Pokonaj ze mną swój maraton

Może potrzebujesz jakiegoś ciekawego wyzwania na przyszły rok? Jeżeli tak, to nadarza się dla Ciebie świetna okazja, żeby zrobić coś przeaktywnego, zmienić czyjeś życie i świetnie się przy tym bawić.


Nie będę po raz kolejny rozpisywał się na temat tego, jak dużo daje pokonanie maratonu. Opowiadałem o tym wielokrotnie i ci, którzy czytają blog regularnie, wiedzą, że pokochałem bieganie. Mój pierwszy maraton miał dla mnie duże znaczenie symboliczne i dzięki niemu sporo zmieniło się w mojej głowie.

W kwietniu w Krakowie pobiegnę już po raz siódmy. Cholera, jakie to wszystkie jest nieprzewidywalne! Gdy biegłem pierwszy raz, nastawiałem się na jednorazową przygodę, a jednak bieganie weszło w moje życie z buciorami i wszystko poprzestawiało.

Jest taki dzień…

Od ponad dwóch lat razem z grupką znajomych organizujemy akcję 42 Do Szczęścia. Pomogliśmy już Asi i Mariuszowi, zbierając środki na zakup protez. Co roku do naszej akcji dołączają kolejne osoby, które nie tylko wpłacają pieniądze, ale też biegną z nami.

znakwodny

Cracovia Maraton to dla mnie teraz wielkie święto. Jeden z ważniejszych dni w kalendarzu. Dzień, w którym endorfiny po prostu szaleją – budzę się rano i wręcz wyskakuję z łóżka. Jem pyszne kanapki ze świeżym chlebem, popijam delikatną kawą… Zazwyczaj ktoś ze znajomych z innego miasta u mnie śpi, więc maraton przeżywamy już przy tym śniadaniu.
Wspólna rozgrzewka, żarty, przybijanie piąteczek na trasie, kibice dający wsparcie – kocham to. Pamiętam, jak w tym roku Kluczka i Marianka zobaczyły mnie na ostatnim kilometrze, gdy już nie dawałem rady, i przebiegły ze mną spory kawałek.

Oczywiście nie jest to coś prostego i na pewno będziesz musiał włożyć w to dużo pracy i wysiłku, ale, jeżeli postawisz przed sobą taki cel, to masz jeszcze czas na przygotowanie.

Jeszcze bardziej kocham moment, w którym przekracza się linię mety, dostaje medal na szyje i wreszcie można usiąść. Później masaże, dobre jedzonko i pogaduchy z innymi biegaczami.
Te pogaduchy to dopiero są śmieszne : ) Bo, na dobrą sprawę, każdy opowiada to samo, te same historie z kolejnych kilometrów, ale każdy jest tak dumny z tego, że aż miło się słucha. A później… wspólna impreza.
Wszyscy z medalami na szyi idą do baru Żaczek, gdzie wcześniej umawiamy się na wspólne świętowanie. Każdy kolejny maratończyk jest witany owacjami. Radość po prostu lata w powietrzu, wszyscy są zmęczeni – ale szczęśliwi. Rozmowy o tym, jak było, historie z trasy, jakieś nieoczekiwane sytuacje. Wreszcie można odpocząć, zrelaksować się.

SONY DSC

Impreza niestety nie trwa do bardzo późnych godzin. Wszyscy są zmęczeni, a piwo też robi swoje. Wracam do domu wykończony, ale przepełniony dumą i samozadowoleniem. To jest po prostu cudowne uczucie, gdy wiesz, że zrobiłeś kawał dobrej roboty.

Chcesz taki dzień?

Tak wygląda mój „standardowy dzień” krakowskiego maratonu. W 2015r. też pobiegnę i chciałbym zachęcić Was, żebyście do mnie dołączyli.

Zbliża się koniec roku, to dobry moment na pewne przemyślenia i podsumowania. Może planujesz w najbliższym roku zrobić coś nowego, coś, co będzie dla Ciebie wyzwaniem?

Zapewniam Cię, że maraton jest czymś takim, a pokonywanie go dużą ekipą, z którą można razem trenować, motywować się i wspierać, jest dużo łatwiejsze. Oczywiście nie jest to coś prostego i na pewno będziesz musiał włożyć w to dużo pracy i wysiłku, ale, jeżeli postawisz przed sobą taki cel, to masz jeszcze czas na przygotowanie.

A jeżeli już pokonałeś swój pierwszy maraton, to cóż mam więcej dodawać? Dobrze wiesz, jak smakuje zwycięstwo i jak bieganie uzależnia. Z ekipą 42 Do Szczęścia maraton jest jeszcze lepszy i ciekawszy – jest po prostu wyjątkowy : )

Tyle ode mnie. Będzie mi bardzo miło, jak pobiegniemy Cracovia Maraton razem i przybijemy sobie piąteczkę na mecie. Zapisz się tutaj i do zobaczenia 19 kwietnia w Krakowie!

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Skąd brać pieniądze na podróże? Zwiększ zyski