Jak jeździć autostopem?

We wpisie norweskim obiecałem napisać trochę więcej o autostopie. Jak jeździć autostopem? Czy jest możliwe zjeździć cały świat, właśnie w ten sposób?

Mój pierwszy autostop

Mój pierwszy autostop miał miejsce jakoś na początku drugiego roku studiów. Pojechałem sobie z Krakowa do Warszawy. Pełen obaw poszedłem na wylotówkę z Krakowa. Nie bałem się kierowców i całej sytuacji tylko tego, że nikt mnie nie weźmie i się zniechęcę. Jak się jednak okazało wszystko siedziało w mojej głowie a lęki były niesłuszne. Do Warszawy dojechałem bardzo szybko : )
Skąd wzięło się u mnie autostopowanie? Po pierwsze był tu duży wpływ otoczenia. Masa moich znajomych podróżowała właśnie w ten sposób, słuchałem ich niesamowitych opowieści i też chciałem spróbować. Po drugie w pewnym momencie coś się we mnie odblokowało- jakaś potrzeba zrobienia czegoś fajnego. Taki chyba hmmm wewnętrzny bunt.

Dlaczego warto jeździć autostopem?

  • Warto ponieważ autostop to przygoda. To najtańszy i najprostszy sposób na przeżycie czegoś innego w życiu. Jeżeli marzysz o dalekich wojażach, chcesz odbyć jakąś ciekawą podróż, a nie masz pieniędzy to zacznij od wyjazdu autostopem w polskie góry albo nad morze.
  • Nie ukrywam, że istotną rolę odgrywa pierwiastek ekonomiczny.  Autostop jest zazwyczaj bezpłatny i można sobie bez dużej sumy pieniędzy pojechać w dowolne miejsce. Jeżeli podróż ma być tania to autostop jest świetnym pomysłem.
  • Zaczynasz kochać życie. Nie wiem czemu tak jest, ale potwierdza to każdy, kto kiedyś ze mną autostopował.  Zaczynasz doceniać piękne chwile, do szczęścia potrzebujesz niewiele, a jadąc samochodem zachwycasz się widokami za oknem. Otrzymujesz prostą dobroć ludzką i zaczynasz wierzyć, że ten świat jednak nie jest taki zły.
  • Poznajesz ludzi. Od razu napiszę, że to są znajomości przemijające, które w 95% przypadków kończą się w momencie, gdy wysiadasz z auta. Mimo to ma to jakiś sens, bo możesz się czegoś nauczyć od innych. Autostopując w Norwegii zabrała nas niesamowita kobieta, która strasznie mnie zainspirowała i zmotywowała do działania. Dużo dały mi rozmowy z kierowcami, którzy brali mnie w np. w Niemczech. Znam też przypadek, otrzymania pracy w agencji PRowej dzięki autostopowi.
  • Wychodzisz ze strefy komfortu. Opuszczasz pewne ramy społeczne, przełamujesz jakąś barierę. Rozmawiając z przypadkowym kierowcą uczysz się, że wcale to nie jest straszne. Potem zdecydowanie łatwiej nawiązywać Ci kontakt z innymi ludźmi i masz podłoże, aby przełamywać kolejne bariery.

„Ale to niebezpieczne!”

-Ale jak to autostop? Przecież to niebezpieczne. Gwałciciele, mordercy z siekierami!
– tak mówią niektórzy. Nie wiem skąd się to bierze, ale chyba powstaje tu taki efekt, że „znajomy, znajomego od strony brata miał taką sytuację, że jego ciotkę ktoś zabił w lesie”. Powstaje społeczna paranoja strachu- ludzie boją się jeździć stopem, kierowcy boją się brać. Ja myślę, że to wynika z jeszcze innej kwestii- ze strachu przed ludźmi i za strachu przed rozmową z nieznajomym. Wyjdź na ulicę, stan na poboczu i popatrz na jadące samochody. Zerknij na twarze kierowców. Czy uważasz, że w każdym samochodzie jedzie gwałciciel i morderca żądny twojej krwi? Uważam, że świat w zdecydowanej większości jest dobry. Zaraz pewnie ktoś napiszę, że zawsze jednak pozostaje część ludzi złych. Moje zdanie na ten temat jest takie, że życie to jedna wielka sztuka przetrwania. Przechodzisz przez ulicę- możesz zginąć. Parzysz poranną kawę- możesz się poparzyć. Tak jak istnieje pewien element ryzyka w wyjściu po zakupy do sklepu, tak istnieje pewien element ryzyka w autostopowaniu. Może przy autostopie jest on większy, ale kurcze- obawiając się wszystkiego nie zrobiłbym wielu wspaniałych rzeczy w swoim życiu. Czasem warto decydować się na jakieś ryzyko.

„Ale trzeba długo czekać!”

Nieprawda- wcale nie trzeba : ) Średnio z własnego doświadczenia wiem, że na stopa czeka się około 15 minut. Oczywiście czas ten zależy od liczby osób, od miejsca, kraju itp. Teraz, kilka dni temu w Norwegii czekaliśmy około 40 minut i to było dość sporo. Pojawia się tylko pytanie: gdzie nam się spieszy? Jeżeli chcemy dojechać na czas- wybierzmy własne auto, pociąg lub autobus. Autostop to nie wyścigi, to nie pędzenie. Autostop to przyjemność chwili i nawet ta chwila czekania na poboczu jest przyjemna. Można spokojnie porozmawiać ze współtowarzyszem podróży, porozmyślać o swoim życiu czy np. pograć na fujarce. Czekanie to część autostopu- uczy to cierpliwości i spokoju. Naprawdę warto to przeżyć.
Kolejny często pojawiający się mit, dotyczy tego, że kierowcy generalnie nie biorą autostopowiczów. Ci, którzy nie jeżdżą sądzą, że to moda, która miała sens za komuny- gdy ludzie mieli inne podejście do życia, były inne priorytety i generalnie „za komuny” to się inaczej żyło. Tak jak na początku napisałem- autostop przestaje być popularny, ale to nie znaczy, że ludzie nie biorą. Wręcz przeciwnie- często zatrzymują się Ci, którzy kiedyś sami jeździli i cieszą się, że są osoby, które kultywują tradycję.

Czy autostopem można jeździć wszędzie? Tak! Nie jestem jedynym jeżdżącym. Masa osób podobnych do mnie przejeżdża dosłownie cały świat autostopem. Przykładem może być Maciek z bloga Przez-Kontynenty.pl Inny przykład to mój dobry kolega Kacper (który pokazał mi autostop i na niego namówił), który dostał się autostopem i jachtostopem na Wyspy Kanaryjskie. Znam kilka przykładów ze swojego otoczenia. Ludzie potrafią dojechać stopem do Chin, Dubaju, a nawet przejechać Afrykę. Sam już stopowałem w Malezji, Tajlandii, Meksyku czy Mongolii.

Przed wyjazdem warto jednak sprawdzić jak wygląda kultura stopowania w danym kraju. Często jest tak, że autostop w danym kraju jest …płatny. Przykładem może być wspomniana Mongolia. Ze względu na duże odległości, autostop jest tam popularny, ale kierowcy zazwyczaj proszą o jakąś drobną opłatę. Czy należy ją płacić? Jeżeli uprzedzisz go wcześniej, że jeździsz bez pieniędzy to pewnie się to uda. Pamiętaj jednak, że często są to biedni ludzie, a my przyjeżdżamy do ich kraju, ze swoim pomysłem na darmowe zwiedzanie. Czasem te drobne pieniądze dla kogoś dużo znaczą.

Jak jeździć autostopem

Jak jeździć autostopem?

Przedstawię wam teraz parę sposób i patentów, które ja używam.

  • Pierwsza kwestia to dobre miejsce. Łapiemy zazwyczaj na wylotówce z miasta. Pamiętaj, że takie miejsce powinno mieć jakąś zatoczkę, pobocze lub mały parking gdzie kierowca może się zatrzymać. Miejsce wymarzone to takie, gdzie samochody jeszcze nie jadą szybko- np. za światłami czy rondem. Pamiętaj, żeby być dobrze widocznym. Jeżeli staniesz za słupem albo znakiem to niewielu kierowców Cię zauważy. Nie stawaj też w miejscach niebezpiecznych, gdzie po prostu ktoś może Cię potrącić, rozjechać itp. Po prostu myśl : )
  • Pierwsza metoda- tradycyjna, na kciuka. Jest ok, bo nie wymaga od nas zbyt wiele ale tu istnieje takie ryzyko, że zatrzyma się ktoś, kto jedzie np. 10 km dalej i potem utkniemy w pustym polu. Moim ulubionym sposobem jest karteczka, na której pisze nazwę miejscowości, do której się wybieram. Popatrz na mapie przez jakie miasta będziesz jechał i takie nazwy napisz na kartonie. Dla własnej wygody warto kartkę usztywnić. Pisz grubym markerem, tak aby nazwa była widoczna z daleka. Z taką karteczką i kciukiem stajesz sobie z bananem na twarzy przy drodze i czekasz krótką chwilę. Uśmiechaj się do kierowców, bądź pozytywny : )
  • Inny sposób to różne stacje benzynowe, parkingi i restaurację. Wbrew pozorom bardzo skuteczny. Stoisz na stacji benzynowej, widzisz tankujący się samochód. Podchodzisz do kierowcy i pytasz czy może jedzie np. do Warszawy? Kierowca mówi, że tak a ty dopytujesz czy nie wziąłby Cię ze sobą. Bardzo duża skuteczność. Perfekcyjnie działa to za granicą. Jadąc do Holandii i powrotem robiliśmy to właśnie w taki sposób. Już podczas rozmowy wzbudzasz większe zaufanie.
  • Polecam Wam serwis www.autostopem.net Znajdziesz tam np. mapkę z dobrymi miejscami do autostopowania.

Podczas jazdy

Przyjdzie taki moment, że wreszcie samochód zatrzyma się a w Tobie pojawi się ogromne szczęście. Mówię wam- cudowne uczucie. Rozpiera Cię taka radość, szczęście i uczucie sukcesu. Podchodzisz więc z bananem na twarzy, otwierasz drzwi i pytasz kierowcę czy jadzie w danym kierunku. Po ustaleniu wspólnego celu wkładasz swój plecak (walizki, torby, skrzynki się nie sprawdzają- plecak to jest właśnie to!) i sam siadasz. Generalnie zawsze staram się trzymać wszystkie rzeczy właśnie w owym plecaku i mieć go przy sobie. Parę razy zdarzało mi się wkładać go do bagażnika bo po prostu nie było miejsca, ale mimo wszystko miej wszystko staraj się tego unikać.

Kolejna sprawa to rozmowa z kierowcą. Zawsze jestem miły i chętny do rozmowy, natomiast nie wypytuje o szczegóły życia kierowcy. To om kontroluje rozmowę, to on wyznacza przestrzeń, na której można rozmawiać. Czasem się zdarza kierowca małomówny, wtedy i ja milczę. Po prostu trzeba wyczuć czego sobie życzy kierowca, a czego nie. Są też sytuacje ekstremalne, gdy już jedziesz np. bardzo długo i po prostu jesteś zmęczony. Mnie się zdarzyło parę razy przysnąć w aucie i nie był to jakiś duży problem. Raz miła Pani obudziła mnie, że już dojechaliśmy na miejsce. Innym razem pewien Niemiec obudził mnie, że dojeżdżamy już do Berlina i jeszcze cieszył się, że tak mu zaufaliśmy, że poszliśmy spać. Zaprosił nas nawet na kawę i rogaliki : ) Dobrze jest jeździć w parze- wtedy jedna osoba może drzemać a druga czuwać nad biegiem wydarzeń.

Jadąc samochodem zazwyczaj nie jem. Po prostu trzeba szanować własność innych i nie bałaganić, kruszyć itp. Sytuacja akceptowalna dla mnie to picie wody/ napoju. Jeżeli jesteś bardzo głodny to po prostu zapytaj kierowcę czy możesz coś przekąsić. Jeżeli kierowca zaprasza Cię na obiad, częstuje czymś w samochodzie to nie wstydź się. Może Cię nie otruje paluszkiem lub chipsami : ) Po prostu trzeba być człowiekiem.

Stawiaj się w sytuacji kierowcy. On też czuje się zestresowany i niepewny. Jeżeli więc np. chcesz wyjąć aparat, żeby porobić fotki to mów: „ok. to może porobię trochę zdjęć” i dopiero wyjmuj z plecaka aparat. Wyobraź sobie co musi czuć prowadzący auto, gdy siedzący obok, obcy człowiek nagle wkłada rękę do plecaka i coś wyjmuje. A może nóż albo gaz? No właśnie : )
Autostopuj z innymi ludźmi. Jeździłem parę razy sam, ale najlepsze przejażdżki to te dwójkowe, przy czym najszybciej łapie stopa kobieta + mężczyzna. Dwóch facetów ma już trochę ciężej, dwie kobiety złapią szybką, ale pary wygrywają. Wzbudzają zaufanie i każdy chce im pomagać. W 3 osoby autostopwać ciężko, zwłaszcza w Polsce choć nam udało się w 4 osoby, dojechać z Katowic aż do Amsterdamu. Był to jednak totalny przypadek i odrobina szczęścia. W drodze powrotnej musieliśmy się już rozdzielić. Fajne są duże ekipy, bo pojawia się pewien element rywalizacji. Gdy jechaliśmy do Amsterdamu była nas ósemka i podzieliliśmy się w cztery pary. Świetna zabawa i miłe uczucie spotkać się wspólnie w miejscu docelowym.Autostop w Norwegii

Przy wysiadaniu

  • Sprawdzaj czy wszystko wziąłeś, czy telefon komórkowy lub portfel nie wypadł Ci na fotel, czy masz wszystko w swoim plecaku. Kumpel zostawił kiedyś  kierowcy w prezencie kamerę. Najlepiej podczas jazdy nie rozwalać się ze swoimi rzeczami i trzymać wszystko razem.
  • Staraj się wysiadać w bezpiecznym miejscu,  tak aby to było dobre dla Ciebie i twojego kierowcy. O takich rzeczach jak podziękowanie i życzenie dobrego dnia chyba nie musze mówić. Pamiętaj, że stopować nie możesz na autostradzie. Pilnuj tego zwłaszcza za granicą i jeżeli kierowca mówi, że za 60 km będzie skręcał to już szukaj jakiejś stacji benzynowej lub parkingu. Za łapanie stopa na autostradzie można dostać mandat, choć np. w Niemczech zazwyczaj przymykają na to oko. Znam już dwa przypadki, gdy do moich znajomych podjechała policja i po wytłumaczeniu sytuacji wszyscy wsiadali do radiowozu i byli podwożeni do najbliższej stacji benzynowej. Mnie w USA z autostrady policjant grzecznie przegonił wskazując inne miejsce do łapania (które było totalnie bez sensu).  W Norwegii udało nam się złapać stopa na autostradzie bardzo szybko. Po prostu nie było innego, lepszego miejsca.
  • Jeżeli planujesz dalszą podróż a twój kierowca ma CB radio możesz poprosić, aby rzucił na kanale zapytanie, czy ktoś nie podwiózłby Cię dalej. Prosta rzecz a może pozwolić Ci zaoszczędzić kupę czasu.

Stopować czy nie?

Spróbować. Naprawdę polecam wszystkim, aby zobaczyli jak to jest. Przynajmniej raz w życiu. Jeżeli Ci się nie spodoba to po prostu więcej tego nie zrobisz. Pamiętaj o podstawowych zasadach bezpieczeństwa, myśl i bacznie się wszystkiemu przyglądaj. Mnie i ludźmi z mojego otoczenia nigdy nic się nie przytrafiło, ale trzeba być czujnym. Myślę, że autostop pokazuje parę ważnych kwestii na życie, uczy i rozwija. Z resztą, może kiedyś spróbujesz sam : )

A może już próbowałeś? Masz jakieś ciekawe historie i wspomnienia? Podziel się z innymi : )

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Maxu

    Stopowanie jest super, polecam. W te wakacje spróbuje dojechać na Półwysep Iberyjski.
    Najgorsze co może się zdarzyć to nie to że się wysiądzie na jakimś zadupiu. Dla mnie najtrudniejszą sytuacją jest zawsze przejazd przez duże miasta/aglomeracje. Ostatnio prawie utknąłem w Aglomeracji Śląskiej.
    Jeszcze się chyba nie nauczyłem dobrze pokonywać tych odcinków.

    Stopujcie, to jest świetne.

    • Karola

      na śląsku jest o tyle problem, że dużo ludzi korzysta z dróg szybkiego ruchu jako obwodnic, wiec ja np jadąc ze sklepu, który jest 10 km od mojego domu mijam kilku autostopowiczów z kartkami np na wrocław to nie zabieram ich bo wiem, że wysadzę ich później 5 km dalej w miejscu gdzie będą mieli kłopot ze złapaniem stopa. Sama nigdy nie stopowałam a teraz wybieram się z koleżanką do norwegii i tak chcemy pokonać całą trasę więc mam nadzieję, że będzie tak jak w opisie :)

  • Michał Maj

    Maxu- Ja utknąłem parę razy w jakiś miastach. W Radomiu, Kielcach itp. Swoje trzeba przejść :)

    Natomiast na duże aglomeracje to czasem lepiej wysiąść przed i spróbować złapać jakiegoś stopa, który przerzuci nas na drugi koniec :)

  • Świetny wpis,
    niebawem sam mam zamiar złapać swojego pierwszego stopa i wpis naprawdę mi się przydał.

    Pozdrawiam :)

  • Maxu, gdzie dokładnie planujesz swoją trasę po Hiszpanii?
    moja to Barcelona-Saragossa-Walencja-Madryt i parę mniejszych miast po drodze…

    Ze wszystkich stron ludzie przestrzegają mnie przed Rumunami w Hiszpanii, żeby nigdy nie wsiadać do ich samochodów. Może to trochę przesadzone, ale sama nie wiem, co do końca o tym myśleć.
    Niemniej jednak, wyprawa się odbędzie! Czymże jest życie bez ryzyka? =)

    Michał, dzięki za ‚uporządkowanie’ informacji, przyda się na pewno! Czekam na dalsze relacje
    pozdrawiam serdecznie
    Dulcynea

  • CRANK

    Czekałem na ten wpis, bo w te wakacje mam zamiar wybrać sobie jakieś miejsce docelowe w Polsce i spróbować dojechać do niego właśnie autostopem :) Obawy zawsze jakieś są, ale teraz już wiem, że zazwyczaj są one całkowicie bezpodstawne.

    Pierwszy raz jechałem stopem jakiś miesiąc temu. Głównie kolega łapał, bo on miał już doświadczenie, a ja walczyłem z pewnymi oporami, ale w końcu też się przełamałem. Miejsce, w którym łapaliśmy stopa było bardzo złe i przez 2h nie udało nam się nic zatrzymać. W końcu zrezygnowany powiedziałem koledze, aby spróbował zrobić minę kota ze Shreka (wiecie, te wielkie oczy i podkulone łapki :P ). Zrobił tak jak powiedziałem i co? PIERWSZY samochód, jaki nas mijał zatrzymał się i podwiózł spory kawałek dalej! Hehe, świetna historia i na pewno zapamiętam ją na zawsze :)

    W Bieszczadach łapałem stopa już sam i jest właśnie tak jak napisałeś. Jak zatrzyma się samochód to człowieka ogarnia taka fala ogromnej radości i siedząc w środku uśmiech sam ciśnie się na twarz :) Warto spróbować. Ja już nieco tego zasmakowałem i dlatego tak bardzo chcę na poważnie spróbować przygody z autostopem :)

  • Fajny i praktyczny post. Ja niestety z powodu blokady psychicznej od dluzszego czasu nie jezdze stopem. Znam jednak bardzo duzo osob, ktore podrozuja w ten sposob od lat. Gosicilam Chinke, ktora w ten sposb przemierzyla cala Europe i Ameryki. Czytalam tez o kobiecie(Polka), ktora na emeryturze zapragnela podrozowac. A poniewaz z polskiej emerytury raczej trudno wysluplac cos na egzotyczne podroze zaczela jezdzic stopem. W ten sposob przemierzyla spory kawalek swiata.
    A ja moze kiedys jak bedzie potrzeba przelamie moje opory i tez zlapie stopa. Radze jednak wszystkim zapinac pasy nawet na tylnim siedzeniu, jak sa, gdy korzystacie ze stopa.
    Zycze wszystkim udanych wypraw!

  • .Ol.

    A co myślicie o podróżowaniu stopem przez samą dziewczynę? Według mnie sytuacja jest tutaj bardziej skomplikowana :( szczególnie jeżeli ktoś nie jest zbyt odważny..

  • .OL. jeździłam już sama stopem, nawet za granicą. Żyję, jak widać, ale do najbezpieczniejszych przygód te wyczyny nie należą.
    Moje doświadczenia są aczkolwiek bardzo pozytywne ! Raz jedyny zdażyło mi się tylko, że podwieziono mnie do jakiegoś burdelu w trochę innym kierunku, ale to chyba wyłącznie wina nieporozumienia językowego (stopa łapałam koło Berna, był to mój pierwszy dzień w Szwajcarii, zupełnie bez znajomości niemieckiego i szwajcarskiego).
    Ogólnie polecam samotne stopowanie, ale zachowaj ostrożność, jak zawsze….

  • Patryk- spróbuj, powinno Ci się spodobać ;)
    Dulcynea- Mi też świta w głowie Hiszpania, ale jeszcze zobaczymy. Może nawet przez Szwajcarię. Życie pokaże ;)
    CRANK- Ciekaw jestem co teraz wymyślisz, bo Bieszczadami zmiażdżyłeś system ;)
    Gosia- spróbuj, może zwalczysz lęk :)
    .Ol- A ja przyznam się szczerze, że mimo wszystko odradzałbym. Znajdź lepiej koleżankę i jedźcie we dwie.

  • Maxu

    @Dulcynea z Toboso: wiesz, nie planuje w ogóle gdzie pojadę. Wjeżdżam na Półwysep Iberyjski i już mnie ludzie prowadzą, podpowiadają gdzie są fajne miejsca. Na pewno zajadę tez do Lizbony, byłem już tam i to miasto jest nie do zapomnienia.

    Też słyszałem o rumunach i pewnie będę ich unikał, nie ma sensu ryzykować w szczególności ze miał na podróż ok 2-3 tygodni.

  • Asia

    Ja w tym roku razem z krakowską „Beczką” pojechałam stopem do Rzymu na beatyfikacje JPII. 2 miesiące sie biłam z myślami, czy jechać czy nie, strasznie sie bałam, ale chęć spełniania marzeń ostatecznie zwyciężyła. I wiecie co? zupełnie nie było sie czego bać! To było chyba najpiękniejsze doświadczenie w moim życiu!Nawet w Austrii, gdzie podobno „nikt nie bierze” ludzie byli pomocni, nawet jeden gość nam wcisnął 20 euro;) można poznać mase ciekawych ludzi, i naprawde po takiej podróży zaczyna się myśleć że ten świat nie jest aż taki zły jak to wygląda w TV i że więcej jest ludzi dobrych niż złych. Noi to uczucie niesamowitego szczęścia jak się ktoś zatrzyma- bezcenne. Jeśli macie okazje jechać gdzieś stopem, to polecam, naprawde warto!

    • Dominika

      Ja za 2 dni wyjeżdżam na kanonizację JPII do Rzymu stopem, odważyłam się dzięki inspiracją Maja i innych ludzi w moim otoczeniu. Super, że mogłam przeczytać ten post i Twój komentarz właśnie teraz! Nabrałam wiary w to, że się uda!

  • To może i ja dorzucę swoje kilka groszy, skoro i kilka tysięcy km stopem zrobiłem :D

    Tak, to jest genialne! Nawet czekanie 5 godzin na obwodnicy Piły czy nawet wiecej na przedostatniej stacji benzynowej w Niemczech, przed Francją, chwile zwątpienia, totalnej desperacji i złości – dziś wspominam z uśmiechem :) Historii jest mnóstwo. Maju pisze o pracy w PR, a moja była dziewczyna dostała zlecenie na grafikę za niezłą sumkę :D Ogólnie z parkourowych podróży po Polsce i do Paryża powstał blog – http://chiptrip.wordpress.com/ – na który zapraszamy :D

    Dodam jeszcze poradę – 2 plecaki, albo plecak+sakiewka. Faktycznie, może sie zdarzyć nieszczęście i gdy damy plecak do bagażnika, musimy być gotowi na spotkanie złodzieja. Wtedy warto mieć przy sobie wszystko, co potrzebne dziś do przetrwania – dokumenty, pieniądze, telefon. Po prostu bądźmy przygotowani na sytuację, w której naszym dobytkiem jest to, co mamy na sobie i w kieszeniach :) W sumie tak samo jak w życiu – nie znamy jutra :)

    Podsumowując – POLECAM STO(P)KROTNIE! :D

  • asia- mi też dawano kasę. 10 euro koleś mi dawał na dalszą podróż, nie mówiąc już o przypadkach jedzenia w Macdonaldzie czy zaproszeń do kawiarni :)

    Acte- Co do sakwy to ja mam jeszcze lepsze rozwiązanie. Saszetka wewnętrzna, którą wpuszczasz w spodnie. Kupiłem to jadąc do Indii i niesamowity komfort bezpieczeństwa. Złodziej musiałby włożyć mi ręce pomiędzy nogi, aby ukraść najpotrzebniejsze rzeczy, a tam na pewno poczułbym :D

    • ACTE

      A to tak, oczywiście. Na EUROtripa miałem takie wakacyjne spodenki do pływania i chodzenia właśnie z wewnętrzną kieszonką. W niej 100 euro, dowód, euro26 i visa electron :D

  • „autostop, wsiadaj bracie, dalej hop!”

    Podoba mi się ta idea. Oj, motywujecie Panowie. Najpierw Mateusz i te Bieszczady, teraz Ty i autostop. Czas wyjść ze swojej strefy komfortu! Chociaż nie zaryzykuję samotnej wycieczki… ale kto wie ;)

    Dzięki za tą motywację. To najbardziej pozytywny i motywujący blog w sieci. Dzięki Michał!

  • Michał Maj

    Wasp- Znajdź koleżankę i przełam się razem z nią :)

    Dzięki za to ostatnie zdanie, ale mi się miło zrobiło.

  • Michał, nawet nie wiesz, jak Ty i Twoje wpisy zmieniły moje życie. Najpierw w głowie, a teraz też bardziej fizycznie. Dziękuję z całego serca;) Rób to co robisz, zmieniasz życie innych.

  • Kacper

    Ja jeździłem wiele razy autostopem, chociaż może się to nie liczy, gdyż przeważnie były to krótkie odległości. Gdy zostawałem dłużej w szkole i nie miałem żadnego autobusu w najbliższym czasie to szedłem na wylotówkę miasta, średnio 15 min z uniesionym kciukiem i ktoś mnie podrzucał do mojej miejscowości 12 km dalej. Połowa osób która mnie zabierała to znajomi albo osoby z wioski które mnie znały.
    Pierwszego stopa złapałem jakoś w wieku 13-14 lat.

    Może to nie nie autostopowanie takiego pokroju jak osoby wyżej tu opisują ale na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że idea autostopu jest super i mi odpowiada :D

    Mam takie marzenie pojeździć po Europie autostopem ale ogranicza mnie narazie język (wkrótce to nadrobię)i wiek(17)

    Pozdrawiam

    P.S. Słyszeliście o autostoprace.pl ?

  • Michał Maj

    Wasp- dziękuje ;)
    Kacper- zawsze to coś. Przyjdzie czas w twoim życiu gdy pojedziesz stopem w Europę. Ja w twoim wieku to myślałem tylko o kompie i miałem zamknięte horyzonty na życie. O autostoprace słyszałem, ale ja jakoś nie czuje tego. Dla mnie jednak stop to musi być chillout ;)

  • Kacper

    O kurcze.. nowy desing strony – teraz jest super!

    P.S. co do wpisu to podrzucę jeszcze stronkę: hitchwiki.org

  • Stanisaw Potulski

    długo sie nad tym zastanawiałem. miałem nawet takie rozkminy, a co by sie stało jakbym nagle poszedł na stopa i gdzieś wyjechał, zabierałem sie do tego na poważnie itd. ale zawsze w ostatniej chwili jakoś się wykręcałem. ale niee to nie dla mnie, jakoś przeżyje wydając te 5 dych na pocią itd. ale nie. w te wakacje jade. nie ma bata! mobilizujesz jak cholera (tzn nie jak cholera, ale mobilizujesz), kolejny wpis po którym miałbym ochote wyskoczyc z domu w danej chwili w podróż dookoła świata :)

    • Anonim

      Hehe :) 

      To zrób to ;) Tzn nie chodzi o podróż dookoła świata ale autostop :) Wiesz, ja też mam jakieś pieniądze i stać mnie na bilet, ale czasem po co nam to?

    • ACTE

      Może za bardzo na poważnie się do tego zabierałeś? Spróbuj kiedyś wstać o 8:00 w sobotę, stwierdzić „jadę na północ”, spakować ubranie adekwatne do spodziewanej pogody, mała kasa, dokumenty, mapa i… wypad na wylotówkę :) Jak daleko do wieczora nie zajedziesz, to wrócisz tanio PKP :D

  • Też dorzucę swój kawałek. O autostopowe podróże oparłam edukację swojego (teraz już dorosłego) syna. Uczył się w Edukacji Domowej a wiedzę czerpał w dużej mierze z podróży (Italia, Grecja, Turcja, Kaukaz i inne)
    http://edukacjadomowa.monomit.pl/podroz-z-dzieckiem-przez-swiat-wiedzy/krok-siodmy-autostop-czyli-podrozowanie-za-procesem
    http://edukacjadomowa.monomit.pl/
    Pozdrawiam Anna

    • Anonim

      Anna- świetna strona. Zawsze mnie interesowała ta edukacja bez szkoły, bardzo ciekawa sprawa i bardzo duża odwaga z twojej strony. Niewiele osób odważyłoby się uczyć dziecka „bez szkoły”. Gratuluje wypraw. 

  • Anonim

    Witam , jakis czas temu rozmawialem z kolezanka o podrozy do Londynu autostopem jednak zdecydowalismy ze nie jedziemy poniewaz stracilismy nocleg ktory mial byc pewny. Co o tym myslisz? Ile wynosila mniej wiecej Twoja najdluzsza podroz autostopem?

    • Anonim

      Najdłużej w podróży autostopowej byłem 6 dni przy czym nie cały czas poruszałem się stopem. Była to podróż do Amsterdamu, jednak teraz, tego lata padnie rekord czasowy i dystansowy, bo wybieram się na inny kontynent ;) .

      • Anonim

        A ja obiawiam sie trasy Polska- Anglia , naprawde jestem pelen podziwu takich wlasnie wycieczek . We wczorajszej rozmowie ze znajomym postanowilismy wybrac sie gdzies w te wakacje wlasnie autostopem i myslimy nad polskim morzem, Chorwacja lub Wlochami. A gdzie sie wybierasz ,do Azji? A moze ktoras z Ameryk(tutaj juz chyba potem samolot albo statek)? 

        • Marzena

          Pewnie już za późno Włochy mają złą sławę stopową – źle się łapie, wiele osób to potwierdza, niektórzy zaprzeczają. Natomiast Chorwacja to bajka ;) Piękny kraj pięknych ludzi. Nigdzie nie łapało mi się tak dobrze jak w Chorwacji.
          a jeszcze tu napiszę tego co nie napisałam niżej
          wrocławski autostoprace, sopocki MMA, i jeszcze wyścig gliwicki wskazuję raczej na to, że autostop nie umarł. Jednak dla mnie 650 osób na autostoprace to przegięcie o 11 na wrocławskiej wylotówce jeszcze było mnóstwo osób z tego wyścigu. Wolałam nasz spokojny wyjazd dwuosobowy do Chorwacji (jak coś to jestem od Marty/rudej/dream :P).

          A rozważasz jachtostop? To musi być niezła przygoda no i za darmo płyniesz np. do Ameryki Płd :) Jak łapać? Ogłosić się w porcie (słyszałam, że Gran Canaria nadaje się idealnie) lub szukać w necie np. http://www.findacrew.net/ Płynie się za darmo, czyli za pracę na łodzi, czasem płaci się również za jedzenie. Słyszałam dwie opowieści o takim rejsie, super sprawa, ale sama mam sporo obaw. Do tego studia to u mnie ważna rzecz, bo one mogą mi pomóc zrealizować marzenia długofalowe (weterynarzem bez studiów nie będę), więc jednak przedkładam je nad takie wycieczki.

    • Anonim

      Najdłużej w podróży autostopowej byłem 6 dni przy czym nie cały czas poruszałem się stopem. Była to podróż do Amsterdamu, jednak teraz, tego lata padnie rekord czasowy i dystansowy, bo wybieram się na inny kontynent ;) .

  • Pingback: Jak cieszyć się z małych rzeczy i wyciągnąć więcej z wakacji? | Życie jest piękne :)()

  • Marzena

    To „średnio 15 minut” brzmi nierealnie albo jestem pechowcem, bo u mnie parę godzin to norma i już się tym nie przejmuję ;) a z Wrocławia do Barcelony dojechałam 35h co wydaje mi się niezłym czasem.
    Natomiast bardzo nie lubię pytać, czuję się jakbym nagabywała. Choć czasem jeżdżę z koleżanką, która lubi pytać (no może nie lubi ale nie chce stać bezczynnie z kartką) i rzeczywiście łatwiej coś znaleźć i zazwyczaj kończy się dobrze, ale raz miałam nieprzyjemną podróż (od Włoch do granicy polskiej) z ciągłym wysłuchiwanie jacy to my jesteśmy beznadziejni :/ a zależało nam na czasie to już zostaliśmy z nimi…
    Co do bagażów może to nie odpowiedzialne, ale raczej wrzucam do bagażnika, pokazuje się zaufanie i jakoś jest tak lżej.

    Z porad najlepiej mieć tekturę, jakąś mapę (z tureckimi tirowcami nie dogadasz się inaczej niż pokazując na mapie, a oni chętnie zabierają i zazwyczaj znają parę słów po niemiecku no i turecki), czołówka i kamizelka odblaskowa do nocnego łapania.
    No i nie zgadzam się, że autostop zanika – nasze forum autostopik tętni życiem ;) ciągle ktoś gdzieś wyjeżdża, Europa to norma, teraz sporo osób wybrało się do Turcji, Maroko, parę do Gruzji, chętni są do Iranu czy Indii, i wciąż przybywa nowych ;) Autostopowicze zdobywają Kolosy (Kinga Choszcz i Chopin – stop dookoła świata w 5 lat, Arkadiusz Milcarz stopem z Przylądka Dobrej Nadziei do Czadu). Polecam spotkania z podróżnikami – pozytywnie nastrajają a Milcarz w zeszłym roku na Slocie (Autoslocie) w Krakowie zrobił przepiękną prezentację ;) a przed nim opowiadał o swoich podróżach z synem – Romek Zańko. Podróże Romka i Jonasza (pierwszy stop w wieku 6-7 lat i to od razu do Azji) inspiruję, polecam wybranie się kiedyś na ich prezentację.

  • Świetny tata i super syn. My od 2002 również uprawialiśmy  Edukowanie
    przez podróżowanie, ale w wersji mama i syn. Zapraszamy miłośników
    przygody i autostopu do pobierania naszej książki „Autostopem
    ku dorosłości”
    . Udostępniamy ją nieodpłatnie (całe 184 strony
    przygody z nami) zgodnie z naszą filozofią swobodnej wymiany. :-)

    Autostopem ku dorosłości jest książką z naszej ostatniej, wspólnej
    wyprawy. Książką nietypową – będącą połączeniem dziennika z podróży
    pisanego spontanicznie po drodze i zdjęć ilustrujących opisane historie.
    Książką sentymentalną – kończącą w naszym życiu etap, w którym rodzic
    jest przewodnikiem dla swojego dziecka, a dziecko “impulsem” do 
    działania dla rodzica.

    Odbyliśmy razem z Przemkiem wiele wypraw, jednak ta była dla nas pod 
    jednym względem szczególna. Przemek dojrzał jako mężczyzna gotowy do 
    podejmowania samodzielnych wyzwań i wielkimi krokami zbliżał się ku
    dorosłości. We mnie dojrzewała świadomość, że zbliża się chwila, kiedy
    pisklę wyfrunie z gniazda, a mi przyjdzie podążyć za kolejnymi
    wyzwaniami.

    Nasze wyprawy odbywały się pod wspólnym hasłem – edukowanie przez podróżowanie, które odzwierciedla nasze podejście do życia i uczenia się.
    Stanowiły one alternatywną formą spełniania obowiązku szkolnego poza
    szkołą – nasz pomysł na edukację domową. Zwrot “poza szkołą” jest
    kluczowy dla naszej filozofii, gdyż nauka nie ograniczała się do 
    szkolnych murów a w pełni zintegrowała się z całym naszym życiem. Podróżami
    chciałam zaszczepić w synu ciekawość świata i otwartość wobec ludzi,
    zdolność podążania za własnymi marzeniami i brania za nie
    odpowiedzialności.

    Autostopem ku dorosłości jest książką z naszej ostatniej, wspólnej
    wyprawy. Książką nietypową – będącą połączeniem dziennika z podróży
    pisanego spontanicznie po drodze i zdjęć ilustrujących opisane historie.
    Książką sentymentalną – kończącą w naszym życiu etap, w którym rodzic
    jest przewodnikiem dla swojego dziecka, a dziecko “impulsem” do 
    działania dla rodzica.

    Odbyliśmy razem z Przemkiem wiele wypraw, jednak ta była dla nas pod 
    jednym względem szczególna. Przemek dojrzał jako mężczyzna gotowy do 
    podejmowania samodzielnych wyzwań i wielkimi krokami zbliżał się ku
    dorosłości. We mnie dojrzewała świadomość, że zbliża się chwila, kiedy
    pisklę wyfrunie z gniazda, a mi przyjdzie podążyć za kolejnymi
    wyzwaniami.

    Nasze wyprawy odbywały się pod wspólnym hasłem – edukowanie przez podróżowanie, które odzwierciedla nasze podejście do życia i uczenia się.
    Stanowiły one alternatywną formą spełniania obowiązku szkolnego poza
    szkołą – nasz pomysł na edukację domową. Zwrot “poza szkołą” jest
    kluczowy dla naszej filozofii, gdyż nauka nie ograniczała się do 
    szkolnych murów a w pełni zintegrowała się z całym naszym życiem. Podróżami
    chciałam zaszczepić w synu ciekawość świata i otwartość wobec ludzi,
    zdolność podążania za własnymi marzeniami i brania za nie
    odpowiedzialności.

  • Pingback: Znajdź ten flow w relacjach z ludźmi! | Życie jest piękne :)()

  • synia

    Masz całkowitą rację, w życiu jest niewiele fajniejszych rzeczy niż autostop. Osobiście wiele razy podróżowałam stopem, ale moim największym wyczynem jest miesiąc podróżowania po całej Hiszpanii i kawałku Portugalii. Najlepsze wakacje w życiu, mnóstwo wspaniałych poznanych osób, podróżowałyśmy razem z przyjaciółką, wylądowałam 2 razy w hiszpańskich szpitalach, na samym końcu okradziono mnie(ale to jak spałam na plaży, nie w autostopie), ale tak naprawdę to wszystko nic, bo z perspektywy czasu nawet te minusy przemieniły się w plusy i nie wyobrażam sobie mojej podróży bez tych szpitali i innych problemów:) co do autostopu, nie ma nic wspanialszego niż uczucie euforii po długim oczekiwaniu, albo długa podróż samochodem i podziwianie widoków i próbowanie dogadać się z osobami, które nie mówią ani słowa po angielsku:)) coś wspaniałego, nawet teraz, w trakcie sesji, na samo wspomnienie uśmiech ciśnie mi się na twarz…
    każdy kto nie spróbuje, będzie bardzo ale to bardzo żałował! słuchajcie wbrew pozorom nie ma nic wspanialszego niż pobudka na plaży, kiedy słońce jest już w zenicie, kiedy jest się bezdomnym i nie ma się dokąd wrócić, a cała przyszlość, wszystko, co zrobimy zależy tylko od nas, to się nazywa wolność…

    • Anonim

      Zauważyłem, że te trudne momenty wspomina się później najlepiej. Ja przeżyłem koszmar autostopowy w Hiszpanii- totalnie nie szło :) Ze spaniem na plaży trzeba być cholernie ostrożnym- ja spałem kilka razy w Hiszpanii i trzeba się mocno pilnować. W Barcelonie tez próbowali nas okraść.

      Powodzenia w następnych wojażach

  • Bureghr

    Higiena. Mycie się. Ja nie chce śmierdzieć. Pozostaje dostęp do wody… a przecież nie zawsze jest. I ludzie są potrzebni do fajnej przygody! A nie takie podróżowanie dla samych zdjęć. To fajne, lecz nie do końca pełne. I wspomnienia. Warto łączyć to z relacjami, ludźmi. Trzeba coś zjeść a to kosztuje. Można pracować a np. wyskoczyć gdzieś w weekend. Cieszyć się raczej z tego co blisko Nas. Ale nie mówię, że nie spróbuję takich przygód. To jest tanie, owszem. Ma to swój plus.

    • Marzena

      Nie rozumiem stwierdzenia „podróżowanie dla samych zdjęć”.
      Dla mnie wyjazdy inne niż autostopowe stały się nudne. Byłam na Cyprze samolotem z rodziną – i trudno wejść w jakieś interakcje z ludźmi. Potem w Chorwacji motorem i znów byliśmy jakby tylko my.
      A w czasie stopa jest się skazanym na innych ludzi i przecież trafia się na tych otwartych ;) widoczki i zdjęcia schodzą na dalszy plan. Nawiązuje się kontakt przynajmniej na kilkadziesiąt minut z tak różnymi ludźmi… kierowcami ciężarówek, biznesmenami, rodzinami z dziećmi, młodymi ludźmi czy wręcz hippisami ;) nie wiem, gdzie tu jest podróżowanie dla zdjęć? Wystawiasz kciuka i zaraz kogoś poznajesz ;) Polaków, Czechów, Słowaków, Niemców, Węgrów, Turków itd… łapiesz we Włoszech i jeździsz z Rosjanami, stoisz w Polsce i łapiesz Turka.

  • Actagirl

    http://www.youtube.com/watch?v=vKH70BSsUQ8

    krótki film o autostopie i jego mrocznej stronie.

    pozdrawiam,
    początkujący filmowiec ;)

  • angelika

    Actagirl: widząc tyle pozytywnych komentarzy dotyczących łapania stopa, mam wrażenie, że ten film jest oderwany od rzeczywistości. Wiadomo, że trzeba uważać,link do yt niczego nie wnosi do dyskusji…

    @ee847207dbbafb484ed6f8bdbcaff2b5:disqus : przypadkowo szukałam informacji dotyczących wyjazdu do Norwegi-pach! – siedze od 3 godzin i czytam twoje wpisy. Zaczarowałeś mnie każdym akapitem.Dosłownie. Zawsze ciągnęło mnie do podróży-jednak zawsze wolałam mieć pewny nocleg, bilet itp. Poza tym moja mama umarłaby ze strachu,gdybym wyruszyła w podróż do Pekinu, dajmy na to, choć obskoczyłam pare miast w Europie z koleżankami lub 10letnią wtedy siostrą.
    To, czego Ci cholernie zazdroszczę to poczucie: rzucam wszystko, JADE! Mimo wszystko w codziennym życiu ciągle coś przeszkadza. Szkoła, praca, zobowiązania, choroba-finding new excuses.Boję się to zarwać. Jestem pełna podziwu i jeszcze troszkę zazdroszczę Góreckiemu, że ma osobę, z którą może smakować życie-sama chciałabym mieć kogoś takiego, kto byłby w stanie powiedzieć „ok, to jedziemy!”
    Bardzo nie chciałabym przeżyć życia i na starość obudzić się, stwierdzić, że miałam tyle możliwości, których nie wykorzystałam. Tyle miejsc do zobaczenia i ludzi do poznania na mnie czeka. Swoją drogą  ziemia jest tak duża, że nie sposób wszystkiego wypróbować i zobaczyć-choć zawsze można próbować. I Twój blog oraz nastawienie do życia bardzo mocno motywuje.

    Całkiem spora ta moja refleksja, mam nadzieje, że nie zanudziłam nikogo :)

    • To nie jest tak, że ja rzucam wszystko i jadę. Ja wbrew pozorom jestem uporządkowaną osobą -p mam tez studia, prowadzę własną firmę i mam kilka innych rzeczy na głowie: ) Ja po prostu uważam, że każdy człowiek, bez względu na to co robi i kim jest na prawo i obowiązek raz do roku wyskoczyć gdzieś dla samego siebie :) 

      Co do przeżyć to my ze znajomymi mamy taką paczkę, że smakujemy życie razem i każdy daje coś od siebie. Po wakacjach spotkaliśmy się i rozmawialiśmy, bo jeden kumpel wrócił po rocznym pobycie w Chinach, ja pojechałem pociągiem do Chin, kumpel wrócił z Islandii, koleżanka z USA, a Górecki był w Australii. Każdy coś ciekawego robił :D 

      Co do mamy – zacznij jeździć i przyzwyczai się. Wyjeżdżam to płacze, ale przyzwyczaiła się i wie, że tak być musi ;) 

  • nie będzie miała innego wyboru :) czekam tylko, aż zrobi się odrobinę cieplej, pierwszy luźniejszy tydzień i w drogę! motywujesz do działania, już dawno nie czułam takiego kopa i pozytywnej energii :D

  • xxxx

    Moje pytanie co z soba zabrac , gdzie prac ciuchy itd jak sie jedzie na dluzszy czas?

    • igi

      Do zabrania: wygodny plecak (paniom radzę zainwestować w modele dla kobiet, na prawdę warto), pokrowiec na plecak, wygodne buty trekingowe (nie ważne dokąd jedziesz na pewno się przydadzą), japonki, namiot, śpiwór, karimata, kuchenka gazowa, suchy prowiant, apteczka, kosmetyczka, ciuchy (dużo majtek!). Przy dłuższych podróżach (np. miesiąc) warto raz na parę dni zainwestować w hostel lub załatwić nocleg na couchsurfingu (jeśli „na co dzień” śpimy w namiocie na dziko), żeby wyprać rzeczy i pożądnie się umyć. Stacja benzynowa też jest niezła jeśli chodzi o podstawy higieny, a butelka z wodą z kranu jest w plecaku obowiązkowa i świetnie się sprawdza przy myciu zębów w plenerze (woda z kranu dostępna na każdej stacji benzynowej). Co do oszczędzania na noclegu: jak pisałam wyżej albo couchsurfing albo namiot rozbijany w miejscu, gdzie się nie rzuca w oczy i zwijany wcześnie rano, jak kto woli. Kuchenka gazowa, drobny makaron (najszybciej się gotuje), sos i wyżej wspomniana kranówa- najtańsze wyżywienie i gwarancja ciepłego posiłku. Zakupy najlepiej w supermarketach. Regionalna kuchnia nie musi być droga, np. we Francji żywiliśmy się głównie bagietkami z serem pleśniowym. Niebo w gębie.

  • Iza

    Raz jechałam autostopem ale w porównaniu do tego na bardzo małą skale :D
    razem z koleżanką pojechałyśmy autobusem do miejscowości niedaleko Zielonej Góry i kiedy miałyśmy wracać spóźniłyśmy się na autobus.
    Postanowiłyśmy iść pieszo do ZG, tyle że nie zdążyłybyśmy na ostatni autobus do naszych miejscowości. W związku z tym odwróciłam się, wystawiłam kciuka i… od razu zatrzymał się przemiły pan, który dowiózł nas prawie pod sam dworzec PKS.
    Do tej pory wspominam to razem z tą kumpelą. I czekam na skończenie 18stki aby znów wyruszyć.

  • meteo

    teraz można też podróżować z takimi aplikacjami jak yanosik autostop. przenosi to podróżowanie na stopa trochę na inny poziom

  • Mateusz Bamski

    Ciekawy wpis i faktycznie kwestia tego, że jest to niebezpieczne pozostaje względna. Sam też podróżuje. Zapraszam do siebie: http://www.mateuszbamski.blogspot.com Jeśli chodzi o całokształt zjawiska autostopu, to pięknie podsumował, to mój przyjaciel, który nigdy nigdzie nie „łapał”, aż porwał się na podróż Polska – Stambuł. Rezultat: „ni to proste, ni to trudne… ale trzeba spróbować!”

  • Pam

    O jeej domyślam się że taki autostop to musi być super sprawa :) W ogóle fajnie piszesz, bije od tego pozytywna energia. Mam pytanie, co sądzisz o podróżowaniu w ten sposób z psem? Przeszło by? :D

    • Stopem z psem? :) Nie spotkałem się, ale na pewno się da skoro ludzie z lodówkami jeżdżą. „Tony Hawks założył się, że jest w stanie w miesiąc objechać całą Irlandię autostopem mając za jedynego towarzysza lodówkę. Jak sami mówi, nie pije dużo, jednak w dniu zakładu był kompletnie pijany. Jednak zakład to zakład, więc Tony z wystawionym kciukiem ruszył w niezwykłą podróż „

  • agatina

    Świetny artykuł. Czyżby moda na stopowanie? Moje wojaże autostopowe mają jakieś 2 miesiące. Podróżuje z Yanosikiem AutoStop. Super sprawa;)

  • Żółtodziób

    Zasadniczo piszę z prośbą o radę: mam 15 lat i w pakiecie opiekuńczą mamę. To oczywiście bardzo dobra rzecz, ale w życiu nie pozwoli mi jechać stopem… Co zrobić? Znaczy, jak ją przekonać? Albo gdzie znaleźć towarzyszkę godną zaufania, która zaryzykuje wzięcie ze sobą „dzieciaka”?

    • Hubi

      Super artykuł. Chcę w te wakacje przeżyć przygodę i zamierzam wybrać się autostopem w Bieszczady (jestem z wielkopolski). Mam nadzieję, że mi się uda!

    • Ania

      Lepiej poczekaj te kilka lat aż osiągniesz pełnoletniość. W przeciwnym razie gdyby cokolwiek się wydarzyło odpowiedzialność prawna za Ciebie spada na pełnoletnich opiekunów czyli Twoją mamę lub pełnoletnią osobę, która zdecyduje się jechać z Tobą. A autostop nie ucieknie :)

  • Anna Maria Brańka

    Chcę jechać z moimi synami ( 8 i 11 lat) w lipcu do Nicei na stopa. Czy ktos podrózował przez Europę z dziećmi? My zwiedziliśmy całe Mazury na stopa. Trasa: Koszalin- Nicea.

  • Pingback: Wyjazd za 5 zł: trip lwowsko-bieszczadzki - Życie jest piękne!()

  • Pingback: Auto Stop Race - jak przygotować się na wyścig autostopowy?()

Przeczytaj poprzedni wpis:
Podsumowanie maja i plany na czerwiec