Przeczytane / obejrzane w sierpniu i wrześniu

Oj, jak dawno nic nie recenzowałem. Dziś mam dla Was bardzo dobrą książkę, która dała mi dużo do myślenia i serial, który całkowicie mnie pochłonął. Jeżeli szukacie czegoś ciekawego do poczytania lub obejrzenia, to właśnie znaleźliście.

„Jesteś marką. Jak odnieść sukces i pozostać sobą” – Joanna Malinowska-Parzydło

Długo wahałem się przed kupieniem tej książki. Autorkę znałem z ubiegłorocznej prezentacji na Blog Forum Gdańsk. Temat książki mnie interesował, słyszałem bardzo pozytywne opinie na jej temat, a jednak miałem jakieś wątpliwości.

Jak dobrze, że jednak ją kupiłem! Jestem jeszcze w trakcie czytania, ale już teraz, mogę Wam ją polecić. Dawno już tak przyjemnie nie czytało mi się żadnej książki i dawno też żadna nie skłoniła mnie tak do refleksji.

Autorka opowiada, jak rozwijać swoją karierę w zdrowy i mądry sposób – z poszanowaniem samego siebie, ale też zasad, które rządzą światem. W dobie Internetu każdą osobę można łatwo sposób prześwietlić. Gdy idziesz na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie nowej pracy – oni już wiedzą. Wiedzą, czym się interesujesz, jak spędzasz wolny czas i gdzie byłeś na imprezie. Zaczynamy żyć w świecie, w którym każdy z nas jest marką. W sieci kontaktów bardzo łatwo zweryfikować, jakim jesteś człowiekiem, dlatego walutą dwudziestego pierwszego wieku jest zaufanie. Czytałem i wielokrotnie się zatrzymywałem, żeby przemyśleć pewne tematy.

kindle

Aha, i odkryłem, dlaczego nie lubię książek ze zdjęciem autora na okładce : ) Po prostu kojarzą mi się z typowo „rozwojowymi” książkami z serii „możesz wszystko”. Ta książka taka nie jest. Pokazuje w pewien sposób, jak być spełnionym w pracy i jak osiągać lepsze efekty, ale nie sprzedaje nam tanich sztuczek i gotowych patentów. Zmusza do refleksji i wymaga, aby znaleźć te sposoby w samym sobie.

Polecam wszystkim. Zarówno tym, którzy prowadzą swoje blogi, firmy, jak i tym pracującym na etacie. Wiedza, której każdy z nas potrzebuje.

„Narcos”

Z książek przechodzimy na film, a dokładniej – na serial, który pochłonął mnie bez reszty. „Narcos” opowiada o Pablo Escobarze – kolumbijskim baronie narkotykowym, który w czasach swej świetności był na 8 miejscu w rankingu najbogatszych ludzi na świecie i marzył, aby zostać prezydentem Kolumbii.

Serial oglądałem z angielskimi napisami, bo polskich jeszcze nie było, więc odpalałem kolejny odcinek, tłumacząc sobie, że „uczę się angielskiego”. Tak naprawdę fabuła bardzo mnie wciągnęła. Do tego uliczki Kolumbii, wąsaci policjanci, kolory, muzyka – no po prostu klimat filmu do mnie trafił. Początkowo nawet polubiłem głównego bohatera i kibicowałem mu, ale jego bezwzględność zaczęła mnie przerażać.

Escobar

Escobar był tak dużym problemem dla kraju, że postanowili pójść z nim na układ. Baron dał się zamknąć w więzieniu, które… sam wybudował. Oczywiście nie zabrakło tam wielu atrakcji, dobrego alkoholu, jedzenia czy dziwek.

Po obejrzeniu serialu miałem sporo refleksji. Po pierwsze – pieniądze to nie wszystko. Każdy z nas marzy o kupie szmalu, myśląc, że ta rozwiąże wszystkie problemy. Pablo Escobar mógł kupić w zasadzie co tylko chciał, a jednak nie chodziło mu już o pieniądze, tylko o władzę. Druga refleksja – nie potrafiłbym tak żyć. Masz dużo pieniędzy, armię wiernych ludzi, samoloty, okręty podwodne, nawet hipopotamy w ogródku! Ale nie wiesz, czy pewnego dnia ktoś nie wejdzie do domu i nie strzeli Ci kulką w łeb. Jednak najcenniejsze, co można mieć, to czyste sumienie i święty spokój.

Czytaliście lub oglądaliście ostatnio coś ciekawego? 

 

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Podróż do wnętrza Internetu #2