Gdzie się wybieram w kolejną podróż?

Uwielbiam kupować bilety lotnicze. Wymaga to chwili skupienia, przemyślenia spraw i postawienia wszystkiego na jedną kartę. A potem następuje cudowne pobudzenie – dzika radość i planowanie wyjazdu.

podsumowaniu miesiąca wspominałem Wam już o tym, że wreszcie kupiłem bilety lotnicze i w listopadzie, razem z dziewczyną, ruszamy w miesięczną podróż. Bardzo się cieszę na ten wyjazd – Ci, którzy śledzą bloga na bieżąco, na pewno zauważyli, że w porównaniu do ostatnich lat, w tym roku tych wyjazdów było dużo mniej.

Czekam więc na wylot niczym Kaczyński na wybory i przejęcie władzy. Po kupieniu biletów skakałem z radości, bo już zapachniało mi przygodą : )

Gdzie ruszam w tym roku?

trip_malezja

Tak jest – będzie równikowo: Indonezja, Malezja, Singapur. Nie planowaliśmy takiego kierunku, zdecydowaliśmy, że polecimy tam, gdzie będą sensowne loty. Udało nam się kupić bilety za 1500 zł.

Szczerze powiedziawszy, te kraje zawsze jakoś mniej mnie interesowały, ale dopiero jak zagłębiłem się w temat, dostrzegłem, ile oferują i jak bardzo „pasują do mnie”. Oczywiście wyznaję świętą zasadę braku oczekiwań podczas wyjazdu, ale czytając co nieco, już zacieram ręce.

  • Malezja to ponoć najlepsze jedzenie na świecie. Nie trafiłem w blogosferze na osobę, która była w Malezji i krytykowałaby jedzenie. Podobno cuda na kiju! Sprawdzimy, bo oboje uwielbiamy chodzić po miejscowych garkuchniach.
  • Kuala Lumpur – uwielbiam ogromne azjatyckie miasta. Bangkok bardzo mi się spodobał. Ciekawe, jak będzie ze stolicą Malezji.
  • Malezja to pola herbaty. Kto nie chce zobaczyć ogromnych, zielonych połaci herbat? Piję ją codziennie, a nigdy nie miałem okazji przekonać się na własne oczy, jak powstaje.
  • Taman Negara i wiszące mosty. Najstarszy las na świecie, co tu więcej dodawać?
  • Wulkany w Indonezji. Będzie więc odrobina wspinaczki i większej aktywności. Śmieszna sprawa, bo zjechałem już sporo świata, a na wulkanie nigdy nie byłem.
  • Pierwszy raz w życiu przekroczę równik. Niby pierdoła geograficzna, ale chyba każdy, kto podróżuje, ma takie geograficzne marzenia. Stanę na drugiej półkuli.
  • Wysepki, nurkowanie, surfing – mały raj.
  • Uwielbiam małpy. Czasem złośliwe, może i agresywne, ale mógłbym obserwować je bez końca. Może uda nam się zobaczyć orangutany na wolności?
ZOBACZ TAKŻE: A to małpa!
  • Jeszcze nie wiem, czy dotrzemy na Bali, ale też chciałbym sprawdzić, czy do mnie trafi. Jedni są całkowicie zakochani w tej wyspie, inni jej nienawidzą. Ciekaw jestem, czy mi się spodoba.
  • Singapur. Miasto-państwo, w którym nie można żuć gumy, a za wyrzucenie papierka na ziemię można dostać surowy mandat. Cholernie ciekawa sprawa.
  • Na sam koniec Madryt, gdzie mamy jeszcze 2 dni na zwiedzanie i powrót do Krakowa Ryanairem.

W tripa ruszamy 10 listopada. W tym czasie może na blogu dziać się odrobinę mniej, choć będę starał się pisać regularnie. Na pewno jednak będę informował Was na bieżąco na fan page’u i fotografował na Instagramie, więc zapraszam do obserwowania, bo ciekawostek i ładnych zdjęć z pewnością nie zabraknie.

Aha – jeżeli macie jakieś porady i sugestie na temat tych krajów, to oczywiście chętnie przyjmę je w komentarzach. A może ktoś z Was mieszka właśnie tam? W Mongolii spędziłem tydzień, podróżując z Zoloo, który czyta mojego bloga, w Tajlandii też spotkałem się z Dominiką, która mieszka w Bangkoku.

Może ktoś z Was siedzi obecnie w Malezji, Indonezji, Singapurze i chciałby się spotkać?

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
5 porad, jak nie zmarnować czasu na studiach