Zobaczyć ruiny Majów w Meksyku – spełnione marzenie

Siedziałem sobie na małym kamiennym murku i patrzyłem na okazałe budowle znajdujące się przede mną. Imponujące ruiny miasta Majów, które tętniło życiem w VIII wieku. Właśnie spełniało się moje marzenie.

Zobaczyć ruiny Majów w Meksyku – taką rzecz ubzdurałem sobie kilka lat temu tworząc swoją listę marzeń. Marzenia ze swojej listy realizuje od ponad 10 lat. Spełnienie meksykańskiego marzenia bardzo mnie cieszy, bo przyjazd tutaj, na 3 miesiące kosztował mnie bardzo dużo. Ponad rok odkładałem pieniądze i przygotowywałem wszystko pod tak długi pobyt. Oznaczało to więcej pracy niż zwykle, sporo wyrzeczeń i stresów, ale myślę, że było warto. Taka jest cena marzeń, którą trzeba czasem zapłacić.

Ruiny, które nas zanudziły

Pierwsze ruiny zobaczyłem już kilka dni po przyjeździe. Wybraliśmy się do słynnych Chichen Itza, które ogłoszone są cudem świata, czy czegoś tam. To była porażka i zmarnowane pieniądze.

Kilkunastominutowa kolejka przed wejściem. Sprzedawcy kapeluszów. Sprzedawcy lodów. Sprzedawcy pamiątek, w tym typ „sprzedawca poliglota”, który potrafi rozpoznać język polski i rzucić w naszym języku „Dzień Dobry, dobra cena”. Był nawet taki przebieraniec w indiańskim stroju, z którym można zrobić sobie zdjęcie. Za 15 dolarów.

Ja się jednak nie uczę na błędach. Regularnie łapie się na miejscach, które „trzeba zobaczyć”. Każdy kraj ma takie zabytki, gdzie pędzą wszyscy. Często ulegam i ja, a potem czuje się po prostu wyruchany.

Ruiny, które nas zachwyciły

Dla kontrastu, mamy inne ruiny, w miejscowości Palenque. To ponoć tutaj wymyślono słynny koniec świata z 2012r. Nie są ogłoszone cudem świata (choć wpisane na listę UNESCO) i nie są znane na całym świecie. Przed wejściem nie ma tłumów. Wchodzisz i w spokoju, przez kilka godzin możesz kontemplować rzeczywistość. W dodatku, ruiny są „otwarte”. Można się wolno przechadzać pomiędzy murami, a czasem wejść do podziemi. Można wspinać się na górę po stromych schodkach i podziwiać widoki z samego szczytu. Część budowli poukrywana jest w lesie, przez co zwiedzając je, możesz poczuć się jak Indiana Jones lub Lara Croft. Całkowicie inna perspektywa odkrywania.

Po wizycie w Palenque muszę to napisać. Majowie – jestem z Was dumny!

Palenque - Ruiny miasta MajówPalenque - Ruiny MajówŚwiątynia Inskrypcji w PalenquePłaskorzeźby majówPalenque - ruiny majów poukrywane są w lesieDo ruin dojechać można lokalnymi busami tzw. Colectivo

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Fajne, fajne! chciałbym zobaczyć oba miejsca :)

    • Ruin Majów jest tu dużo więcej. My planujemy zobaczyć jeszcze jedne w Gwatemali, które ponoć są najlepsze i największe

  • Monika

    Michale, mam pytanie organizacyjne odnośnie Twojej wyprawy do Meksyku. Jak rozwiązałeś problem internetu tam na miejscu na ten okres 3 miesięcy? Zakupiłeś kartę lokalną na miejscu czy tylko z WiFi/kawiarenek internetowych korzystasz jak gdzieś znajdziesz? Jak w ogóle wygląda temat internetu, właśnie na Półwyspie Jukatan? Sama wybieram się niedługo do Meksyku, pracę zdalną też zabieram ze sobą, i zastanawiam się jak ten temat rozwiązać :)

    • Będzie wkrótce o tym artykuł (jest już napisany, opublikuje do 2 tygodni). Karty jeszcze nie kupiłem i opieram się na Wi-Fi w hostelach czy knajpkach. Raczej nie ma z tym problemu choć czasem zdarza się, że coś rozłącza itp. Gdy chcę popracować solidnie lub mam np. jakiegoś ważnego Skype’a z klientem to znajduje jakąś kawiarnie z dobrym netem. Teraz właśnie w takiej sobie siedzę ;)

      Na Jukatanie nie powinnaś mieć problemu z netem. To ogólnie bardzo cywilizowany i ogarnięty kawałek Meksyku

  • Pingback: Bliskie spotkanie z naturą - Życie jest piękne()

Następny Wpis
Jedziemy przez Meksyk – Wrażenia z Jukatanu (dużo zdjęć!)