Co zrobię w 2017 r.?

Wszyscy dawno już poplanowali swój rok, niektórzy nawet zdążyli się ze swoich deklaracji wycofać lub o nich zapomnieć. Wreszcie i ja znalazłem czas na przygotowanie solidnego planu na 2017. Oto, co chcę zrobić w tym roku i dlaczego planuje tak późno.

Dlaczego planuję tak późno?

Podsumowanie poprzedniego roku zrobiłem na czas, czyli pod koniec grudnia. Z planami na 2017 r. musiałem jednak poczekać. Po pierwsze dlatego, że styczeń był u mnie bardzo intensywny. Na miesiąc przed wyjazdem do Meksyku skupiałem się na tym, żeby zamknąć jak najwięcej spraw i przygotować się do podróży. Nie było więc czasu na planowanie, bo ogarniałem jeszcze sprawy z poprzedniego roku i miałem poczucie, że 2016 jeszcze się nie skończył.

Drugi powód to brak energii do planowania. Jak już wspominałem w pierwszym raporcie z Meksyku – w styczniu, po kilku miesiącach intensywnej pracy byłem wykończony fizycznie i psychicznie. Wyznaczanie celów na kolejny roku to u mnie nie są rzucone z dupy pomysły, ale plan, który chcę zrealizować, a jego przygotowanie wymaga czasu. Pomysły muszą płynąć z mojego serca, a jeżeli mam kompletnie rozładowane baterie i marzę tylko o świętym spokoju, to nie jestem w stanie planować.

Na szczęście po 1,5 miesiąca w słońcu energia wróciła. I to jaka! Takiego poziomu mocy chyba jeszcze nigdy nie miałem i czuję, że jak wrócę do Polski, to będzie się działo. Wreszcie znalazłem czas, żeby spokojnie zastanowić się, co chciałbym zrobić w tym roku.

Jak planuję?

Przygotowując swoje plany, staram się zawsze porządnie je przemyśleć. Nie poświęcam na to 5 minut, lecz znacznie więcej czasu i pozwalam im też chwilę „odleżeć”. Swoje cele spisałem jeszcze w lutym, a dziś już ostatecznie wyklarowało mi się, co chciałbym zrobić. Staram się, żeby moja lista dotyczyła różnych dziedzin życia. Są więc na niej zarówno cele firmowe, blogowe, jak i prywatne.

Pomysły spisuję zazwyczaj na kartce. Wiem, że jest ich dużo i pewnie część rzeczy nie zostanie zrealizowana – ale wiem też, że jeżeli uda mi się osiągnąć przynajmniej część celów, to i tak będzie genialnie.

Moje plany na 2017 r.

1. Długa podroż po Meksyku/Gwatemali/Belize
Na początku 2016 r. postanowiliśmy z Brysią, że chcielibyśmy pojechać w dłuższą podróż, taką na trzy miesiące. Ubiegły rok był ubogi w wyjazdy, bo odkładaliśmy pieniądze, ale 2017 zaczęliśmy z grubej rury. Jesteśmy w naszej wymarzonej podróży. Pierwszy, ogromny cel już się realizuje.

2. Firma, z której będę dumny
Swoją firmę prowadzę już od kilku dobrych lat. Na brak zleceń nie narzekam, bo większość klientów przychodzi do mnie z polecenia. Przez to zaniedbałem „narzędzia PR-owe” firmy. Nie prowadzę Fan Page’a, nie mam wizytówek, ba! nawet strony internetowej nie mam. Tłumaczę to tym, że brakuje mi czasu, żeby robić dla siebie, bo ciągle pracuję nad projektami dla klientów, ale brak portfolio mocno mnie demotywuje. Nie mam gdzie pokazać swoich prac, nie mogę pochwalić się efektami i przemyśleniami. Muszę więc zadbać o PR firmy, a w szczególności:

  • Stworzyć stronę firmową z genialnym portfolio,
  • Stworzyć nowe wizytówki + papier firmowy,
  • Ogarnąć nowe procesy w firmie. Przygotować nowe briefy, umowy, zautomatyzować pewne rzeczy. To temat na osobny wpis, ale widzę jak dużo muszę poprawić. Wprowadzenie zmian pozwoli mi zaoszczędzić sporo czasu, ale zanim to zrobię, prawdopodobnie będę musiał „wyłączyć” firmę na jakiś czas.

To ważny punkt, bo finalnie pozwoli mi nie tylko zyskać dużo czasu, ale także zarabiać znacznie więcej pieniędzy.

3. Praca z kamerą
W tym roku chcę więcej pracować z kamerą. Jeszcze nie wiem, w jakiej formie zrealizuję ten plan, ale potrzebuję nowego wyzwania i nowej formy twórczej. Być może będzie to powrót do nagrywania filmów na YouTube, może pokuszę się o jakąś podróżniczą serię filmów albo zrobię sobie „challange”, np. 30 dni daily vlogowania. Na razie zacząłem od krótkich filmów z Meksyku, które wrzucam na Fan Page i nagrywanie coraz bardziej mi się podoba.

Skąd taki cel? Z zazdrością patrzę na to, z jaką swobodą niektórzy vlogerzy występują przed kamerą. Chciałbym mieć taką umiejętność, a samo nic się nie zrobi. Ci najlepsi nagrali tysiące filmów, żeby osiągnąć taki skill. Ja też więc trochę nad tym popracuję, bo swobodne wypowiadanie się przed kamerą to cenna umiejętność w XXI wieku.

A może przy okazji urodzi się z tego coś nowego i ciekawego?

4. Jeszcze inne podróże
Oprócz naszej meksykańskiej podróży chciałbym zrealizować też kilka mniejszych wyjazdów i pojechać jeszcze raz gdzieś dalej na 2-3 tygodnie. Może Azja? Może Afryka? Oprócz tego marzy mi się zrobienie kilku mniejszych, weekendowych wypadów po Polsce lub Europie. Na razie bez konkretów – niech skończy się jedna podróż, wtedy będę działać z kolejnymi. Ważne, żeby z podróżami się nie zatrzymywać.

 5. Tajny cel z kategorii „prywatne”
Mam pewien cel osobisty o którym… na razie nie napiszę. Potraktujmy go jako tajny cel. Bez względu na to, czy go zrealizuję, czy nie, na koniec roku powiem Wam, co to dokładnie było. Na razie tajemnica :)

6. Projekty blogowe
Mam kilka pomysłów na ciekawe projekty blogowe. Będą to albo serie wpisów, albo jakieś solidne materiały, albo szkolenia, albo po prostu porządne teksty (jak np. Mroczny Kraków lub Dworki w Świętokrzyskiem, które stworzyłem w ubiegłym roku). Pod koniec pobytu w Ameryce zbiorę swoje pomysły w osobnym wpisie i zapytam Was o zdanie, który z materiałów będzie dla Was najciekawszy :)

7.  Zdrowe życie, zdrowe relacje, zdrowe finanse
Pod koniec 2016 r. wyłączyłem się z różnych aktywności, które zajmowały mi dużo czasu. W 2017 r. chciałbym pójść tą drogą – mieć więcej czasu dla siebie i swoich autorskich działań. Chcę mieć też więcej przestrzeni na przemyślenia, refleksje, spotkania ze znajomymi, bieganie. Po prostu czas na zdrowe życie.

Wiem, że ten cel jest mało sprecyzowany i nie powinno się tak robić, ale chodzi o to, żeby na koniec roku po prostu czuć się w porządku. Gdy w sylwestra będę patrzył na fajerwerki, trzymając w ręce ruskiego szampana, chcę czuć się dobrze. W sylwestra 2015 miałem się rewelacyjnie, w 2016 – już raczej nie. To się po prostu czuje.

Czy warto wyznaczać cele?

Bardzo lubię planować i realizować swoje cele. Nie wszystko zawsze się udaje, ale posiadanie jakiegoś podstawowego planu nakręca mnie do działania i sprawia, że nie zbaczam z kursu. Po drodze, w ciągu roku pojawia się wiele „rozpraszaczy”, które walczą o moją uwagę. Posiadanie takiego szkicu na dany rok sprawia, że idę po swoje i nie schodzę zbyt mocno z wyznaczonej ścieżki. Sprawdza się to u mnie od lat, więc stosuje tę metodę. I bardzo to lubię.

A fotki w dzisiejszym wpisie zrobione na Nevado de Toluca. Poświęcę temu miejscu jeszcze osobny wpis / galerię, bo to jedno z piękniejszych miejsc jakie widziałem. I nie mogłem się powstrzymać, żeby nie umieścić ich w tym wpisie : )

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Piotr Koszecki

    czyli jednak zdecydowałeś się oświadczyć? Gratulacje ;-)

  • Nie ma to jak ruski szampan ;)

  • Emilia Maciejewska

    Twoja lista jest podobna do mojej – też mam ok. 6 „dużych” punktów, które potem rozbijam planując poszczególne miesiące. W tej chwili jestem na etapie kolejnej weryfikacji, bo jedną rzecz już zrealizowałam a wywróciła sporo. I masz absolutną rację, że trzeba mieć do tego czystą głowę i być wypoczętym. Chodzi przecież o to by zrobić to dobrze, tak by nam pasowało. Jestem ciekawa dalszych działań filmowych i chętnie poczytam o polskich wyprawach – Polska jest taka ładna, że na pewno czymś nas zaskoczysz. Trzymam kciuki zwłaszcza za cel prywatny ;)

    • Ten odpoczynek i czysta głowa są bardzo ważne. Jeszce nigdy chyba moje plany nie były tak mocno „moje” i każdy cel w tym roku bardzo mnie cieszy i nakręca :)

  • Monika

    Pozno ale jednak :) jesli chcesz nauczyc sie wystapien publicznych oraz dostac powera zyciowego ( nowi ludzie nowe wyzwania) to zachecam do wstapienia do organizacji Toastmasters. Sprobuj! Kluby sa w kazdym wiekszym miescie, mozesz isc jako gosc i zobaczyc o co chodzi :)

    • Wiesz co, mi bardziej chodzi o pracę z kamerą. Z mówieniem do ludzi nie ma problemu, ale bardziej chodzi o mówienie do obiektywu, a najlepiej dobre improwizowanie :) Z przemawianiem do publiczności (małej i dużej) już sobie poradziłem, nawet raz robiłem szkolenie dla ponad 1000 osób. Byłem też na kilku spotkaniach Toastmasters i faktycznie przydatna rzecz.

Następny Wpis
Pewna wioska w Meksyku