5 denerwujących zachowań pasażerów samolotów

W ostatnich latach człowiek trochę się oblatał samolotami. Przez ten czas zaobserwował wiele zachowań, których zrozumieć nie potrafi i już nawet nie próbuje.

1. Ustawianie się w kolejce na pokład

Pierwsza, dla mnie, irracjonalna rzecz. Przez głośniki leci informacja, że bramki są już otwarte i nagle wszyscy, w tym samym czasie, podrywają się i pędzą do kolejki. Ma to sens w RyanAir, gdzie nie ma rezerwacji miejsc, ale przecież w normalnych liniach to głupie to jest. Potem stoją tacy ludzie w kolejce po 20 minut. A przecież można elegancko rozłożyć się w fotelach, dopić kawę, skończyć rozdział książki i, gdy już jest mało osób w kolejce, spokojnie podejść i wejść na pokład bez durnego czekania. Stara, dobra zasada z dzikiego zachodu – najpierw bydło, potem kowboje.

2. Zajmowanie czyjegoś miejsca

Ok, wchodzimy na pokład, mówimy „dzień dobry” obsłudze i szukamy swojego fotela, gdy nagle okazuje się, że ktoś tam siedzi. Miałem taką sytuację wracając z Turcji i właśnie to było inspiracją dla tego wpisu. Zwracam kulturalnie uwagę, że to miejsce przy oknie chyba jest moje, na co ona, że to niemożliwe. Pokazuję więc bilet, po czym ona oburzona, że jak tak bardzo mi zależy na tym miejscu to ona nie musi tu siedzieć, bo wraca z Japonii i naoglądała się już widoków. No to po co, głupia krowo, zajmujesz moje miejsce? Nie chodzi o to, że ja muszę koniecznie mieć miejscówkę przy szybie, ale siądę gdzie indziej i za chwilę ktoś przyjdzie i mnie przepędzi, bo to jego rezerwacja. To nie PKS z Krakowa do Ostrowca. Po co kombinować.

3. Klaskanie

Na dobrą sprawę jakoś mi to nie przeszkadza, ale dodaję ten punkt do listy, bo wielu to denerwuje. Załóżmy, że wygraliśmy walkę o miejsce w samolocie, wystartowaliśmy, zjedliśmy plastikowego kurczaka, wypiliśmy parę kubków coli i lądujemy. Lądujemy i…klaskamy. Mówi się, że to tylko domena Polaków, ale to nie prawda. Klaskali jak lądowałem w Atlancie, w Anchorage na Alasce, w Delhi. Fakt faktem – największe vivaty są w RyanAirze lecącym do Polski, ale to nie prawda, że tylko my bijemy brawo.

lotnisko

4. Wstawanie zaraz po wylądowaniu

Samolot ledwo dotknął pasa startowego i już słychać odpinanie pasów bezpieczeństwa. Za chwilę jakiś zawodnik wstaje i leci do toalety, a jakaś kobieta bierze swój bagaż. 15 minut później – samolot nadal jeszcze zamknięty, a połowa ludzi stoi w przejściu z ciężkimi torbami. Najlepsi są tacy, co stoją przykuleni nad swoim fotelem. Potrafię zrozumieć tych, co za 30 minut mają następny lot, ale większość pcha się bez potrzeby. Chillout! Usiądź i poczytaj coś! Znów zasada z dzikiego zachodu – najpierw bydło, potem kowboje.

5. Odbieranie bagażu

I na sam koniec zostaje nam odbiór bagażu. Cała ekipa z samolotu ustawia się wokół taśmy i czeka. I czeka. Gdy ktoś zauważy swoją walizę, to musi rozpychać się łokciami i gonić ją, żeby znów jej nie wciągnęło. Czy nie byłoby lepiej jakbyśmy się wszyscy ustawili spokojnie, półtora metra od taśmy i obserwowali tok wydarzeń? Przecież z półtora metra też zauważymy swój bagaż i spokojnie go złapiemy. Ale nie, trzeba stać przy samej taśmie i blokować dostęp innym pasażerom.

Oczywiście to takie błahostki, które na dobrą sprawę załatwiam uśmiechem : ) Ale w jakiś sposób są to dla mnie zachowania irracjonalne. W następnym wpisie pokaże Wam za to parę przydatnych patentów, o których natomiast dużo pasażerów nie wie.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Szybki wypad do Holandii