Emocje społecznie modyfikowane

Pamiętasz bajkę o Brzydkim Kaczątku? Tak, tak, tą z dzieciństwa – Andersena. Młody łabędź wychowywany w towarzystwie kaczek i święcie przekonany, że sam też jest kaczką, w dodatku brzydką i głupią.

Wszyscy się z niego śmiali i szydzili, a Brzydkie Kaczątko uwierzyło we wszystko, co usłyszało. Pewnego dnia zobaczyło swoje odbicie w tafli wody i wtedy dostrzegło swoje prawdziwe ja.

Ta bajka jest genialna. Zresztą, wszystkie starsze bajki mają ogromną wartość i dużo uczą. Zobacz, jak pięknie ta historia z łabędziem obrazuje życie. Wszyscy żyjemy w jakimś społeczeństwie, w jakimś stadzie. Obok nas chodzą inne kaczki, które dużo gdakają. Mówią, że nie potrafimy i nie możemy. W dodatku wszyscy powinniśmy chodzić w rzędzie i pływać w stawie w równym szeregu. Nikt nie powinien się wychylać, płynąć w innym kierunku. Bo co pomyślałyby inne zwierzęta w zagrodzie? Co pomyślałaby gęś? A jaki wstyd przed indykiem. Rodzina indyka jest przecież taka porządna…

Spróbuj, chociaż raz odsłonić swą prawdziwą twarz

Efekt jest tego taki, że wolimy nie wychodzić przed szereg, akceptujemy to, co mówią inni i w końcu sami zaczynamy w to wierzyć, pomimo że na samym początku nam to nie pasowało. Aby nie zostać zdemaskowanym, często zakładamy różne maski i odgrywamy różnego rodzaju role. Robimy to jednak kosztem jednego – ukrywamy emocje. Nie śmiejemy się, bo nie wypada, nie pokazujemy prawdziwych uczuć i tak naprawdę tracimy część swojego człowieczeństwa.

Sam często się na tym łapie i staram się z tym walczyć, jak tylko potrafię najlepiej. Za dużo w moim życiu było wyuczonych schematów – za dużo pracowałem mózgiem, a za mało sercem. Zbyt dużo analizowałem, przygotowywałem i planowałem, jak zachować w danej sytuacji. Idąc na spotkanie z drugim człowiekiem, zastanawiałem się, jak mniej więcej będzie ono wyglądać, blokując tym samym tak naprawdę prawdziwe emocje. Idealnie w tym miejscu pasuje mi piosenka ‚Varius Manx – pocałuj noc”. To piosenka „moich wakacji” w 2009r. Gdzie zacząłem w praktyce – czynami – zmieniać swoje życie. Leciała w kółko w hali, w której pracowałem na Alasce. Świetny klimat! Później znajomy, który nagrywał mój skok na bungee, dodał właśnie tę piosenkę jako podkład muzyczny.

Wsłuchaj się w słowa!

 

Przez palce zwykłych dni
Oglądasz świat
W pośpiechu gubiąc sny
Twój śmiech zawstydza Cię
Więc wolisz nie śmiać się
Niż chwilę śmiesznym być

Czy czasem tak nie jest? : ) Pomyśl, ile razy miałeś ochotę się pośmiać, ale bałeś się reakcji innych. Prosty, banalny przykład. Jadę autobusem i myślami gdzieś jestem we wspomnieniach. Wspominam sobie poprzedni dzień, jakieś wydarzenie z życia i nagle sobie przypominam coś, co wywołuje śmiech. Zaczynam głupkowato się uśmiechać i nagle uświadamiam sobie, że jestem w autobusie i obserwują mnie ludzie. „Co oni pomyślą? Gość jedzie w autobusie i śmieje się sam do siebie – wariat!”. Też tak macie? A no, wariat i co w tym złego? : )

Spróbuj choć raz odsłonić twarz
I spojrzeć prosto w słońce
Zachwycić się po prostu tak
I wzruszyć jak najmocniej
Nie bój się bać, gdy chcesz to płacz
Idź szukać wiatru w polu
Pocałuj noc, najwyższą z gwiazd
Zapomnij się i…

…tańcz

Sprawa jest prosta. Coś Cię interesuje? Okaż to. Zachwyć się tym, co Cię otacza i okaż emocje. Wzrusz się, rób rzeczy, które wzbudzają Twój strach, a gdy po prostu masz ochotę płakać, to płacz. Znów przykład z życia, oglądasz wzruszający film, który ściska gardło, ale blokujesz emocje i nie uronisz łezki, bo co powie osoba, z którą oglądasz? I jest wysoce prawdopodobne, że oboje siedzicie, macie ochotę np. płakać, ale blokujecie to i nie uwalniacie tej energii.

Zakładasz szary płaszcz
Łatwo wtapiasz się
W upiornie trzeźwy świt
Obmyślasz każdy gest
Na wypadek, by…
Nikt nie odgadł kim naprawdę jesteś

I to jest właśnie sedno sprawy. Za dużo nauki, za dużo analizy – za mało pracy sercem. Dostosowujemy się do innych, bo boimy się tej reakcji. Wszystko to takie poważne, że aż smutne. Idę do notariusza i nagle przestaje być człowiekiem – jestem jedną ze stron. Idę do dentysty i przestaje być człowiekiem – jestem pacjentem. Oczywiście, to jest potrzebne – podobnie jak zasada, że widelec trzymamy w lewej ręce, a nóż w prawej, ale czasem chciałoby się to wszystko usunąć.

 

Czasem chciałbym, żebym jednym czerwonym guzikiem mógł wyłączyć mózg. Albo jeszcze lepiej! Nie byłoby świetnie, gdybyśmy mieli za uchem taką dźwignie i nią nastawialibyśmy pracę mózgu? Pomyśl sobie, ile rzeczy nie zrobiłeś tylko dlatego, że wyuczony mózg mówił, że nie warto. Ile to ja wspaniałych kobiet nie poznałem tylko dlatego, że mózg mówił ”głupku, co ona pomyśli jak podejdziesz do niej na przystanku. Nie zna Cię”. Ile rzeczy nie zrobiłem, bo umysł wszystko tłumaczył racjonalnie.

I nie chodzi oto, żeby nagle całkowicie uwolnić emocje. To niemożliwe i niebezpieczne, ale myślę, że warto coraz bardziej stawać się człowiekiem. Pokazywać swoje człowieczeństwo w różnych sytuacjach – w rozmowie, która jest naturalna, w uśmiechu, który okazujesz drugiej osobie. Mniej wyuczonych reguł i zasad – więcej serca. Wtedy będziemy bardziej szczęśliwi.

Rzuć monetą

Kiedyś stałem w sytuacji, gdzie serce i mózg (jak w reklamie tepsy) walczyły ze sobą. Wracać do domu czy zostać jeszcze kilka godzin ze znajomymi? Problem postanowiłem rozwiązać rzutem monetą. Wszyscy staliśmy w napięciu, wyjąłem złotówkę i podrzuciłem ją do góry. Moneta zakręciła się kilkukrotnie w powietrzu i w końca zadzwoniła o płytę chodnika. Wypadła reszka, tylko był problem… Z tego wszystkiego zapomniałem, co to oznacza – czy mam wracać do domu, czy zostać. Znajomi oczywiście przekonali mnie, że to znaczy, że mam zostać. Tak też zrobiłem i byłem z tego bardzo zadowolony : ) Na drugi dzień okazało się, że okłamali mnie, ale w dobrej wierze. Musiałem przekonać się, rzucając monetą, o tym, co mówi serce.

Zasadę monety sprzedał mi swojego czasu jeden kolega. „Ja, Maju, jak nie wiem, co zrobić i jaką podjąć decyzję, to rzucam monetą. Jeżeli jestem z wyniku zadowolony, to robię to. Jeżeli nie, to rzucam raz jeszcze i raz jeszcze, aż przekonam się, co do słuszności tego, co chcę zrobić, bo tak naprawdę, decyzję to my podjęliśmy już dawno, tylko poszukujemy w otoczeniu dowodów na to, że jest ona właściwa”.

Spójrz w odbicie

Pamiętasz to Brzydkie Kaczątko z początku artykułu? Zobaczyło swoje odbicie w tafli wody i dopiero zrozumiało, kim tak naprawdę jest. Warto wyciągnąć z tego wnioski. Też spójrz w lustro – kim jesteś naprawdę? Dopatrz się swoich zalet i wad, stań się człowiekiem. Bardziej ludzkim – okazującym emocje, radość, uśmiechającym się i czasem płaczącym – szczęśliwym. Na tyle na ile się da.

 

Rozwiązanie konkursu

Tydzień temu ogłosiłem konkurs. Dziękuje wszystkim za komentarze, w których opowiadaliście o swoich marzeniach. Są niesamowite. Tym bardziej trudno było mi wybrać jedną osobę, zwycięzcę. Zgodnie z Waszymi sugestiami postanowiłem, zrobić to drogą losowania. Losowałem, losowałem i wylosowałem. Yerba-zestaw otrzymuje Rafał K. Drogi Szczęśliwcu, wysłałem do Ciebie maila, sprawdź, proszę, swoją skrzynkę. Potrzebuję adresu, na który mam wysłać przesyłkę. Jeszcze raz wszystkim dziękuję za udział w konkursie i zapraszam do następnych, które już wkrótcę.

Na koniec słów kilka o fotkach. Pierwsza zrobiona na uniwersytecie MIT w Bostonie w czasach, gdy osiedliłem sie na krótki czas w Massachusetts. Druga fotka to już rodzinny Ostrowiec świętokrzyski i wieczorny fotoplener. Na fotce przypozowała Ols : )

[facebook_ilike]

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Zostań twórcą!