Co przeczytać i obejrzeć? 8 propozycji książkowo-serialowych na zimowe wieczory

Na dworze zimno, ponuro, a w dużych miastach dodatkowo smogowo. To idealny czas na nadrobienie zaległości książkowych i serialowych. Dzisiaj 8 propozycji na długie, zimowe wieczory.

Bardzo dawno nie robiłem takiego zestawienia. Być może dlatego, że jesień miałem wypełnioną pracą nad własną książką. Gdy coś się pisze, to ciężko znaleźć czas na czytanie czy oglądanie. Dzisiaj więc większy zbiór książek i seriali, którym warto poświęcić uwagę.

Książki

„Bunkrów Nie Ma” – Tony

Na blog bunkrowniema.pl trafiłem jakoś przez Facebooka i od razu pomyślałem sobie, że to coś, czego w polskim świecie podróży brakuje. Tony to gość, który prowadzi blog anonimowo i dzieli się swoimi „niecodziennymi” przygodami.

Tony nie zwiedza zabytków, nie zachwyca się krajobrazami – pije, ćpa i rucha na potęgę, a wszystko to opisuje barwnym językiem, tworząc porównania, za które powinien dostać Nagrodę Nobla. Podchodząc do książki z dystansem, na pewno będziecie się dobrze bawić. Ja miałem ubaw po pachy. Nie raz musiałem przerywać czytanie, żeby się pośmiać i potem przeczytać dany fragment jeszcze raz Brysi – która… była zniesmaczona i krytykowała Tony’ego. Ostrzegam więc, że nie wszystkim się spodoba.

Dla mnie to coś, czego nie było jeszcze w świecie podróżniczym: nowe, świeże spojrzenie, którego brakowało : )

Kup książkę >>


„Busem Przez Świat. Australia za 8 dolarów” – Karol Lewandowski

Pewnego dnia zadzwonił do mnie kurier z informacją, że ma paczkę i zostawia ją u sąsiadów. Nie wiedziałem, co jest w środku, bo nie spodziewałem się żadnej przesyłki. Po zerwaniu folii i papierów ujrzałem piękną, drewnianą skrzynkę zamkniętą na kłódkę. Na małej karteczkę wydrukowany był kod QR, dzięki któremu trafiłem do filmiku, w którym autor, w australijskiej scenerii i z kapeluszem na głowie, zachęca mnie do lektury i podaje kod do kłódeczki. Po otworzeniu moim oczom ukazała się książka Busem Przez Świat i piękny, australijski bumerang.

Pozycja ta jest pięknie wydana – jest w niej dużo ładnych, kolorowych zdjęć. Czyta się ją z ogromną przyjemnością. Czymś nowym, czego jeszcze nigdy w książkach nie spotkałem, są zamieszczone w różnych rozdziałach kody QR. Po przeskanowaniu ich przechodzisz na stronę internetową z filmem z danego miejsca. To pełna przygód, solidnie przygotowana książka. Busem Przez Świat jak zwykle pokazało klasę i stworzyło coś naprawdę dobrego.

Kup książkę >>


„Julia w Australii” – Julia Raczko

Julka to matka chrzestna mojej książki. To ona „spiknęła” mnie z wydawnictwem i sprawiła, że notatki, które trzymałem na komputerze, po kilku miesiącach zostały wydane w formie książki. Z ciekawością więc sięgnąłem po jej dzieło, które tworzyła w tym samym czasie.

Julka może być inspiracją dla wielu osób. Pewnego dnia rzuciła wszystko i pojechała w podróż dookoła świata, z której… nie wróciła. Przypadkowo trafiła do Melbourne, gdzie wzięła i się zakochała! Potem zdecydowała postawić wszystko na jedną kartę i zamieszkać w krainie kangurów. Podziwiam osoby, które potrafią podejmować takie decyzje. No normalnie materiał na film : )

Julka pokazuje w książce Australię ze swojej perspektywy. Barwny i ciekawy sposób jej opowieści sprawił, że jeszcze bardziej zainteresowałem się Australią. To trzecia książka o Australii, po lekturze której pomyślałem sobie, że jest to kontynent dla mnie. Mam dziwne przeczucie, że spodoba mi się tam i mam nadzieję jestem pewien, że kiedyś będę miał okazję się o tym przekonać.

Kup książkę >>


„Kotlet na wynos, czyli autostopem za równik” – Mateusz Kotlarski

Ta książka długo czekała na półce, aż po nią sięgnę – miała pecha, bo trafiła do mnie w okresie wzmożonej pracy. Gdy jednak zacząłem ją czytać, poszło już bardzo gładko. Kotlet to gość, który spakował plecak i wyruszył w podróż autostopem. Jechał przez Rosję, przez Mongolię, przez Chiny… Jechał i jechał, aż dotarł do Indonezji – na równik. Tym samym ląduje w mojej „galerii ludzi robiących rzeczy niemożliwe”.

Książka ma w sobie to coś, co sprawia, że chcę się powtórzyć kotletową przygodę. Zwiera taką dawkę buntu, swobody i wolności, że czytając kolejne rozdziały, nawet trochę mu ich zazdrościłem – bo głód podróży jest u mnie teraz bardzo wielki.

Kup książkę >>


„Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” – Stieg Larsson

Na koniec coś niepodróżniczego. Drodzy Państwo, przed Wami kryminał.

Rzecz dzieje się w Szwecji. Główny bohater – Mikael Blomkvist – próbuje rozwikłać tajemnice zabójstwa, które miało miejsce kilkadziesiąt lat wcześniej, na jednej ze szwedzkich wysepek. Gdy zaczyna przeprowadzać swoje dziennikarskie śledztwo, na wyspie zaczynają dziać się dziwne rzeczy.

Nie polecam Wam tej książki, jeżeli macie mało czasu, a dużo obowiązków i spraw na głowie. To przez nią chodziłem zaspany całymi dniami – czytałem ją po nocach i nie mogłem przestać. To świetnie napisany kryminał, który wciąga jak cholera. Ponad 600-stronicowe tomisko łyknąłem w tydzień. Wiem, że autor napisał kolejne dzieła, ale patrząc na ilość spraw, które mam załatwić przed podróżą do Meksyku, nie zaryzykuję. Na pewno mnie pochłoną, a niestety teraz nie mogę sobie na to pozwolić.

Kup książkę >>

Przechodzimy do seriali. Oglądanie ich to mój ulubiony sposób marnowania czasu – uwielbiam to robić.

„Peaky Blinders”

Klimaty mocno gangsterskie: dużo przemocy, szemranych interesów i walki, a wszystko to dzieje się po I wojnie światowej w przemysłowym Birmingham. Usiadłem, zacząłem oglądać i nie mogłem przestać. Mimo że rodzina Shelbych robiła rzeczy moralnie złe, to w każdym odcinku trzymałem za nich kciuki. Wczuwałem się w to, co ich spotykało – raz płakałem nad ich losem, innym razem cieszyłem się razem z nimi. Ostatni raz czułem się tak podczas oglądania „Black Sails”, który polecałem w poprzednim zestawieniu.

Dwie rzeczy zasługują na szczególną uwagę. Po pierwsze – sceneria. Ujęcia i „klimat serialu” są tak dobre, że zacząłem wyszukiwać miejsca, w których dzieje się akcja, zastanawiając się, czy nie byłby to dobry pomysł na podróż tematyczną. Po prostu piękne ujęcia. Po drugie – muzyka. Mimo że serial oglądałem kilka miesięcy temu, to nadal puszczam sobie serialową playlistę na Spotify.

„Modern Family”

Druga propozycja to całkowite przeciwieństwo tej pierwszej – to taki serial „obiadowy”. Każdy odcinek trwa 20-kilka minut i idealnie nadaje się do obejrzenia przy obiedzie czy kolacji. Opowiada o perypetiach trzech spokrewnionych ze sobą rodzin. Zaczęliśmy z Brysią oglądać z czystej ciekawości, a jesteśmy właśnie na ósmym, ostatnim sezonie i będzie nam naprawdę żal rozstawać się z bohaterami.

Jeżeli szukacie czegoś luźnego, wesołego, co „odmóżdży” Was po ciężkim dniu – „Modern Family” to najlepszy wybór

„Belfer”

Na koniec polska propozycja. Serial, który wzbudził wiele emocji. Przed finałowym odcinkiem nawet bukmacherzy typowali, kto zabił. Akcja serialu toczy się w małym miasteczku, w którym zamordowano młodą dziewczynę. W tym samym czasie do miasta przyjeżdża Paweł Zawadzki (Młody Stuhr), który obejmuje stanowisko nauczyciela w miejscowym liceum. I rozpoczyna swoje prywatne śledztwo. Niektórzy mówią, że to najlepszy polski serial. Mnie chyba bardziej podobała się „Wataha”, ale „Belfra” oglądało się świetnie i myślę, że warto poświęcić mu czas.

To chyba tyle na tę chwilę. A może Wy czytaliście coś ciekawego w ostatnim czasie? Chętnie przyjmę typy, zwłaszcza w kwestii kryminałów. Czymś trzeba przecież nakarmić kindle’a przed podróżą.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

  • Emilia Maciejewska

    Yay, skąd masz czas na seriale? U mnie to pierwsza rzecz, która wypada z planu dnia. A książki też w mniejszej liczbie pochłaniam. Polecenie może potraktujesz dziwnie, ale zaczytuję się teraz w Sekretach urody Koreanek i oczy mam jak spodki, gdy dociera do mnie jak w Polsce o siebie nie dbamy. Dobra rzecz. Dla wszystkich, bo to bardziej o ty jak zadbać o zdrowie skóry niż o makijażu.

    • Czas mam na seriale po pracy i gdy mam „chwilę dla siebie”. Nie można ciągle gonić i być produktywnym. Dobrze jest czasem po prostu nie robić nic i staram się pilnować, żeby wydzielać taki czas na „pierdoły” :)

      • Emilia Maciejewska

        Jasne, że nie można i nie to jest moim celem ;) Tylko, że w pracy ludzie co i rusz coś polecają i zastanawiałam się skąd na to wziąć czas. Po tym jak pobiegam lub pójdę na zajęcia tańca, ugotuję obiad czy napisze coś na bloga nie zostaje mi tego czasu za wiele. A czasem jeszcze się trzeba z kimś spotkać, co też jest raczej rozrywką. Absolutnie nie czuje się wymęczona, bo to są własnie te moje „pierdoły”. Bo ja nie umiem robić nic – wtedy za dużo myślę. A zwykle myślenie kończy się u mnie takim kilkugodzinnym pisaniem i staram się w taki stan się nie wprowadzać wieczorem. inaczej ciężko byłoby mi się wyspać ;)

  • Magda

    Trylogia Millennium- lepszych kryminałów nie czytałam, wielka szkoda, że pisarz już nie żyje. Belfer dla mnie to totalne rozczarowanie, dałam mu szanse, obejrzałam 3 odcinki, więcej nie dałam rady :P Ze swojej strony mogę polecić Artystów (krótki 8 odcinkowy polski serial). A jeśli chodzi o kryminał to „Chemia Śmierci” Simona Becketta.

    • Oglądałem Artystów. Faktycznie, ciekawe. Może jakoś mnie nie porwało, ale sprawiło, że dość szybko obejrzałem całość. Coś nowego i innego ;)

  • Artur Duchna

    Seriale: Westworld, Black mirror – sezon 3. Obydwa wciągnąłem jak cheeseburgera o 4 nad ranem wracając z imprezy. W międzyczasie Mars od National Geographic. Równie dobrze zmarnowany czas.

    • Black mirror – obejrzałem pierwszy odcinek pierwszego sezonu i jakoś się zniechęciłem, choć wszyscy mówią, żeby iść dalej. Westworld – już przed wyjazdem nie zdążę obejrzeć więc nie będę zaczynał, ale kiedyś na pewno obejrzę :)

  • WhiterosePL

    Z ksiazek, ktore kompletnie zmienily moj sposob postrzegania swiata i polecam kazdemu, kto tylko chce mnie sluchac:) moge zdecydowanie polecic ” Wywieranie wplywu na ludzi. Teoria i praktyka” Roberta Cialdini. Jakkolwiek dretwo brzmi tytul, pozycje czyta sie naprawde z ogromnym zainteresowaniem, bo mozna w niej znalezc odpowiedzi na pytania takie jak: czy kazdy z nas moze zostac oprawca?? jak zmienic negatywne reakcje otoczenia na niekorzystne dla nich informacje?? Przeczytalam kilka Twoich postow i mam wrazanie (oraz nadzieje;), ze lektura tej ksiazki moze Cie natchnac do nowych interesujacych blogowych artykulow :). Z sagi Kryminalow norweskich ideal na zabicie czasu w podrozy dla mnie to literatura tworzona przez Camile Lackberg – wcigajaca, wartka akcja zawsze zaskakuje o ile jej ksiazek nie „polyka” sie jedna za druga, bo wowczas zauwaza sie, ze pomimo zawsze zaskakujacych rozwiazan zagadek morderstw wystepuje jednak pewien schemat pisarski w kazdej kolejnej pozycji i ” ciasto z kremem” po raz 10 z rzedu juz tak nie smakuje. Dawkowac zatem „slodycze”, dawkowac ! :) Polecam jednak na spedzenie czasu w oczekiwaniu na kolejny lot – swietnie sie sprawdzaja – naprawde wciagajace zagadki kryminale – mnie w ten sposob zajmowala jedynie lektura sag: Millenium, Harre-go Potter i kolekcja Dana Browna. Z podrozniczych warte przeczytania sa wszystkie pozycje Michniewicza – ja osobiscie nie cenie piora Pawlikowskiej, natomiast Tomka uwielbiam za „odczarowywanie” schematow mysleniowych pt” Pakistan – obywatele to terrorysci”, Arabia Saudyjska ” kraj nieszczesliwych kobiet”, Polska ” moj kraj wiem o nim wszystko” itp.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Moje przygotowania do 3-miesięcznej podróży