Jak podróżować bez wyjeżdżania z Polski? [+ darmowe vouchery na noclegi na całym Świecie]

Podróże to piękna sprawa. Uczą, rozwijają, pozwalają oderwać się od codzienności i poczuć się jak Indiana Jones. Niestety, nie wszyscy mogą sobie pozwolić na jeżdżenie non stop, bo a to pieniędzy nie ma, a to czasu brak, a to praca, dziecko, żona, kochanka…

1. Couchsurfing

Nic prostszego. Wszyscy chyba znają couchsurfing i zdają sobie sprawę z możliwości, jakie daje. W Couchsurfingu nie chodzi tylko o kimanie za darmo u kogoś w domu. To coś więcej – to możliwość poznania ciekawych osób i odkrycia danego kraju od innej strony. Jeżeli sam nie podróżujesz, to możesz sprawić, że to podróż przyjedzie do Ciebie. Ja swego czasu przyjmowałem ludzi u siebie i było bardzo miło. Jeżeli nie masz warunków do przyjmowania gości (bo rodzina, małe mieszkanie, żona, trójka dzieci i pies), to zawsze możesz ustawić sobie opcje spotkań. W takim przypadku możesz komuś pokazać miasto, wyskoczyć na kawę czy piwo.

2. Pocztówki ze świata

Jest taki pocztówkowy serwis internetowy, który sprawia, że pocztówki z wszystkich stron świata przychodzą do twojej skrzynki pocztowej. Takie prawdziwe – z obrazkiem i tekstem, a nie mail. Sprawdź  Postcrossing. Rzecz polega nie na niczym innym, jak na wysyłaniu sobie kartek nawzajem. Świetna zabawa i możliwość poczucia w pewnym stopniu podróżowania.

3. Hostelowe klimaty

Kilku moich znajomych pracuje w hostelach. Często odwiedzam ich – bo jakby nie patrzeć – w hostelach panuje bardzo dobry klimat. Zawsze, gdy tam jestem, wracam pamięcią do momentów, gdy to ja byłem gościem w takiej mordowni. Wracają wspomnienia, człowiek przypomina sobie zabawne chwilę i…czuje się jak w tripie. Zawsze można z kimś ciekawym pogadać, wysłuchać historii, pośmiać się. Może nie jest to opcja dla faceta z dwójką dzieci, ale myślę, że to idealna praca dla studentów itp. Idziesz do pracy – a tam impreza : )

kanadyjczyk w chinach

4. Wieczory kulturowe

Ile tego jest! Tu jakiś marokański, tam mongolski – ciągle jestem na coś zapraszany. Ciekawa sprawa, bo można spróbować egzotycznych potraw, posłuchać muzyki, obejrzeć fotki. Rozejrzyj się, bo może w twojej okolicy też jest coś szykowane.

5. Slajdowiska

Nie wiem jak w innych miastach, ale w Krakowie każda uczelnia ma swoje koło podróżników. Do tego jest jeszcze kilka innych, niezależnych grup, które organizują spotkania z obieżyświatami. Sam prowadziłem takie slajdowisko w Krakowie i chyba wyszło ciekawie. Idziesz na półtorej godziny, rozsiadasz się elegancko w fotelu i słuchasz z otwartą buzią o podróżach.

6. Podróżniku, chodź na piwo!

Nie znam osoby, która podróżuje i nie lubi o tym mówić. Sam po sobie wiem, bo gaduła jestem, a jak ktoś ciągnie mnie jeszcze za język, to potrafię sypać opowieściami z rękawa. A postawcie przede mną jeszcze kufel piwa, to wejdę w istne flow! Znajdź kogoś, nawet jakiegoś blogera, i zaproponuj spotkanie. Następnie rozkoszuj się ciekawymi historiami. Tylko nie mnie, bo mam teraz tyle pracy, że nie mogę ciągle siedzieć przy piwie i opowiadać : )

7. Mniejszości narodowe

Podobna historia jak z wieczorami kulturowymi, tylko w jeszcze lepszym, bardziej prawdziwym wydaniu. Trafiłem już kilka razy w takie miejsca. Mamy w Polsce małe skupiska mniejszości narodowych, które chcą wypromować swój kraj i kulturę. Organizują różnego rodzaju festiwale i święta. Warto się wybrać i zobaczyć, jak to wygląda.

Kumys w Mongolii

8. Czytanie książek podróżniczych

Najzwyklejsza forma podróżowania. Bierzesz książkę i razem z autorem przemierzasz dżungle i pustynie. Jeżeli książka jest dobrze napisana, to wciągnie cię na maksa. W artykule na temat polecanych książek znajdziesz kilka ciekawych pozycji podróżniczych.

9. Projekty w organizacjach studenckich

Sam brałem udział w różnego rodzaju projektach, zarówno jako uczestnik jak i organizator. Do takiego Krakowa przyjeżdżała ekipa z różnych krajów i trzeba się było nimi zająć – pokazać miasto, oprowadzić, zorganizować imprezę. Jeżeli chcesz poznać ciekawe osoby z innych krajów to organizacja studencka jest rewelacyjnym rozwiązaniem. Dobra zabawa, szkolenie języka i nowe kontakty.

10. Poznanie kogoś z innego kraju przez Internet

Co do nowych kontaktów, to o czym ja w ogóle piszę! Cholera – przecież mamy Internet, który daje nam możliwości, o których nawet nigdy nie myśleliśmy. Bez większych problemów jesteś w stanie nawiązać kontakt z kimś z drugiego końca świata. Swego czasu dość długo mailowałem z dziewczyną z Ameryki Południowej. To też sposób na poznanie innego regionu.

Po co to wszystko?

Jaki jest sens? Po co to wszystko? Po to, żeby chłonąć podróże. Jeżeli sam jeszcze nie ruszyłeś w świat, to nakręcanie się tematem już w Polsce na pewno zmobilizuje Cię do działania. Jeżeli będziesz ciągle otoczony klimatem wyjazdów, to prędzej czy później ruszysz się.

Darmowe vouchery na noclegi

Gdyby jednak znalazł się ktoś, kto woli aktywną stronę podróży i realne jeżdżenie po świecie, to dziś mam małe niespodzianki. Pamiętacie, jak wybrałem się do Wiednia pod koniec listopada? Po wyjeździe zachowały mi się jeszcze vouchery na noclegi w serwisie Wimdu.pl Vouchery na noclegi w dowolnym miejscu na Świecie!

Mam 15 voucherów – każdy po 20 euro, do wykorzystania przy rezerwacji powyżej 80 euro. Niby nic wielkiego, ale vouchery są nielimitowane czasowo. Kto wie – gdzie i kiedy może się taki voucher na tani nocleg się przydać. Kto chcę, kto chcę? :)

15 voucherów dla pierwszych 15 osób, które napiszą w komentarzu poniżej, jakie mają własne doświadczenia z podróżowaniem bez wyjeżdżania z kraju. W jaki sposób to robicie? Może macie jeszcze jakieś inne pomysły?

Aha, opisy fotek : )

  • Na pierwszej Kanadyjczyk, co to go poznałem w hostelu w Chinach. Za browara pożyczył mi rower, którym jeździłem po Pekinie.
  • Na drugiej miska z kumysem w Mongolii.  Sfermentowane mleko kobyły, który w większej ilości miesza w głowie. Ile ja po nim do kibla się nalatałem…

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Kac

    No to owa praca w hostelu :) Siedzieć za recepcją i widzieć jak po jej drugiej stronie przewijają się ludzie z całego świata :) Przyjmować kulturalne starsze małżeństwo które przyjechało motorem z Włoch, grupę Brytyjczyków nastawionych tylko na polski alkohol, jakiegoś samotnego backpackera z Kanady, który już 7 miesiąc jest w tripie, za chwilę życzliwa i wesoła parka z Australii, przestraszony Chińczyk a na końcu rodzina z Ekwadoru która nie zna w ogóle angielskiego czy żadnego innego… podróżowanie bez podróżowania, niewątpliwie :)

    • Oj to na bank najlepsze rozwiązanie, bo ma się bezpośredni i ciągły kontakt z ludźmi z innych krajów. Sam popracowałbym :D Voucher wyśle jutro na maila :) 

  • M!

    Jeżeli o mnie chodzi to wraz z znajomymi, którzy również pasjonują się podróżami, poznawaniem świata i odkrywaniem kultur i zwyczajów organizujemy sobie czasami coś, co jest w sumie miksem tego co Michał opisałeś powyżej.  Umawiamy się na jakiś konkretny „temat” np. Indie. I każdy ma za zadanie przygotować coś, co pozwoli nam poznać ten dany „temat”. Jedni przygotowują lokalne potrawy, inny ciekawe opowieści, legendy, wierzenia czy coś takiego, jeszcze ktoś zdobywa coś „stamtąd”, ktoś zajmuje się załatwieniem odpowiedniej muzyki, zdjęć itp. I jak tak w kilka(naście) osób czasami się zbierzemy i podzielimy między sobą tym co każdy przygotował, to się odbywa bardzo ciekawa „podróż”, która zazwyczaj jest dla kogoś zalążkiem do odbycia następnej, już tej w pełnym tego słowa znaczeniu.

    Ot, taka oryginalna impreza raz na jakiś czas, żeby sobie życie urozmaicić. A szczególnie fajna w okresie, kiedy nie ma wolnego czasu na odbycie prawdziwej, dłuższej podróży

    • Świetna sprawa. My robimy imprezy tematyczne, ale nie robiliśmy jeszcze w klimacie podróżniczym. Genialny pomysł. Voucher poleci na maila jutro ;) 

  • Niesamowitym miejscem na takie podróżowanie bez wyjeżdżania z kraju są różnego rodzaju warsztaty, targi i spotkania podróżnicze. W jednym miesjcu spotkamy wtedy osoby, które tak jak my zafascynowane są podróżami. To wspaniały poligon, aby wymienić opinie, posłuchać relacji innych oraz zawrzeć cenne znajomości.

    • Zdecydowanie tak :) Voucher dla Ciebie! 

  • evemarie

    Co do slajdowisk, to swego czasu odwiedzałam takie w krakowskiej Piwnicy Pod Baranami. Niesamowity klimat, ciekawi ludzie, możliwość zadawania pytań. W ten oto sposób miałam okazję posłuchać historii Rodziny Bez Granic (http://thefamilywithoutborders.com/rodzina-bez-granic/) i zachwycić się ich podróżą dookoła Morza Czarnego z malutką córeczką.

    Mnie osobiście bardziej odpowiada aktywna strona podróżowania, dlatego teraz siedzę w Anglii poznając ichniejszą kulturę, a stąd mam zamiar wyruszyć w zupełnie inne strony, jak na przykład Islandia. Niesamowity jest fakt, że tutaj poznałam mnóstwo ludzi z różnych krajów, którzy tak jak ja są au pair, lub którzy przyjechali aby podszkolić język. Niesamowita sprawa!

    • Rodzina bez granic jest świetna. Z resztą, przeprowadzałem z nimi swojego czasu wywiad: http://zyciejestpiekne.eu/index.php/poznaj-rodzine-bez-granic/

      Vucherek poleci jutro na mail

  • Kasia_P

    Można też zostać „buddym” dla przyjeżdżających Erasmusów. Pomóc im znaleźć mieszkanie, pokazać miasto, itp. W zamian, wchodzisz w grono mnóstwa innych studentów z wymiany, możesz chodzić z nimi na imprezy, szlifujesz język, poznajesz kuchnię kraju każdego z nich.

    • Kasia – Świetna idea. Możliwość rozwoju i dobrej zabawy. Voucherek dla Ciebie ;) 

  • ps

    Pale blanta

    • No cóż. Każdy sposób dobry :) Nie pozostaje mi nic innego jak podesłać Ci ten voucher :D 

    • Gorecki

      A zmieniają się miejsca podróży w zależności od kraju pochodzenia towaru?

  • Martino

    Bardzo często podróżuję palcem po mapie, tudzież kursorem po monitorze. U mnie podstawą wyjazdu jest dobre rozeznanie. Dotyczy to miejsca, zakwaterowania i transportu. Dzięki różnym organizacjom poznałem ludzi w różnych częściach kraju, również znajomi z liceum czy studiów gdzieś się porozjeżdżali i mogę często liczyć na przenocowanie u nich. Jeżeli w danym mieście nie mam znajomych to praktycznie zawsze korzystam z CSu właśnie na którym jestem 2,5 roku.
    Przyznam się bezczelnie, że drugi kierunek zacząłem również po to, by mieć legitymkę studencką – dzięki temu do 26 roku życia będę śmigał za połowę ceny wszędzie :) Jako, że jestem wysoki potrzebuję dużo miejsca i w większości jeżdżę koleją. Ostatnimi czasy, jak dobrze wiesz ,PewnyBus wszedł na polski rynek i dzięki tym ‚draniom’ przez zaplanowanie wypadu wcześniej mogę sobie śmignąć po taniości w różne części kraju. Miejsca na nogi mają tak ‚akurat’ :)
    Nie próbowałem nigdy łapania stopa ale to jeszcze przede mną.
    Pozdrowienia dla wszystkich podróżników!

    • Co ja się w Google Earth napodróżowałem. Marcin – Voucher jutro wysyłam :)

  • Liberte

    Moim zdaniem najlepszym sposobem na podróżowanie bez wyjeżdżania z Polski są rozmowy na skypie z ludźmi z innych krajów. Kiedyś to był dla mnie sposób na podszkolenie języka. Ale dodatkowo często rozmawiam z tymi osobami o ich kraju. Mam dwoje takich najlepszych skypowych kumpli- jeden pochodzi z Zimbabwe, drugi- z Egiptu. Są bardzo pozytywnymi osobami w moim życiu, nie tylko poprawiają humor, ale też pozwalają spojrzeć na moje problemy z innej perspektywy.  Ten punkt widzenia pochądzący z innego kręgu kulturowego potrafi wywrócić czasem myślenie o 180 stopni. Już nie wspomnę o tym, że wielokrotnie byłam zapraszana do ich rodzimego kraju :)

    • Nagroda w formie vouchera jutro na mail powędruje :) 

  • Łukasz Gaudyn

    To było 4 lata temu. Zadzwoniłem w nocy do mojego dobrego kumpla i zapytałem czy jedziemy jutro na woodstock. Pomysł wpadł spontanicznie toteż nie mieliśmy przygotowania, ani nie byliśmy pełnoletni. Powiedział, że zapyta rodziców, ale na wieść, że wybieramy się tam stopem, nie zgodziła się. Powiedział mi o tym, na co ja bez namysłu powiedziałem to powiedz, że pociągiem. Rodzice nic nie podejrzewając zgodzili się i o 5 rano spotkaliśmy się u mnie, kupiliśmy pare bułem i sporo piwa i ruszyliśmy w trasę. Ze stopem szło raz lepiej raz gorzej i dopiero w połowie drogi jeden kierowca zapytał nas gdzie w ogóle mamy zamiar spać. Ponieważ byliśmy pełni zapału do wyjazdu, takie drobnostki nie zaprzątały nam głów. Okazało się, że tylko mi nei zaprzątały, bo kumpel przezornie zaopatrzył się dla nas w worki na śmieci XXL. W ten oto sposób staliśmy się śmieciami, śpiącymi w workach na śmieci, a cała podróż pięcio-dniowa nie kosztowała nas więcej niż 100 zł, mimo przejechania pół Polski i zaopatrzenia się w wymaganą ilość piwa, która umilała nam wszystkie koncerty ;) Polecam autostop i spanie w rowie ;)

    • Może w tym roku spotkamy się na Woodstocku?:)  Żaden wstyd spać w rowie, lesie, krzakach, na ławce w parku, dworcu z bezdomnymi :) 

      Voucher jutro wysyłam mailem

      • A.

         Osobiście wolę spanie pod namiotem na Woodstocku niż w rowie, krzakach etc. :P
        Ale co rusz napotyka się tam ludzi śpiących…. gdzie popadnie
        Woodstockowa atmosfera jest nie do opisania :)
        Trzeba to po prostu przeżyć!
        Polecam z całego serca :) świetne koncerty, świetna zabawa, świetni ludzie.
        Można jechać tam samemu, bez kasy, bez bagażu – i tak będziesz się bawił rewelacyjnie. Nigdzie nie spotkałam bardziej życzliwych i pomocnych ludzi niż właśnie w Kostrzynie podczas festiwalu.

  • Gosia

    Dla mnie najbardziej fascynujące są przyjaźnie z ludźmi z innych krajów. I nie tylko można poznać ich przez internet! Wystarczy czasem pójść do baru, na imprezę Erasmusową itp. Ja miałam trochę łatwiej bo byłam barmanką w barze o klimacie dosyć międzynarodowym.
    Prawdziwie podróżowanie jest niezastąpione, ale jak się nie da to rozmowa z obcokrajowcem jest świetnym zamiennikiem. Ostatnio rozmawiałam z chłopakiem z Iranu, który przejechał całe wybrzeże Australii na motocyklu. Potem w nocy śniły mi się kangury ;)
    Gosia

    • Też dobra metoda. Wiadomo, że podróży nic nie zastąpi, no ale to zawsze jakaś namiastka, która pozwala wytrwać do własnego wyjazdu. Voucher jutro podeślę. 

  • Kacpr

    Moje podróżowanie bez wyjeżdżania z kraju – od razu mi się nasuwa jak w wolnych chwilach gdy się nudzę na komputerze włączam Google Maps i zbliżam na maxa do losowego miejsca, jeśli się da włączam opcje Street Viev i po prostu sobie przeglądam jak w dane miejsce wygląda :) Ostatnio tak przeglądałem sobie San Francisco i Rio de janeiro.
    Dodatkowo jeszcze lubi zaglądać na panoramio.com  , tam na stornie głównej pokazują się zdjęcia z różnych zakątków świata a ja wyszukuję sobie ładne krajobrazy :)

    • Kaew

       No to ja to samo z programem google earth :D mogę obejrzeć dowolne miejsce na świecie w kilka sekund

    • W Rio de Janeiro niektóre streeview są zrobione nocą – taka ciekawostka. Jutro wysyłam voucher :) 

  • Johnny

    W bardzo prosty sposób zastanawiamy się ze znajomymi, gdzie chcemy pojechać i kiedy, szukamy najtańszego transportu lub sami go organizujemy i tyle. Podstawa to zgrana paczka, bez tego nawet najpiękniejsze miejsce na świecie nie będzie piękne.

    • Planowanie tripa to też już część podróży :) Jutro wysyłam zniżkę na nocleg

  • Mieszkałem kiedyś w pokoju z dziewczyną, której chłopak był turkiem. Codziennie gadała z nim na Skype, więc chcąc nie chcą, dość dokładnie wiedziałem coś się dzieje w Istambule, jak wygląda to miasto, gdzie jest najtańsze piwo i gdzie lepiej nie kupować mięsa, bo może być względnej jakości :)

    • Ponoć kebab w Turcji słaby. Będę próbował w tym roku pewnie ;) 

      Wysyłam jutro voucher! 

      • Kac

        No co Ty! Kebab w Turcji świetna przekąska! Jest to nieco inna rzecz niż u nas, o połowę mniejsze toto, a nie wielkość całego obiadu no i ogólnie w wersji ‚tortilla’ gdy u nas króluje bułka :) Ale zjadłem ich sporo podczas pobytu w Stambule – wszystkie mega smaczne! :)

  • Marek Borkowski

    Jeżdżenie po świecie w Google Earthie, prowadzenie wycieczek (więc również nawiązywanie kontaktów zagranicznych), przeglądanie atlasów, czytanie forów internetowych, targi podróżnicze. 

    • Marek Borkowski

      Jako, że czasu było mało – krótkie rozwinięcie.
      Uwielbiam ‚przemierzać świat’ w Earthie. W 2011 przygotowywałem wyjazd do Estonii, siedząc tylko i wyłącznie w Earhie. Patrzyłem gdzie było dużo zdjęć, bo to z pewnością oznaczało pod jakimś względem ciekawe miejsce. Będąc już w Estonii mogłem porównać, że w dzisiejszych czasach nie trzeba już jeździć, żeby coś zwiedzić, bo to, co oglądaliśmy widziałem na zdjęciach. Mimo to, oglądałem to bardzo chętnie, bo wszystko wygląda inaczej w rzeczywistości. Gdyby ktoś się zastanawiał nad Estonią – gorąco polecam!

      Pracuję jako pilot wycieczek, przewodnik. Uwielbiam to robić, bo oprócz poznawania wspaniałych miejsc w Polsce, poznaję również niesamowitych ludzi, którzy opowiadają mi o ich podróżach w każde miejsce na świecie. Bawi mnie słuchanie komentarzy Polaków, którzy myślą, że skoro rozmawiam po angielsku, to nie rozumiem polskiego :D Mam wiele zaproszeń z wielu miejsc od ludzi, których miałem przyjemność pokazywania naszego kraju.

      Równie chętnie co Google Earth, czytam atlasy i przewodniki oraz chodzę na targi podróżnicze. Nie zapomnę jak na jesieni będąc na takich właśnie targach na Stadionie Narodowym w Warszawie, włączył się alarm pożarowy i byliśmy ewakuowani :D

    • Voucher jutro idzie :) 

  • Pgorski747

     Podróżowanie po Polsce? Najlepiej z kimś bliskim. ;)

    Mało czasu na voucher – krótki i szybki kometarz. ;)

    P.

    • Kurcze, nie załapałeś się :( 16 komentarz to Twój :( Niemniej ciekawe spostrzeżenie. Przecież można jeździć po Polsce! 

  • Senka

    najlepszy sposob na podrozowanie bez wyjezdzania z kraju (czy nawet z wlasnego mieszkania:D) to czytanie ksiazki o podrozachi planowanie wlasnej przygody!!! 

  • Aneta M

    Poznałam swojego obecnego partnera na Postcrossing. Napisał do mnie z chęcią wysłania pocztówki do Norwegii (tutaj mieszkam), w zamian za pocztówkę wysłaną do Portugalii. Przez jakieś pół roku rozmawialiśmy przez Facebooka, potem udało nam się przenieść na Skype i po jakimś czasie zdecydowaliśmy się spotkać. Mieszka obecnie w Portugalii. Po raz pierwszy spotkaliśmy się w jego kraju w marcu tamtego roku. Przez ten cały czas byliśmy i dalej jesteśmy w związku na odległość, ale za pięć miesięcy się to zmieni, ponieważ zamieszkamy razem. W tym roku wyjeżdżamy również razem do Kanady, a potem na trzy miesiące do Azji Południowo-Wschodniej. Razem dzielimy pasję podróżowania i serwis Postcrossing, to najlepsze co mi się w życiu trafiło!

  • Dla mnie muzyka, pisanie i tworzenie też jest podróżowaniem bez wyjeżdżania z domu, podróżą wgłąb siebie i przez życie, tak jak samorozwój w ogóle. Pisanie pamiętnika też jest podróżowaniem, można czytać stare wpisy i podróżować w czasie. 

  • Just Jankowiak

    Ja ostatnimi czasy (czytaj im bliżej sesji) zaczytuję się w blogach i stronkach o podróżach (koniecznie zobacz zygzakiem.pl !), siedzę na stronie Ryanair i znajduję tanie połączenia. No i od razu po sesji zabieram się za czytanie polecanej przez ciebie książki Byle dalej, która już sobie grzecznie leży na półce i czeka na koniec sesji. A jeśli chodzi o prawdziwe podróżowanie, to w ostatnie wakacje pojechaliśmy z chłopakiem do Rewala autostopem. W sumie to była dla nas pierwsza prawdziwa podróż autostopem. Baaaardzo nam się spodobało, po drodze poznaliśmy super ludzi, że już planujemy kolejne takie podróże, tym razem gdzieś dalej, na kolejne wakacje :) I szczerze mówiąc czytając twojego bloga jestem jeszcze bardziej zmotywowana to tego typu spontanicznych przedsięwzięć :D

    • No i oto chodzi w życiu. stop to świetna sprawa. Nawet nie chodzi o to, że tanio tylko, że to łatwy sposób na przygodę jak z filmów czy książek podróżniczych. Za granicą jeszcze ciekawiej się jeździ :) Powodzenia w sesji. Mnie też kusi wszystko, a tu magisterka do napisania i egzaminy do pozdawania

  • Maciej Stafiej

     Sposób? Google Maps Street View… dzięki temu wiem gdzie mieszka moja ciocia z Kanady i jaki samochód stoi przed jej domem :-). Byłem też we Francji, USA, Grecji… i wielu innych :-)

  • Kasia R

    Moje podróże bez ruszania się z domu polegają głównie na starannym podtrzymywaniu kontaktów ze znajomymi, których poznałam podczas zagranicznych wyjazdów. Nie jest to taka oczywista sprawa – w natłoku codziennych spraw trzeba znaleźć kilka chwil na wysłanie wiadomości czy rozmowę na Skypie. Ale można dzięki temu mieć wrażenie przebywania w kilku miejscach jednocześnie, super sprawa! Nie mówię już o tym, że jest to dobry grunt pod odwiedziny czyli rzeczywistą podróż.

  • Pierwsze 15 komentarzy dostało odpowiedź potwierdzającą, że zgarniają vouchery. Niestety, dla wszystkich nie wystarczy, a bardzo szkoda. 

    Podrzuciliście świetne pomysły. Vouchery się skończyły, ale może macie jeszcze jakieś pomysły? Dawajcie śmiało :) 

  • Monika

    Nie jestem pełnoletnia, więc za voucher niestety podziękuję :(
    A co do podróżowania bez wyjeżdżania z kraju -wystarczy tylko chcieć. Przed wymianą polsko-fińską chciałam się dowiedzieć czegoś o tym kraju, o ludziach, którzy w nim mieszkają. Zaczęłam czytać w internecie, ale to mi nie wystarczało. Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Pocztą pantoflową rozesłałam wszystkim informację, że poszukuję Fina :) Po ok.tygodniu okazało się znajomy mojej cioci ma sąsiadkę-Finkę! Poprosiłam o nr telefonu, spotkałyśmy się, porozmawiałyśmy (przy okazji podszlifowałam mój angielski). Chociaż jest już po wymianie (BTW: Finowie to niesamowity naród! Całkiem inne podejście do życia, aż kipiała z nich pozytywna energia, ciągła ochota do działania) to nadal utrzymuję z nią kontakt.
    PS: Mleko kobyły? Sfermentowane? Bardzo intensywnie poznawałeś kulturę mongolską :)
    PS2: Dopiero teraz mi się przypomniało! BARDZO DZIĘKUJĘ ZA KARTKĘ!!!

    • Ciesze się, że kartka dotarła :) To mleko sfermentowane nie było takie złe w smaku. Wypiłem z pół litra. Bywały gorsze rzeczy.

  • Magda

    Jeśli mam ochotę udać się w podróż a aktualnie nie mam na to czasu/pieniędzy chętnie oglądam filmy podróżnicze, często czytam blogi osób podróżujących, aby poczuć ten klimat, złapać motywację, pomysł, chłonę relację, zdjęcia, filmy, zapachy przeciskające się przez mój ekran wprost do moich nozdrzy.  Jeśli chodzi o spotkania z podróżnikami, slajdowiska, wykłady na uczelniach to jak najbardziej są to bardzo dobre propozycje dla osób które chcą poznać dane miejsce, ludzi, poczuć klimat konkretnego miejsca. Ja często też mam tak, ze siedząc ze znajomymi wzajemnie sobie opowiadamy, nakręcamy się, mówimy o tym co chcielibyśmy zrobić, zobaczyć, doświadczyć. Wtedy często wykluwają się jakieś pomysły na spędzenia czasu, szybki wyjazd, weekend na nartach, kilka dni w górach czy chociażby wspólny wypad rowerowy trasami których dotąd nie znaliśmy. To są wszystko małe rzeczy, nie równające się z wielkimi wyprawami, miesięcznymi samotnymi wędrówkami, zdobywaniem szczytów. Ale każdy ma taką podróż na jaką go w danym momencie stać, nie ważne czy to jest podróż na koniec świata czy tylko do pobliskiej pubu na piwo z kolegą z drugiego krańca Europy który z przyjemnością i pełną fantazją opowie ci o swojej kulturze, kraju, zapachach, smakach, kolorach a nóż zaprosi Cię też na wakacje do siebie.. :)

    Pozdrawiam Maju :)

  • Ula

    Dobra, nie ma takiego super doświadczenia, ale co wiem…
    1. Wymiany szkolne (pewnie podobnie ze studenckimi). Jako, że jestem w klasie dwujęzycznej to już gościliśmy dwóch Niemców (przyjeżdżają na semestr, dwa), mieliśmy wymiany  z niemieckimi szkołami (można było brać udział jednostronnie jak ktoś nie mógł inaczej – tylko przyjmować lub tylko wyjechać). W zwykłych rozmowach można wiele się dowiedzieć o innej kulturze.
    2. Workcampy – osobiście byłam tylko zagranicą, ale można też brać udział bez wyjeżdżania, w szczególności być koordynatorem.  Płacisz jakieś 300 zł dla organizacji, załatwiają Ci wyżywienie + zakwaterowanie za 1-2 tyg. i niepowtarzalną atmosferę z uczestnikami z różnych krajów.
    3. Zagraniczni skauci – harcerstwo nie jest tylko dla dzieciaczków, a skauci zza granicy tez przyjeżdżają czasem do Polski. Warto ich oprowadzić, pośpiewać coś razem (choć zgaduję, że to do pewnej zamkniętej grupy, bo tylko z tego powodu nikt raczej do harcerstwa nie wstąpi ;)). Ja dwa razy miałam do czynienia z niemieckimi skautami w Warszawie i dobrze to wspominam.
    4. „Tandem evening” czyli też spotkania z obcokrajowcami, ale tutaj chodzi już konkretnie o ćwiczenie języka. Jeśli chodzi o Warszawę -> http://www.facebook.com/groups/tandem.evening/
    5. Z couchsurfingu korzystałam głównie zagranicą, tu raz wbiłam się na jakąś imprezę. Ale jest dużo wydarzeń, można też zawsze coś zaproponować.
    6. Imprezy tematyczne – w stylu slajdowisko, ale jeszcze najlepiej z jedzeniem z danego kraju. Nigdy nie organizowałam, ale moja siostra u nas w domu tak, po prostu dla znajomych.
    7. Tygodnie języków i inne akcje organizowane przez biblioteki np.  jakieś konwersatoria, kluby filmowe.
    8. Jakiś dzień otwarty w ambasadzie – może trochę bardziej atmosfera jak dla rodziców z dziećmi, ale może być zabawnie ;).

    To tyle co się mi trafiło, ale trzeba się rozglądać, proponować, zawsze się coś znajdzie. Nie ma sensu śledzić co chwila stron wszystkich ambasad, czy przypadkiem czegoś nie organizują, ale można się zapisać do jakichś grup na CS, coś obserwować na fb. Trochę abstrahując od tematu, nie wiem, jak to się dzieje, ale na większość ciekawych rzeczy jakie mi się udało zrobić w życiu, natrafiłam przypadkiem („o, ktoś wrzucił na fb link do kursu spadochronowego”, „mail z jakiejś grupy – no nie, znowu spamowanie. O, kurs parków linowych”, „ile czasu marnuję przez komputerem, czytając te blogi… o, ona wyjechała jako au-pair, może ja tez spróbuję” ;)).

    • Ulala ale wartościowy komentarz i pomysły. Robiłaś kurs spadochronowy? 

      Własnie o tym mówię, że każdy narzeka na tego Facebooka, że niby mniej kontaktów ludzkich itp. a u mnie jest odwrotnie. Więcej spotykam się z ludźmi, wychodzę na różnego rodzaju imprezy / spotkania itp. 

      • Ula

        Robiłam ;) (swoją drogą, też z harcerstwa, ale można było się wbić bez 
        tego) trzy dni teorii + skakania z samolotu na ziemi i jakichś
        platform (takich jak z placu zabaw ;p) + ćwiczeń wisząc na uprzęży w 
        sali, potem test i można skakać. Nie pamiętam dokładnie ile jest ważny,
        po roku na pewno ten test (abc) trzeba jeszcze raz napisać. Jak się
        zapisywałam to miało być w cenie 10 skoków, ale okazało się, że nie
        dostali jakiejś dotacji i tylko 3.  Można potem skakać z liną (jest
        przyczepiona do spadochronu i samolotu, więc sam się po chwili
        otwiera). Jak w poprzednim roku było po 10 skoków, to niektórzy już
        zaczynali przy 7 bez liny skakać!. Oczywiście jest nadzór instruktora,
        stoi na ziemi i daje wskazówki, żeby nie odlatywać za daleko, chociaż u 
        nas np. jednemu kolesiowi wypadło radio, więc przy pierwszym skoku
        został sam, ale nie miał problemów.;)

        • Jakie koszta? Czy wymagane jest potwierdzenie od lekarza, że nie ma przeciwwskazań? :) 

          • Ula

            Sam kurs był chyba za ok. 700 zł, spaliśmy w barakach przy lotnisku (ale mieliśmy dostęp do budynku z sensownymi prysznicami i jakąś kuchnią), więc za nocleg nie płaciliśmy, do tego kupowaliśmy żarcie w supermarkecie i gotowaliśmy na spółę, więc wyżywienie taniej niż w domu. To był kurs w Aeroklubie Kieleckim, tu są z zeszłego roku, za 850 (http://www.aeroklub.kielce.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=62:szkolenia-spadochronowe&catid=36:szkolenie&Itemid=55). My byliśmy zorganizowaną grupą i mieli nam dać jakąś zniżkę, nie pamiętam jak to dokładnie było. Do tego można było dokupić skoki, po ok. 100 zł za każdy kolejny.
            Tak, trzeba mieć badania, kosztują z 200 zł i są ważne z 4 lata. Pobierają krew, robią RTG… najważniejsze, żeby mieć w miarę prosty kręgosłup. Ja mam jakieś skrzywienie, więc musiałam mieć dodatkową konsultację ortopedy. Wypytywał, czy  bardzo mi zależy, w końcu machnął ręką „z dwa razy może pani skoczyć”. No i mam zaświadczenie chyba do 2014 ;).

          • Dzięki za link. I to jeszcze w Kielcach – miałbym po drodze. Muszę zbadać sprawę czy mi lekarz pozwoliłby. Świetna opcja. Gratuluje odwagi i determinacji. Niewiele osób ma na tyle sił w sobie, by realizować taaaakie rzeczy ;) 

          • Ula

            Spoko, jeszcze bym zapomniała, tu masz listę lekarzy, którzy wydają orzeczenie: http://www.ulc.gov.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=190&Itemid=309

            a najodważniejszy krok to chyba było wysłanie pierwszego maila do organizatorów, potem bez sensu by się było wycofać ;)

  • Natalia

    Ja często wchodzę na flickriver, wpisuję street photography, albo street live i zachwycam się zdjęciami :)

  • Pokój oblepiony zdjęciami z pięknych miejsc + napatrzenie się na nie przed snem + świadome śnienie = byłam nad norweskimi fjordami. ;D A poza tym opowieści. Ale dziś takie czasy, że za 100 zł można wylądować na drugim końcu EU. Tylko ruszyć dupsko i odwagę łapać. 

  • Wronik

    A ja podróżuję bez wychodzenia z domu ucząc się do sesji :D Jest 5 w nocy i mój mózg próbując zrozumieć nonsens, który zmuszany jest pojąć, robi mi taki odlot, że widzę wszystkie kraje świata ;)

  • Magda

    POdróżowanie? Studia w miescie ponad 200 km od domu:)  ponad to Wymiany uczniowskie!! W drugiej klasie liceum byłam na wymianie we Francji, potem moja ulubiona Francuska przyjechała do mnie. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, ale zaprosiła mnie potem na wakacje do siebie ( już tak prywatnie, bez szkoły), więc ja szybko do pracy na miesiąc, w autokar i nad Morze Śródziemne! W te wakacje licze, że odwiedzi POlskę:)

  • Ash

    Uwielbiam takie tematy. Troszkę już pozwiedzałam, ale ciągle mi mało :) Mam zrobioną listę rzeczy, które chcę zobaczyć/spróbować/doświadczyć w danym kraju i lista ta ciągle się powiększa, ale co najfajniejsze, parę podpunktów mogłam już wykreślić :).
    Co do postcrossingu – dokładnie od dwóch dni jestem na tej stronie :) pierwsze adresy już wylosowane, w tym tygodniu idą pierwsze pocztówki, genialna sprawa. Dopiero zaczęłam, a już maksymalnie wciąga :D

    • Daj znać jak przyjdą do Ciebie jakieś kartki z ciekawych krajów ;) 

      • Dagmara Kowalczyk

        Dam znać na pewno :) a drugą fajną stronką, którą mogę też polecić jest http://www.babelyou.com. Strona dzięki, której poznałam już paru fajnych ludzi z całego świata. Nie dość, że poznaję naprawdę ciekawe i inspirujące osoby, to jeszcze poprawiam swój angielski i uczę się nowych języków. Same plusy :)

  • Ja podróżuję niemal bezustannie: goszczę Couch surferów z całego świata, którzy dzielą się ze mną swoimi niesamowitymi historiami, czytam jedną za drugą książkę podróżniczą oraz całe mnóstwo magazynów podróżniczych, do tego blogi (śledzę ich chyba ze 20 i wszystkie sprawiają, że na chwilę przenoszę się do innego kraju), oglądam filmy dokumentalne o różnych krajach świata i ich kulturze, ludziach tam żyjących, na okrągło słucham muzyki etnicznej z różnych regionów świata, mój Albin BARDZO aktywnie działa w post crossingu więc nasz dom jest wręcz zalewany pocztówkami z całego świata, a do tego ponieważ obecnie mieszkam w Londynie więc mam całą masę okazji do odwiedzania kolejnych muzeów, odkrycia nowych zupełnie nieznanych szlaków turystycznych, nowych zakątków, knajpek itp. I tak a’propos podróżowania bez wyjeżdżania z jednego miasta mogę gorąco polecić książkę „W 80 dni dookoła świata (bez wyjeżdżania z Londynu)” Jarka Sępka. A poza tym obecnie przygotowuję się do półrocznej wyprawy do Ameryki Południowej, która została zainspirowana tym ciągłym podróżowaniem z domu, tak więc może to być dowód na to, że to domowe podróżowanie może się czasami przerodzić w prawdziwą wyprawę życia :)

    • O Książce Jarka Sępka słyszałem, ale jeszcze nie czytałem. Bardzo ciekawy projekt. Zazdroszczę Ameryki Południowej bardzo.  

      Swoją drogą, że tez nikt nie rzucił pomysłu, że można podróżować ucząc się j. obcych :) 

  • Justyna Zając

    Jestem jednak pewna, że NIC nie zastąpi prawdziwego podróżowania. Żadne książki, slajdy, spotkania, opowiadania innych. Cała ta reszta może być tylko NAMIASTKĄ.

    • Zgadzam się z przedmówczynią (przed-pisarką?) – podróż kanapowa to nie to… Zapraszam na mojego bloga, też m.in. o podróżach: http://www.zabawnaliteraturka.blog.pl
      Pozdrawiam autora bardzo interesującego bloga.
      Beta

  • Michał – jak już opędzisz się z nadmiaru pracy to wpadnij do Poznania poopowiadać trochę o podróżach. Przy piwku oczywiście ;)

  • shea

    Podróże po Polsce zazwyczaj na weekend i to są decyzje spontaniczne , :) i tanio dojazd różnych miast polskibus ,a tak to albo do znajomych albo tani nocleg na szybko da się wyszukać

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jak zostać hakerem ludzi? [7 sposobów]