Sycylia poznana wszystkimi zmysłami. Wielka galeria zdjęć!

Wszystko to, co nas otacza, odbieramy kilkoma zmysłami. Głównie są to zmysły wzroku, słuchu, węchu, smaku i dotyku. U mnie, podczas podróży najmocniej dominuje ten pierwszy, dlatego zawsze przywożę tak dużo zdjęć. Sycylia jednak wywróciła moje zmysły do góry nogami. Włączyły się te, które były uśpione. Odebrałem Sycylię wszystkimi zmysłami i było to zupełnie nowe doświadczenie.

Jak włączyć inne zmysły?

Praktykuje to od niedawna. Gdy jestem w nowym miejscu to staram się uruchamiać te zmysły, które zazwyczaj są uśpione. Nowe miejsca chcę nie tylko zobaczyć, ale też dotknąć, usłyszeć czy poczuć. Muszę powiedzieć, że jest to świetne doświadczenie.

Odkryłem, że takim podejściem zauważam zupełnie inne rzeczy. Czerpię więcej z wyjazdu i naprawdę doświadczam ich. Takie nastawienie pomogło mi z jeszcze jedną rzeczą. Przez jakiś czas borykałem się z podróżniczą nudą. Kolejne wyjazdy nie cieszyły mnie tak mocno jak zawsze, przestałem czerpać z nich radość. Były nawet momenty, gdy nie chciało mi się ruszać z domu, a musiałem (serio!). Pracując nad zmysłami, odkryłem nowy wymiar i od jakiegoś czasu czuje niesamowitą świeżość. Wróciła mi  radość i znów potrafię doceniać te małe rzeczy, które się dzieją, gdy ruszam przed siebie. Jak więc uczyć się tego nowego doświadczania?

  • Będąc w nowym mieście, zastanów się jak możesz lepiej usłyszeć dane miejsce. Może wystarczy usiąść na ławce w centrum miasta, zamknąć oczy i skupić się tylko na dźwiękach?
  • Jesteś gdzieś w naturze np. nad jeziorem czy w górach? Zdejmij na moment buty i dotknij ziemi. Poczuj to całym sobą.
  • Jeżeli jesz nowe danie z lokalnej kuchni, postaraj się zrobić to bardziej świadomie. Spróbuj wyczuć smaki. Jakie składniki są w środku?

Tak właśnie doświadczałem Sycylii i był to zupełnie nowy wymiar podróży.

 

1. Sycylia poprzez zmysł słuchu

Zacznę od zmysłu, który na Sycylii miał najwięcej do roboty. Wyspa jest pełna dźwięków. Hałasy ulicy. Głośna muzyka z przejeżdżającego obok samochodu. Skutery, które ze swoim głośnym warkotem pokonują wąskie uliczki. Samowolka na drogach, która doprawiona jest dodatkowo dźwiękami klaksonów. Przekrzykujący się sprzedawcy na jednym z targów w Catanii. Dźwięk głośnego telewizora włączonego w jednym z mieszkań, z otworzonymi oknami. Muszę przyznać, że momentami było aż zbyt intensywnie. Zauważyłem u siebie, że mocne i głośne dźwięki po pewnym czasie bywają dla mnie utrapieniem.

Ale z drugiej strony w tej grupie mamy też bardzo dużo przyjemnych bodźców. Orkiestra dęta, która w poniedziałkowy poranek maszeruje wzdłuż dworca w Palermo, grając radosną muzykę. Włosi, którzy spotykają na ulicy swoich znajomych i witają się krzykliwie, z pełną gestykulacją wymieniając komplementy. Młody student, grający na saksofonie na rogu ulicy. Miły głos kelnera, który mieszanym językiem angielskim i włoskim opowiada o swojej rodzinnej restauracji i oliwie, którą sam robi.

2. Sycylia poprzez zmysł dotyku

W podróży można doświadczać też przez dotyk. Sam złapałem się nad tym będąc w Cefalu – jednym z sycylijskich miasteczek na północy wyspy. Miejsce bardzo popularne, masowo nawiedzane przez turystów, bo jest naprawdę piękne.

Faktycznie – idąc głównymi deptakami miasta można poczuć się przytłoczonym widząc tak dużo osób przeciskających się między sobą. Ale wystarczy zejść z głównych arterii w bok, aby odnaleźć odrobinę spokoju. Cefalu pełne jest wąskich zakątków. W niektórych miejscach mury budynków wręcz dotykają Cię same, probując ścisnąć na małej przestrzeni. Dotyk małego miasteczka.

Włóczenie się z aparatem po wąskich uliczkach było dla mnie świetnym doświadczeniem. Miasto jest piękne, a każdy zaułek czymś zaskakiwał. Kot przechadzający się ulicą i zatrzymujący się w miejscu na mój widok. Powiewające na sznurach pranie. Takie przechadzanie się bez celu i dotykanie miasta sprawiło, że wróciła mi ogromna wena na robienie zdjęć. Ja i nowe miejsce. Sam na sam. Bez celu i bez planu. Jak za starych czasów :)

Być może przez kontrast względem Palermo (gdzie byliśmy dzień wcześniej), Cefalu wydawało mi się spokojne i nawet zdecydowaliśmy się zostać w tym miejscu 1 dzień dłużej.

3. Sycylia poprzez zmysł wzroku

O zmyśle wzroku chyba najłatwiej mi pisać, bo jest u mnie dominujący. Postrzegam świat oczami. Uwielbiam oglądać świat i myślę, że zawsze będzie to mój główny zmysł.

Podczas tej podróży, zmysł wzroku miał swoje najlepsze „5 minut” w Taorminie. Jedno z najpiękniej położonych miast jakie widziałem. Zakładający miasto w IV wieku p.n.e. mieli naprawdę odważną wizję, że zdecydowali się na taką lokalizację.

W Taorminie mieliśmy też niezwykłe szczęście do noclegu. Przypadkowo trafiliśmy na pokój z niepowtarzalnym widokiem na morze i stare miasto. Wiedziałem, że rano będzie tu piękny wschód słońca.

Obudziłem się przed 5. Wziąłem aparat i wyszedłem na ulicę inną niż zwykle. Pusty plac, ani jednej żywej duszy. Po lewej stronie, tuż nad ruinami greckiego teatru podnoszące się do góry słońce. Po prawej – dymiący wulkan Etna, który wreszcie mogłem zobaczyć w całej okazałości. Dzień wcześniej był przykryty chmurami. To samo miasto widziane o innej porze wygląda zupełnie inaczej.

4. Sycylia poprzez zmysł węchu

Zmysł węchu na Sycylii będzie mieszanką tych dobrych jak i złych rzeczy.

Zmierzmy się z tym drugim. Sycylia ma bardzo duży i złożony problem ze śmieciami. Wszystko to widać i… czuć, a zwłaszcza w dużych miastach. Jest to bardzo złożona sprawa, a żeby lepiej ją poznać sięgnąłem po reportaż „Gomorra – Podróż po imperium kamorry”. Świetna książka pokazująca, z jak dużym problemem borykają się Włochy, a jego rozwiązanie jest bardzo złożone. Ulice miast są zaśmiecone i to często w sposób ekstremalny, gdzie przy krawężnikach leżą starty pełne odpadów.

Z drugiej strony, masz zmysł węchu może oszaleć, gdy będziemy przechodzić obok restauracji czy kawiarni. Zapach włoskiej kawy, z grubą pianą, pitej w małej kawiarni na rogu ulic. Rewelacja.

A jak już poruszyliśmy temat gastronomii to przejdźmy do ostatniego punktu…

5. Sycylia poprzez zmysł smaku

…Jedzenie. Oddam Włochom to co ich, bo nie ma innej możliwości. Są mistrzami kuchni. Zwiedziłem kawał świata, jadłem różne dania, ale to we Włoszech jedzenie jest najlepsze. Wylatując w sobotnie popołudnie z Krakowa nie mogłem się doczekać, gdy będę na miejscu. Nasz plan zakładał tylko jeden cel. Szybko zostawić plecaki w pokoju a potem pizza i wino.

Zazwyczaj jadąc do innego kraju, chcę coś zobaczyć. Snuje plany, czytam o ciekawych atrakcjach. We Włoszech naszym celem było jedzenie. Po wyjściu z restauracji czekaliśmy na moment, kiedy znów będziemy głodni. Bywały też z tym problemy, bo na Sycylii, restauracje zazwyczaj są zamykane między 15, a 19/20. Początkowo było nam się ciężko „wstrzelić”, co powodowało troche frustracji. Gdy jestem głodny to jestem baaaardzo zły :)

Z drugiej strony, gdy wieczorem przychodził czas kolacji, było to dla nas święto i powód do celebracji. Siadaliśmy zawsze w ogródkach, by móc obserwować życie uliczne, rozmawiać i zachwycać się smakami. Dolce Vita.

Powodów do odwiedzenia Sycylii jest wiele, ale ten jeden – kulinarny jest już wystarczający

https://zyciejestpiekne.eu/wp-content/uploads/michal-maj-1.jpg

Dzięki za przeczytanie wpisu. Będę wdzięczny, jeżeli udostępnisz do innym w social media lub napiszesz poniżej w komentarzach, co o tym myślisz. Twoje zaagnażowanie naprawdę dużo dla mnie znaczy.

Michał Maj podpis

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW