Tak działem się w czerwcu – podsumowanie miesiąca

Nie wiem czemu, ale czerwiec upłynął mi bardzo szybko. Nawet nie zauważyłem, kiedy zaczął się lipiec. Tradycyjnie więc czas na podsumowanie ubiegłego miesiąca.

Dla tych, którzy trafili tu przypadkowo, krótkie wprowadzenie. Robienie podsumowań miesiąca to mój sposób na uporządkowanie myśli, wyznaczanie celów oraz dostrzeganie małych rzeczy, które dają dużo radości, a w pędzie codzienności gdzieś nam umykają. Bardzo lubię tę serię, bo robienie takich zestawień wnosi dużo dobrego do mojego życia. Powody, dla których warto to robić, omówiłem w podsumowaniu maja 2017, więc chętnych odsyłam właśnie do tego tekstu.

Wiem, że podsumowania miesiąca mają swoich stałych obserwatorów. Mam więc dla Was pewną informację. W okresie wakacji… podsumowań nie będzie. Zamiast tego pod koniec września zrobię jedno, duże zestawienie wszystkich ciekawych rzeczy i przemyśleń, które będą miały miejsce w tym czasie. Dlaczego tak? Bo postanowiłem wykorzystać te wakacje jak najlepiej. Nie chcę się więc rozdrabniać na krótkie wpisy, a wolę zrobić jeden, solidny materiał na koniec lata.

Przejdźmy jednak do czerwca. Co ciekawego robiłem w tym miesiącu?

Wyjazd nad Jeziorak

Wydarzeniem numer jeden był wyjazd na Mazury, a dokładnie nad Jeziorak. Wychwalałem już ten region we wpisie, na Facebooku i Instagramie. To jedno z ciekawszych miejsc dla ludzi aktywnych w Polsce. Były kąpiele w jeziorze, zwiedzanie zamków, jeżdżenie samochodem, pływanie katamaranem, pływanie na desce, kajaki… Naprawdę świetnie spędziłem tam czas.

Kilka dni temu na blogu opublikowałem wpis z tej podróży, więc zachęcam do przeczytania go i obejrzenia zdjęć, bo po prostu dobrze mi wyszły.

Port Iława

Jeziorak

Fot. Nadia vs. the World

Jeziorak

Fot. Nadia vs. the World

Mundial. Żyję piłką

To, co stało się w Rosji z polską reprezentacją, przemilczmy. Zarządzam minutę ciszy…
.
.
.

…a teraz weźmy głęboki oddech i spójrzmy na cały mundial z szerszej perspektywy. To jedne z lepszych mistrzostw świata, jakie widziałem. Dawno się tak nie emocjonowałem. Jak dotąd obejrzałem bardzo dużo meczy. Na początku oglądałem wszystkie, nawet w godzinach pracy puszczałem sobie relacje video na drugim monitorze.

Piękne gole i dużo emocji. Masa niespodzianek. System VAR, który sprawił, że piłka nożna stała się bardziej sprawiedliwa. Zmieniła się, stała się szybsza i człowiek nie jest w stanie wyłapać wszystkich przewinień. Zastanawiam się, jak mogliśmy kiedyś oglądać te mecze, skoro teraz niemal w każdej rozgrywce VAR weryfikuje jakąś decyzję sędziego.

Uwielbiam sport. Lubię te indywidualne, ale trzeba przyznać, że w piłce nożnej jest chyba najwięcej emocji. Dynamika, zwroty akcji, wielkie przegrane faworytów i zaskoczenie po dobrych meczach drużyn, które na początku były skreślane.

Zalipie

W czerwcu zrobiłem sobie szybki, jednodniowy wyjazd samochodem za miasto. Pojechałem do Zalipia – malowanej wsi. Na pewno kojarzycie te „kolorowe domki z Instagrama”. To właśnie ta wioska. Zalipie znajduje się zaledwie 90 km od Krakowa, a mimo to zrobił się z tego całodzienny trip.  Z ciekawych atrakcji, po drodze płynąłem promem. Świetna przygoda, bo to był taki mały prom na Wiśle, na którym mieściły się tylko 2 samochody. Nigdy nie przerabiałem tego autem :)

Zalipie Lublin, Poleski Park Narodowy i podróże samochodem

W czerwcu ponownie odwiedziłem Lublin, choć moim głównym celem był Poleski Park Narodowy. Zobaczyłem w internecie zdjęcia z tego miejsca i stwierdziłem, że chcę tam pojechać. Niestety tego dnia nie miałem szczęścia. Gdy tylko dotarłem na miejsce, zaczęło padać – i to solidnie. Najgorsze było to, że nie chciało przestać, dlatego moje włóczenie się po parku skończyło się w zasadzie po 20-30 minutach. Bardzo szkoda, bo podobało mi się i miałem apetyt na dobre zdjęcia.

Wyjazd ten uzmysłowił mi jednak jeszcze jedną rzecz. Bardzo polubiłem jeździć samochodem. W czerwcu spędziłem sporo czasu za kółkiem. Lubię to. Co ciekawe, lubię jeździć samemu. Lubię sobie w tym czasie rozmyślać nad różnymi rzeczami. Zawsze po długiej podróży mam jakoś tak świeżo w głowie :)

I powiem Wam coś jeszcze. Dopóki nie miałem samochodu, to go nie potrzebowałem. Auto wydawało mi się zbędne. Teraz nie wyobrażam sobie bez niego życia. Ile dobrych rzeczy wydarzyło się dzięki temu, że mogę spontanicznie, z dnia na dzień lub nawet z godziny na godzinę wskoczyć w swoje stare volvo i pojechać gdzieś za miasto!

Poleski Park Narodowy Zmiany w pokoju

Na fali zdenerwowania po meczu z Kolumbią, wziąłem się za porządki w mieszkaniu. To przykład tego, jak można wykorzystać nagromadzoną złość w słusznym celu :)

Miałem tylko posprzątać, a wpadłem w taki cug ogarniania, że zrobiłem kompletne  przemeblowanie! Niby nic wielkiego, bo tylko poprzesuwałem kilka mebli, ale zawsze z takimi zmianami pojawia się we mnie dodatkowa energia. Chce mi się więcej. Jeżeli więc czujesz, że ostatnio stoisz w miejscu, to… zmień coś. Zmień coś w swoim otoczeniu, a zobaczysz, że od razu poczujesz się lepiej.

Zmiany nie ominęły także balkonu – wrócił na niego hamak. Powiem Wam, że to idealna sprawa na okres letni. Nie ma lepszego miejsca do leżenia niż hamak!


Wszystko to godziłem z pracą i innymi codziennymi obowiązkami. Były też jakieś drobne imprezy (pożegnanie mieszkania kumpli na placu Wolnica – będę tęsknił). Były spacery, było bieganie. Było jeżdżenie rowerem (głównie do pracy) i czas spędzany z ciekawymi ludźmi. Lubię tę swoją codzienność. Bardzo dobrze odnalazłem się w tej rutynie, która w ogóle nie jest nudna. Ciągle mam coś do zrobienia.

A chcecie jeszcze ciekawostkę? Robiłem badania lekarskie do prawa jazdy na kategorię A i niewiele brakowało, a nie dostałbym zgody od okulisty. Okazało się, że mam zaburzenia widzenia stereoskopowego i nie widzę dobrze w 3D! Przez te wszystkie lata żyłem w niewiedzy i… złości, bo przez całe dzieciństwo nie potrafiłem nic dojrzeć na tych wszystkich obrazkach trójwymiarowych :)

Plany na lipiec? Nic nie zmieniać. Mądrze pracować i pozamykać wiele spraw firmowych, bo sierpień szykuje się baaaardzo intensywny.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Kraina niczym z książek fantasy – Jak było nad Jeziorakiem? [DUŻO ZDJĘĆ!]