Jak to autostopem do Chorwacji się wybrałem!

To był wyjazd! Świeżo po maratonie, jeszcze z bolącymi mięśniami i stawami, z paczką najlepszych znajomych. Ekipa prawie 30 osób i szalony pomysł – pojedźmy autostopem do Chorwacji. Bo wakacje w Chorwacji, wakacje na plaży – każdy o tym śni, każdy o tym marzy!

Podróż za jeden uśmiech

Początek nie był jakiś mega ekscytujący. Totalnie nie czułem tego wyjazdu. W parze jechałem z Brysią i to Ona nadrabiała dobrą energią. Ja miałem muchy w nosie i strasznie mi się nie chciało. Trochę poprawiło mi się, gdy jechaliśmy ze Ślązakiem, który wiózł dwie haubice i motor z II wojny Światowej. Całą moc poczułem pod Brnem, gdy stanęliśmy przed poważnym wyborem. Początkową  trasę planowaliśmy przez Austrię, a trafiła się możliwość pojechania na Bratysławę i przejście graniczne Węgry / Słowacja. Szybka analiza szans i możliwości, rachunek autostopowy i decyzja – jedziemy przez Słowację.

Autostopem do Chorwacji - mapa

To była świetne zagranie! Na przejście graniczne dotarliśmy około godziny 20 i pojawił się kolejny problem – Od godziny 22, na weekend majowy jest zakaz poruszania się tirami. Mogą tylko chłodnie i beczki. Przygotowałem się na spanie na granicy, ale Brysia nie dała za wygraną. Jeden z kierowców postraszył ją, że jest tutaj pełno szczurów. Złapała taką motywację, że za chwilę siedzieliśmy w małej ciężarówce z Chorwatem, który zawiózł nas aż do Zagrzebia.

Pięknym momentem wyjazdu było spotkanie się z resztą ekipy na jednej stacji benzynowej.  Wyobraźcie sobie, że stoicie, próbujecie coś złapać a tu pojawiają się pierwsze znajome mordki. Po godzinie siedzimy ekipą 11 osób, wcinamy kanapki z konserwą, popijamy chorwackie piwko – wszyscy razem.  W jeden dzień autostopem przejechałem przez Polskę, Czechy, Słowację, Węgry, Słowenię i Chorwację. 6 krajów w kilkanaście godzin!

Majówka

Ostatecznie wszyscy dotarliśmy do punktu docelowego – wyspę Krk. Pierwsza zasada biwakowania – rozbij namiot, zanim zaczniesz integrację. Później zaczęło się…nic nierobienie. Dokładnie po to tam pojechałem – żeby nic nie robić. Chwila w której nikt nie dzwoni, nikt nie piszę, nikt niczego ode mnie nie wymaga. Chwila, w której wstajesz kiedy chcesz, nie przejmujesz się tym jak jesteś ubrany, a zwykła kanapka z pomidorem cieszy duszę. Wieczna sjesta, w czasie której chodzisz beztrosko w rozpiętej koszuli i japonkach. To jest życie!

chorwacja (19 of 32)

Powrót planowaliśmy w niedzielę, ale razu pewnego, wróciliśmy z chłopakami z boiska i zastaliśmy w obozie bunt kobiet! Że my tu chodzimy tylko w piłkę grać, że one chcą jeszcze na plaże i że nie ma tak i zostajemy jeden dzień dłużej. Cóż nam było się kłócić – zostaliśmy.   

Powroty są zawsze ciężkie

Nie wiem czemu tak jest, ale powrót do domu autostopem zawsze jest trudniejszy. Powiem szczerze, że było cholernie ciężko, ale to właśnie sprawiło, że to był mój najlepszy autostop w życiu. Dokładnie na przemian mieliśmy chwilę smutku i momenty szczęścia wymieszanego z euforią.

Ciekawym kierowcą był Słoweniec, który zabrał nas z autostrady pod Zagrzebiem. Jedziemy sobie kulturalnie, a on nagle zjeżdża z autostrady i wiezie nas do domu swojej siostry. Jedziemy zakręconymi drogami, raz zakręt w lewo, raz w prawo, wokół piękne góry. Zajeżdżamy pod najzwyklejszy dom, wchodzimy do najzwyklejszej kuchni. Dostajemy ciastka, kawę i wino domowej roboty. Za chwilę przychodzi starsza babcia z kolorową chustką na głowię, zainteresowana tajemniczymi przybyszami. To jest właśnie urok autostopu! Teatr, w którym nie możesz przewidzieć następnego aktu.

chorwacja (64 of 16)

Autostopowa przedsiębiorczość

Kolejna bajkowa sytuacja – siedzimy na jednej stacji benzynowej od kilkunastu godzin. Totalny brak ruchu, jedna noc nieprzespana, zimno, deszczowo, generalnie źle. Totalny brak nadziei, w głowie pojawiają się pomysły alternatywne z autobusem / pociągiem. Nagle zatrzymuje się samochód. Kierowca jedzie do Grazu, ale po chwili przemyślenia może nam pomóc i wyciągnąć na lepszą stację benzynową. Choć było mu całkowicie nie po drodze, podrzucił nas kilkadziesiąt kilometrów. Najlepsze czekało nas jednak na samym końcu. Nie wiem jak optycznie musieliśmy być zeszmaceni, ale kierowca wyjął z portfela plik banknotów i dał nam 70 euro! 300 zł! Wziąć, nie wziąć?

Wziąć. Nie jedliśmy nic innego niż konserwa i pasztet od tygodnia, w portfelu całkowita pustka. Wychodzę z założenia, że jeżeli ktoś chcę pomóc, to tą pomoc warto przyjąć. Przyjdzie czas, gdy ja komuś pomogę w podobny sposób. Dobro pójdzie dalej i będzie krążyło wśród ludzi. Wzięliśmy tą kasę i pierwsze co zrobiliśmy to poszliśmy na normalny obiad. Ah, co to był za posiłek!

chorwacja (67 of 16)

Odsiecz Wiedeńska

Ostatni kryzys przyszedł pod Wiedniem. Wylądowaliśmy na słabej stacji benzynowej. Do tego świadomość, że większość grupy dotarła już do Polski i grzeje dupsko w miękkim łóżku. Znów analiza sytuacji i podjęcie decyzji. Jedziemy do centrum Wiednia i wychodzimy na wylotówkę z drugiej strony. Brawa dla Brysi, która przez aklamacje została wybrana przewodnikiem i pokonała Wiedeń w jakąś godzinę. Mistrzostwo Świata!

Okazało się jednak, że wyjście na wylotówkę z drugiej strony niewiele dało. Ustaliśmy się trochę i nici. Zrobiło się już ciemno i postanowiliśmy, że jednak odpuszczamy. Andrzej i Aga próbowali coś złapać z drugiej strony Wiednia. Podjęliśmy smsowo decyzję, że wracamy rano busem do Polski. Wywaliłem kartony z nazwami miejscowości i zaczęliśmy się kierować na tramwaj. Zadzwoniłem do znajomego z prośbą, by zakupił na rano bilety na polskiego busa i zacząłem myśleć czy mam kogoś znajomego w Wiedniu, kto użyczy nocleg.

Autostopem do Chorwacji - w kabinie tira

I teraz obczajcie niuans – przechodzimy przez pasy na tramwaj, machamy sobie wesoło rękami i nagle kątem oka widzę polską tablicę rejestracyjną! Szybko podbiegam z plecakiem do auta, krótka rozmowa  z kierowcą i…jedziemy do Polski! Autostopowy orgazm szczęścia! Każdy kto jeździ stopem i choć raz to przeżył, wie o czym mówię. Kierowca jechał do Kielc, ale w trasie dogadaliśmy się, że dorzucimy lekko do paliwa i pojedziemy przez Kraków. Dla nas to była świetna opcja, bo mieliśmy budżet z pieniędzy, które dostaliśmy kilka godzin wcześniej, a dzięki temu uniknęliśmy nocowania na stacji benzynowej, gdzieś w Polsce.

Autostopem do Chorwacji

Dom

Przekręcanie klucza w zamku, zapalenie światła na korytarzu. Zrzucenie plecaka i włączenie radia. Prysznic! Jakie to świetne uczucie być pod prysznicem. Tak fajne, że wziąłem go dwa razy. Szybkie jedzenie, rzucenie się na łóżko. Cóż za miękkość, cóż za wygoda! W takiej chwili nie pozostaje nic innego jak odpalić zaległy odcinek „Rancza” i zasnąć w trakcie oglądania…

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Dzień, który zapamiętamy do końca życia