Zszedłem do podziemia! – Eksploracja trzech polskich jaskiń

Początek tygodnia nie zapowiadał niczego spektakularnego. Był poniedziałek, a ja odpisywałem na maile i rozmawiałem z programistą na temat poprawek w jednym z projektów. Chwilę później zawibrował leżący obok laptopa telefon. Odebrałem, a po drugiej stronie była… przygoda :)

Zostałem zaproszony przez National Geographic do projektu eksploracji jaskiń. RE-WE-LA-CJA. Projekt wręcz idealny dla mnie – trochę wymagający fizycznie, ale przede wszystkim coś zupełnie nowego, czego nigdy dotąd nie robiłem. Haczyki były dwa. Po pierwsze, musiałem zadeklarować udział dość szybko. Po drugie, wyjazd był już w najbliższy piątek.

I wiecie co? Ja, głupi frajer, rozkminiałem i… chciałem zrezygnować! Siedziałem w fotelu i myślałem, co robić. Wyjazd marzenie. Ale na szali jest duża ilość pracy w firmie + plany na weekend. Byłem gotów odmówić, ale przyciśnięty przez dziewczynę („Jak możesz się w ogóle zastanawiać?! Jeśli nie pojedziesz, nie będę się z Tobą widzieć przez te dni!”) i znajomych w biurze („No pewnie, że jedź. Jakoś wszystko poukładasz!”) w końcu się zdecydowałem. Jak sprawdzić, czy podjęliśmy właściwą decyzję? Jeżeli po ostatecznym potwierdzeniu swojego udziału skaczemy z radości, to znaczy, że jest to właściwa decyzja! :)

Jaskinia

No i wszystko poukładałem. Posiedziałem trochę dłużej w pracy, zadzwoniłem na szybko do rodziców, żeby ściągnąć potrzebny sprzęt (worek ciuchów) z Ostrowca i w piątek, po 6 rano ruszyłem do Zakopanego.

Po wyjeździe napisałem artykuł dla National Geographic. Jeszcze nie jest opublikowany, ale jak tylko się pojawią, podlinkuję je tutaj i pewnie poinformuję Was na Facebooku. Wziąłem też ze sobą aparat i trochę pofociłem, więc z wielką radością podzielę się z Wami materiałem na blogu.

Jaki był plan wyjazdu?

W planie na dni od piątku do wtorku były trzy jaskinie w różnych częściach Polski. Pierwsza w Tatrach – Kasprowa Niżnia. Druga w Beskidzie Śląskim –Trzy Kopce. Trzecia na Jurze – Piętrowa Szczelina. Ale po kolei…

W Zakopanem pojawiłem się w piątek rano. Dzień zaczęliśmy oczywiście od kawki, a później razem z chłopakami z GOPR-u pojechaliśmy w skałki, żeby szkolić się z zakresu asekuracji, korzystania z lin itp. Bardzo nie ogarniałem. Ale nie dlatego, że było to trudne, tylko dlatego, że… odmarzały mi palce. Było bardzo zimno, kilkanaście stopni na minusie. Wykonywanie pewnych rzeczy w rękawiczkach wymaga dużej wprawy. Bez nich natomiast paluchy robiły się czerwone i sztywne. Problemy miałem nie tylko ja, ale cała ekipa. Po około 2 godzinach postanowiliśmy odpuścić i przenieśliśmy się na ściankę wspinaczkową w Zakopanem. Tutaj szło już dobrze. Zrozumiałem, jak działa ten mechanizm. Pojawiło się tylko pytanie, jak będzie mi to wychodziło w terenie.
TatryTatryEksploracja jaskiń

Jaskinia Kasprowa Niżnia

Pobudka wcześnie rano. Śniadanie, pakowanie przygotowanych wcześniej rzeczy. Wsiadamy do samochodów i jedziemy do Kuźnic. No i teraz krótkie podejście. Piękna pogoda: słońce świeci prosto w twarz, a śnieg wesoło skrzypi pod butami. Powoli wspinamy się do góry. Po około godzinie marszu schodzimy z głównego szlaku i stajemy przed wejściem do jaskini. Dziura jest częściowo zasypana śniegiem, więc trzeba się tam po prostu wsunąć, zjeżdżając jak na zjeżdżalni.

To był mój pierwszy raz w jaskini nieturystycznej. Do Kasprowej Niżniej nie można wejść tak po prostu. Wstęp do niej mają jedynie osoby posiadające Kartę Taternika Jaskiniowego. Czuję się więc niesamowicie wyróżniony, że mogłem zobaczyć coś, co jest dostępne dla nielicznych. Pisałem już to w artykule dla National Geographic, ale muszę to powtórzyć tutaj: Jaskinie to zupełnie inny świat. Wyobraźcie sobie, że wchodzimy do wnętrza ziemi. Tak naprawdę jesteśmy w środku góry!

W tej jaskini spędziliśmy kilka dobrych godzin, bo na powierzchnię wróciliśmy już po zmierzchu. Ale mi się podobało! Wyszedłem zmęczony i brudny. To była prawdziwa jaskinia z krwi i kości! Na ścianach piękne rzeźby stworzone przez naturę. Studnie, którymi zjeżdżaliśmy na linach. Kominy, gdzie trzeba było się wyciągać do góry. Trochę przypominało mi to grę platformową typu Mario. Byłem małym ludkiem, który idzie przez planszę i co chwilę trafia na jakieś przeszkody. Gra w życie :)

Jaskinia Trzy Kopce

Po Zakopanem mieliśmy przerwę od wchodzenia pod ziemię. Taki dzień buforowy na nagranie filmów na powierzchni + przetransportowanie się do Beskidu Śląskiego.

Jaskinia Trzy Kopce była tą, co do której miałem najmniejsze oczekiwania. Nie spodziewałem się niczego spektakularnego, przed przyjazdem sprawdzałem ją nawet w Internecie i nie zaciekawiła mnie. Wejście też nie zapowiadało, że będzie tam interesująco. No i bardzo pozytywnie się zaskoczyłem!

To jaskinia zawaliskowa. Weźcie w dłoń stertę klocków lego i wysypcie je na kupkę. Wszystkie klocki ułożą się na sobie w wielkim chaosie – właśnie tak wygląda ta jaskinia :) A pomiędzy tymi klocuszkami wąskie korytarze, którymi można się przeciskać. Tutaj też czułem się jak w grze, tyle że tym razem był to raczej Minecraft :)

Jaskinie w PolsceEksploracja jaskińEksploracja jaskińJaskinie w PolsceJaskinie w Beskidzie Śląskim Jaskinia Trzy Kopce - wejście Jaskinia Trzy KopceJaskinia Trzy KopceJaskinia Trzy KopceJaskinia Trzy KopceJaskinia Piętrowa Szczelina

Na koniec została ostatnia jaskinia, jaką „zrobiliśmy” w ostatni dzień projektu. Jedyna, pod którą nie musieliśmy robić podejścia – podjeżdża się samochodami praktycznie pod samo wejście.

Wysłałem zdjęcie wejścia do Piętrowej Szczeliny mojej siostrze i stwierdziła, że wygląda jak nora lisa lub innego leśnego zwierza. Wąska dziura, a w środku… inny świat. Już sama nazwa tej jaskini sugeruje, czego można się tam spodziewać. Po wejściu jedna mała sala, a następnie wąska szczelina i kilkanaście metrów w dół. Jakoś tak się złożyło, że Kuba, Paweł, Diabeł i ja wybijamy do przodu. Później przez kilkanaście minut siedzimy na dole i czekamy na resztę.  Wyłączamy latarki, żeby „zobaczyć” ciemność. Ani jednego źródła światła. Kompletna czerń. Do tego cisza. Słychać jedynie kapiącą gdzieś wodę.

W tej jaskini czułem się już jakoś pewniej. Było ciasno, były liny, ale jakoś tak odważniej szedłem do przodu :) Z radością jednak zaraz po wyjściu z jaskini przywitałem zachodzące słońce. Położyłem się pod i patrzyłem na drzewa. Ależ to była przygoda!
Eksploracja jaskińEksploracja jaskińJaskinia Piętrowa SzczelinaJaskinia Piętrowa SzczelinaJaskinia Piętrowa SzczelinaJaskinie w PolsceJaskinie w PolsceJaskinie w PolsceBezpieczeństwo w jaskiniach
Eksploracja jaskiń to nie jest prosta sprawa. Lubię robić rzeczy wymagające fizycznie, ale muszę Was ostrzec, że wchodzenie do takich miejsc wymaga też odpowiedniego sprzętu, wiedzy i doświadczenia. Nie wyobrażam sobie robić tego sam. Razem z nami byli Marcin Kądziołka, Marcin Pruc i Tomasz Piprek – doświadczeni ratownicy GOPR.

Piszę to, żeby nikt z Was nie wpadł na pomysł pt. „Mam wolną niedzielę, wyskoczę sobie do jakiejś jaskini”. To tak nie działa. Nawet na logikę – wchodzimy do jakiejś ciemnej, ciasnej nory, gdzieś, gdzie nie ma światła, zasięgu telefonu komórkowego, do tego trzeba się wspinać, zjeżdżać na linach i przeciskać przez wąsie korytarze. Każdemu powinna zapalić się lampka ostrzegawcza. Poza tym większość polskich jaskiń nie jest oficjalnie dostępna, a wejście do nich wymaga odpowiedniej zgody.

Wnioski i przemyślenia „pojaskiniowe”

  • Wszedłem do trzech jaskiń i nie potrafię powiedzieć, która podobała mi się najbardziej. Każda z nich była zupełnie inna. To tylko pokazuje, jak różnorodny jest podziemny świat.
  •  Była to całkiem fajna okazja do sprawdzenia samego siebie pod względem fizycznym. Pozytywnie się zmęczyłem (czyli nie przetyrałem, ale było na tyle aktywnie, że czułem satysfakcję).
  • Nie mam lęku przed wchodzeniem do ciasnych pomieszczeń. Jest zupełnie odwrotnie – mam w sobie ciekawość, co znajduje się za danym zaciskiem. Jestem szczupły, do tego giętki, więc podobało mi się to wpełzywanie do środka.

Do domu wróciłem we wtorek wieczorem. Wysypałem z plecaka wszystkie brudne ciuchy, włączyłem muzykę i zacząłem zgrywać zdjęcia. To była świetna przygoda, jedno z ciekawszych doświadczeń outdoorowych w życiu.


Mój wniosek z tych kilku dni jest następujący: kolejny raz zaskoczyłem się naszym krajem. Uwielbiam to uczucie. Znów odkryłem miejsca, o których nie miałem pojęcia, i znów zachwyciłem się Polską. I teraz najlepsze. W Polsce mamy ponad 4000 jaskiń! Cztery tysiące! Tego nie da się zwiedzić nawet do końca życia :)

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Same Dobre Rzeczy – s02e02