Żywot freelancera

Pora na wpis wyjaśniający, czym tak naprawdę się zajmuję i jak wygląda moja praca. Wśród wielu pytań, które dostaję, to pojawia się bardzo często. Jak więc zarabiam na chleb?

W wersji skróconej: Jestem grafikiem komputerowym i projektuję strony internetowe, identyfikacje wizualne, logotypy. W wersji rozszerzonej… Ach! Ile ja się tutaj mogę się rozpisać.

Dlaczego zdecydowałem się na pracę na własny rachunek?

„Własny rachunek”, bo „własna firma” to trochę duże słowa. Tak jak wspomniałem, projektuję strony www. Dla niektórych klientów wykonuję same projekty graficzne, dla innych – oddaję gotowe serwisy. W takim przypadku kodowanie zlecam programistom, z którymi współpracuję.

miejsce_pracy

Dlaczego taki system pracy odpowiada mi najbardziej?

  • Mam płacone za efekty. Trzeba zrobić konkretną robotę, dokładnie wiem co, więc siadam i robię. Sam organizuję sobie miejsce pracy, rozkładam cały projekt czasowo. Dla mnie to ogromna zaleta i trudno byłoby mi przejść na system etatowy, w którym zazwyczaj pracuje się godzinowo.
  • Sam decyduję o swoim czasie. To jest największa zaleta, której nie da mi etat, i główny powód takiej, a nie innej decyzji dotyczącej pracy. Żeby było jasne – to nie znaczy, że pracuję mniej od innych. Pracuję nawet więcej i zazwyczaj sprowadza się do pracy od poniedziałku do piątku, ale mogę np. zaplanować sobie jakąś podróż w listopadzie (co z resztą właśnie robię) i jestem w stanie ogarnąć wszystko w taki sposób, aby ją zrealizować. Nie muszę nikogo pytać o zgodę.
  • Kolejny argument „za”, to mobilność. Nie jestem związany z żadnym miejscem. Gdy np. zapragnę jechać w odwiedziny do rodziców, to po prostu biorę laptopa pod pachę i jadę. Wstaję rano, dłubię przy projektach, a później idę na plażę. To oczywiście też nie wygląda tak różowo, ale od jakiegoś czasu przymierzam się do dłuższego wyjazdu, podczas którego będę zdalnie pracował.
  • Mam kilku (-nastu) klientów, w tym obecnie dwie stałe firmy. Jedna z nich to zagraniczna organizacja międzynarodowa (regularne zlecenia, comiesięczne rozliczenia), druga – inna agencja, która zleca mi różne projekty. Oprócz tego mam kilku mniejszych graczy, z którymi się lubimy i działamy sobie razem. No i regularnie wpadają nowi klienci. Jak podliczyć całość, to każdego miesiąca obsługuję ok. 6-8 firm. Jeden z ostatnich projektów:

idf00

idf01

idf02

idf03

  • Takie rozwiązanie bardzo mi odpowiada, bo nie jestem uzależniony od jednej firmy, która np. może kiedyś podziękować mi za współpracę. Uważam, że w tym kierunku zmierza świat. W przyszłości będziemy często zmieniać pracę – czyli pracować dla kilku firm.
  • Widzę jak na dłoni swoje finanse. Płacąc co miesiąc ZUS, podatki co 3 miesiące i inne różne rzeczy bardzo dużo się uczę. Widzę, gdzie uciekają moje pieniądze i staram się panować nad budżetem. To bardzo trudne, bo są miesiące lepsze i gorsze. Przez lata nauczyłem się planować projekty w czasie, rozkładając je tak, żeby danego miesiąca nie przymierać głodem. Uporządkowałem to wszystko i wprowadziłem pewną finansową stabilność. Nie jest to jeszcze super komfortowa sytuacja zarobkowa, nawet powiedziałbym, że mi do niej daleko, ale widzę ogromny postęp.
  • W cholerę dużo się nauczyłem. Nigdzie indziej nie nauczyłbym się tyle co „na swoim”. Za każdy popełniony błąd muszę płacić z własnej kieszeni. Przez te lata pracy zyskałem duże doświadczenie w kwestii projektowania, zarządzania projektem czy komunikacji z klientem. W sumie odkryłem, że komunikacja to potęga i to właśnie od niej najwięcej zależy. Doświadczenie, które jest bezcenne, przekłada się na wszystko, co robię: od pasji, po podróże czy blog.

Na te plusy, które wyglądają kolorowo mógłbym znaleźć kilka dużych wad, więc to nie jest tak, że leżę w hamaku i mam cały czas wolne. Muszę się sam motywować, muszę sam pilnować terminów – muszę się sam kontrolować co też jest dużym wyzwaniem. Z resztą, o wadach napiszę kiedyś osobny wpis, bo czasem ręcę opadają z rozpaczy.

Nie chodzi więc o to, że prowadzenie swojej firmy / bycie freelancerem to ziemia obiecana i prawdziwe eldorado. Nie chodzi o to, że praca na etacie jest zła. Jest dobra – tylko nie dla mnie. Myślę, że kiedyś pójdę gdzieś na etat. Decydując się kilka lat temu na własną firmę, stanąłem po szyję w szambie. Przeszedłem przez prawdziwe bagno i poligon doświadczenia, wielokrotnie dostałem po dupie, straciłem sporo pieniędzy, a raz nawet miałem sprawę w sądzie (którą wygrałem i okazała się ona jednym z cenniejszych doświadczeń, ale to temat na osobny wpis).

Jak człowiek przejdzie przez takie trudy życia i stanie cały, w jednym kawałku, po drugiej stronie, gdzie grunt jest trochę stabilniejszy, to nie chce już wracać.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • asdf

    Jak już robisz cenzurę numeru, to zrób tak, żeby nie dało się go odczytać :D

  • Pracowałem przez kilka lat jako freelancer w IT i było fajnie, ale na stałej, ciepłej posadce bywa lepiej :)

    > Mam płacone za efekty
    To minus. Przy pracy dla kogoś masz płacone regularnie i niezależnie od efektów.

    > Nie jestem uzależniony od jednej firmy, która np. może kiedyś podziękować mi za współpracę
    Takie rzeczy nie w naszej branży :) Zresztą jak jesteś dobrym specjalistą to łatwo zmienisz pracodawcę.

    > Widzę jak na dłoni swoje finanse.
    To raczej minus :) Mieć ciągłą świadomość jak państwo łupi swoich obywateli. Anyway, możesz pracować dla kogoś na stałe i rozliczać się w oparciu o DG. Masz to samo.

    > W cholerę dużo się nauczyłem.
    Prowadząc firmę, często musisz zajmować się wieloma sprawami. Robisz więc dużo i uczysz się dużo, ale w niczym szczególnie się nie wyspecjalizujesz. Będziesz co najwyżej dobry we wszystkim. Specjalizacja jest lepiej płatna.

    Kolejna sprawa: przy innych, lepszych od siebie, uczysz się jeszcze szybciej.

    > Mam kilku (-nastu) klientów… każdego miesiąca obsługuję ok. 6-8 firm

    Jesteś freelancerem, więc dostajesz małe zlecenia. Nigdy więc nie dostaniesz ogromnego projektu, które stanowi wielkie wyzwanie. Takie proste projekty dość szybko się nudzą. W dużej firmie możesz często wybierać projekty, pracować w grupie (ma to swoje plusy i minusy), budować duże, wielomiesięczne projekty dla wielkich klientów.

    Reasumując, czasem lepiej pracować jako freelancer, czasem dla kogoś. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Ja najbardziej tęsknię za mobilnością i możliwości decydowania o swoim czasie :) Choć jak się dobrze trafi to można i pracując na stałe brać kilkutygodniowe bezpłatne urlopy.

    • Ano, dlatego napisałem, że do każdego z tych moich plusów mogę napisać listę minusów, co zrobię w innym wpisie. Tak jak napisałem – przyjdzie czas, że spróbuje i etatu, ale na razie nie oddam swojej mobilności :)

      • Przyjdzie czas, że i ja rzucę stałą posadkę i przejdę w 100% na freelancing. Bo choć to ciężki kawałek chleba, w ostatecznym rozrachunku daje jednak więcej satysfakcji :)

        • Hah to się zamienimy, bo ja myślę, że kiedyś to porzucę :) Pewnie na jakiś czas, ale są dni, gdy po prostu potrzebuję zmiany. Tak jak napisałeś – każdy plus jest też czasem minusem. Od małych rzeczy po często pracą w domu (co czasem jest zaletą, czasem wadą), po większe jak np. płaca za efekty itp.

          No to po prostu temat rzeka ;)

  • Zawsze z podziwem czytam takie posty i gratuluję :) mnie wciąż brak odwagi i pomysłu, ale zmierzam w dobrym kierunku.

  • Jak ja uwielbiam Twój blog! Chętnie dowiedziałabym się jak zacząłeś swoją przygodę z grafiką i ogólnie o ciężkich lub być może łatwych początkach :> Ile bym dała, żeby tak pracować, ale chyba już za późno dla mnie na zostanie grafikiem :)

    • Hehe może kiedyś napiszę temat o początkach i o różnych przygodach, bo po drodze trafiałem na komiczne zlecenia i inne ciekawe sytuacje :) Oj, w sumie dobry materiał na wpis.

      A co do zostania grafikiem to nawet nie wiesz jakie to proste. Jeżeli masz poczucie estetyki to tylko kwestia nauki obsługi narzędzi. Ja np. poczucia estetyki muszę się uczyć i mi schodzi dłużej. Takie gadanie – po prostu zacznij tworzyć dla siebie :)

      • No to jak już dałam pomysł to czekam na taki wpis dla początkujących :) Pozdrawiam

      • Magda

        Bardzo fajny wpis:) Ja ostatnio zastanawiam się nad nauką projektowania stron internetowych od strony graficznej. Może mógłbyś polecić jakieś ciekawe książki lub kursy na ten temat? Bede bardzo wdzięczna:)

  • Kusisz Michał bym porzuciła pracę na etacie. Ostatnimi czasy jest sfrustrowana i co raz częściej myślę o pracy na własną rękę. Jeszcze brak mi odwagi.

    • Hehe zawsze trawa bardziej zielona po drugiej stronie ogrodzenia ;) Praca na własny rachunek to też duża odpowiedzialność. Na pewno warto wszystko elegancko przemyśleć i zrobić sobie bezpieczny bufor finansowy, który pozwoli nam ruszyć ze spokojną głową ;)

  • Agata Kuchmistrz

    Możliwość podróżowania to największe wyzwanie, ale i również największa zaleta bycia freelancerem ;) Od kiedy nim jestem pracuje mimo wszystko ciężej – to nie tylko zlecenia, ale i szukanie nowych klientów, praca nad marką osobistą, praca nad własną stroną internetową i mnóstwo innych rzeczy, za które przecież płacone nie mam. Ale i tak nie wyobrażam sobie powrotu na etat ;)

  • Polecam tego Allegrowicza ;) Ja mówię TO również jest efektem pracy Melon Studio i śmiga bardzo dobrze.

  • Jak wszystko ma swoje plusy i minusy. Mnie tam dobrze na etacie i mowy nie ma, żebym przeszedł na freelancing. Na etacie mam tylko swoją robotę do wykonania i nie muszę się martwić o zdobywanie nowych klientów, budowę własnej marki i innych rzeczy, których w szkole nie uczyli. A sukces można odnieść i na etacie i prowadząc własną firmę, pytanie brzmi gdzie lepiej sobie dajesz radę.

  • Ay

    Zastanowiła mnie jedna rzecz – piszesz, że bierzesz laptopa, jedziesz gdzieś i tam pracujesz. Naprawdę? Jesteś w stanie wykonywać dość zaawansowane projekty graficzne na laptopie, bez zewnętrznego monitora? W takim razie jaki to laptop? I takie pytanie z innej beczki, dołączasz do plików jakiś profil kolorystyczny? Jeśli tak, to jaki do internetu, a jaki do druku?

  • Praca na własny rachunek to świetna sprawa. Czasami bywa, że faktycznie pracuje się więcej, ale przy odpowiedniej organizacji czasu można sobie z tym poradzić. Najbardziej cenie sobię mobilność oraz to, że w każdej chwili mogę wyjść coś załatwić lub udać się na plażę, rower. Mam potem więcej powera do pracy! :) Każdy jednak może to inaczej odczuć, ale warto spróbować.

  • Basia Zaremba

    Osobą, które lubią pracować w kolorowym i designerskim miejscu polecam COlorful WORK:
    https://www.facebook.com/colorfulcoworking/

    doskonała lokalizacja (tuż przy metrze Imielin)

Przeczytaj poprzedni wpis:
Motywacja do nauki języka obcego