5 wad prowadzenia własnej firmy

Mont Blanc - loty paralotnią

Ostatni wpis o moim dniu w pracy został ciepło przyjęty, więc kontynuuje temat. Kiedyś napisałem tekst o korzyściach z prowadzenia swojej firmy. Jeden z czytelników słusznie zauważył, że plusy mogą być także minusami – wszystko zależy od tego, czego oczekujemy od życia. Dziś więc o wadach bycia na swoim.

We wpisie pominę takie oczywistości jak konieczność płacenia ZUS-u czy podatków. Nie traktuję tego jako minusy, ale raczej jako zasady wspólnej gry, w której biorą udział wszyscy przedsiębiorcy, więc trzeba z tym żyć. Bardziej chcę skupić się na aspekcie psychicznym, który według mnie bardzo ważny.

  1. Brak możliwości odcięcia się

Nie wiem, jak to działa na etacie, ale w przypadku prowadzenia własnego biznesu bardzo trudno jest nie być myślami w pracy. Jeżeli komuś udaje się odciąć – proszę o kontakt, chętnie posłucham, jak to robić. Nie mam z tym problemu, gdy sprawy firmowe stanowią pasmo sukcesów i każdy projekt idzie sprawnie, ale gdy pojawiają się jakieś komplikacje, to siedzi mi to w głowie.

I nieważne, że jest godzina 20:00 i powinienem się skupić na tym, że idę teraz na piwo ze znajomymi. Może z zewnątrz tego nie widać, ale ciągle o tym myślę. Nie jest tak, że o pewnej godzinie wracam do domu i mam święty spokój. Co ciekawe, gdy rozmawiam innymi przedsiębiorcami, to widzę, że niemal u wszystkich działa to podobnie. Nie da się tego rozdzielić: firma jest częścią każdego z nas.

  1. Zbyt bliskie relacje z klientami

Nie jestem dużą firmą, z każdym z klientów mam dość osobiste relacje, co uważam też za pewną przewagę nad większymi firmami. Można to bardzo ciekawie wykorzystywać w marketingu i sprzedaży, ale trzeba być też ostrożnym. Zdarzało mi się, zwłaszcza na początku prowadzenia firmy, że klient wszedł mi na głowę.

Czasem prowadzenie firmy to spacer na krawędzi :) / Fot. by Pan Polasik

Czasem prowadzenie firmy to spacer na krawędzi :) / Fot. by Pan Polasik

Przykładowo, podczas kolejnych projektów zaczynaliśmy się przyjaźnić, co było wykorzystywane do uzyskania jakichś większych rabatów czy dodatkowych prac. Inny przykład to np. telefony o późnych godzinach i prace w weekendy. Było to bardzo niezdrowe i od dłuższego czasu nie pozwalam na takie rzeczy.

Oczywiście to nie jest nic złego i często jestem skłonny pomóc dodatkowo moim klientom, ale wielokrotnie było to nadużywane i źle wpływało na relację. Po prostu wszystko ma swoje granice, które trzeba umieć wyznaczyć – dla dobra nas samych, klienta i relacji. Przydać się tu może kodeks freelancera, o którym pisała LifeManagerka.

  1. Małe projekty

W dużych firmach lub na etacie nad większymi projektami zazwyczaj pracuje się zespołowo, przez co można się wiele nauczyć. We własnej, małej firmie zwykle mamy trochę mniejsze zlecenia, które często też są powtarzalne. Na początku kariery trafiało mi się dużo „małych zleceń”, które bywały też mniej ambitne. Nadszedł moment, w którym po prostu czułem, że się nie rozwijam, bo niektóre rzeczy przestawały być dla mnie wyzwaniem. Z tym punktem powoli jednak sobie radzę…

Po pierwsze – zacząłem patrzeć na zlecenia pod kątem wyzwań i nowych umiejętności. Chętniej biorę udział w tych projektach, przy których wiem, że będę mógł się czymś wykazać lub nabyć jakiś nowy skill.

Czasem prowadzenie firmy to tyranie, jak w kopalni : )

Czasem prowadzenie firmy to tyranie, jak w kopalni : )

Po drugie – zdałem sobie sprawę, że mogę też realizować się przez blog i w ten sposób wykazywać się twórczo. Dobrze więc mieć na boku „coś drugiego”, co jest powiązane z naszą firmą, ale gdzie nie ograniczają nas budżet, brief i punkt widzenia klienta.

  1. Zajmujesz się wieloma sprawami

Punkt trochę powiązany z poprzednim. Prowadząc swoją firmę, zajmujesz się niemalże wszystkim – przynajmniej na początku. Pracujesz, rozliczasz, spotykasz się z klientami, wystawiasz faktury…

To sprawia, że trudno wyspecjalizować się w jednej, konkretnej dziedzinie, a mimo wszystko dobrze jest osiągnąć w czymś poziom mistrzowski. Mając tyle obowiązków na głowie, nie jest łatwo znaleźć czas na uczenie się nowych rzeczy.

Każdy najchętniej siedziałby tylko w skórzanym fotelu, popalał cygaro, sączył kawę podaną przez seksowną sekretarkę i wystawiał faktury, ale niestety, to tak nie działa.

  1. Problemy z płynnością finansową

W małej, własnej firmie nie masz ogromnych budżetów. Pieniądze spływają z wielu źródeł, w nieregularnych odstępach czasu i to naprawdę wielka sztuka, żeby nauczyć się to ogarniać. Na początku zazwyczaj też nie zarabiamy zbyt wiele i opóźnienia w płatnościach ze strony klienta oznaczają spore problemy.

Zajęło mi naprawdę bardzo dużo czasu, żeby okiełznać finanse firmowe. Zacząłem liczyć moje przychody, dzięki czemu wiem, ile zarobię w kolejnych miesiącach. Odkładam pieniądze na VAT i ZUS, współpracuję z firmami, które nie mają problemów z płaceniem na czas. Warto też mieć pewien zapas finansowy na koncie, bo wydawanie wszystkich pieniędzy z danego miesiąca oznacza… w cholerę stresów w kolejnym.

Jeszcze taka szybka refleksja w tym temacie: Jestem pewien, że każdy przedsiębiorca choć raz w swojej karierze wydał pieniądze przeznaczone na VAT i na koniec kwartału miał problem. Każdy musi przejść taką lekcję przedsiębiorczości : )

A Czasem prowadzenie firmy to unoszenie się w obłokach : )

A Czasem prowadzenie firmy to unoszenie się w obłokach : )

Plusy vs. minusy

Kiedyś była w TV taka reklama, która miała zachęcać młode mamy do zakładania swoich firm. Jej bohaterka pracowała na etacie, przez co nie miała na nic czasu. Założenie własnej firmy sprawiło, że nagle odetchnęła z ulgą i wreszcie miała czas na rodzinę. Nie wiem, kto pozwala na opowiadanie takich głupot, i to jeszcze za pieniądze z Unii Europejskiej! Nie znam NIKOGO, kto założył swoją firmę i żyje według scenariusza z tej reklamy.

Prowadzenie firmy to naprawdę duże wyzwanie, dlatego mam ogromny szacunek do każdego, kto jest na swoim i osiąga sukcesy. W tym wszystkim są też jednak plusy – każdy ze wspomnianych przeze mnie minusów da się wyeliminować. Z większością już sobie poradziłem, ale wymagało to ode mnie naprawdę sporo czasu i cierpliwości.

Mimo wszystko: warto. Bycie na swoim to niesamowita przygoda, w której są zarówno trudniejsze chwile i problemy, jak i stany prawdziwej radości i euforii – a to naprawdę uzależnia

PS. Chcę zwrócić waszą uwagę na dzisiejszy dobór zdjęć. Szukałem ich ponad godzinę, żeby pasowały względnie do tematyki wpisu i miały w sobie nutkę przygody :)

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Dzień z życia freelancera