Hakuna po raz trzeci!

Jakieś półtora roku temu wpadłem na pomysł, żeby zorganizować spotkanie ludzi ciekawych – takich, którzy chcą czerpać z życia 100 procent. W ostatni weekend odbyła się trzecia edycja imprezy. Była moc!

Formuła Hakuny, którą wymyśliliśmy, zakłada, że ma być ciekawie, bardzo intensywnie i różnorodnie. Wszyscy uczestnicy zjechali się do Krakowa w sobotę koło południa. Wystartowaliśmy z pierwszymi szkoleniem – Andrzej Kozdęba opowiadał o tym, jakie korzyści dla własnego biznesu może nam przynieść działalność w różnych stowarzyszeniach, fundacjach czy organizacjach.

hakuna-147

Nie pytaj, czy coś się dzieje – sam się dziej!

Po szkoleniu Andrzeja ruszyliśmy się dziać : ) Na hali Politechniki Krakowskiej czekały na nas wielkie kule do Bubble Footballu. Zawsze chciałem tego spróbować! To nic, że w kulach było duszno i gorąco. To nic, że po 3 minutach czułem się wykończony – to była świetna zabawa! Najpierw podzieleni na teamy graliśmy meczyk. Oczywiście po pewnym czasie nikt nie przejmował się piłką – każdy skupił się na robieniu fikołków i obijaniu się od innych.

Były też walki sumo i gra w kręgle w kulach (a właściwie: kulami, w których byliśmy my). Świetnie się bawiłem i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę mógł pograć w Bubble Football. Po kulkach spotkaliśmy się wszyscy w jednym z krakowskich klubów na imprezę. Do domu wróciłem po 3 w nocy, a o 8 już byłem na nogach, bo musiałem poprowadzić szkolenie.

hakuna-396

Wiedza

Wyszło chyba fajnie i luźno, bo opowiadałem o bliskich mi tematach – przekuwaniu pasji w biznes. Po mnie prezentację prowadziła Karolina Kubala, która opowiadała o tym, jak powstało 42 do szczęścia i jakie korzyści płyną z organizacji projektu charytatywnego. Świetnie mi się słuchało tego, co mówiła Karolina, bo przypomniałem sobie, jak z tym wszystkim ruszaliśmy, przeżywaliśmy i uczyliśmy się, jak to powinno działać.

Przełamanie

Standardem Hakuny jest to, że uczestnicy mają do wykonania zadanie na przełamanie się. Są to wyzwania, które zmuszają uczestników do pewnego rodzaju czynności, na które nie odważyliby się normalnie. Podczas tej edycji chodziliśmy po rynku i prosiliśmy ludzi o… autografy : ) Sam miałem lekki stresik, ale udało się, a reakcje ludzi były dość ciekawe. Jedna dziewczyna uważała, że ją podrywam, pewien pan podpisał mi się z dedykacją, ale trzema krzyżykami, bo stwierdził, że on na 100% w „Mam Talent” nie był – a właśnie do tego, że widziałem go w tym programie, próbowałem go przekonywałem.

 

Kocham swoje życie

Wiecie co? To był cudowny weekend. Wiem, że każdy bloger piszę to samo, ale ja naprawdę mam najlepszych czytelników na świecie! Takich, którzy kochają życie. Cudownie było się spotkać, poznać i porobić fajne rzeczy. Hakuna jest bardzo bliska mojemu sercu i zawsze, gdy się kończy, to mam łzy w oczach : ) Prawie 6 lat temu założyłem bloga, całkowicie dla siebie i nagle dzięki niemu mogę robić takie rzeczy, z takimi ludźmi… Kocham swoje życie!

Oczywiście nie zorganizowałem tego wszystkiego sam – gdyby tak było, to połowa uczestników uciekłaby po kilku godzinach, a ci, którzy zdecydowaliby się zostać, umarliby z głodu następnego dnia. Bardzo dziękuję Karolinie, Andrzejowi, Magdzie i Arturowi za wspólną pracę. Świetnie się przy tym bawiłem, a wszystko grało jak w szwajcarskim zegarku. Mistrzostwo : ) Podziękowania też dla Wyższej Szkoły Europejskiej za użyczenie pięknej sali.

hakuna-130

Aha – uprzedzę pytanie: czemu nie było zapisów na Hakunę na blogu? Bo ilość miejsc jest bardzo ograniczona, informację wrzuciliśmy na grupę Życie Jest Piękne na Facebooku i po godzinie mieliśmy komplet uczestników.

Dobra passa trwa. Hakuna udana, a ja pakuję plecak, bo rano lecę do Gdańska na Blog Forum Gdańsk.

Uczestnikom tegorocznej Hakuny dziękuję za dawkę mega pozytywnej energii : )

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Coworking – jak to wygląda?