W poszukiwaniu słońca – weekend w Walencji

Marzyło mi się słońce. Pogoda w Polsce o tej porze roku jest tragiczna i bardzo chciałem poczuć odrobinę promieni słonecznych. Pojechałem więc do Walencji, żeby znaleźć choć trochę ciepła.

W dzisiejszym wpisie będzie dużo zdjęć. Historię opowiem fotografiami, bo znów pokochałem aparat. Przez jakiś czas telefon komórkowy i tablet zepsuły mnie fotograficznie. Zacząłem łapać się na tym, że zamiast dźwigać aparat, wolę zrobić szybkie zdjęcie telefonem. Niby to samo, ale jednak po tym wyjeździe z ogromną przyjemnością przejrzałem zdjęcia i obrobiłem je. Zapomniałem, jak dużo zabawy dają zdjęcia zrobione w RAW-ach. Koniec więc z przypadkowym fotografowaniem tabletem. Czas podnieść swój poziom fotograficzny, bo przez urządzenia mobilne i media społecznościowe stanąłem w miejscu.

valencia17

Hybrydowa przygoda

Do Walencji zostałem zaproszony przez Toyota Motor Europe na prezentację i testy nowej Toyoty Prius. Na dwa dni pobytu w Hiszpanii otrzymałem wspomnianą Toyotę Prius z pełnym wyposażeniem, dzięki czemu mogłem zjeździć okolicę, dużo zobaczyć, a przy okazji przetestować samochód, który wkrótce będzie dostępny też w Polsce. Był to event międzynarodowy, więc oprócz mnie było kilku innych blogerów z całej Europy. Fotograficzne efekty działań kolegów możecie zobaczyć na Instagramie.

Było rewelacyjnie, pierwszy raz w życiu miałem okazję prowadzić hybrydę. Jestem facetem, który lubi nowinki techniczne, więc możliwość prowadzenia takiego samochodu była dla mnie dodatkową fajdą.

valencia21

valencia15

W nawigację wprowadzono nam największe atrakcje Walencji i dano pełną swobodę w zwiedzaniu. Mogłem więc przemieszczać się, gdzie chcę i jak chcę. Odwiedziłem kilka miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć, ale też pozwoliłem sobie na jazdę bez większego planu. W niedzielny poranek wybraliśmy się np. poza miasto i przypadkowo trafiliśmy do klimatycznego sadu pomarańczowego.

Nie ocenię samochodu pod względem technicznym, bo nie jestem specjalistą, ale mogę się wypowiedzieć na temat komfortu jazdy. A jazda autem hybrydowym daje poczucie ogromnej wygody. Silnik pracuje praktycznie bezszelestnie, a przez 2 dni jeżdżenia głównie po Walencji spalanie wyniosło niecałe 4 l na 100 km. Hybrydowy Prius pracuje na silniku benzynowym i elektrycznym, mimo to nie musiałem się martwić o ładowanie akumulatora. Po prostu dlatego, że hybryd się nie ładuje. Prąd do silnika elektrycznego pochodzi z generatora zajmującego się hamowaniem auta, czyli z takiego dynamo. W Walencji miałem okazję się przekonać, jak bardzo wydajne jest to rozwiązanie. Przyjdzie czas, kiedy wszyscy będziemy jeździć hybrydami.

Z dodatkowych funkcji, które mnie zaciekawiły, to po pierwsze, mata ładująca telefon. Odkładasz smartfon na półkę, a on w tym czasie się ładuje. Po drugie, lusterka sygnalizujące, że jakiś samochód znajduje się w martwym punkcie. Wiem, że nie jest to jakaś nowinka techniczna, ale pierwszy raz miałem okazję to testować i czułem się bezpieczniej, jeżdżąc po dużym mieście, którego w zasadzie nie znam. Zwróciłem na to uwagę, bo martwe punkty to coś, czego zawsze się obawiam podczas wyprzedzania czy zmiany pasa. I jeszcze jedna ciekawa rzecz – wyświetlacz projekcyjny HUD, który na dole szyby pokazuje prędkość, z jaką jedziemy, plus inne podstawowe informacje. Mała rzecz, która niewyobrażalnie podnosi komfort podróży. Więcej o Priusie możecie poczytać na stronie Toyoty.

Oprócz samej jazdy, byłem na kolacji w restauracji z olbrzymim akwarium dookoła, spacerowałem po plaży, wieczorami zwiedzałem miasto i odwiedziłem oceanarium. Kilka miesięcy temu byłem w oceanarium w Singapurze. Zrobiło ono na mnie większe wrażenie, ale to w Walencji też jest godne zobaczenia.

Walencja

Spostrzeżenia wyjazdowe

Z każdego wyjazdu staram się przywieźć kilka krótkich refleksji i przemyśleń. Nie mogło być inaczej i tym razem. Co ciekawego zaobserwowałem?

  • Język hiszpański – Kiedyś, przez krótki czas, uczyłem się go. Żaden inny język mi się tak nie podoba. Jest po prostu radosny i przyjazny. Muszę zaplanować wyjazd do Ameryki Południowej, bo to będzie jedyna motywacja do tego, żebym się go dalej uczył.
  • 2 dni to za krótko – Mieli rację ci, którzy pisali mi na Facebooku, że weekend na Walencję to za mało. To miasto ma w sobie „to coś”. Skromne, takie trochę na uboczu, w cieniu wielkiej Barcelony, a przez to niesamowicie ciekawe. Byłem tam zdecydowanie zbyt krótko, ale mogę powiedzieć, że Walencja jest chyba moim ulubionym hiszpańskim miastem.

valencia37

  • Doświadczenia blogerskie. Cała impreza została zorganizowana przez Toyotę bardzo profesjonalnie. Był to event europejski, więc miałem szansę poznać innych twórców internetowych z Europy. Celowo używam określenia „twórcy”, nie „blogerzy”, bo większość poznanych przeze mnie osób skupia się na social mediach, nie na blogu. Poznałem więc kilku „instagramerów”, którzy po prosu żyją z Instagrama. To taka ciekawostka, gdyby ktoś szukał pomysłu na swoją karierę.Z Polski, oprócz mnie, pojechał także Jakub Roskosz, który prowadzi blog o modzie męskiej. Mieliśmy masę tematów do rozmów na temat Internetu, blogów i mediów społecznościowych. Efektem tego jest to, że założyłem snapchata. Zapraszam do obserwowania: michalmaj : )
  • Żyjemy w globalnej wiosce. W oceanarium spotkałem swoją znajomą z Krakowa. Naprawdę, Europa jest bardzo mała.
  • Hybrydy to przyszłość motoryzacji. Do tej pory nie zwracałem na nie większej uwagi, ale po tym weekendzie jestem pewien, że w przeciągu kilku lat wszyscy będziemy korzystać z hybryd. To całkiem inny wymiar jazdy.

Zacząłem wpis od tego, że do Walencji jechałem szukać słońca. Czy je znalazłem? Znalazłem! I jeszcze bardziej zatęskniłem za wiosną. Naładowałem też odrobinę moje wewnętrzne akumulatory. O tej porze roku warto wyjechać choćby na weekend, gdzieś, gdzie jest odrobinę cieplej, bo człowiek wraca szczęśliwszy.

Na sam koniec jeszcze kilka zdjęć z wyjazdu: 

valencia01

valencia25

valencia24

PriusLove-9 kopia

valencia27

valencia28

valencia33

Też tęsknicie już za wiosną i słońcem?

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Wulkan Bromo – o mój Boże!