Jak motywować się do biegania?

Ruszmy się razem - Maraton

Raz na trzy tygodnie obiecałem, że będe pisał jak idzie mi z przygotowaniem do maratonu. Przyszedł więc czas na pokazanie efektów mojej pracy. Aby to nie był wpis nieprzydatny postanowiłem trochę go przerobić, aby pokazać wam jak ja motywuje się do biegania i jakie dało to rezultaty. Zwłaszcza, że za oknem śnieg i pogoda nie sprzyja biegaczom. Wszystkie poniższe sposoby, są oparte na moich doświadczeniach.


Ale najpierw efekty. W przeciągu ostatnich trzech tygodni biegałem sporo. Średnio co drugi dzień. Oczywiście nie trzymałem tej strategii cały czas bo technicznie byłoby to możliwe, ale np. gdy cały weekend nie biegałem bo byłem na szkoleniu to ładnie nadrabiałem w tygodniu. Nie było dla mnie problemem bieganie w deszczu czy po śniegu. Wciągnąłem się w ruch, po prostu uzależniłem się od biegania i 10 km jest dla mnie zabawą : ) Jak się zmotywowałem?

Partnerzy biegowi

Bardzo ważny aspekt. Namówiłem paru znajomych na ten maraton. Część z nich mieszka w Krakowie i biegamy sobie razem od czasu do czasu, część z nich mieszka po za Krakowem i biegamy razem, ale jednak osobno. Co najważniejsze kontrolujemy się nawzajem. Jeden kumpel np. ciągle goni mnie z aktywnościami, ostatnio zrobił 20km, regularnie biega- mnie to motywuje, bo przecież nie mogę być gorszy. Swoje wyniki obserwujemy regularnie i nakręcamy się nawzajem. Wprowadziliśmy wzajemną zdrową rywalizację. Jeżeli więc chcesz biegać regularnie znajdź innych, którzy też taki mają plan. Kontrolujcie się na wzajem, dzielcie wynikami.

Śledzenie wyników

Niesamowicie istotny aspekt. wcześniej tego nie doceniałem, teraz to daje mi dużą siłę. W serwisie runkeeper.com po każdym bieganiu dodaje dane. Nie zajmuje to dużo czasu a pozwala zobaczyć swój rozwój. Punkt ten jest powiązany z tym wyżej, bo dzięki runkeeperowi mogę śledzić wyniki znajomych. Zacząłem się łapać na tym, że czasem biegnę dla samego dodania przebieżki do bazy : ) Czyli np. mając 7 km postanawiam zrobić jeszcze 3, bo 10 będzie ładniej wyglądało w bazie, albo np. idę przebiec „cokolwiek” (4-5km), żeby nie zostawić pustego dnia. Ponadto widzę rezultaty. Cieszy mnie gdy wchodzę, i widzę że w sumie zrobiłem już np. 126km. Polce am Wam wszystkim ten serwis i śledzenie wyników.

Bieganie to styl życia

Ze swojego biegania uczyniłem trochę styl życia. Zacząłem biegać wieczorami, bo podoba mi się miasto nocą. Biegam z słuchawkami, obserwuje otoczenie. Często mijam innych biegaczy i pozdrawiamy się po drodze podnosząc rękę. To cieszy : ) Zawsze po bieganiu biorę prysznic a potem jem jogurt i pije mleko- to taka moja nagroda za wysiłek. Dodatkowo czytam różne portale dla aktywnych. Wkręciłem się w temat i lubię to.

Muzyka to jest to

Bez muzyki nie byłoby tak samo. Uwielbiam założyć słuchawki i biegać z ipodem, muzyka daje kopa. Zauważyłem, że np. przy tych najbardziej lubianych utworach biegam szybciej. Stworzyłem sobie playlistę do biegania i staram się ją ciągle rozbudowywać, aby nie popaść w monotonie.

Nic na siłę

Gdy zaczynałem biegać obiecałem sobie, że nie będę się zmuszał. To ma być przyjemność i wiecie co? Na początku było ciężko, ale teraz stało się to rzeczywistością. Jeżeli chcesz biegać to znajdź pozytywne strony tego. I nie rzucaj jakiś tam błahych haseł typu zdrowie czy kondycja bo to robią wszyscy. Znajdź coś unikalnego, coś w co naprawdę wierzysz. Nie szukaj złych stron: że zimno, deszcz itp. Ja np. przekonywałem się, że chcę się sprawdzić np. w deszczu. Nikt nie mówił, że będzie lekko. Znajdź optymistyczne strony, zacznij to robić i uwierz, że to lubisz. Po kilkunastu dniach regularności przekroczysz barierę „muszę a chcę” i naprawdę to polubisz.

Po prostu zacznij

Kilka razy mi się nie chciało. Ciepły dom, miejsce przy kompie- no fajnie. Ale pomyślałem sobie o luce w archwiwum, o celach jakie sobie określiłem. Powiedziałem do siebie- wyjdź chociaż i zrób 3 km. To nie dużo. Wyszedłem i wiecie co? Po pół godziny wracałem pod dom i dochodziłem do wniosku, że w sumie jest fajnie i jeszcze trochę pobiegam. Wracałem ze zgarniętym 8km dystansem. Czasem po prostu wystarczy ruszyć, a dalej już jakoś leci.

Deklaracja i pochwała

Powiem szczerze, że deklaracja dała mi bardzo dużo. Opowiedziałem wielu znajomym o maratonie, ponadto zadeklarowałem się tutaj- na blogu. Jak wyszedłbym w waszych oczach, gdyby okazało się, że nie biegałem przez miesiąc? To daje mi kopa. Radzę wam tez chwalić się wynikami. W Polsce jest coś takiego, że chwalenie się to coś złego i niedobrego. Ludzie nie mówią innym o swoich sukcesach, bo trzeba być skromnym. Tylko, że skromność to całkiem coś innego. Ja nie widzę problemu, aby pochwalić się kolegom jakimś fajnym dystansem. Co jakiś czas wspomnę komuś, słowa pochwały dodają skrzydeł. Nie bójcie się mówić o swoich sukcesach.

Tych 7 prostych sposobów motywacyjnych, sprawiło, że biegam regularnie, że sprawia mi to przyjemność. Nauczyłem się tego i jest super. Jeżeli chcesz poprawić kondycję to nie myśl jaka to zła pogoda jest na dworze, że śnieg i lód. Obejrzyj jeszcze to video:

Powody, żeby czegoś nie robić znajdą się zawsze. Wyłącz je i zacznij działać, bo bez działania nie ma rezultatów.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Projekt: Maraton