Jak znaleźć pasję?

Indie tajma hall

Siedzisz sobie pięknie przy biurku. Twoja lewa ręka podpiera głowę, całe ciało jest w bezruchu, oczy skierowane prosto w monitor. Jedyny ruch, jaki wykonujesz, to ruch palca wskazującego prawej reki, którym kręcisz rolkę w myszce, aby obejrzeć kolejnego Kwejka…

 Nagle słyszysz dzwonek do drzwi! Przez moment zastanawiasz się, czy to dzieje się naprawdę czy w komputerze. Wstajesz i powolnym krokiem toczysz się w kierunku drzwi. Ty nie idziesz – to nogi posuwają się powoli po parkiecie. Otwierasz drzwi, a na wycieraczce stoi… twoja pasja! Uśmiecha się wesoło do Ciebie i, nie pytając o zgodę, wbija Ci się do domu. Zrzuca swoje futro z norek na wieszak (bo pasja zimą zawsze chodzi w futrze z norek, a latem w koszuli hawajskiej), idzie do pokoju, siada na kanapie, wykłada nogi na stół i otwiera twoją paczkę chipsów, którą trzymałeś z myślą o wieczornym serialu.

Czy to możliwe? Oczywiście, że nie! Pasja nie chodzi w koszuli hawajskiej, nie posiada futra z norek, bo ekolodzy zatłukliby ją, zanim dotarłaby pod twoje drzwi. W ogóle co za absurd – przecież pasja nie chodzi i nie je chipsów. Prawdziwa pasja może Cię znaleźć, ale musisz dać jej szansę!

Indie tajma hall

Ciekawość świata

Żeby znaleźć pasję, musisz interesować się światem. Mieć obsesję poznawania i odkrywania. Ja taką obsesję wyrobiłem sobie dawno temu. Wszystko mnie interesuje. Gdy jadę autobusem, to sobie rozmyślam, jak ten autobus działa, że ta gumowa harmonijka na środku się nie złamie. Gdy ten problem rozwiąże, wtedy patrzę przez okno i widzę miliony reklam. W głowie analizuję każdą z nich, oceniam przekaz i projekt graficzny – w końcu to część mojej pracy. Przychodzę do domu, na biurku leżą cztery mandarynki – biorę i podrzucam je, ucząc się żonglerki. To taka chęć sprawdzenia wielu rzeczy. Co jakiś czas takie czy inne zainteresowanie przeradza się w dłuższą fascynację. Tak było z parkourem – z ciekawości spróbowałem i zająłem się tym na dobrych kilka lat. Tak było z fotografią – nad morzem z nudów kupiłem jakąś gazetę o robieniu zdjęć. Przeczytałem parę kartek, wziąłem małą cyfrówkę i zacząłem focić. Tak było z grafiką komputerową – zakręciłem się tym jak słoik z ogórkami. Siedziałem więc przy komputerze i, nie mając Internetu czy dostępu do tutoriali, patrzyłem w monitor i dłubałem.

Praktyka!

Nie wystarczy czytać i oglądać. Jak to ma być pasja, to musi być aktywna. Pasja nie zna problemu „brak pieniędzy” czy „brak czasu”. Prawdziwa pasją ma taka magię, że zrobisz wszystko, by ją realizować. Nie szuka wymówek. Krew mnie zalewa, gdy oglądam jakiś filmik na YouTubie i oglądan np. ludzi uprawiających BASE jumping, a pod spodem widzę komentarz w stylu: „Mają sponsorów, to mogą się bawić”. Jasne że tak, tylko nie wzięło się to znikąd. Mają sponsorów, bo przez lata zapieprzali, żeby zrobić kurs, kupić sprzęt, próbować i stać się w tej dziedzinie mistrzami. I nie oczekiwali, że będą na tym zarabiać.

Czy na pasji można zarobić?

Oczywiście, że tak. Moje pasje szybko stały się sposobem na zarabianie pieniędzy. Ma to swoje plusy i minusy. Jest to niesamowicie przyjemne, ale też jest to więzienie umysłowe. Miałem tak z fotografią. Robienie zdjęć dawało mi ogrom przyjemności, aż nie zacząłem tego robić za pieniądze. Nagle okazało się, że jest z tym tyle pracy, że nie mam czasu na robienie zdjęć „ot tak, po prostu”. Postanowiłem więc, że rzucam to i odtąd zdjęcia robię tylko dla przyjemności. Oglądacie je na tym blogu. Od czasu do czasu zrobię coś pod dany projekt – dla klientów, ale tylko w sporadycznych przypadkach.

Podobnie z Internetem. Początkowo była to pasja, fascynacja, obsesja. Obsesja jest nadal. Codziennie spędzam godziny na robieniu kolejnych rzeczy i… kręci mnie to strasznie. Sprawia mi to dużo radości, bo łącze pracę z przyjemnością, ale są momenty kryzysowe, gdy mówię, że kiedyś to wszystko rzucę i otworze budę z kebabem. Oczywiście wtedy z pomocą przychodzą znajomi, którzy mówią, że na pewno będzie to najlepszy kebab w mieście i że u mnie to nawet mogą gary zmywać i shoarmę ze szczurów na zapleczu robić : )

poczatki melonstudio

Bo z pasją jest jak z miłością. Są chwile uniesień, piękne wspomnienia, momenty spędzone razem (że nie zauważa się upływającego czasu), romantyczne wieczory i słodkie poranki. Ale są też momenty trudne, kryzysy, załamania, krzyki, płacze. Taki to już urok pasji.

Nagle pasją staje się życie

I nadchodzi taki moment, że przechodzisz obok księgarni i postanawiasz na sekundę wstąpić. Ty jeszcze tego nie wiesz, ale tam, gdzieś na półce, siedzi pasja – w koszuli hawajskiej, okularach przeciwsłonecznych i… wesoło do Ciebie macha. Nie dostrzegasz jej jeszcze, bo o niej nie wiesz. Sięgasz po jakąś książkę i odkrywasz coś, co zaczyna Cię kręcić.
Idziesz na spotkanie z przyjacielem, którego dawno nie widziałeś. Umawiacie się na browar, siadacie przy stoliku, zamawiacie piwo. I nagle co? Obok siedzi pasja – w futrze, nogi założone ma na stół i opycha się paczką chipsów. Ty jej jeszcze nie widzisz, ale za chwile twój kolega opowie Ci o nowym zajęciu, o nowym hobby, które zmieniło jego życie. Postanowisz, że też spróbujesz.

Musisz tylko pozwolić, żeby ta pasją Cię znalazła.

Fotki nieprzypadkowe. Pierwsza z aparatu Artura Jabłońskiego z wyjazdu do Indii. Druga ma większe znaczenie symboliczne. Na pierwszym planie moja pierwsza książka o robieniu stron internetowych, którą dostałem mając może 11-12 lat. Na monitorze strona internetowa mojej agencji MelonStudio. Zaczęło się tak dawno od jednej, małej rzeczy. 

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Lizanie ran