Kajakiem po Nidzie – pomysł na aktywny weekend

Jeżeli szukacie pomysłu na to, co zrobić z wolnym weekendem, a chcecie, żeby było aktywnie, ciekawie i na świeżym powietrzu, to już szukać nie musicie. Kajaki są Waszym najlepszym wyborem.

Z tym wpisem trochę się spóźniłem, bo sezon kajakowy raczej już się kończy. Ale być może ktoś z Was zdąży jeszcze wybrać się na spływ albo wpisze sobie kajaki w plany na przyszły rok, bo miejscówka, którą przedstawię, jest po prostu rewelacyjna.

Jak trafiliśmy na Ponidzie?

Jak wiecie, w tym roku obiecałem sobie lepiej poznać moje województwo – świętokrzyskie. Trasę Kraków – Kielce – Ostrowiec pokonuję praktycznie co miesiąc i po drodze mijam różne ciekawe miejsca. Zawsze obiecywałem sobie, że kiedyś zatrzymam się tu i ówdzie – i nie zrobiłem tego przez 7 lat regularnego jeżdżenia…

Pewnego dnia dostałem mail od Dawida, który razem z rodzicami prowadzi Dworek pod Lipą na Ponidziu (Zobacz wpis o dworkach), a także organizuje spływy kajakiem. W końcu postanowiliśmy się zebrać i pojechać nad Nidę. Naprawdę coś w tym jest, że do miejsc, które znajdują się blisko nas, najtrudniej jest się wybrać : )

ponidzie04

ponidzie05

ponidzie03

ponidzie02

ponidzie01

Co za chillout

Wiecie co? Widziałem niedźwiedzia na Alasce, wychylałem swój głupi łeb w kolei transsyberyjskiej, ba! nawet na nartach na Saharze jeździłem, a nigdy w życiu nie pływałem kajakiem.

Cieszyłem się więc, że wreszcie nadarzyła się ku temu okazja, bo też potrzebowałem odpoczynku. Był to dla mnie okres wzmożonej pracy, kiedy naprawdę dużo się działo. Masa spraw do załatwienia, ciągle na telefonie, mailu, facebooku – potrzebowałem pobyć offline, żeby „odtruć się” od tego pędu. Kajak sprawdził się idealnie: w łapach trzymasz wiosło, więc nawet nie da się ogarnąć maila na telefonie.

Płyniesz sobie wzdłuż rzeki, obserwujesz kaczki i inne wodne żyjątka. Cisza i spokój… Rzeka nie jest zbyt rwąca, więc nie musisz ciągle kontrolować kajaka, ale z drugiej strony – nie możesz zbyt mocno odpłynąć myślami. Musisz być tu i teraz.

Nida jest bardzo przyjemną rzeką dla początkujących, bo nie ma specjalnie silnego nurtu. Można też dostosować trasę do swoich możliwości czasowych. My zdecydowaliśmy się na 2-3 godzinny spływ. Razem z kajakami zostaliśmy zawiezieni we właściwe miejsce, a potem spokojnie płynęliśmy do Starych Kotlic, gdzie mieliśmy nocleg. Wiecie co jest najlepsze? Przez ten czas praktycznie w ogóle nie spotkaliśmy innych kajakarzy. Cisza i spokój 90 km od Krakowa.

W przyszłym roku chciałbym się wybrać na 2-dniowy spływ, tak żeby nocować gdzieś w namiocie przy rzece. To dopiero musi być klimat. Dawidowi dziękuję za zaproszenie, bo gdyby nie on, być może jeszcze długo nie odkryłbym tego, jak przyjemne są kajaki : )

A może znacie jeszcze jakieś ciekawe miejsca na spływ?

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Same Dobre Rzeczy #25