Znajdź ten flow w relacjach z ludźmi!

Wyobraź sobie idealny stan, kiedy czujesz się po prostu świetnie. Niczego Ci nie brakuje, masz wspaniały humor i dokładnie wiesz, czego potrzebujesz. Idziesz na spotkanie z innymi ludźmi i nagle wiesz, co powiedzieć i np. w którym momencie rzucić właściwym żartem. Panowie – rozmawiacie z kobietą i macie idealne przeczucie w którym momencie chwycić ją za dłoń lub przytulić. Magia – prawda? Czy nie byłoby świetnie, aby taki stan był permanentny? Jest to trudne, ale ostatnie sytuacje i analizowanie relacji między ludźmi pokazały mi jak dużo można zmienić w kontaktach z drugą osobą.

Taki stan flow zdarza mi się coraz częściej. Przykładowo: idę z kimś na jakieś spotkanie i przeprowadzam naprawdę interesującą rozmowę, w której zapominam o upływającym czasie i obowiązkach. Innym razem wybieram się na imprezę i nagle czuję się całkowicie „tu i teraz”– z każdym zamienię parę słów, pożartuję i generalnie czuję to takie flow! W takich przypadkach zawsze staram się analizować, skąd się to wzięło. Jak to się stało, że akurat tego dnia właśnie tak dobrze się czułem a czemu innym razem jestem jakiś zawieszony i mało komunikatywny? Na sobie i swoim zachowaniu dostrzegłem 4 główne aspekty, które wywołują ten stan flow:

Pewność siebie

Temat poruszany nie raz i to on jest wg mnie głównym problemem. Z jakiś powodów bardzo dużo osób ma trudności ze swoim „ja”. Też tak miałem. Na ogół jestem człowiekiem śmiałym i nie mam problemów z tym, żeby np. z kimś porozmawiać, ale są sytuacje, że gdzieś podświadomie unikam pewnych emocji. Zauważyłem to np., gdy muszę wykonać telefon, do osoby, od której mogę usłyszeć coś negatywnego. Wtedy długo zwlekam z wybraniem numeru, a gdy już się przełamię, to w mózgu powtarzam „żeby nie odebrał, żeby nie odebrał”. Robię to, pomimo tego, że to jest nieuniknione i prędzej czy później będę się musiał z tym zmierzyć.

Cały sekret polega na tym, żeby tego nie usuwać. Nie można pozbyć się lęku. Trzeba go poznać, nauczyć się z nim walczyć i wtedy, obok tego strachu pojawia się odwaga, która jest silniejsza. Nie ma sensu usuwać z siebie pewnych emocji, bo nawet taki lęk, może w niektórych momentach być użyteczny.

Trzeba zdać sobie sprawę, że nie jest się idealnym. Ma się wady, ale w żadnym przypadku nie trzeba się każdemu podobać. Jeżeli ktoś nie akceptuje Ciebie takim, jakim jesteś, to mówi się trudno. Gdy to zrozumiałem naglę łatwiej przyszło mi wchodzić w nowe towarzystwo, rozmawiać z ludźmi itp.

 

100% uczciwości w stosunku do siebie

To jest rzecz, którą odkryłem dość niedawno. Postanowiłem być jak najbardziej uczciwy w stosunku do samego siebie. Dużo się zmieniło – przestałem robić rzeczy, na które nie miałem ochoty. Zacząłem mówić ludziom prawdę i zacząłem być po prostu prawdziwy.

Zacząłem innym opowiadać co o nich myślę. Zazwyczaj są to dobre rzeczy, a jeżeli negatywne to ubrane w odpowiedni sposób. Jak mówić ludziom złe rzeczy dla ich dobra? Opowiem Wam historię z tegorocznego sylwestra.

Razem z przyjaciółmi pojechaliśmy do Lwowa. Jesteśmy dość mocno zgraną paczką, wiemy o sobie dużo  i ogólnie mamy świetny kontakt. Nasz wyjazd miał charakter imprezowy, ale w takim towarzystwie jak nasze nigdy nie zabraknie mądrych przemyśleń, poważnych rozmów i ciekawych wniosków. Jednego wieczoru zaproponowałem przeprowadzenie gry/ testu, w której każdy z nas mówi o innych co go irytuje w tej osobie. Zwróć na to uwagę: siedzi 10 osób, które spędzają z sobą czas, uwielbiają się nawzajem, a tu przychodzi moment, gdy dostajesz 9 negatywnych bomb na swój temat. Bolesne, prawda?

Ale niesamowicie oczyszczające. Mogłem powiedzieć jakąś złą opinie na temat innych, nie trzymać tego w sobie i po prostu poczułem się wolny. Przy okazji dostałem kilka opinii na swój temat. Takie feedback pokazujący moje głupie zachowania (nie jestem idealny), które mogę zmienić i ulepszyć siebie.

Uważajcie jednak robiąc podobne eksperymenty, bo mogą wyrządzić krzywdę. W przypadku naszej paczki mam wrażenie, że to nas jeszcze bardziej scaliło.

Będąc uczciwym w stosunku do siebie, nie udaję kogoś kim nie jestem. Jestem naturalny i nagle rozmawiając z innymi nie muszę się martwić, że zostanę zdemaskowany. Nie muszę się obawiać, że ktoś odkryje, że w tej chwili kłamię, dlatego mogę w pełni wyluzować i skupić się na rozmowie. Naprawdę, świetne uczucie.

Z tą uczciwością jest tak, że dotyczy ona nie tylko relacji z innymi ludźmi, ale także innych dziedzin życia. Im bardziej masz czyste sumienie tym lepiej się czujesz- poczynając od prostych relacji z innymi, po legalne oprogramowanie na komputerze. Po prostu czujesz się spokojniejszy – wiedząc, że nic Ci nie grozi.

Dlatego np. w ostatnim czasie mniej piszę na blogu, bo nie mam weny, a pisanie dla nabicia postów i podtrzymania statystyk nie jest dla mnie. Piszę, gdy mam wenę, gdy płynie to z serca – tak jak dziś; )

Pytaj, jeżeli czegoś chcesz

Jest jeszcze jeden aspekt prawdy. Często jest tak, że czegoś pragniemy, chcemy coś zrobić/ mieć, ale boimy się oto zapytać drugiej osoby. Głupia sprawa, bo czaimy się, kręcimy wokół i liczymy, że to ta osoba nam to zaproponuje. Inna sprawa, że wstydzimy się reakcji i opinii, często dodatkowo budujemy sobie obraz w głowie, w którym dostajemy negatywną odpowiedź. Pytanie tylko, co z tego mamy?

W zasadzie mamy dwa wyjścia. Nie pytając o coś wszystko zostawiamy dla siebie i walczymy ze sobą na zasadzie „a mogłem zapytać”. Niestety, niektóre okazje trafiają się tylko raz i niewykorzystane przepadają.

Drugie wyjście to takie, że pytamy o to, czego chcemy. Albo dostajemy pozytywną odpowiedź i klarowną sytuację, albo negatywną. Zazwyczaj, bez względu na wynik i tak wychodzimy „na zero” bo nasza pozycja nie zmienia się.

Postanowiłem więc, że jeżeli czegoś chcę, oczekuję to po prostu wychodzę z inicjatywą. Kręcenie się wokół tematu do niczego nie prowadzi. Zdarza się też, że robimy to specjalnie, oczekując, że to druga osoba sama nam to zaproponuje, bo wtedy my góry będziemy na zwycięskiej pozycji. A przecież nie o to chodzi.

Prosty przykład z przed kilku dni- odwiedził mnie kolega, który studiuje zaocznie w Krakowie i szukał noclegu. U mnie w mieszkaniu panują takie relacje, że ktokolwiek przyjeżdża ma się czuć jak u siebie w domu. Nie chodzi o zasady, lecz o moją wygodę. Jeżeli ktoś czuje się jak u siebie w domu nie trzeba mu „usługiwać”- sam sobie pójdzie i zrobi coś jeść, sam sobie pójdzie i zrobi herbatę itp. Nie muszę tego robić ja, a dodatkowo atmosfera jest milsza. Kolega – rano wstał i zamiast powiedzieć „Maju mogę coś wszamać na śniadanie?” to czekał, aż ja to zaproponuję. Niby grzeczność tego wymaga, ale pieprzyć zasady – zwłaszcza, że dzień wcześniej powiedziałem, że może brać co chce. Czasem wystarczy po prostu zapytać! : )

Temat na to podkręcił mi jeden z czytelników bloga- Dominik, z którym spotkałem się kilka dni temu. Powiedział, że wyznaje zasadę, że jeżeli czegoś chce, to po prostu pyta i w ten sposób poznał masę ciekawych osób i nawiązał bardzo dobre relacje – z ludźmi z pierwszych stron gazet. Po prostu napisał do nich czy jest możliwość spotkania się. Proste, prawda?

Najwyżej otrzymasz negatywną odpowiedź i tego czego pragnąłeś – jak nie miałeś, tak nie masz, a w głowie uzyskujesz spokój.

Bycie tu i teraz

Wracamy do tematu. Po byciu pewnym siebie i uczciwym w stosunku do samego siebie pora na kolejną rzecz – bycie tu i teraz. Nici ze stanu flow, jeżeli myślami jesteś gdzie indziej. Nic nie będzie z ciekawej rozmowy, znajomości i świetnego uczucia pewności, jeżeli martwisz się problemami, które zostawiłeś, albo które czekają na Ciebie jutro.

To jest kolejna rzecz, którą staram się w 100% propagować. Codziennie podejmuje masę decyzji- tych większych i mniejszych. Jedne wpływają na moje życie bardziej, inne mniej. Generalnie życie to sztuka podejmowania decyzji i zawsze staram się podjąć najlepszą w danej okoliczności. Staram się nigdy nie żałować tych podjętych, bo po prostu wybrałem najlepszą, jaka była możliwa. Przecież nikt z nas nie podejmuje specjalnie złej, prawda? Czemu więc nad tym rozpaczać?

Trzeba iść dalej, czyli przeanalizować ją, zauważyć dlaczego była błędna, jakie płyną z niej wnioski i lekcje. Trzeba po prostu żyć dalej.

A jak pozbyć się „jutra”, czyli przeszkadzajki w głowię, która nie pozwala Ci być tu i teraz, bo myślisz o obowiązkach dnia następnego? Często przeprowadzam sobie reset mózgu. Spisuję na kartce wszystkie rzeczy, które mam ogarnąć, od jakiś prostych telefonów, po jakieś większe projekty. Robię listę i po prostu zaczynam ją realizować. Staram się zrobić tyle ile mogę, żeby po prostu nie mieć żadnych wyrzutów sumienia. Chcę mieć przekonanie, że zrobiłem tyle ile mogłem, a teraz czas na odpoczynek. W ten sposób, bardzo często wchodzę w stan „tu i teraz”. Przestaje myśleć o innych sprawach, tylko skupiam się np. na imprezie z przyjaciółmi. To jest mój czas.

Brak oczekiwań

Temat, którym zamęczyłem znajomych podczas wyjazdu we Lwowie. Nauczyły mnie tego podróże. Kiedyś, cokolwiek robiłem – miałem jakieś oczekiwania. Przykładowo, jechałem sobie przez wschodnie wybrzeże USA i budowałem sobie obraz mojej podróży. Potem chodziłem sfrustrowany, bo miejsce okazywało się inne, ceny wyższe itp. Sytuacja zmieniła się po paru tripach autostopem.

Jadąc stopem nie można sobie robić w głowię żadnych przekonań. Nie oczekuj, że będziesz jechał szybko. Nie oczekuj, że będziesz spał w danym miejscu i w danych warunkach. Nastaw się na totalny przypadek, a zaczniesz czerpać z tego pełnymi garściami. Mając stan, w którym niczego nie oczekujesz, możesz iść na piechotę z plecakiem kilkanaście godzin, a mimo wszystko nie czujesz zdenerwowania czy rozgoryczenia.

Zasada ta godna jest zastosowania na innych dziedzinach życia. Cokolwiek robisz – nie oczekuj niczego. Przyjmij to takie, jakim jest! Przykładowo, idąc na spotkanie z kimś nie buduj sobie jej obrazu w głowie, nie rób żadnych przekonań, tylko przyjmij ją taką, jaka jest. Idąc na imprezę nie wizualizuj jaka będzie – czy udana czy nie. Po prostu idziesz i jak będzie świetna, to będziesz się dobrze bawił, a jeżeli nie, to wrócisz do domu i tyle.

 

Małe podsumowanie

  • Rozpisałem się strasznie, bo ostatnio dostałem właśnie takiego olśnienia. Łącząc pewność siebie, bycie uczciwym w stosunku do siebie, bycie tu i teraz oraz brak oczekiwań można naprawdę osiągnąć duży stan zadowolenia. Nie jest to jednak recepta idealna. Są różne sytuację i różni ludzie.
  • Pisałem ten tekst pod przypływem takiej „eureki”, takiego olśnienia. Co chwila musiałem wstawać od komputera i chodzić w kółko po pokoju, żeby przemyśleć temat. Boje się, że nie ubrałem tych myśli właściwie w słowa, dlatego przepraszam Was za chaos myślowy.
  • Sam zacząłem stosować to od pewnego czasu i naprawdę widzę efekty. Nie jestem jednak geniuszem i też mogę się mylić. Niemniej, jednak stan „flow w relacjach” w ostatnim czasie towarzyszył mi kilkukrotnie i to bardzo miłe wspomnienia. Płyń na fali relacji : )

 I na koniec opisy fotek:

  • Pierwsza fotka zrobiona podczas tegorocznego sylwestra we Lwowie. Jakieś to miasto takie smutne.
  • Druga fotka to już Wyspy Kanaryjskie, a dokładnie góry na Gran Canarii. Jakiś czas temu, nie pamiętam już dokładnie, ale to świetny wyjazd był.
  • Trzecia i czwarta fotka to już nasze kochane Tatry ; )

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
To był po prostu cudowny rok!