Same Dobre Rzeczy #27

Zapraszam Was do przeczytania mojego podsumowania listopada. Jest to ostatni wpis z serii: Same Dobre Rzeczy.

Wspominałem już 2 miesiące temu, że szukam pomysłu na nową formę podsumowań. Naprawdę lubię tworzyć te teksty, spisywanie pozytywnych wydarzeń z danego miesiąca działa na mnie bardzo dobrze. Lubię czasem spojrzeć wstecz i ponownie przeżyć te fajne chwile. Obecna formuła jednak trochę mi się już znudziła i muszę znaleźć jakiś nowy sposób na prezentację tych treści.

Krótko mówiąc: to są ostatnie Same Dobrze Rzeczy. W grudniu będzie tradycyjne podsumowanie całego roku, a od stycznia będzie się działo tak dużo, że nie będę nadążał podsumowywać. Jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli, to pierwsza połowa 2017 roku będzie naprawdę wyjątkowa.

No dobra, ale wróćmy do listopada. Co dobrego działo się u mnie w minionym miesiącu? :)

Wydanie książki

Listopad upłynął mi w klimacie wydawania książki. Premiera, która miała miejsce 9 listopada, mocno „poprzestawiała” moje życie. Szczerze polecam Wam napisanie książki, to wyjątkowe przeżycie. Z jednej strony to dużo stresu, nerwów i pracy, z drugiej – duma i zadowolenie, bo spłynęły pierwsze recenzje i opinie :)

Jeżeli jeszcze nie czytaliście, a macie ochotę, to możecie zamówić książkę „pod choinkę”. Jeżeli podczas zamówienia wpiszecie kod rabatowy „marzenia”, to otrzymacie 25% zniżki :) Zamawiamy tutaj. 

Jeżeli natomiast już czytaliście, będę wdzięczny za podzielenie się opinią w serwisie lubimyczytac.pl

jak-spelniac-marzenia

Spotkania autorskie

Kolejne genialne listopadowe doświadczenie to spotkania autorskie. Pierwsze z nich było nieoficjalne i nie miałem bladego pojęcia, że się odbędzie, dopóki nie przybyłem na miejsce. W pewną sobotę umówiłem się z Andrzejem i Wojtkiem na piwo. Niczego się nie spodziewając, wszedłem do naszego ulubionego baru, a tam… cała ekipa znajomych! Były brawa, były opowieści, które zostały pominięte w książce (np. słynna historia z „Murzynem”), był tort. To jedna z najmilszych rzeczy, jaka wydarzyła się w moim życiu w ostatnim czasie. Mam po prostu najlepszych przyjaciół.

Druga sprawa to spotkanie autorskie w Ostrowcu Świętokrzyskim – już takie oficjalne. Zorganizowanie slajdowiska w swoim rodzinnym mieście planowałem od dłuższego czasu, ale nigdy nie było dobrej okazji. Książka mnie zmotywowała i pod koniec listopada udało się. Kurczę, to było przeżycie!

Spodziewałem się maksymalnie jakichś 30-40 osób, a przyszła ponad setka! Zabrakło krzeseł i ostatni goście musieli zadowolić się miejscami stojącymi. Do tego na sali rodzice, rodzina, kilku znajomych… Byłem szczerze wzruszony i oszołomiony. Po tym spotkaniu doszedłem do wniosku, że dla tej chwili warto było napisać tę książkę : )

SmokBlog

W listopadzie zorganizowaliśmy także jesienną edycję SmokBloga. Zaprosiliśmy świetnych blogerów, którzy opowiedzieli, co robić dalej, jeżeli blog dobrze działa. Był Michał Szafrański z Jak Oszczędzać Pieniądze, który pokazał nam, jak samodzielnie wydać książkę i naprawdę sporo na niej zarobić. Była Pani Swojego Czasu, która podzieliła się swoją wiedzą na temat organizacji i sprzedaży szkoleń on-line, był Kuba Górnicki, który opowiedział o tym, jak znaleźć wizję na swój blog i jak wdrożyć ją w życie. Masa przydatnej wiedzy. Jeżeli interesuje Was tematyka blogosfery, to wszystkie trzy prezentacje możecie zobaczyć na youtubeowym profilu smoka.

Chciałbym podziękować też naszym partnerom, z pomocą których mogliśmy znów zorganizować świetne spotkanie. TP-Link, Kupon.pl, AccorHotels – jesteście po prostu wspaniali.

Wyniki Akcji 42 Do Szczęścia

Mamy też już wyniki tegorocznej edycji 42 Do Szczęścia. Zebraliśmy 22 627,18 zł – kupa hajsu! Przez te kilka lat zebraliśmy już w sumie blisko 120 tys. zł. Nieźle, co? O całej akcji jeszcze napiszę, bo po 4 latach postanowiliśmy przekazać akcję w nowe, młodsze ręce : )

42 Do Szczęścia

Fot. Natalia Porzycka

Nowy wygląd bloga

Kolejna sprawa to nowy wygląd bloga. Od listopada jest tu trochę inaczej i świetnie mi z tymi zmianami. Zaprojektowanie designu dla siebie to nie lada wyzwanie. Jak już niejednokrotnie pisałem, sam dla siebie jestem najgorszym klientem, któremu ciągle coś nie pasuje, ale tym razem chyba trafiłem. Nowy wygląd wisi już od miesiąca i nadal mi z nim dobrze. Myślę, że obecny design posłuży nam przez dłuższy czas. Dał mi on też dużo świeżości w pisaniu i tworzeniu.

Plany na grudzień?

Nie ma ich. Moim planem jest zamykanie wszystkich spraw, które trwają. Są to zarówno projekty firmowe, jak i prywatne, które muszę uporządkować. Zwłaszcza, że planuje duże zmiany w 2017r. 

Obiecałem sobie, że w 2017 rok wejdę z „czystą tablicą”. Chcę ogarnąć różne zobowiązania, które mam, grudzień będzie więc czasem małych porządków, podsumowań i planowania. Czuję się mocno zmęczony i powiem szczerze, że chciałbym, żeby przyszły już święta, sylwester i początek tego nowego roku : )

A jak u Was? Wyczekujecie świąt czy może świąteczna atmosfera Was męczy?

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jak to do Budapesztu się wybrałem!