I po Indiach

Po Indiach

Już po Indiach, wróciłem : ) W poniedziałek wylądowałem w Warszawie, posiedziałem jeden dzień u rodziców i dziś przyjechałem do Krakowa. Wstępnie planowałem napisać tutaj ciekawą i szczegółową relację z całego wyjazdu, ale tego nie zrobię. Dlaczego?- Bo mi się nie chce.

Zawsze, gdy wracam z jakiegoś wyjazdu wszyscy znajomi oczekują ode mnie niesamowitych opowieści i świetnych fotek. Powtarzam więc bez pasji kilkadziesiąt razy te same historie i czuje się tym zmęczony. Relacje z podróży najlepiej opowiada mi się po pewnym czasie np. po roku. Wtedy sam wracam wspomnieniami do danych wydarzeń, ludzi, chwil. Dlatego postanowiłem, że zamiast dokładnej relacji zrobię małe podsumowanie okraszone kilkoma zdjęciami.

Lista marzeń

Podczas wyjazdu udało mi się spełnić jedno z marzeń z lity, którą kiedyś przygotowałem. Zawsze chciałem przejechać się rikszą w Indiach. Udało się to bez większych problemów, bo Indie bez riksz istnieć nie mogą. Są mega tanie, można szybko i wygodnie dojechać w praktycznie wszystkie miejsca a jazda po niektórych ulicach to niemalże sport ekstremalny : ) Większość rikszarzy to oszuści i naciągacze dlatego trzeba uważać. Na pytanie za ile rupii (waluta indyjska) dojedzie do danego miejsca mówi np.- 300 rupii a po moim ataku śmiechu rzuca cenę 100 rupii. Ostatecznie jedzie za 30 rupii, a po drodze chce Cię zawieźć do sklepu z pamiątkami kumpla czy hotelu (twierdząc przy tym, że ten do którego chcesz jechać spalił się kilka dni temu) zbierając za to prowizję. Ot takie programy partnerskie, tylko w życiu, nie Internecie.

Co fajnego mnie spotkało?

Tak jak pisałem wyżej nie będę dawał dokładnej relacji. Postanowiłem wybrać ciekawe chwile, momenty, przemyślenia i wypunktować je tutaj. Oczywiście to nie wszystkie. O niektórych tutaj celowo nie piszę, o niektórych opowiem tylko kilku osobom, a niektóre zostaną jedynie w pamięci mojej i Artura, z którym podróżowałem : ) Co więc było fajnego?

  • 20 marca były moje 22 urodziny. Super sprawa spędzić ja na 10 tysiącach metrów w samolocie, gdzieś nad Rosją, Afganistanem, Pakistanem popijając piwo. W dodatku tego samego dnia w Indiach wypadało święto Holi. W tym dniu Hindusi biegają po ulicach z kolorowymi proszkami i obsypują się nawzajem.
  • Masa poznanych ludzi. Japońska modelka, która uczyła mnie japońskiego w pociągu, Amerykanin, którzy rzucił bardzo dobrą pracę i podróżuje od kilku miesięcy, Sudańczyk, z którym mogłem porozmawiać o podziale kraju, masa przypadkowych Hindusów, którzy wypytywali o Polskę, jak się u nas żyje itp. Teraz wychodzę z założenia, że to ludzie są najważniejsi podczas podróży.
  • Olanie całkowite czasu. Fajne uczucie, gdy budzisz się rano i nie wiesz czy to czwartek, czy piątek, a może sobota. Ostatni raz takie coś miałem w szkole podstawowej podczas wakacji : )
  • Pływanie łodzią po Gangesie, obserwowanie obrządków religijnych.
  • Oglądanie niesamowitych cudów architektury. To potwierdza moją tezę, że człowiek jest istotą genialną, skoro potrafi coś takiego zbudować:
    Po Indiach
  • Zwykłe obserwowanie życia ludzi. rozmowy i uśmiechy na ulicach, w pociągach, autobusach. Uwielbiam oglądać inne podejście do życia.
    Po Indiach
  • Nawoływanie do porannej modlitwy w pobliskim meczecie o 5 rano : )
  • Zwierzęta. Strasznie polubiłem krowy, mimo że kilka razy prawie zostałem uderzony rogiem. Plus także dla wielbłądów- bardzo poczciwe stworzenia i kóz- cwane, zadziorne i z poczuciem humoru. Dobrych rzeczy nie mogę powiedzieć o małpach, które mnie zaatakowały w Agrze. Złośliwe jak człowiek- biją, kradną, napadają, ciągną psy za ogon itp.: )
  • Co do wielbłądów- dwa dni spędziłem na pustyni Thar. Jazda na wielbłądach, gotowanie na ognisku, noc pod najbardziej rozgwieżdżonym niebem, jakie kiedykolwiek widziałem. Niesamowite przeżycie.
    Po Indiach Po Indiach Po Indiach
  • Zaproszenie przez przypadkowo poznaną rodzinę w autobusie do domu na kawę i ciasto. Pozwoliło mi to zobaczyć normalne życie ludzi. To jest dla mnie najciekawsze, a nie muzea czy inne zabytki, które ogląda się podczas organizowanych przez biura podróży wycieczkach.
  • Jedzenie i picie z ulicy. Uliczne stragany to bank smaków. Można testować do woli. Podobnie jest w pociągach, gdzie Hindusi chodzą z wielkimi koszami i sprzedają wszystko- od czaju po sałatki owocowe i słodycze.
  • Sikhowie. Wcześniej o ich religii wiedziałem niewiele, po wizycie w Złotej Świątyni w Amritsarze poszerzyłem swoją wiedzę. Gdy kiedykolwiek tam będziecie polecam spróbować jedzenia w ich stołówce. Jest za darmo i może tam przyjść każdy- od ubogiego po turystę. Posiłek zjada się w specyficznej atmosferze : )

Wyjazd bardzo mi pomógł, sporo przemyślałem i zebrałem energię do działania. Teraz muszę uporządkować parę spraw i zaczynam działać. Temat Indii pewnie spontanicznie pojawi się jeszcze w kilku wpisach. Opowiem wam jak dałem się zmanipulować, jak naciągają rikszarze, jaki stosunek do pracy mają Hindusi itp. Wszystko z czasem- na razie musze od tego odpocząć : )

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Zaraz wracam, spełniam marzenia :)