Jajecznica z amfetaminą

Są takie dni, gdy mam wrażenie, że ktoś dosypuje mi czegoś do porannej jajecznicy. Jem świetne śniadanie i ruszam w wir pięknego życia. Załatwiam po kolei wszystkie ważne sprawy, pracuję w pełnym skupieniu, mam maksymalną koncentrację na wszystkich zadaniach, a wieczorem okazuje się, że pełna lista „to do” jest zrealizowana. Siadam, parzę herbatę i dumny jestem jak cholera, że wyciągnąłem z tego dnia prawie maximum.

Skąd się to dzieje? Skąd ta moc i energia w niektóre dni? Zacząłem analizować, myśleć i znalazłem strukturę takiego dnia. Wszystko zależy od małych elementów, które składają się na coś większego. Co sprawia, że dni są wykorzystane maksymalnie i idzie się do przodu jak pod wpływem jakiegoś dziwnego środka?

Poranny rytuał!

Podstawa wszechrzeczy to poranny rytuał. Coś, co jest dla mnie święte. Jeżeli spieprzę coś o poranku, to wiem, że cały dzień poleci jak krew z nosa. Jeżeli dopilnuje, żeby poranki miały swoją magię, to – jestem pewien – cały dzień będzie na wysokim poziomie. Co składa się na poranny rytuał?

    • Szybkie poderwanie z łóżka. Jeżeli przeciągam tę chwilę długo i przestawiam budzik, to dupa z tego wyjdzie. Ma być szybko i energicznie!
    • Dobre śniadanie. Są ludzie, którzy twierdzą, że śniadanie jest zbędne. Nie zgadzam się. Może dlatego, że od małego byłem nauczony, że bez śniadania do szkoły nie wyjdę. Zrozumiałem, że śniadanie to podstawa, dlatego staram się, żeby było dobre i pożywne. Do tego herbata. Z cytryną.
    • Zawsze do śniadania pozwalam sobie na mały przegląd blogów czy portali. Coś przyjemnego na początek dnia, żeby były chęci do wstawania.
  •  Po śniadaniu zazwyczaj jestem już mocno pobudzony. Siadam do pierwszej czynności, którą mam do zrobienia. Po zrobieniu jej w nagrodę parzę dobrą kawę.

Jeżeli tak zacznę dzień, to wiem, że pozostała część dnia będzie równie dobra. Teraz zastanów się, jak mogą wyglądać Twoje poranki. Co możesz zmienić i poprawić? Zaprojektuj swój rytuał i wieczorem przed zaśnięciem przygotuj wszystko – składniki na śniadanie, ubrania do założenia, muzykę do posłuchania itp. Niech wszystko na Ciebie czeka. Na początku trzeba działać trochę z automatu, bo twój mózg będzie podpowiadał, że lepiej poleżeć i nic nie robić itp.

Koncentracja!

Kolejna bardzo istotna rzecz to koncentracja. Kiedyś temat ignorowałem, święcie wierząc, że lepiej mi się pracuje, gdy rozmawiam z kimś na Facebooku czy Skypie. Nieprawda – nie pracuje się lepiej. Jakiś czas temu przeniosłem firmę do biura i odtąd mam zasadę pracowania w pełnym skupieniu. Jeżeli robię jakieś zadanie, to staram się działać tak długo, aż skończę. Jeżeli zadanie wymaga dłuższego nakładu czasu, to robię co jakiś czas przerwy. Są to przerwy na kawę lub herbatę. Chodzi o chwilowe oderwanie od pracy, ale po kilku minutach wracam do zadania.

Dzisiaj nasze myślenie robi się bardzo płaskie. Wszystkie informacje przelatują obok nas szybko. Przestajemy czytać, a zaczynamy skanować wzrokiem. Wszystko ma być szybko i wygodnie, bez wgłębiania się w treść. Stąd większość ludzi ma problemy z koncentracją. Walcz z tym i trenuj swoje skupienie na jednym zadaniu. Spróbuj przez kilka dni i zobaczysz efekty.

Jaraj się sukcesami

Są ludzie, którzy twierdzą, że sukcesy trzeba trzymać dla siebie i nie można ich celebrować. Ja sądzę, że trzeba się nimi cieszyć maksymalnie.

Dużo osób mówi, że nie odnoszą sukcesów. Nie osiągają nic, więc co mają biedni robić? I tutaj pojawia się pytanie – co jest Twoim sukcesem? Zanim zaczniesz robić cokolwiek, określ sobie, co będzie Twoim zwycięstwem. Zrealizowanie całej listy „to do” danego dnia? Zakończenie jakiegoś projektu? Skonkretyzuj to i sprawdź, czy uda Ci się to zrealizować w krótszym czasie niż zamierzałeś. Połącz to z siłą koncentracji i zobacz, jakie przyniesie to rezultaty.

Wyłącz rozpraszacze

Codziennie tysiące rzeczy i osób walczy o Twoją uwagę. Wyłącz się na jakiś czas. Niestety, w ostatnim czasie miałem bardzo dużo pracy i musiałem odmówić kilku spotkań. Nie wszyscy są w stanie to zrozumieć, ale musiałem zrezygnować z łatwych przyjemności na rzecz trudu i wysiłku. Nie jest to łatwa decyzja. Ludzie dzwonią, zapraszają na imprezy, piszą wierze (jakie piękne:)), ale trzeba niestety odmawiać.

Ostatnio zrobiłem eksperyment i wyłączyłem się na pewien czas z życia. Mniej spotkań i innych rozpraszaczy przełożyło się na większą produktywność. Udało mi się ugasić „kilka pożarów” we własnym życiu, nadrobić zaległości z pracą, zacząłem mieć lepsze pomysły. Spróbuj zrobić podobne doświadczenie. Zdecyduj, że przez np. tydzień całkowicie odetniesz się od własnych rozpraszaczy. To tylko tydzień, a będziesz miał namacalny dowód na to, czy to działa.

  • Poranny rytuał
  • Koncentracja
  • Jaranie się sukcesami
  • Wyłączenie rozpraszaczy

To jedyne cztery dragi, które nieświadomie zacząłem brać. Przyniosło mi to niesamowite efekty, uśmiech na twarzy i uczucie spełnienia. Jak widzisz, nie trzeba wynalazku takiego jak w filmie Limitless. Można żyć z pełną energią, wciągając codziennie swoje życie : )

A co do fotek, to pierwsza zrobiona kiedyś w Norwegii, jak się stopem tam woziłem, a druga w Mongolii

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jak przebiec maraton?