Cała prawda o Woodstocku

Pojechałem, zobaczyłem, pobawiłem się. Gdy pierwszy raz wszedłem na teren Woodstocku, przeraziłem się. Takiego tłumu i syfu nie widziałem od czasów podróży do Indii. Jaki więc jest ten zły, niebezpieczny i pełen brudnych narkomanów Woodstock?

Powoodstockowe przemyślenia

Byłem pierwszy raz. Znajomi zachwalali, ale na dobrą sprawę nie wiedziałem czego się spodziewać. Co mnie zaskoczyło / zastanowiło?

1. Przyjaźń. Na Woodstocku panuje bardzo dobra energia. Idziesz sobie między namiotami i ciągle ktoś przybija Ci piątkę. Na twarzach same uśmiechy, całkowita otwartość. Nie spodziewałem się, że ludzie będą aż tak przyjaźnie nastawieni.

2. Bezpieczeństwo. Trzeba podkreślić jedną bardzo ważną rzecz – Woodstock jest bezpieczny. Nawet mundurowi podkreślają, że praca przy Woodstocku to wyjątkowe przeżycie, bo ludzie są mili i pozytywnie nastawieni. Policja oszacowała liczbę uczestników: 450 tys. Podała także, że na woodstockowym polu doszło do 61 przestępstw: kradzieży, włamania do samochodu czy posiadania narkotyków. 61 drobnych przestępstw na prawie pół miliona ludzi! Przecież to można uznać za błąd statystyczny!

Woodstock 2013

3. Muzyka. Nie znam się, ale się wypowiem. Muzyka u mnie zawsze jest „tłem” do wykonywania innych czynności, ale na Woodstocku to całkiem co innego. Na Farben Lehre poczułem w sobie duszę punka, Gooral w połączeniu z Mazowszem to rozwalenie mózgu, a na Leningradzie fruwałem pod sceną. Dawno się tak dobrze nie bawiłem.

4. Brud. No jest i jak ma go nie być, jak w jedno miejsce przyjeżdża prawie pół miliona ludzi i to na kilka dni? Siłą rzeczy trzeba liczyć się z tym, że będzie się trochę brudnym. Co nie znaczy, że nie ma gdzie się umyć. Są i kraniki i prysznice – dla chcącego nic trudnego. Problem tylko w tym, że później idzie się pod taką scenę szaleć i chce się wyciągnąć z koncertu wszystko, więc automatycznie wychodzi się znów brudnym. Trzeba to zaakceptować i bawić się dalej.

5. Spotkanie z czytelnikami. Fajna sprawa spotkać się razem. Co prawda było gorąco, nie mieliśmy dobrej miejscówy i wszystko trwało krótko, dlatego czuję lekki niedosyt, ale z kilkoma osobami pogadaliśmy na fajne tematy.

6. Energia. Wróciłem z tego Woodstocku nabuzowany jakąś energią. Wszystko chce mi się robić, wszystko mnie cieszy i daje satysfakcję.

Woodstock 2013

Geniusz Owsiaka

Do Jurka Owsiaka zawsze miałem jakiś tam respekt za Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Inicjatywa, jakiej nie zrobił nikt inny na świecie. Po Woodstocku szacunek jeszcze bardziej urósł. Według mnie, jest to jeden z najbardziej wpływowych ludzi w tym kraju. Zrobił tyle, że gdyby np. wymyślił sobie, że chce być Prezydentem Polski, to ludzie by na niego zagłosowali.

Gość postawił scenę w środku lasu, w miejscu, do którego każdy ma daleko i postanowił zaprosić ludzi. A oni przyjechali! O ile prosto to zrobić teraz, gdy marka Woodstocku jest już wyrobiona, a Internet pomoże wypromować wszystko, tak nie potrafię sobie wyobrazić jak wyglądał pierwszy Woodstock. Geniusz organizatorski i charyzma. Ten zachrypnięty głos, okulary – nie wiem, czy jest bardziej charakterystyczna osoba w Polsce. Od lat ta sama pozycja, pomimo ogromnego hejtu. Przecież normalny człowiek załamałby się, gdyby co roku zbierał 40 milionów złotych dla innych i słyszał głosy krytyki. Zazdroszczę i podziwiam.

Woodstockowy powrót

Powrót z Woodstocku zaplanowaliśmy stopem. Z Kostrzyna wyjechaliśmy koło godziny 11, a w Krakowie byliśmy o 2 w nocy. Utknęliśmy na kilka godzin we Wrocławiu, ale właśnie w tym mieście wydarzyła się świetna sytuacja. Było już po 22 jak siedzieliśmy na stacji benzynowej. Deszcz, ciemno, zero szans na jakiegoś stopa. Siedzimy przygnębieni na krawężniku, gdy nagle podbiega do mnie chłopak z długimi włosami, zaczyna zagadywać i… padają słowa „Życie Jest Piękne” i mówi, że czyta i lubi : )  Nawet nie wiecie, jak ta chwila poprawiła mi humor. Kilkanaście minut później złapaliśmy już stopa bezpośrednio do Krakowa.

Paczka od Niemców

Wcześniej również zdarzyła się ciekawa historia. W drodze na Woodstock moja dziewczyna zostawiła w aucie telefon komórkowy. Razem z niemieckim kierowcą pojechał on do Drezna. Pierwsza myśl – po telefonie. Po kilku godzinach przyszedł sms z prośbą o podanie adresu. Telefon zwiedził kawałek Niemiec i wrócił pocztą w poniedziałek do Polski. Oprócz telefonu w paczce było niemieckie piwo, likier i jeszcze parę innych gadżetów, a wszystko to w pudełku z napisem…”Das Leben ist schön (Życie Jest Piękne). Magia…

Czy pojadę jeszcze na Woodstock? Gdy wracałem do domu zmęczony jakbym przeszedł dżungle amazońską mówiłem, że nie, ale teraz – gdy siedzę i oglądam filmy z Woodstocku, czytam relację w necie, to tak sobie w głębi ducha myślę, że będę się mocno zastanawiał nad pojechaniem.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Niesamowite historie autostopowe