Tak działem się w lipcu – podsumowanie miesiąca

Kolejny miesiąc za nami. Czas więc na moje podsumowanie lipca. Co dobrego się wydarzyło? Jak poszło z celami, które sobie wyznaczyłem i jakie mam plany na sierpień?

Robienie takich podsumowań to mój sposób na porządkowanie myśli, wyznaczanie celów oraz dostrzeganie małych rzeczy, które dają dużo radości, a w pędzie codzienności, gdzieś nam umykają. Bardzo lubię tę serie wpisów, a robienie takich zestawień wnosi dużo dobrego do mojego życia. Powody dlaczego warto to robić omówiłem to w podsumowaniu maja, więc chętnych odsyłam właśnie do tego wpisu.

Co dobrego się wydarzyło?

Zacznijmy od miłych rzeczy, które miały miejsce w lipcu:

  • Folkowisko 2017 – Każdego roku w lipcu, w miejscowości Gorajec na Roztoczu organizowany jest festiwal Folkowisko. Tegoroczna edycja była genialna. Razem z Brysią, poprowadziliśmy krótką prezentację na temat wierzeń w Meksyku. Do tego świetne koncerty, warsztaty i urok samej miejscowości Gorajec, która jest po prostu piękna. Odkryłem kolejne, wyjątkowe miejsce na mapie Polski.
  • Wszedłem na Rysy – Razem ze szwagrami zrobiliśmy szybki, jednodniowy wypad w Tatry. Było naprawdę świetnie.
  • Kręgle – W jeden z weekendów wpadli do nas znajomi. Pogoda nie rozpieszczała i z planowanych kajaków nic nie wyszło. Ostatecznie postawiliśmy na kręgle i była to świetna opcja. Wstyd się przyznać, ale wcześniej, nigdy nie grałem w kręgle i było to dla mnie coś nowego.
  • Trampoliny –  Grupą znajomych, wybraliśmy się do parku trampolin. Nic tak nie wyniszcza kondycyjnie jak trampoliny. Wyżyłem się solidnie + dodatkowo przypomniałem sobie kilka salt. Myślałem, że będzie mi trudniej wrócić do formy z przed roku, a tu w ciągu godziny odtworzyłem niemalże wszystkie moje „tricki” : )
  • Wystartowałem z kanałem na Youtube – Ale o tym poniżej, w podsumowaniu celów.

  • Lanckorona – W niedzielne popołudnie, zrobiliśmy sobie szybką wycieczkę do Lanckorony, wioski koło Krakowa. Piękny ryneczek ze starymi, drewnianymi zabudowaniami. Miejsce naprawdę warte uwagi.
  • Produktywność – Lipiec był u mnie naprawdę produktywnym miesiącem w pracy. Weekendy raczej odpoczywałem, a w tygodniu solidnie zasuwałem. Zebrałem sporo zleceń, które jeszcze będę realizował w sierpniu.

W drodze na Rysy

Podczas prezentacji na Folkowisku

Podczas prezentacji na Folkowisku

Cele z poprzedniego miesiąca

poprzednim miesiącu wyznaczyłem sobie kilka celów na lipiec. Jak mi poszło?

  • Wczesne wstawanie – Tutaj pełny sukces. Większość dni w lipcu wstawałem dość wcześnie. Zazwyczaj przed 7, ale często też o 6 czy 5.30. Myślę, że wczesne wstawanie bardzo mocno wpłynęło na jakość i szybkość mojej pracy. Wstając wcześniej, mam więcej energii w ciągu dnia i pracuje lepiej. Do tego, mam więcej czasu na sprawy osobiste popołudniami. Naprawdę to działa!
  • Bieganie – Tutaj też dobrze, choć powinno być jeszcze lepiej, biorąc pod uwagę, że we wrześniu biorę udział w biegu na orientację na 50km. Wybrałem się na kilka wybiegań i po długiej przerwie bieganie znów sprawia mi przyjemność. Brakowało mi tego i od jakiegoś czasu nie mogłem znów poczuć tego „flow”, które czułem gdy zaczynałem swoją przygodę z maratonami. Wyzwaniem są dla mnie temperatury. Jest tak gorąco, że jakiekolwiek aktywności na zewnątrz wchodzą w grę dopiero późnym wieczorem. A o tej godzinie 21 już ciężko mi się zebrać na trening.
  • Ruszyć z kanałem na Youtube – Na początku miesiąca reaktywowałem mój kanał na Youtube. Zrobię jeszcze o tym osobny wpis, ale już teraz muszę powiedzieć, że jestem z tego bardzo zadowolony. Na tę chwilę, na kanale czekają na Was 4 vlogi z Malezji i powoli, bez spiny będę sobie ten kanał rozwijał. Sprawia mi to dużo satysfakcji, a w dodatku jest to mój cel na rok 2017.
  • Procesy w firmie – W lipcu chciałem wprowadzić 2 nowe rzeczy w firmie. W tym przypadku poszło mi trochę gorzej. Jeden z planowanych procesów (pakiety) jest już prawie wdrożony, drugiego nie ruszyłem. Niestety, gdzieś zabrakło mi czasu.
Piwo pite podczas Folkowiska :)

Piwo pite podczas Folkowiska :)

Nie chciało nam się rozkładać namiotu na jedną noc, dlatego przerobiliśmy nasz samochód na mini campera :)

Nie chciało nam się rozkładać namiotu na jedną noc, dlatego przerobiliśmy nasz samochód na mini campera :)

Plany na kolejny miesiąc

Sierpień nie będzie tak spektakularny, bo muszę się skupić głównie na pracy i na bieżących projektach. Jakie stawiam sobie wyzwania na ten miesiąc?

  • Reset na Woodstocku. Miesiąc zaczynam zasłużonym odpoczynkiem. Po pracowitym lipcu, te kilka dni wolnego dobrze mi zrobi. Jadę więc odpocząć od komputera, codzienności i porządnie naładować akumulatory.
  • Wczesne wstawanie i bieganie. Łącze te dwa nawyki w jeden cel. Robię to od 2 miesięcy i przynosi to świetne rezultaty. Chcę pielęgnować to dalej, bo na początku września czeka mnie solidne wyzwanie fizyczne – bieg na 50km.
  • Praca nad bieżącymi projektami. Mam sporo otworzonych projektów w firmie. Chcę wyczyścić tę listę, bo nie lubię gdy dzieje się w tym samym czasie kilka różnych rzeczy.

Trzymajcie kciuki i do zobaczenia w kolejnym podsumowaniu za 30 dni : )

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Przepis na Rysy – mikroprzygoda godzina po godzinie