Jak ogarnąć się finansowo i oszczędzać na podróże?

W marcu skończyłem 27 lat. Planowałem z tej okazji stworzyć jakiś wpis, więc zacząłem się zastanawiać, czego nauczyłem się w ostatnim roku i co najmocniej wpłynęło na moje życie. Odkryłem, że największe zmiany na plus nastąpiły w moim podejściu do pieniędzy.

To będzie odrobinę dłuższy wpis. Mam masę przemyśleń na ten temat, a dodatkowo zauważam, że wiele osób w wieku podobnym do mojego wyznaje zasadę, że nie ma z czego oszczędzać, bo zarabia zbyt mało. Długo tkwiłem w tym błędzie, nie zauważając, że razem z wzrostem moich zarobków, wzrastały też niepotrzebne wydatki.

Jak wyglądała sytuacja wyjściowa?

Zanim opowiem, co zmieniłem w swoim podejściu do pieniędzy, muszę przedstawić Wam moją sytuację wyjściową: Prowadzę swoją firmę, więc zamiast jednego przelewu na początku miesiąca dostaję ich kilka, z różnych źródeł. Z tego muszę zapłacić ZUS, podatki czy wynagrodzenie dla podwykonawców. Wymaga to więc ode mnie umiejętności zarządzania finansami, a przez długi czas tkwiłem w jednym wielkim bałaganie.

Na brak zleceń nie narzekałem, ale muszę przyznać, że żyłem raczej z miesiąca na miesiąc przez własne błędy. Kilka razy miały miejsce sytuacje patologiczne, kiedy kilku klientów spóźniało się z wpłatami za faktury, a ja zastanawiałem się, co zrobić, bo pieniądze już się kończyły. Zdałem sobie sprawę, że takie zdarzenia generują w cholerę stresu, byłem wtedy bardziej zdenerwowany i czułem się niekomfortowo. Zrozumiałem, że dalej tak być nie może i koniecznie muszę coś z tym zrobić.02mini

  1. Gdzie uciekają moje pieniądze?

W pierwszej kolejności postanowiłem sprawdzić, na co wydaję. Zdecydowałem się spisywać swoje wydatki – testowałem różne narzędzia, ale najlepszym okazała się aplikacja Budget. Stworzyłem w niej własne kategorie i starałem się regularnie wszystko notować.

Wiele osób poddaje się już na tym etapie. Często zapominamy dodać jakąś pozycję i dochodzimy do wniosku, że dalej nie ma sensu ich spisywać. Też mi się tak zdarzało, jednak zawsze starałem się pilnować, a gdy już zapomniałem o jakichś zakupach, to starałem się dojść do ładu na podstawie paragonów w portfelu czy przypominając sobie, co kupowałem np. na jakiejś imprezie.

Taki monitoring wydatków pozwolił mi wybrać dziedziny, w których mogę znaleźć oszczędności.

  1. Cięcie wydatków

Miałem już świadomość, ile wydaję na jedzenie, ile na rachunki, a ile np. na bilety autobusowe. Stworzyłem więc listę swoich wydatków, uwzględniając w tym także te stałe, regularne. Nie uwierzycie, ale znalazłem sposoby na zaoszczędzenie kilkuset złotych miesięcznie!

  • Abonament telefoniczny. Płaciłem okropnie wysokie rachunki, bo warunki mojej oferty nie były do końca jasne. Z radością przyjąłem wiadomość, że umowa już niedługo się kończy. Chciałem zrezygnować z Play, ale zaproponowali mi abonament 20 zł miesięcznie. Bardzo mi się to spodobało i nagle zamiast 150zł – 200zł zacząłem płacić 20 zł. A nawet 0zł, bo pierwsze pół roku miałem za darmo.
  • Abonament na Photoshopa. To moje podstawowe narzędzie pracy, bez którego żyć nie mogę. Płaciłem abonament w wysokości 30 euro miesięcznie (czyli ok. 130 zł). Gdy zastanawiałem się, co mogę zrobić z tym wydatkiem, z nieba spadł mi znajomy, który do zakupionego aparatu dostał bezpłatny roczny pakiet Photoshopa. Odkupiłem od niego 12-miesięczną licencję za ok. 500zł i zamiast płacić ponad 1500 zł w skali roku, zapłaciłem 500 zł, miałem więc 1000 zł oszczędności.

dzwirzyno

  • Kancelaria prawna. Swojego czasu byłem zmuszony skorzystać z usług kancelarii prawnej. Chodziło o klienta, który nic sobie nie robił z moich faktur. Kancelaria zrobiła mega dobrą robotę, pieniądze do mnie wróciły i sprawa została załatwiona, ale pozostał regularny abonament do płacenia. Zrezygnowałem więc z niego, bo już nie potrzebowałem go w takim stopniu – tym samym pozbyłem się regularnych wydatków rzędu kilkuset złotych.
  • Bilety MPK. Odkryłem, że dość dużo pieniędzy wydaję na komunikację miejską. Skończyła się legitymacja studencka, skończyły się więc tanie przejazdy. Kupując codziennie bilety za 2,8 zł, nie zauważałem, że miesięcznie wychodzi z tego niezła sumka. Rozwiązaniem okazał się rower. Przyszło lato, dlatego zamiast gotować się w autobusach, zacząłem wszędzie jeździć jednośladem – początkowo ze względów ekonomicznych, ale szybko pokochałem rower i teraz nie wyobrażam sobie nie mieć dwóch kółek. Szybko, tanio, bez korków – polecam rower.
  • Transport międzymiastowy. Zamiast jeździć do Ostrowca autobusem, zacząłem korzystać z serwisu BlaBlaCar. Wychodziło o połowę taniej. Dziś, jadąc własnym autem, też nie wyobrażam sobie „jechać na pusto”, choć akurat mój samochód dużo nie pali.
  • Codzienne zakupy. Zmniejszyłem wydatki, robiąc większe zakupy w Biedronce lub innym markecie. Wcześniej bywało tak, że chodziłem do osiedlowego sklepu, bo blisko, a przecież „ja wcale tak dużo nie kupuję”. I rachunki szybowały w górę. Do robienia listy zakupów zacząłem używać apki Listonic, która ma też opcję informowania o zniżkach w różnych sklepach. Raczej nie jestem łowcą promocji, który będzie jechał na drugi koniec miasta po tańszą szynkę, ale dzięki temu mogę odkryć, że np. w sklepie obok jest promocja na makarony, które uwielbiam.

To tylko przykłady, ale dopóki nie zrobiłem takiej listy, nie zauważałem miejsc, w których mogę zaoszczędzić. Wydawało mi się, że moje wydatki już są ograniczone do minimum, a wyszło na to, że obciąłem koszty o kilkaset złotych miesięcznie, tak naprawdę nie obniżając poziomu życia.

biesy

  1. Skąd mam pieniądze?

Tak jak wspomniałem na początku – mam kilka źródeł przychodu. Do tej pory nie monitorowałem tego w żaden sposób i popełniałem duży błąd, bo głównie przez to w moich finansach panował chaos. Stworzyłem sobie tabelkę w Excelu, która w magiczny sposób liczy mi różne rzeczy.

Wpisuję nazwę zlecenia, kwotę netto, ewentualne wynagrodzenie dla podwykonawców i otrzymuję informację, ile zostaje mi „na czysto”, ile będę miał do zapłacenia VAT-u, ile dochodowego itp. Na kolor żółty zaznaczam zlecenie zakończone, gdy czekam na opłacenie faktury. Na kolor zielony – projekt zamknięty i rozliczony. Mam jeszcze tabelkę z wykresem, w której porównuję sobie moje zarobki z firmy do zarobków z bloga. Gdybyście chcieli podobną tabelę, to coś takiego udostępnił u siebie Zuch, ale moim zdaniem warto zrobić sobie ją samemu, bo wtedy bardziej rozumiemy schemat jej działania.

  1. Planowanie wydatków

Udało mi się uporządkować finanse. Wiedziałem już, gdzie uciekają pieniądze, dlatego postanowiłem pójść o krok dalej i zacząć planować budżet. Tutaj nie jestem jeszcze mistrzem, ale zacząłem dostrzegać większe opłaty. Wiem np. że zbliża się weekend majowy, dlatego już teraz uwzględniłem to w swoich wydatkach, bo na bank będę chciał gdzieś pojechać. Nie jest to jeszcze ścisły plan, ale to kolejny krok, który pozwoli mi ogarnąć finanse.

Powiem Wam szczerze, że planowałem ten wpis od kilku miesięcy, ale obiecałem sobie, że zrobię to dopiero wtedy, gdy faktycznie osiągnę zamierzony efekt. Na początku roku postawiłem sobie cel odłożenia konkretnej sumy pieniędzy przez najbliższy kwartał. Dziś popłaciłem podatki i okazało się, że cel faktycznie zrealizowałem. Całkiem inaczej mi się żyje ze świadomością, że mam na koncie pieniądze „na czarną godzinę”. Teraz czas na kolejny kwartał i kolejny cel. Wiem, że jeżeli faktycznie będę się pilnował, to nie tylko wzrośnie moja „poduszka finansowa”, ale też pod koniec roku będę mógł pozwolić sobie na turbopodróż : )

Co ciekawe, tak naprawdę moje zarobki wcale nie zwiększyły się w znaczący sposób w stosunku do poprzedniego roku. Po prostu zacząłem interesować się moimi pieniędzmi, bo one lubią, jak się trochę nimi zaopiekujemy.

https://zyciejestpiekne.eu/wp-content/uploads/michal-maj.png

Dzięki za przeczytanie wpisu. Będę wdzięczny, jeżeli udostępnisz do innym w social media lub napiszesz poniżej w komentarzach, co o tym myślisz. Twoje zaagnażowanie naprawdę dużo dla mnie znaczy.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Same Dobre Rzeczy #19