Szybki wypad do Holandii

Kilka dni temu wymyśliłem, że wybiorę się do Holandii. Pojechałem, tak trochę za głosem serca. Czasu było bardzo mało, bo akurat dużo się u mnie dzieje, ale spakowałem plecak i ruszyłem przed siebie.

W Holandii kiedyś już byłem, więc wiedziałem, czego się spodziewać. Ciekawy kraj i na pewno inny niż wszystkie. Duża wolność, ale taka uporządkowana. Najpierw krótko o tym, co mi się podoba, a co nie bardzo:

  • Rowery. No to po prostu magia jakaś. Nie wiem skąd ta rowerowa tradycja, ale bardzo mi się to podoba. Wszędzie ścieżki rowerowe, specjalne wysepki dla jednośladów czy parkingi. Rowerem po Holandii jeździ się z ogromną przyjemnością.
  • Wolność. Ewenement na skale światową. Na ulicach CoffeShopy, w których amatorzy zioła mogą kulturalnie zrelaksować się przy joincie, nikomu nie przeszkadzając. Kto chce – może, kto nie ma ochoty – nie musi.

holandia-5

  • Ci Holendrzy bardzo pomocni są. Jeździliśmy dużo stopem (o tym za chwilę), zdecydowanie byli chętni do pomocy. Z resztą, zauważcie ciekawą rzecz – często chwalimy inne narodowości, że ludzie są otwarci, pomocni, a w Polsce to chamstwo. Bez względu na to czy byłem w Mongolii, czy Holandii – zawsze byłem dobrze traktowany. Turystów wszędzie lepiej się traktuje i myślę, że obcokrajowcy, którzy przyjeżdżają do Polski, też nas zachwalają. Zawsze, gdy mam możliwość pomóc komuś zza granicy, np. na dworcu, to robię wszystko, aby ta osoba mogła powiedzieć, że Polacy są bardzo mili.
  • Teraz coś, czego nie ogarnia mój umysł. Mieszkają w tych swoich ceglanych domkach z dużymi oknami, a w tych oknach żadnych firanek czy zasłonek. Idziesz sobie ulicą i widzisz jak ktoś klepie post na Facebooku i dłubie w nosie albo ogląda mecz w telewizji. Ja bym tak nie potrafił! Muszę mieć swój kąt i odrobinę prywatności, nie umiałbym żyć jak na wystawie sklepowej.

holandia-1

Autostop w Holandii

Patrzcie i uczcie się, Panowie. Tak się łapie stopa ; ) Ustawiasz trzy piękne damy z karteczką „Amsterdam”, a sam odpoczywasz przesiadując na krawężniku…2 godziny. Początek był strasznie trudny, ale czego oczekiwać, jak chce się jeździć stopem w 4 osoby. W końcu udało się. Kierowca, który nas zabrał, jechał do Roterrdamu, ale specjalnie dla nas zjechał z trasy i podwiózł do samego centrum Amsterdamu.

Powrót też nie należał do lekkich. Zaczęliśmy łapać, gdy już się ściemniało. Momentem przełomowym był Utrecht. Scena jak z filmu – Godzina 21.30, 4 zmarznięte osoby stoją na poboczu pod latarnią, z małą karteczką „Zwolle” i liczą na to, że ktoś się zatrzyma. I zatrzymał : ) Ostatecznie dotarliśmy koło północy, a ostatni kierowca podrzucił nas prosto do punktu docelowego. Bardzo nie lubię łapać stopa w nocy, ale ta sytuacja pokazuje, że można- nawet w 4 osoby.

holandia-10

Powrót do Polski

2 dni pobytu w Holandii było świetne, ale w poniedziałek rano trzeba było wcześnie zwlec dupę z łóżka i ruszyć w drogę powrotną…autostopem. Wiecie co? Pierwszy raz jechałem autostopem samemu (nie licząc jednego przejazdu kiedyś Kraków – Warszawa). Po tym wyjeździe bardzo chwalę sobie jazdę samemu. Jeżdżąc z kimś, zawsze czuję jakąś presję i oczekiwania. Jeżeli coś spieprzę, podejmę złą decyzję, to szybko to akceptuję i nawet się nie denerwuję, ale często mam poczucie, że ta druga osoba jest na mnie zła, że np. trzeba dymać 15 km po autostradzie.

Ze Zwolle w Holandii, do Poznania dojechałem na 3 autostopy. Holandię przeskoczyłem dwoma, na przejściu granicznym zostałem przetrzepany przez niemiecką policję w poszukiwaniu nie wiadomo czego, a chwilę później złapałem polskiego tira.

Trudne chwile

Zawsze jest taki moment w podróży, że jest trochę ciężej. Pod Poznaniem byłem ok. 21. Kierowca wyrzucił mnie na autostradzie i niestety, musiałem zasuwać na nogach spory kawałek. Najgorsze, że w ulewie. Przemokłem cały, zmarzłem i trząsłem się z zimna na poznańskim dworcu. Do domu dotarłem nad ranem. To masochizm trochę jest, ale lubię tak dostać w kość. Jak cudownie było wejść do domu, wziąć ciepły prysznic, ubrać się w suchy, ciepły dres. Cudownie, cudownie…
Wiecie co? Fajnie tak czasem wyskoczyć na 2-3 dni gdzieś dalej. Niewiele trzeba, żeby to zrobić. Zorganizować swoje obowiązki, odłożyć parę groszy, wybrać kierunek…i już.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Idź wreszcie do pracy