Opuszczony kościół i wioska na Teneryfie

Uwielbiam zwiedzać opuszczone miejsca. Na blogu jest seria relacji ze zwiedzania takich miejsc. Jadąc w nowe miejsce, zawsze sprawdzam czy w kategorii „urbex” jest coś wartego zobaczenia. Okazuje się, że Teneryfa pod tym kątem jest dość bogata. W trakcie pobytu, odwiedziliśmy dwa takie miejsca. Dziś chcę Wam pokazać jedno z nich – opuszczoną wioskę z dużym kościołem, który jest chyba głównym „gwoździem” programu.

Opuszczony kościół na Teneryfie – Informacje praktyczne

Zacznijmy od kilku prostych informacji praktycznych, które mogą się Wam przydać, jeżeli będziecie szukać tego typu atrakcji na Teneryfie:

  • Do miejsca jest trafić bardzo łatwo. Kompleks znajduje się na wzgórzu, przy miejscowości Abades, w południowo wschodniej części wyspy. My dotarliśmy tam autobusem (trzeba było kawałek przejść z autostrady), a wróciliśmy autostopem, który nas sam „złapał” :) Jak dotrzecie do Abades, to nie da się nie zobaczyć opuszczonej wioski.
  • Miejsce jest otwarte i ogólnodostępne. Nikt nie sprawdza, nikt nie pilnuje, nie trzeba się „włamywać”, unikać ochrony itp. Wchodzisz i nic złego się nie dzieje.
  • Oczywiście jak zawsze w tego typu miejscach, tak i tutaj trzeba uważać, patrzeć pod nogi i zachowywać bezpieczeństwo, bo niektóre budynki są już w naprawdę złym stanie.

Zapisz się na newsletter!

Dlaczego wioska i kościół są opuszczone?

Otóż proszę Państwa, ta wioska to …leprozorium. Tak, ja też na początku nie znałem tego słowa, więc od razu dowiedzmy się co to znaczy. Tak nazywano domy lub osady dla trędowatych. Powstawały po to, aby pomóc chorym na trąd i aby odizolować ich od reszty społeczeństwa.

W 1943r. na Teneryfie pojawiło się ponad 200 przypadków tej choroby. Postawiono zbudować właśnie takie miejsce, wierząc, że ciepłe, morskie powietrze może pomóc w leczeniu choroby. Rozpoczęto budowę kompleksu składającego się z ponad 40 budynków, w skład których wchodził kościół, krematorium czy szpital.

2 lata później stworzono jednak skuteczne lekarstwo na trąd – antybiotyk Dapson, dzięki czemu problem zażegnano, a na wyspie pozostały ruiny niedokończonej inwestycji. Przez jakiś czas, budynki były wykorzystywane też przez wojsko, później pojawił się pomysł inwestycji deweloperskiej, ale ostatecznie nic z niego nie wyszło i wioska duchów stoi na wzgórzu do dziś.

Zostawiam Was z kilkoma zdjęciami :)

Polecam szukanie podobnych miejsc podczas podróży, bo to nie tylko świetna przygoda, ale też szansa na poznanie nietypowych historii :) 

https://zyciejestpiekne.eu/wp-content/uploads/michal-maj-1.jpg

Dzięki za przeczytanie wpisu. Będę wdzięczny, jeżeli udostępnisz do innym w social media lub napiszesz poniżej w komentarzach, co o tym myślisz. Twoje zaagnażowanie naprawdę dużo dla mnie znaczy.

Michał Maj podpis

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW