnie czuję to takie flow! W takich przypadkach zawsze staram się analizować, skąd się to wzięło. Jak to się stało, że akurat tego dnia właśnie tak dobrze się czułem a czemu innym razem jestem jakiś zawieszony i mało komunikatywny? Na sobie i swoim zachowaniu dostrzegłem 4 główne aspekty, które wywołują ten stan flow:

Pewność siebie

Temat poruszany nie raz i to on jest wg mnie głównym problemem. Z jakiś powodów bardzo dużo osób ma trudności ze swoim „ja”. Też tak miałem. Na ogół jestem człowiekiem śmiałym i nie mam problemów z tym, żeby np. z kimś porozmawiać, ale są sytuacje, że gdzieś podświadomie unikam pewnych emocji. Zauważyłem to np., gdy muszę wykonać telefon, do osoby, od której mogę usłyszeć coś negatywnego. Wtedy długo zwlekam z wybraniem numeru, a gdy już się przełamię, to w mózgu powtarzam „żeby nie odebrał, żeby nie odebrał”. Robię to, pomimo tego, że to jest nieuniknione i prędzej czy później będę się musiał z tym zmierzyć.

Cały sekret polega na tym, żeby tego nie usuwać. Nie można pozbyć się lęku. Trzeba go poznać, nauczyć się z nim walczyć i wtedy, obok tego strachu pojawia się odwaga, która jest silniejsza. Nie ma sensu usuwać z siebie pewnych emocji, bo nawet taki lęk, może w niektórych momentach być użyteczny.

Trzeba zdać sobie sprawę, że nie jest się idealnym. Ma się wady, ale w żadnym przypadku nie trzeba się każdemu podobać. Jeżeli ktoś nie akceptuje Ciebie takim, jakim jesteś, to mówi się trudno. Gdy to zrozumiałem naglę łatwiej przyszło mi wchodzić w nowe towarzystwo, rozmawiać z ludźmi itp.

 

100% uczciwości w stosunku do siebie

To jest rzecz, którą odkryłem dość niedawno. Postanowiłem być jak najbardziej uczciwy w stosunku do samego siebie. Dużo się zmieniło – przestałem robić rzeczy, na które nie miałem ochoty. Zacząłem mówić ludziom prawdę i zacząłem być po prostu prawdziwy.

Zacząłem innym opowiadać co o nich myślę. Zazwyczaj są to dobre rzeczy, a jeżeli negatywne to ubrane w odpowiedni sposób. Jak mówić ludziom złe rzeczy dla ich dobra? Opowiem Wam historię z tegorocznego sylwestra.

Razem z przyjaciółmi pojechaliśmy do Lwowa. Jesteśmy dość mocno zgraną paczką, wiemy o sobie dużo  i ogólnie mamy świetny kontakt. Nasz wyjazd miał charakter imprezowy, ale w takim towarzystwie jak nasze nigdy nie zabraknie mądrych przemyśleń, poważnych rozmów i ciekawych wniosków. Jednego wieczoru zaproponowałem przeprowadzenie gry/ testu, w której każdy z nas mówi o innych co go irytuje w tej osobie. Zwróć na to uwagę: siedzi 10 osób, które spędzają z sobą czas, uwielbiają się nawzajem, a tu przychodzi moment, gdy dostajesz 9 negatywnych bomb na swój temat. Bolesne, prawda?

Ale niesamowicie oczyszczające. Mogłem powiedzieć jakąś złą opinie na temat innych, nie trzymać tego w sobie i po prostu poczułem się wolny. Przy okazji dostałem kilka opinii na swój temat. Takie feedback pokazujący moje głupie zachowania (nie jestem idealny), które mogę zmienić i ulepszyć siebie.

Uważajcie jednak robiąc podobne eksperymenty, bo mogą wyrządzić krzywdę. W przypadku naszej paczki mam wrażenie, że to nas jeszcze bardziej scaliło.

Będąc uczciwym w stosunku do siebie, nie udaję kogoś kim nie jestem. Jestem naturalny i nagle rozmawiając z innymi nie muszę się martwić, że zostanę zdemaskowany. Nie muszę się obawiać, że ktoś odkryje, że w tej chwili kłamię, dlatego mogę w pełni wyluzować i skupić się na rozmowie. Naprawdę, świetne uczucie.

Z tą uczciwością jest tak, że dotyczy ona nie tylko relacji z innymi ludźmi, ale także innych dziedzin życia. Im bardziej masz czyste sumienie tym lepiej się czujesz- poczynając od prostych relacji z innymi, po legalne oprogramowanie na komputerze. Po prostu czujesz się spokojniejszy – wiedząc, że nic Ci nie grozi.

Dlatego np. w ostatnim czasie mniej piszę na blogu, bo nie mam weny, a pisanie dla nabicia postów i podtrzymania statystyk nie jest dla mnie. Piszę, gdy mam wenę, gdy płynie to z serca – tak jak dziś; )

Pytaj, jeżeli czegoś chcesz

Jest jeszcze jeden aspekt prawdy. Często jest tak, że czegoś pragniemy, chcemy coś zrobić/ mieć, ale boimy się oto zapytać drugiej osoby. Głupia sprawa, bo czaimy się, kręcimy wokół i liczymy, że to ta osoba nam to zaproponuje. Inna sprawa, że wstydzimy się reakcji i opinii, często dodatkowo budujemy sobie obraz w głowie, w którym dostajemy negatywną odpowiedź. Pytanie tylko, co z tego mamy?

W zasadzie mamy dwa wyjścia. Nie pytając o coś wszystko zostawiamy dla siebie i walczymy ze sobą na zasadzie „a mogłem zapytać”. Niestety, niektóre okazje trafiają się tylko raz i niewykorzystane przepadają.

Drugie wyjście to takie, że pytamy o to, czego chcemy. Albo dostajemy pozytywną odpowiedź i klarowną sytuację, albo negatywną. Zazwyczaj, bez względu na wynik i tak wychodzimy „na zero” bo nasza pozycja nie zmienia się.

Postanowiłem więc, że jeżeli czegoś chcę, oczekuję to po prostu wychodzę z inicjatywą. Kręcenie się wokół tematu do niczego nie prowadzi. Zdarza się też, że robimy to specjalnie, oczekując, że to druga osoba sama nam to zaproponuje, bo wtedy my góry będziemy na zwycięskiej pozycji. A przecież nie o to chodzi.

Prosty przykład z przed kilku dni- odwiedził mnie kolega, który studiuje zaocznie w Krakowie i szukał noclegu. U mnie w mieszkaniu panują takie relacje, że ktokolwiek przyjeżdża ma się czuć jak u siebie w domu. Nie chodzi o zasady, lecz o moją wygodę. Jeżeli ktoś czuje się jak u siebie w domu nie trzeba mu „usługiwać”- sam sobie pójdzie i zrobi coś jeść, sam sobie pójdzie i zrobi herbatę itp. Nie muszę tego robić ja, a dodatkowo atmosfera jest milsza. Kolega – rano wstał i zamiast powiedzieć „Maju mogę coś wszamać na śniadanie?” to czekał, aż ja to zaproponuję. Niby grzeczność tego wymaga, ale pieprzyć zasady – zwłaszcza, że dzień wcześniej powiedziałem, że może brać co chce. Czasem wystarczy po prostu zapytać! : )

Temat na to podkręcił mi jeden z czytelników bloga- Dominik, z którym spotkałem się kilka dni temu. Powiedział, że wyznaje zasadę, że jeżeli czegoś chce, to po prostu pyta i w ten sposób poznał masę ciekawych osób i nawiązał bardzo dobre relacje – z ludźmi z pierwszych stron gazet. Po prostu napisał do nich czy jest możliwość spotkania się. Proste, prawda?

Najwyżej otrzymasz negatywną odpowiedź i tego czego pragnąłeś – jak nie miałeś, tak nie masz, a w głowie uzyskujesz spokój.

Bycie tu i teraz

Wracamy do tematu. Po byciu pewnym siebie i uczciwym w stosunku do samego siebie pora na kolejną rzecz – bycie tu i teraz. Nici ze stanu flow, jeżeli myślami jesteś gdzie indziej. Nic nie będzie z ciekawej rozmowy, znajomości i świetnego uczucia pewności, jeżeli martwisz się problemami, które zostawiłeś, albo które czekają na Ciebie jutro.

To jest kolejna rzecz, którą staram się w 100% propagować. Codziennie podejmuje masę decyzji- tych większych i mniejszych. Jedne wpływają na moje życie bardziej, inne mniej. Generalnie życie to sztuka podejmowania decyzji i zawsze staram się podjąć najlepszą w danej okoliczności. Staram się nigdy nie żałować tych podjętych, bo po prostu wybrałem najlepszą, jaka była możliwa. Przecież nikt z nas nie podejmuje specjalnie złej, prawda? Czemu więc nad tym rozpaczać?

Trzeba iść dalej, czyli przeanalizować ją, zauważyć dlaczego była błędna, jakie płyną z niej wnioski i lekcje. Trzeba po prostu żyć dalej.

A jak pozbyć się „jutra”, czyli przeszkadzajki w głowię, która nie pozwala Ci być tu i teraz, bo myślisz o obowiązkach dnia następnego? Często przeprowadzam sobie reset mózgu. Spisuję na kartce wszystkie rzeczy, które mam ogarnąć, od jakiś prostych telefonów, po jakieś większe projekty. Robię listę i po prostu zaczynam ją realizować. Staram się zrobić tyle ile mogę, żeby po prostu nie mieć żadnych wyrzutów sumienia. Chcę mieć przekonanie, że zrobiłem tyle ile mogłem, a teraz czas na odpoczynek. W ten sposób, bardzo często wchodzę w stan „tu i teraz”. Przestaje myśleć o innych sprawach, tylko skupiam się np. na imprezie z przyjaciółmi. To jest mój czas.

Brak oczekiwań

Temat, którym zamęczyłem znajomych podczas wyjazdu we Lwowie. Nauczyły mnie tego podróże. Kiedyś, cokolwiek robiłem – miałem jakieś oczekiwania. Przykładowo, jechałem sobie przez wschodnie wybrzeże USA i budowałem sobie obraz mojej podróży. Potem chodziłem sfrustrowany, bo miejsce okazywało się inne, ceny wyższe itp. Sytuacja zmieniła się po paru tripach autostopem.

Jadąc stopem nie można sobie robić w głowię żadnych przekonań. Nie oczekuj, że będziesz jechał szybko. Nie oczekuj, że będziesz spał w danym miejscu i w danych warunkach. Nastaw się na totalny przypadek, a zaczniesz czerpać z tego pełnymi garściami. Mając stan, w którym niczego nie oczekujesz, możesz iść na piechotę z plecakiem kilkanaście godzin, a mimo wszystko nie czujesz zdenerwowania czy rozgoryczenia.

Zasada ta godna jest zastosowania na innych dziedzinach życia. Cokolwiek robisz – nie oczekuj niczego. Przyjmij to takie, jakim jest! Przykładowo, idąc na spotkanie z kimś nie buduj sobie jej obrazu w głowie, nie rób żadnych przekonań, tylko przyjmij ją taką, jaka jest. Idąc na imprezę nie wizualizuj jaka będzie – czy udana czy nie. Po prostu idziesz i jak będzie świetna, to będziesz się dobrze bawił, a jeżeli nie, to wrócisz do domu i tyle.

 

Małe podsumowanie

  • Rozpisałem się strasznie, bo ostatnio dostałem właśnie takiego olśnienia. Łącząc pewność siebie, bycie uczciwym w stosunku do siebie, bycie tu i teraz oraz brak oczekiwań można naprawdę osiągnąć duży stan zadowolenia. Nie jest to jednak recepta idealna. Są różne sytuację i różni ludzie.
  • Pisałem ten tekst pod przypływem takiej „eureki”, takiego olśnienia. Co chwila musiałem wstawać od komputera i chodzić w kółko po pokoju, żeby przemyśleć temat. Boje się, że nie ubrałem tych myśli właściwie w słowa, dlatego przepraszam Was za chaos myślowy.
  • Sam zacząłem stosować to od pewnego czasu i naprawdę widzę efekty. Nie jestem jednak geniuszem i też mogę się mylić. Niemniej, jednak stan „flow w relacjach” w ostatnim czasie towarzyszył mi kilkukrotnie i to bardzo miłe wspomnienia. Płyń na fali relacji : )

 I na koniec opisy fotek:

  • Pierwsza fotka zrobiona podczas tegorocznego sylwestra we Lwowie. Jakieś to miasto takie smutne.
  • Druga fotka to już Wyspy Kanaryjskie, a dokładnie góry na Gran Canarii. Jakiś czas temu, nie pamiętam już dokładnie, ale to świetny wyjazd był.
  • Trzecia i czwarta fotka to już nasze kochane Tatry ; )

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Hell Yea!

    Trafiasz w temat precyzyjnie i bez zbędnego pierniczenia głupot. I like it!

    Trafiasz prosto w moje serce, w mój umysł, w moją duszę. 

    Miałem problemy, które właśnie próbowałem rozwiązać, po przeczytaniu tej notki wiem, że robiłem DOBRZE i odpowiednio ukierunkowałem się do zapomnienia o przeszłości, w zasadzie o tym by ŻYĆ KAŻDĄ CHWILĄ I NIE ROZPAMIĘTYWAĆ PORAŻEK. Jestem cholernie zakochany od 17 lat (poważnie), byłem z tą osoba rok, zerwaliśmy niedawno w  święta/sylwester. Bolało. Dzięki temu wpisowi utwierdzam się w tym, by żyć dniem, nie analizować wiecznie jednego problemu, a mieć wiarę że uda się w przyszłości, tylko muszę być KIMŚ, MĘŻCZYZNĄ I WARTOŚCIOWYM CZŁOWIEKIEM i przede wszystkim znaleźć stan FLOW :-)

    Ojjj czekałem na Twój wpis. Jak zawsze zresztą.
    Kiedy będziesz mówcą/lifecoachem? :-D 
    Cholera, może zostań księdzem? :-D

    Dzięki za power i za wiarę jaką ślesz przez bloga!

  • Ostatnio zacząłem obserwować na sobie jeszcze jedną składową tego co nazywasz „flow”, a mianowicie biorytmy. Wiem, że może to nie mieć żadnego znaczenia dla osoby która nigdy się tym nie zajmowała, ale większość stanów w których się znajdujemy przychodzi i odchodzi falami, które podobnie występują właśnie w biorytmach. Polecam obserwację siebie w momentach, gdy nasze „flow” jest na najwyższym poziomie i gdy czujemy że coś jest z nim nie tak. W tym celu proponuję sprawdzać je tylko w momencie najwyższego ze stanów i najniższego, tak by nie „zmanipulować” samego siebie.

    Tutaj można to dobrze zaobserwować:
    http://astrologia.interia.pl/biorytmy

    Ciekaw jestem Twojego zdania na ten temat.

    • Anonim

      Mieszko- przyznam się, że jakoś w biorytmy nie wierzę, ale z ciekawości będę to obserwował. Tylko czy to nie działa w tą stronę, że zaglądasz w biorytmy, wychodzi Ci, że czujesz się świetnie i faktycznie tak jest, a patrzysz- masz czuć się źle i zaczynasz w to wierzyć i realizować to?

      Pozdrawiam 

      • Dokładnie też miałem takie obawy, dlatego napisałem, aby samemu to 
        zbadać i nie sugerować się wykresami tylko wyczuć stan w którym się
        znajdujesz i dopiero wówczas sprawdzić czy faktycznie to się pokrywa. Jeśli tak,
        zapisać to, bo wszystko powstaje cyklicznie, więc za jakiś czas znów się
        powtórzy i na ten moment być już na to psychicznie przygotowanym.

        Osobiście praktykuję to już jakiś czas, ale złego stanu nie udało mi się
        jeszcze szybko zlikwidować bez względu na to co bym nie robił :/ Jedyne
        co pozostaje to świadomość że jest to niezależne i zapewne „potrzebne”
        organizmowi skoro to nasz biologiczny cykl.

        Sprawdź sam zobaczysz że się zdziwisz, choć na nastrój ma wpływ wiele innych czynników które oddziaływają na nasze samopoczucie.

        Pozdrawiam

  • mateusz

    Może nie do końca ale na pokrewny temat: http://www.ted.com/talks/lang/pl/brene_brown_on_v

  • Gość

    Świetny wpis, miałem dokładnie takie same rozkminy, ale nigdy tego nie zapisuję i to jakoś ucieka. Gratuluje, dodaję do ulubionych (wpis, blog mam od dawna w czytniku ;)). 

    • Anonim

      Dlatego ja założyłem bloga, żeby takie rozkminy zapisywać :) 

      Cieszę się, że blog się podoba

  • Anonim

    Słuchajcie, zniknęło kilka komentarzy. Mam od wczoraj problem na blogu, który próbuje rozwiązać. Komentarze wkrótce wrócą i błędy też poprawię ;) 

  • Mikołaj Kowalski

    Właśnie widzę, że mój zniknął. :)

    Pewnie dlatego że znalazłem literówkę hehehe
    A dzisiaj, co zresztą jest zasługa Twojego bloga, jadę zakupić Yerba mate z całym oprzyrządowaniem . Mieszkam w Krakowie więc mogę skorzystać z tego samego sklepu. Ta herbata to więcej energii, a więcej energii to lepsze relacje (tak od razu nawiązałem do postu).

    • Anonim

      Ja od jakiegoś czasu odstawiłem yerbę bo mi się lekko znudziła, a piłem dość długo. 

      Co do komentarzy to grubsza to awaria, bo zniknęły wszystkie. Komentarzy nigdy nie kasuje :) 

  • As

    Wow! Kapitalne Tatry! ;)

  • Testowy

    Ostatnio zacząłem obserwować na sobie jeszcze jedną składową tego co nazywasz „flow”, a mianowicie biorytmy. Wiem, że może to nie mieć żadnego znaczenia dla osoby która nigdy się tym nie zajmowała, ale większość stanów w których się znajdujemy przychodzi i odchodzi falami, które podobnie występują właśnie w biorytmach. Polecam obserwację siebie w momentach, gdy nasze „flow” jest na najwyższym poziomie i gdy czujemy że coś jest z nim nie tak. W tym celu proponuję sprawdzać je tylko w momencie najwyższego ze stanów i najniższego, tak by nie „zmanipulować” samego siebie.Tutaj można to dobrze zaobserwować:http://astrologia.interia.pl/biorytmyCiekaw jestem Twojego zdania na ten temat.

  • Mieszko Mąkowski

    statnio zacząłem obserwować na sobie jeszcze jedną składową tego co nazywasz „flow”, a mianowicie biorytmy. Wiem, że może to nie mieć żadnego znaczenia dla osoby która nigdy się tym nie zajmowała, ale większość stanów w których się znajdujemy przychodzi i odchodzi falami, które podobnie występują właśnie w biorytmach. Polecam obserwację siebie w momentach, gdy nasze „flow” jest na najwyższym poziomie i gdy czujemy że coś jest z nim nie tak. W tym celu proponuję sprawdzać je tylko w momencie najwyższego ze stanów i najniższego, tak by nie „zmanipulować” samego siebie.
    Tutaj można to dobrze zaobserwować:
    http://astrologia.interia.pl/biorytmy
    Ciekaw jestem Twojego zdania na ten temat.

    • Anonim

      Mieszko- przyznam się, że jakoś w biorytmy nie wierzę, ale z ciekawości będę to obserwował. Tylko czy to nie działa w tą stronę, że zaglądasz w biorytmy, wychodzi Ci, że czujesz się świetnie i faktycznie tak jest, a patrzysz- masz czuć się źle i zaczynasz w to wierzyć i realizować to?Pozdrawiam 

      • Mieszko Mąkowski

        Dokładnie też miałem takie obawy, dlatego napisałem, aby samemu to
        zbadać i nie sugerować się wykresami tylko wyczuć stan w którym się
        znajdujesz i dopiero wówczas sprawdzić czy faktycznie to się pokrywa. Jeśli tak,
        zapisać to, bo wszystko powstaje cyklicznie, więc za jakiś czas znów się
        powtórzy i na ten moment być już na to psychicznie przygotowanym.Osobiście praktykuję to już jakiś czas, ale złego stanu nie udało mi się
        jeszcze szybko zlikwidować bez względu na to co bym nie robił :/ Jedyne
        co pozostaje to świadomość że jest to niezależne i zapewne „potrzebne”
        organizmowi skoro to nasz biologiczny cykl.Sprawdź sam zobaczysz że się zdziwisz, choć na nastrój ma wpływ wiele innych czynników które oddziaływają na nasze samopoczucie.Pozdrawiam

  • Mateusz

    Może nie do końca ale na pokrewny temat: http://www.ted.com/talks/lang/pl/brene_brown_on_vulnerability.html

    • Anonim

      Dlatego ja założyłem bloga, żeby takie rozkminy zapisywać   
      Cieszę się, że blog się podoba

  • Gosc

    Świetny wpis, miałem dokładnie takie same rozkminy, ale nigdy tego nie zapisuję i to jakoś ucieka. Gratuluje, dodaję do ulubionych (wpis, blog mam od dawna w czytniku  ). 

    • Anonim

      Dlatego ja założyłem bloga, żeby takie rozkminy zapisywać   
      Cieszę się, że blog się podoba

  • Anonim

    Słuchajcie, zniknęło kilka komentarzy. Mam od wczoraj problem na blogu, który próbuje rozwiązać. Komentarze wkrótce wrócą i błędy też poprawię   

  • Mikolajkowalski

    Właśnie widzę, że mój zniknął. Pewnie dlatego że znalazłem literówkę heheheA dzisiaj, co zresztą jest zasługa Twojego bloga, jadę zakupić Yerba mate z całym oprzyrządowaniem . Mieszkam w Krakowie więc mogę skorzystać z tego samego sklepu. Ta herbata to więcej energii, a więcej energii to lepsze relacje (tak od razu nawiązałem do postu).

    • Anonim

      Ja od jakiegoś czasu odstawiłem yerbę bo mi się lekko znudziła, a piłem dość długo. 
      Co do komentarzy to grubsza to awaria, bo zniknęły wszystkie. Komentarzy nigdy nie kasuje 

  • Mikołaj Kowalski

    Właśnie widzę, że mój zniknął. 
    Pewnie dlatego że znalazłem literówkę heheheA dzisiaj, co zresztą jest zasługa Twojego bloga, jadę zakupić Yerba mate z całym oprzyrządowaniem . Mieszkam w Krakowie więc mogę skorzystać z tego samego sklepu. Ta herbata to więcej energii, a więcej energii to lepsze relacje (tak od razu nawiązałem do postu).

    • Anonim

      Ja od jakiegoś czasu odstawiłem yerbę bo mi się lekko znudziła, a piłem dość długo. 
      Co do komentarzy to grubsza to awaria, bo zniknęły wszystkie. Komentarzy nigdy nie kasuje 

  • Anonim

    Ja od jakiegoś czasu odstawiłem yerbę bo mi się lekko znudziła, a piłem dość długo. 
    Co do komentarzy to grubsza to awaria, bo zniknęły wszystkie. Komentarzy nigdy nie kasuje 

  • As

    Wow! Kapitalne Tatry! 

  • Chabra

    „Bolące, prawda?”
    śmiechłam  „bolesne”? 
    dobry artykuł psze pana :) 

    • Anonim

      Teraz też się śmieje :) 

      Dzięki za zwrócenie uwagi, nikt nie jest nieomylny :) 

  • Aneta

    cudownie czyta się takie teksty. motywują niesamowicie. tego
    dziś potrzebowałam :) dzięki i pozdrawiam :)

  • Mikołaj Kowalski

    Już od dawna wpajam mojej rodzinie, aby nauczyli się pytać,
    prosić, czasem nawet kazać a niżeli mam się wszystkiego domyślać. Najlepsze jest
    to, że gdy się nie domyślę pojawiają się nerwy, złość, gniewa i cała masa takich
    negatywnych uczuć, czyli to co napisałeś odnośnie oczekiwań. Pewnie dlatego sam
    nauczyłem się pytaćCo do bycia tu i teraz to jest to stan w którym najlepiej
    się czujemy i zostało to udowodnione naukowo. Zresztą jak można czuć się dobrze
    siedząc ciągle w swojej głowie, w przeszłości i przyszłości, które tak naprawdę
    nie istnieją. Również odnosi się to właśnie do punktu „braku
    oczekiwań”:)  Można tutaj jeszcze podłączyć przekonania, które mają
    tragiczny wpływ na relacje. Co on sobie pomyśli. Pewnie źle Jak
    zareaguje. Pewnie źle Czy będzie zły. Pewnie tak Czy się zgodzi. Pewnie
    nie Kolejne to np: „Polacy to złodzieje” „Ludzie zawsze chcą Cię
    oszukać” „Jak chce się spotkać to pewnie chce pożyczyć pieniądze” itd. I jeszcze tak dodatkowo. W którymś z postów widziałem, że ludzie
    zwracali Ci uwagę na pisownie:P”bysie
    uczciwym” hahah Nigdy nie zwracam na takie rzeczy uwagi (raczej skupiam się na 
    przesłaniu) ale akurat to rzuciło mi się w oczy:)

    • Anonim

      Przekonania bardzo niszczą życie. Po sobie wiem, że im mniej przekonań na dany temat tym zdrowsze podejście do tego. Pamiętam jak w liceum np. wyrabiałem sobie przekonanie na temat danego nauczyciela. Potem ciągnęło się to za mną bardzo długo. 

      Błąd poprawiony, dzięki za zwrócenie uwagi ;) 

  • Anonim

    Uwaga- miałem problemy techniczne z komentarzami. Teraz powróciło to do stanu właściwego, tylko te- z tego wpisu musiałem dodawać ręcznie. Mam nadzieję, że nikt nie ma nic przeciwko temu. 

    Pomieszała się też ich kolejność :) 

  • Eweelinka_

    hej, bardzo ciekawy i inspirujący blog, 
    z góry przepraszam za to pytanie bo po to są opisy zdjęć ale czy ostatnie zdjęcie jest zrobione niedaleko Murowańca w Hali Gąsiennicowej czy jeszcze gdzieś indziej?

    • Anonim

      Dokładnie tak- Hala Gąsiennicowa :)

  • j.q

    Cały artykuł super !
    Najbardziej przemawia do mnie jednak ten brak oczekiwań. Do każdej sytuacji którą jestem w stanie przynajmniej trochę zaplanować mam obmyślone 10+ scenariuszy (głównie tych czarnych). O dziwo bardzo rzadko dzieje się tak jak to sobie wymyśliłem, zazwyczaj jest tak ze pod wpływem tych czarnych scenariuszy rezygnuję z moich planów.     

    • Anonim

      To trzeba coś z tym zrobić, bo tracisz wiele ciekawych chwil :) 

  • Cosiek .

    Super artykuł. Przede wszystkim bycie tu i teraz naprawdę pomaga w relacjach z ludźmi, a jest to jednak ciężkie, bo zdarza się uciec myślami gdzieś indziej. Dodatkowo zaangażowanie i skupienie się na rozmówcy, chociaż bez przesady.

    Pozdrawiam. :)
    Cosiek

    • Anonim

      Tylko to też działa w dwie strony- warto, żeby rozmówca również się zaangażował. Bez takiej synergii choćby każdy z nas się starał maksymalnie jak to możliwe- to nie wyjdzie. 

  • Kochamdzeja

    Jedną z najlepszych rzeczy w Twoich artykułach jest to że piszesz właśnie pod wpływem takiego olśnienia, dlatego są bardzo żywe i tak dają do myślenia( przynajmniej mi ;D) A co do Lwowa to ciężko mi uwierzyć, że wydał ci się smutny, dla mnie to miasto zdecydowanie tętni życiem;) 

    • Anonim

      Może za mało widziałem :) Inna sprawa, że byliśmy taką grupką, że to my maksymalnie tętniliśmy życiem. Dzięki za miłe słowa odnośnie wpisów. 

  • Pingback: Zostań twórcą! | Życie jest piękne :)()

  • Michał

    Michał, ja się podpiszę pod tym co napisałeś obiema rękami, a nawet nogą i ołówkiem w zębach :), ale muszę dodać swoje 0.02zł odnośnie akapitu „Bycie tu i teraz”. Oczywiście nie przejmowanie się problemami jest jak najbardziej słuszną drogą, ale czasami człowiek jest w przysłowiowej „czarnej dupie” i musi sobie jakoś radzić. To strasznie zabija stan flow, o czym niestety brutalnie się przekonuje na własnej skórze i co tu dużo mówić – trzeba zacisnąć pasa i zająć się niektórymi sprawami, zamiast puszczać je w niepamięć. Ta bardzo niekomfortowa sytuacja źle wpływa na człowieka. Zmierzam jednak do tego, że w porównaniu do mnie, gdzie po prostu muszę rozwiazać problem i zajmie mi to jakiś tam czas, większość ludzi tworzy sobie takie problemy ciągle, choćby wchodząc w długi czy mając oczekiwania (często bardzo duże). W ten sposób problemy tłumią ludzi i ciężko im się funkcjonuje – w efekcie obracają się wśród „swoich”, a jeżeli poznają kogoś nowego to ciężko im znaleźć wspólny język. Pozdrawiam serdecznie :)

    • Anonim

      Bardzo trafnie to ująłeś ;) Ja zauważyłem, że małe problemy rosną jeżeli się ich nie rozwiąże, więc do takich „czarnych dup” staram się nie dopuszczać. Dopuściłem się teraz, niedawno i zaangażowałem się maksymalnie, żeby to ogarnąć. Rozpisałem plan wyjścia z kryzysu i teraz wracam na prostą :) 

  • Ania

    Robisz prze-fan-ta-sty-czne zdjęcia!
    No i strona pełna wspaniałych idei.
    Może pokoloruje moje życie :)

    • Anonim

      Dziękuje :) 

      Czerp ile się da :) 

  • Kozbial31

    Myślę, że wiedzą na najglębsze tematy może podzielić się szary ‚najprostszy’ człowiek :) Podziwiam Twoje wpisy, na prawde dają dużo nadzieji i pobudzają do refleksji :) chyba każy, kto trafia na ten blog ma jakieś problemy, myślę, że wiele jest tu prawdy, z której przecież tak łatwo skorzystać jeśli się tylko chce- więc CZYTAJMY i dzięki temu starajmy się stać bardziej pozytywnymi istotkami :) A Tobie Autorze dziękuję za słowa otuchy- możesz na koniec dnia wpisać na swoją listę dobry uczynek względem takiej jednej studentki co stara się znaleźć więcej radości w życiu ;)

  • Darjakub

    De Puta Madre rozkminka Michale,do prawdy pięknie widzisz i opisujesz życie.
    Twoje przesłanie jak”Red BULL”dodaje człowiekowi skrzydeł.
    Dziękuje i przyłączam się całym sercem do TEMATU-NIECH MOC BĘDZIE Z TOBĄ.

  • Gosia-wu

    Ja tez tak mam, że buduję sobie w głowie obraz tego co może się wydarzyć. Np. mam się z kimś spotkać i w myślach układam kilka opcji przebiegu spotkania, co dana osoba powie, co ja odpowiem itd… wkurza mnie to bardzo bo potem jestem rozczarowana. Chciałabym przestać myśleć! I jeszcze mówię sobie: „dobra, koniec już nie myślisz o tym, będzie jak będzie..” ale mimo tego tam w środku tlą się jeszcze te myśli, te skryte nadzieje, oczekiwania, ‚a może jednak… ‚ Nie potrafię nad tym zapanować. Zdradź proszę jak Ty to zrobiłeś. Tak jak napisałeś, powiedziałeś sobie „dość, będzie co ma być” i już? Jeśli tak to zazdroszczę, bo u mnie to nie działa… Byłabym wdzięczna za jakieś rady, które mogą zadziałać. Potrzebuję inspiracji…   Poza tym świetny blog! ;) Jestem pod wrażeniem. Pozdrawiam
    PS Jeśli jest taka możliwość to byłoby fajnie otrzymać odp. na maila

  • Kacper

    Haha, „flow” :D Chyba często pomagam Ci wejść w nie? :P Ale fajnie Maju ujęte wszystko. Ja ostatnio też stosuję się do tych zasad (Bez oczekiwań to w ogóle nasze wspólne „odkrycie” ostatnie) i jedną z ważniejszych w tym wszystkim jest opisana szczerość. Szczerość do siebie, do innych, do sytuacji, do miejsca. Potrzebujesz – pytasz, nie lubisz – zwracasz uwagę, nie chcesz – odmawiasz itd. Naprawdę ułatwia życie i układa od razu rzeczy na swoim miejscu. Po co irytować się, że ktoś np wymyślił Ci nową ksywkę, która Ci się nie podoba, ale nie chcesz wyjść na gbura przy innych i zwrócić na to uwagę. Po prostu mówisz szczerze i jasno – ej, nie podoba mi się ksywka, którą wymyśliłeś, czy możemy jej nie używać, bardzo mnie irytuje. Ksywki nie będzie, smutku nie będzie, konfliktów nie będzie a i tak zagadana osoba też trochę szacunku do nas nabierze, że stawiamy sprawę jasno :) Też na autostopie tego się nauczyłem – jak się kierowca pytał czy mi pasuje tu i tu, ale mi nie pasowało, to nie zawsze potrafiłem odmówić, bo jakoś tak nie chciałem być nachalny i później mordowałem się w jakichś beznadziejnych miejscach zamiast poprosić o 5-minutową podwóźkę gdzieś dalej ale oszczędzającą mi może nawet kilku godzin :) W ogóle ten autostop to magiczna rzecz i skarbnica wiedzy życiowej :)

  • Spayki

    Cześć, piękny poradnik. Mam sprawę, można się z Tobą skontaktować jakoś przez gg/email?
    Byłoby bardzo miło, czekam na odpowiedź.
    Pzdr. :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
To był po prostu cudowny rok!