Hej Mazury! – 7 ciekawych miejsc do zobaczenia w Krainie Wielkich Jezior. [DUŻO ZDJĘĆ!]

Wreszcie pojawił się długi weekend i możliwość wyjazdu. Po pandemicznych blokadach było to bardzo potrzebne. Spakowaliśmy się w samochód i ruszyliśmy przed siebie.  Najlepsze jest to, że do końca nie wiedzieliśmy gdzie pojedziemy. Pogoda na Mazurach była niepewna, a prognozy pokazywały odrobinę słońca nad Morzem Bałtyckim. Morze czy Mazury?

Podróż w nieznane

Wyjeżdżając z Krakowa nie wiedzieliśmy gdzie jedziemy. Swoimi wątpliwościami podzieliłem się na Instagramie, gdzie zrobiłem ankietę. Los podróży pozostał w demokratycznych rękach czytelników bloga. Głosy zliczane były prawie do Warszawy. Wtedy trzeba było podjąć decyzję, czy jedziemy dalej na północ, czy może odbijamy na wschód. Waszymi głosami wygrały Mazury! To też podpowiadało mi trochę serce, ale muszę powiedzieć, że ta niepewność była bardzo ekscytująca :)

Mazury jakie mam utrwalone w głowie to te, które zwiedzałem z perspektywy łajby. Będąc młodym szczylem, byłem kilkukrotnie na obozach żeglarskich.  Ciekawie było wrócić w te strony po tylu latach, tym razem w formie „roadtripa”.

Na samych Mazurach spędziliśmy 5 dni. Planowaliśmy, że będzie leniwie i spokojnie, a finalnie dużo jeździliśmy i zwiedzaliśmy.  Wieczory spędzaliśmy pod namiotem. Robiliśmy pyszne kolacje na nowym palniku, rozmawialiśmy, patrzyliśmy w giwazdy, biegaliśmy (to ja) i trenowaliśmy jogę (Ola).

Poniżej dzielę się z Wami kilkoma ciekawymi miejscami, które odwiedziłem.

Mazurskie krowy

1. Mosty w Stańczykach

Ooooj, trzeba było zrobić kilkadziesiąt kilometrów, żeby tam dotrzeć, bo Stańczyki to praktycznie Sulwaszczyzna. Nie chciałem tego jednak odpuszczać, bo miejsce marzyło mi się od dawien dawna, gdy pierwszy raz zobaczyłem je na zdjęciach.

Mosty w Stańczykach nazywane są też czasem „Wiaduktami Puszczy Romnickiej”. Powstały w latach 1917-1918 i nadal są najwyższymi mostami w Polsce. Są pozostałościami po nieczynnej trasie kolejowej z Chojnic przez Czersk, Smętowo, Kwidzyn, Prabuty, Morąg, Ornetę, Lidzbark Warm, Bartoszyce, Korsze, Kętrzyn, Węgorzewo, Gołdap, Pobłędzie, Kalwarię do Olity (na Wilno). Mosty były podwójne, bo to sprawiało, że trudniej było je wysadzić przez saperów. Pociąg jeździł jednak tylko po jednym z nich, a zaczęły kursować dopiero w 1927r.

Wiadukty cieszą się dużą popularnością, co sprawia, że w godzinach szczytu ustawiają się tam kolejki. Mimo to, nie żałuje, że tam pojechałem, bo cała budowla jest naprawdę imponująca.

2. Inne wiadukty w okolicy

Mosty w Stańczykach są najpopularniejsze ze względu na swój potężny rozmiar, ale trzeba pamiętać, że w okolicy jest jeszcze kilka mniejszych konstrukcji. Być może nie są one tak imponujące, ale ich zaletą jest kameralność. Można je mieć wręcz na wyłączność. My, przypadkowo trafiliśmy na takie wiadukty w Kiepojciach. Podobne znajdują się w miejscowości Botkuny.

3. Piramida w Rapie

Atrakcja z kategorii „mrocznej”. Lubię takie. W czym tkwi tajemniczość tego miejsca? Kilka powodów:

Po pierwsze, piramida jest grobowcem rodziny Farenheit, którzy wykupili wieś w pierwszej połowie XVIII wieku, zbudowali pałac i osiedlili się w tej okolicy. Właściciel był człowiekiem wykształconym i dużo podróżował po Europie. Podczas swoich podróży zainteresował się historią Egiptu i postanowił zbudować grobowiec, wzorując się na egipskich piramidach.

Po drugie, pierwszą osobą pochowaną w grobowcu była trzyletnia córka właściciela majątku.

Po trzecie, ponoć miejsce grobowca nie jest przypadkowe. Przecinają się tutaj trzy linie silnego promieniowania geomantycznego. Owe promieniowanie wynosi 23 tys. jednostek w skali Bovisa. Sam nie wiem co o tym myśleć, raczej nie jestem znawcą takich tematów, ale podaje to jako ciekawostkę. Co ciekawe, to już mój kolejny czakram mocy, który odwiedziłem. Pierwszy był również na Mazurach, w okolicy Jezioraka. Jakoś mnie przyciągają te czakramy :)

Po czwarte, jeszcze do 2000r. do grobowca można było wejść, a trumny były pootwierane (poszukajcie zdjęć w sieci – naprawdę creepy). Gdy miejsce zaczęło być popularne wśród turystów, grobowiec odnowiono i zamknięto. Dziś, można zajrzeć tu przez okno. Nadal jest mrocznie.

4. Śluza w Leśniewie Górnym

Chyba moje ulubione miejsce z całej listy. Planowo mieliśmy tutaj nie jechać. Po nocy spędzonej pod namiotem w Sztynorcie zapakowaliśmy się w samochód i ruszyliśmy do Wilczego Szańca. Coś mnie jednak tknęło, żeby sprawdzić jak daleko jest śluza, którą kiedyś widziałem na zdjęciach. Okazało się, że to zaledwie 20 minut jazdy.

Śluza jest pozostałością po projekcie budowy Kanału Mazurskiego, który miał połączyć mazurskie jeziora z Bałtykiem. Imponujący projekt, bo długość całej drogi wodnej z Mazur do Bałtyku miała wynosić 170 kilometrów. Do tego, niezbędne też było wyrównanie różnicy poziomu wody o 111 metrów! Tę robotę miało zrobić 10 śluz zbudowanych na całej trasie. Śluza w Leśniewie jest jedną z nich. Została ukończona w około 30%.

Ciężka i potężna bryła stoi w środku lasu. Zwiedzając ją trzeba patrzeć pod nogi, bo łatwo o wypadek. Obecnie znajduje się tutaj też park linowy, dzięki któremu można zwiedzić ją w bardziej ekstremalny sposób. Ja skusiłem się na skok na wahadle z 20 metrów. Sama wysokość być może nie jest bardzo wysoka, ale decyzja o skoku w śluzę sprawia, że serce bije mocniej. A potem „lot” pomiędzy ścianami. Bałem się zrobić ten pierwszy krok w przepaść, ale to było świetne przeżycie.

5. Rezerwat koni w Popielnie

Jezioro Śniardwy i Jezioro Bełdany tworzą półwysep. Na jego skraju, oprócz kilku małych miejscowości znajduje się także las pełniący funkcje rezerwatu, w którym żyją konie. Żyją tak, że chodzą gdzie chcą i robią co chcą. Można byłoby powiedzieć, że dzikie, ale wpływ turystów jest wiadomy i konie ludzi się nie boją. Owe konie to tzw. Koniki polskie. Są silne, długowieczne, wytrzymałe, odporne na trudne warunki (w końcu polskie, a życie w Polsce wymaga krzepy). Ich przodkami są wymarłe już niestety tarpany.

Swoje „5 minut” z końmi miałem te kilkanaście lat temu, gdy płynąć łódką widziałem je przy brzegu. Tym razem niestety szczęście nam nie dopisało. Przejechaliśmy główną drogę dwukrotnie, ale zwierząt nie ujrzeliśmy. Wstąpiliśmy natomiast do Popielna, gdzie znajduje się Stacja Badawcza Polskiej Akademii Nauk. Tam mieliśmy okazję pooglądać te piękne stworzenia na pastwisku.

6. Prom Bełdany

Jedna z dwóch dróg, która prowadzi do wspomnianego wyżej Popielna prowadzi przez jezioro Bełdany. Do pokonania trzeba wykorzystać prom. Niby nic wielkiego, ale kurcze – dla mnie to świetna atrakcja. Czułem nutkę ekscytacji wjeżdżając na pokład, a potem z ciekawością obserwowałem „czego to człowiek nie wymyśli”.

Pamiętajcie, że prom działa sezonowo – od 1 V do 29 IX, w godzinach od 11:00 do 17.40. Dobrze to zaplanujcie :)

7. Kwatera Hitlera „Wilczy Szaniec”.

W miejscowości Gierłoż znajduje się Wilczy Szaniec – kwatera główna Hitlera w latach 1941-1944r. Miejsce to powstało po to, żeby mógł on dowodzić wojskami podbijającymi ZSRR. To tutaj też, w 1944r. dokonano jednej z prób zamachu na Hitlera (nieudana). Jak będziecie na miejscu to wydaje mi się, że warto skorzystać z usługi przewodnika. Sami tak nie zrobiliśmy i teraz trochę żałuje, bo jestem pewien, że dowiedziałbym się dużo więcej. Pomimo to, i tak czułem ciary na plecach. Schrony są zniszczone, ale wyobraźnia robi swoje.

Jeżeli interesuje Was taka tematyka to kilkanaście minut jazdy samochodem są jeszcze inne bunkry – w miejscowości Mamerki. Z tego co pamiętam (wizyta kilkanaście lat temu) to były one dużo lepiej zachowane, można było wejść do środka itp. Warto więc odwiedzić zarówno Gierłoż jak i Mamerki.

Bonus: Z wizytą w Ranczo

Mając już obrany kierunek, przypomniałem sobie, że niedaleko Siedlec jest mała miejscowość Jeruzal. Nie wszyscy wiedzą, ale jestem fanem serialu Ranczo. Uważam, że jest to serial bardzo niedoceniany, bo wszyscy patrzą na niego przez pryzmat „polskiego serialu dla osób 50+”. Po bliższym kontakcie, można tam znaleźć bardzo dużo absurdalnego poczucia humoru, ciekawych i celowo przerysowanych postaci, kunszt aktorski i sporo mądrości. Serial pokazuje też w ciekawy sposób polskie społeczeństwo, problemy czy przywary i stereotypy. Naprawdę polecam – zrozumiecie Polskę.

W drodze na Mazury, zahaczyłem o kultowe miejsce z serialu. Kupiłem mamrota, przysiadłem na ławeczce. Czuje się spełniony :)

Jeżeli chcielibyście się kiedyś wybrać do miejsca, gdzie nagrywano Ranczo, to szukajcie miejscowości Jeruzal w okolicy Siedlec / Mińska Mazowieckiego. Polecam też Wam szukać takich bonusów. Jadąc w podróż po Polsce sprawdźcie czy po drodze nie ma jakiegoś ciekawego, nietypowego miejsca. Można chwilę odetchnąć od jazdy, odpocząć, a przy okazji zobaczyć coś ciekawego.

Mazurskie podsumowanie

Piękne były te nasze Mazury. Jest w nich coś innego nawet w krajobrazie (nie tylko chodzi o jeziora), co odróżnia je od innych regionów Polski. Te 5 dni było trochę za krótko, bo jeszcze chciałem popływać kajakiem, poświęcić więcej czasu na bieganie i pływanie. Mimo to, było super. Podładowałem swoje akumulatory.

A może Wy macie jakieś miejsca godne polecenia? Wpisujcie w komentarzach swoje miejscówki, bo na pewno przydadzą się innym! 

https://zyciejestpiekne.eu/wp-content/uploads/michal-maj.png

Dzięki za przeczytanie wpisu. Będę wdzięczny, jeżeli udostępnisz do innym w social media lub napiszesz poniżej w komentarzach, co o tym myślisz. Twoje zaagnażowanie naprawdę dużo dla mnie znaczy.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jak wyglądał mój pierwszy triathlon? [VLOG!]