Dlaczego podróżujemy?

Jest nas wielu. Pakujemy swój dobytek w plecak i jeździmy po świecie. Potrafimy oszczędzać, odmawiać sobie drobnych przyjemności i ciężko pracować, aby potem choć na krótki czas pojechać w nowe miejsce. Po co tak naprawdę to robimy?

Nie oszukujmy się – podróże to nie jest tanie hobby. Nawet jeżeli jeździmy niskobudżetowo, śpimy pod namiotem lub w tanim hostelu i podróżujemy autostopem, to jednak odrobinę pieniędzy zawsze trzeba ze sobą zabrać. Niektórzy wyjeżdżają za granicę, gdzie pracują przez kilka miesięcy, aby potem móc ruszyć w podróż życia. Potrafimy poświęcić godziny, żeby znaleźć tani lot w upragnione miejsce, i przeczytać setki stron, żeby poznać kraj, do którego się wybieramy. Co więc mają w sobie te podróże, że jesteśmy w stanie tak się poświęcać?

Dlaczego warto podróżować?

Zacząłem się ostatnio nad tym zastanawiać. Planowany wyjazd do Meksyku kosztuje mnie dużo energii i poświęcenia. W 2016 r. naprawdę ciężko pracowałem, żeby za kilkanaście dni wyjechać w nowe miejsce. Dlaczego podróżuję? I czy na pewno warto?

  • Podróżuję, bo pozwala mi to szerzej patrzeć na świat. Dzięki wyjazdom nauczyłem się, że nie wszystko jest takie, jak pokazują to np. media. Nie przyjmuję więc już tak łatwo wszystkich wygłaszanych haseł i opinii, bo wiem, że nie zawsze muszą być one prawdą. Nie przyklejam szybko etykiet, bo nauczyłem się, że każdy jest inny, generalizowanie nie sprawdza się i może przynieść dużo złego.
  • Podróżuję dlatego, że wyjazd jest dla mnie terapią relaksacyjną. Gdy siedzę na miejscu przez dłuższy czas, zbiera się we mnie jakaś taka złość i zmęczenie. Gromadzi się żółć, która utrudnia życie. Podróże pozwalają mi odetchnąć i nabrać dystansu. Zawsze po powrocie wszystko mnie cieszy. Myślę, że gdyby wszyscy Polacy raz do roku gdzieś wyjechali, to mielibyśmy lepszy kraj i zdrowsze społeczeństwo. 3-tygodniowy wyjazd daje energię na kilka miesięcy życia. Wnioskuję o refundowanie podróży przez NFZ.
  • Podróżuję, bo wyjazdy nauczyły mnie tolerancji. A we współczesnym świecie jest jej tak mało

  • Podróżuję, bo dzięki temu bardziej doceniam mój kraj. Brzmi to paradoksalnie, ale tak właśnie jest. Widziałem miejsca dużo gorsze do życia niż Polska. Dostrzegam też, że każdy kraj ma swoje problemy i naprawdę żyjemy w genialnym kraju. Do tego – w po prostu pięknym.
  • Podróżuję, bo w drodze wracam do „pierwotnych wartości”. Przestaję gonić za kolejnymi sprawami, potrafię zwolnić, zatrzymać się. Więcej uwagi poświęcam wtedy partnerowi, z którym podróżuję, ale też samemu sobie. Jest więcej czasu na przemyślenia, rozmowy, zachwycanie się otoczeniem. Podróże to taki trochę wehikuł czasu, który przenosi nas do lat dzieciństwa. Znów większość czasu spędzamy na świeżym powietrzu, a szczęście potrafimy znaleźć w małych drobnostkach.
  • Podróżuję, bo dzięki temu potrafię dostrzegać te małe rzeczy, które przynoszą radość. Uśmiech kierowcy autobusu, pyszny sok wyciskany z pomarańczy, słońce, rozmowa z przypadkową osobą, pyszna kolacja w małej, lokalnej knajpce. Codziennie otrzymujesz miliony powodów do szczęścia.
  • Podróżuję, bo podróże uczą bardzo ważnych umiejętności, choć nie dostaniesz na nie papierka, nikt nie wbije Ci certyfikatu ukończenia kursu, nie dostaniesz dyplomu. Podróże uczą zaradności życiowej. Uczą tego, jak rozwiązywać problemy i jak wychodzić z różnych sytuacji, które przynosi nam los. To bardzo przydatna umiejętność.
  • Podróżuję, bo dzięki temu uczę się być „tu i teraz”. Spędzając godziny w ciasnym autobusie, pociągu czy na lotnisku, musisz nauczyć się ogromnej cierpliwości i wewnętrznego spokoju. Musisz po prostu dogadać się z samym sobą.
  • Podróżuję, bo to podbudowuje też trochę moje ego. Nie oszukujmy się – każdy z nas, podróżujących, lubi tę odrobinę podziwu, którą otrzymujemy od „mugoli”. Choćbyś wiele razy mówił im, że podróżowanie jest łatwe, to i tak nie będą w to wierzyć.
  • Podróżuję, bo to pokazuje mi, że niewiele trzeba, żeby żyć ciekawie. Pakuję całe swoje życie w jeden, 15-kilogramowy plecak – i nagle okazuje się, że większość przedmiotów jest zbędna, a największą radość dają przeżycia. Być zamiast mieć.

  • Podróżuję, bo podróże kształtują charakter. Czasem nie jest łatwo iść z ciężkim plecakiem w 36-stopniowym upale. Czasem wchodzisz na jakąś górę, ocierasz pot z czoła i myślisz sobie „po co mi to?”. Czasem budzisz się nad ranem i już nie możesz zasnąć, bo akurat obok jest meczet, z którego nawołują do modlitwy. To wszystko jednak w pewien sposób wyrabia charakter i po powrocie te „najgorsze chwile” wspomina się najlepiej.
  • Podróżuję, bo jestem kolekcjonerem wspomnień. Uwielbiam od czasu do czasu siąść i przypomnieć sobie różne wyjątkowe momenty z mojego życia. To, jak śpiewaliśmy przy ognisku nad Bajkałem, jak wędrowałem po chińskim murze, jak łapaliśmy stopa w Tajlandii czy jak leciałem samolotem nad Alaską. Czasem nawet się wzruszę i oczy mi się lekko zaświecą. Warto mieć dobre wspomnienia.
  • I w końcu: podróżuję, bo zachwyca mnie świat. Potrafię usiąść na kamieniu i patrzeć na krajobraz przede mną. Potrafię godzinami spacerować po Nowym Jorku, nie mogąc nadziwić się, że to wszystko co widzę, zbudował człowiek. Wiele radości sprawia mi odwiedzanie miejsc, które pamiętam z lekcji geografii lub z kanałów typu Discovery. Chciałbym zobaczyć wszystko, bo wszystko mnie ciekawi.

Zapewne jakiś krytyk powie, że większość z tych rzeczy można zdobyć bez wyjeżdżania – i może nawet będzie miał w tym trochę racji. Wiem natomiast, że gdyby nie podróże, to nie byłbym tym, kim teraz jestem.

Warto więc, cholernie warto!

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Co przeczytać i obejrzeć? 8 propozycji książkowo-serialowych na zimowe wieczory