Odkurzacz życiowy #5 – Zdrowie + podsumowanie całości

Siedziałem na metalowym krześle na środku wysterylizowanej sali. Nade mną wisiał biały żyrandol, który przez powiew wiatru poruszał się miarowo w lewo i prawo.

– A więc to tak, Panie Maj! Zachciało się Odkurzacza życiowego, to będzie Pan miał Odkurzacz życiowy! – krzyknęła w moją stronę pielęgniarka, przygotowując strzykawkę i igłę.
Zacząłem się pocić i panikować… Chciałem poderwać się i uciec, ale byłem przykuty do krzesła. Pielęgniarka nie wyglądała na sympatyczną – sześćdziesiąt parę lat, 90 kilo żywej wagi, szyderczy uśmiech na twarzy i strzykawka z 20 centymetrową igłą w ręku.

 Zbliżała się w moją stronę. Słyszałem każdy jej krok, bo niósł się po całej sali. Coraz bliżej, coraz bliżej… zaraz to się stanie! Panicznie zacząłem wyrywać się z krzesła, chciałem wrzeszczeć, ale zaschło mi w gardle.

– Podać Panu wody? -usłyszałem i nagle ocknąłem się. – Panie Michale, proszę się położyć. Jest Pan w stanie przejść na łóżko? Pobierzemy z paluszka. My dzieciom małym z paluszka pobieramy- powiedziała sympatyczna i całkiem ładna pielęgniarka.

Wizja z grubą i straszną pielęgniarką była tylko moim złudzeniem, które pojawiło się w chwili lekkiego omdlenia, bo musicie wiedzieć, że strasznie boję się zastrzyków, a pobieranie krwi to istny teatr, w którym zdarza mi się stracić przytomność. Dlatego też odkurzacz życiowy numer pięć pojawił się z tygodniowym opóźnieniem. Po prostu się bałem i zwlekałem z tym, jak tylko mogłem. Ale nie było wyjścia. Raz na jakiś czas trzeba zrobić przegląd maszyny, która biega maratony, kończy Kieraty i podróżuje po całym Świecie. To był ostatni element mojej układanki. Jak wyszło?

turcja_ss

Wyniki badań

– Panie Michale, zbadaliśmy wszystko. Na pewno ma Pan we krwi podróżowanie na bardzo wysokim poziomie, bieganie i blogowanie również w normie. Patrząc na inne wskaźniki też muszę powiedzieć, że wszystko jest w najlepszym porządku. Jest Pan zdrowy jak koń!

Powiem wam, że to fajne uczucie wiedzieć, że wszystko w organizmie gra jak należy. Tyle problemów, tyle lęków, ale warto było, bo teraz wiem, że mogę dalej robić swoje i wciąż wmawiać sobie, że jestem niezniszczalny. Warto raz na jakiś czas robić takie badania : )

Podsumowanie Odkurzacza życiowego

Odkurzacz życiowy był mi bardzo potrzebny i powiem szczerze, że przyniósł mi on kilka dobrych rzeczy:

  • Po 5 tygodniach nadal mam porządek w swoich rzeczach. Popełniłem tylko jeden mały błąd – nie zrobiłem odkurzacza w kuchni, którą dziele ze współlokatorami, ale postanowiliśmy wspólnie zrobić rewolucję i tam.
  • Komputer nadal działa, finansowo szału jeszcze nie ma, ale wiem, że to proces długodystansowy i efekty w tej dziedzinie pojawią się za jakiś czas.
  • Najbardziej potrzebowałem odkurzacza w relacjach z ludźmi. Ta część wzbudziła największe kontrowersje, a mi przyniosła ogromne efekty. Postanowiłem, że muszę coś zmienić, bo tak żyć nie mogę. Główne postanowienia – mówienie „tak” dla siebie i poświęcania sobie więcej czasu. Zdecydowałem, że w weekendy nie pracuję (jako pracę traktuję wszystko, co związane jest z MelonStudio). Do tego, postanowiłem nie załatwiać tego typu spraw po godzinie 19.To śmieszne, ale muszę wpisywać sobie do kalendarza czas na „nicnierobienie”, bo zapieprzałem non stop, a i tak nie mogłem się z niczym wyrobić. Teraz też nie mogę się wyrobić, ale mam też czas na pracę twórczą nad swoimi pomysłami, np. rozpocząłem pracę nad swoją książką : )
  • Nieoficjalnie zacząłem też przeprowadzać mały Odkurzacz w firmie. Staram się ukończyć zlecenia, które ciągną się już jakiś czas, a mocno rozpraszają przy pracy nad nowymi. Odkryłem także swój największy błąd w zarządzaniu projektem, a wszystko dzięki audiobookowi „Jednominutowy menadżer spotyka małpę” K. Blancharda. Polecam wszystkim, którzy realizują jakieś projekty, pracują dużo, a pracy jak na złość ciągle przybywa.
Przede mną kolejny nurkowy weekend

Przede mną kolejny nurkowy weekend

Krótko mówiąc – jest jakoś tak spokojniej i lepiej. Jest bardziej twórczo – wpadłem ostatnio na kilka genialnych rzeczy, tylko dlatego, że wreszcie miałem czas, żeby pójść na spacer czy zrobić dobry obiad. Muszę mieć czas dla siebie. Przede mną kolejny wolny weekend. Ruszam do Jaworzna na 2 dni nurkowania na zalanej kopalni.

Jest dobrze i czuje, że niczym surfer złapałem bardzo dobrą falę, która poniesie mnie bardzo daleko!

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Skandalicznie tanie podróżowanie- Młodzież w działaniu