Jak to do Turcji się wybrałem!

Wyjazd totalny na głupa. Całkowicie bez przygotowań i pakowanie w ostatniej chwili – jeszcze nigdy tak nie ogarniałem systemu. Gdyby nie przypadek to niechcący pomyliłbym dni wylotu i został w Polsce.

Spontaniczność jest dobra

Nie znałem ekipy z którą jechałem i miejsca docelowego, gdzie się wybieraliśmy. Nie wiedziałem nic! Pędzę z informacją dla tych, którzy nie czytali wpisu o tym, że wybieram się do Turcji. Pojechałem na projekt „Młodzież w działaniu”, miałem pokryte 70% kosztów transportu, 100% wizy do Turcji,a na miejscu wyżywienie i noclegi za darmo. Jest to świetny patent na podróżowanie i robienie czegoś ciekawego, bez wielkiego budżetu. Obiecywałem, że opiszę jak dokładnie dostać się na taki projekt i słowa dotrzymam, ale dajcie mi czas do połowy maja. Teraz bardzo dużo fajnych aktywności, a tu trzeba poważnie do tematu podejść. Krótko mówiąc – przepis na „Youth in Action” będzie, ale za kilkanaście dni.

turcja (79 of 119)

Odnośnie tripa – Ludzie okazali się świetni. Miejsce okazało się filmowe. Po prostu filmowe. Gdy wjechaliśmy do Cirali to zakochałem się w tym miejscu. Coś w stylu filmów romantycznych – sady z pomarańczami, sady oliwkowe, góry, morze. Z resztą, co ja będę pisał. Zerknijcie na fotki i sami powiedzcie czy nie chcielibyście się wybrać w takie miejsce.

Wyobraźcie sobie, że wstajecie rano i wychodzicie z namiotu. Dookoła góry, 50 metrów obok sad z pomarańczami, które tylko czekają na zerwanie. Wyobraźcie sobie, że uśmiechacie się do słońca, a chwilę później jecie śniadanie patrząc na góry. Popijacie wolno herbatę. Jeżeli macie ochotę wrzucić do niej cytryny, to na boso idziecie po zielonej trawie i zrywacie jedną prosto z drzewa. Wyobraźcie sobie, że wieczorami leżycie w hamaku i czytacie książkę, słuchając jak znajomy Turek gra na ukulele. Takie to właśnie miejsce odnalazłem. Ostoja spokoju pozwalająca zbierać myśli!

Bez pieniędzy, bez czasu, bez kalendarza

Miejsce to nie tylko ja sobie upodobałem. Razu pewnego spotkałem grupę hipisów. Od początku wyglądali ciekawie, a ja – jeżeli od kogoś czuje dobrą energię, to zagaduje i szybko łapie kontakt. Tak było też tym razem. Podszedłem, zamieniłem kilka zdań i za chwilę dosiedliśmy się do nich. Każdy z nich w podróży od kilku lat – bez planów, bez czasu, bez pieniędzy. Jeden z nich – Polak.

turcja (45 of 119)

Pytam jak to się zaczęło, że zaczęli tak podróżować. – Cóż, skończyłem liceum i dwa dni później wyjechałem. I tak do dziś. Pytam się gdzie byli, co im najbardziej się podobało. Podoba im się tutaj. Byli w Tajlandii, Indiach, Kambodży, Hiszpanii, ale tych miejsc już nie pamiętają. Żyją TU I TERAZ. Dobrze jest tu, gdzie się jest i jak się jest. Wystarczy umieć cieszyć się chwilą.

Rozmawiamy o Indiach. Mówię, że też byłem, ale tylko 3 tygodnie bo musiałem wracać. – A czemu musiałeś wracać? – pytają. – Bo nie miałem czasu na więcej – mówię. – A co to jest czas? Jego nie można mieć, albo nie mieć – odpowiada mi Rasha z Rosji.

Trochę to daje do myślenia. Powiem szczerze, że taki styl podróżowania chyba nie jest dla mnie, ale cholernie mnie zainspirowali. Cholernie! Za bardzo lubię to co robię – swoją pracę, znajomych i Kraków, żeby ruszyć w taką podróż, ale bardzo doceniam ludzi, którzy nie boją się żyć inaczej. Do tego świetnie grali, śpiewali i mieli magiczne szkiełko. Zerknijcie na nie!

Tematem projektu był zdrowy styl życia i Droga Licyjska. Uchodziłem się po górach jak wariat i dobrze, bo za miesiąc Kierat, więc trening się przyda : ) Tutaj rozpisywał się nie będę – góry miażdżą. Zero ludzi, piękne widoki, różnorodność szlaków. Aż dziwne, że w Polsce Droga Licyjska nie jest tak popularna. Jak ktoś się zastanawia czy jechać na wakacje  nad morze czy w góry to Michał Maj poleca południe Turcji – ciepłe morze i góry jak z filmów w jednym pakiecie. 

Stambuł!

Po 10-dniowym projekcie wybraliśmy się jeszcze polską ekipą do Stambułu. Wiele słyszałem o tym mieście przed wyjazdem i powiem szczerze, że narobiłem sobie oczekiwania. Stambuł jednak nie zawiódł.

Na starcie powiem – Hagia Sophia musi poczekać na następny mój przyjazd do Stambułu. Tyle było innych rzeczy do zrobienia, że nie miałem czasu stać w kolejce. Powiem szczerze, że od oglądania zabytków bardziej kręci mnie chodzenie z aparatem po wąskich uliczkach, przesiadywanie na jakiś skałach i podziwianie jakiegoś zapierającego dech w piersiach widoku czy „wchodzenie w interakcje” z miejscowymi. Spokojnie, kiedyś tam wrócę. Haga Sophia będzie jeszcze stała, a to co przeżyłem się nie powtórzy.

turcja (119 of 119)

Turcja to dla mnie nowy kraj i nowe obliczę Islamu. Do tej pory znałem Islam z Maroka, gdzie np. piwo uświadczyć bardzo trudno. Miałem więc swoje radykalne wyobrażenie. I nagle co się dzieje? Przyjeżdżam do takiego Stambułu i doznaje szoku. Mieszanka jakiej jeszcze nie widziałem. Świat w którym Imam wzywa na modlitwy do meczetu, a obok młodzi Turcy popijają piwo, piękne kobiety chodzą w krótkich spódnicach i wszyscy dobrze się bawią.

W końcu nie wytrzymałem. Razu pewnego siedziałem z Aysu – Turczynką,
– Aysu, czy ty jesteś muzułmanką?- zapytałem, bo piwo sobie popija, chodzi ubrana jak wszyscy, a na wieczorze kultury polskiej jadła kabanosy wieprzowe, że aż się jej uszy trzęsły.
– No tak, jestem. Ja wierze, ale po prostu niektóre zasady są nieżyciowe. Ja po prostu uważam, że trzeba być dobrym człowiekiem.

Myślę, że zdrowe podejście.

turcja (117 of 119)

Stambuł zwiedzaliśmy z Tamerem. Znajomym Turkiem ze Stambułu. Pokazał nam parę ciekawych miejsc. Ostatecznie, przed zachodem słońca popłynęliśmy promem na część azjatycką, rozłożyliśmy się na kamieniach i podziwialiśmy Europę w słońcu.

Ta chwila!

I to jest ta chwila. Ta piękna chwila w życiu gdy bierzesz wdech pełną piersią, gdy patrzysz przed siebie, a twarz sama Ci się śmieje. Widzisz ptaki, które latają nad zatoką Bosfor, widzisz Europę. Widzisz tam małe samochodziki – ludzie spieszą na spotkania, wracają z pracy, do rodzin. To ta chwila, gdy jesteś tylko tu i teraz. Zdajesz sobie sprawę, że jesteś w środku wielkich wydarzeń. Co sprawiło, że trafiłeś akurat tutaj? Jakie to będzie miało znaczenie?

Jeszcze lepsze uczucie, gdy w pewnym momencie zdasz sobie sprawę, że potrafisz zachwycać taką chwilą. Dostrzegać detale, które sprawiają, że to wszystko ma urok, a większość ludzi tego nie zauważa.

Pociąg kończy bieg

Dochodziła północ, a ja dojeżdżałem  do Krakowa. Usłyszałem w głośnikach „Kraków Główny – pociąg kończy bieg”. Niby to było krótko, tylko kilkanaście dni. Niby chciałoby się więcej, bo to prawie raj był i człowiek powinien być smutny, ale nie jest, bo najlepsze dopiero przed nim! Gdy tyle się dzieje wokół to, aż chcę się wracać i dziać się. Świetnym zakończeniem tego wpisu będą słowa Andrzeja – mojego kolegi:

„Maj będzie najlepszym miesiącem naszego życia, a później już będzie tylko lepiej”.

A jutro Cracovia Maraton! Zapraszam jeszcze do wpłat na naszą akcję 42 do szczęścia

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Wywiad z Jaśkiem Melą i super akcja!