To był znowu cudowny rok!

Co roku piszę podsumowanie swojego roku i plany na następny. Oceniam, co było fajne, a co słabe. Zegar tyka, czas umyka i kolejny rok za nami. Przyszedł więc czas na małe przemyślenia z ostatnich miesięcy.

Jak zobaczycie wpis z poprzedniego roku to zauważycie, że nic nie planowałem. Napisałem tak:

Brak konkretnych celów do odhaczenia i zrobienia. Zobaczymy jakie będą tego efekty, ale tak naprawdę lista celów na 2011r. nie motywowała mnie specjalnie do działania. Po prostu robiłem swoje, a potem gdzieś w połowie roku zauważyłem, że zapomniałem o tym, a mimo wszystko realizuje to co chcę. Niech się dzieje, co chce. Co ja chcę! 

Po prostu nie miałem żadnych konkretnych planów na 2012. Trochę z tego wyrosłem, bo za bardzo skupiałem się na realizacji tego, co zaplanowałem, a nie na dostrzeganiu okazji, które się trafiają. Ma to swoje wady i zalety. Plus to taki, że żyję bardziej spontanicznie i natrafiam na ciekawe szanse. Minus taki, że nie mam namacalnych korzyści, że nie czuję, bym konkretnie zrobił to czy tamto. Niemniej trzeba powiedzieć, że ten rok też był genialny. Całkiem inny od poprzedniego, ale genialny. 

Pociągiem do Chin

Co udało się zrobić?

    • Udało się przeżyć swoje życie na 100%. Wyjazd pociągiem do Chin to jedna z lepszych rzeczy, jaka w życiu mnie spotkała. Tego się nie da opisać. Odłożę sobie skromność na bok i sam sobie teraz pogratuluje, bo to był genialny pomysł, ryzykowne posuniecie i najlepsza nagroda. Inni mogą tego nie doceniać, śmiać się, ale dla mnie to było coś wielkiego. To było moje wydarzenie roku 2013.
    • Udało się rzucić studia i…wrócić na nie.  Od stycznia do końca maja nie pojawiałem się w ogóle na uczelni, a potem jakby niby nic poszedłem i powiedziałem, że chce znów studiować. Teraz wierzę, że wszystko da się załatwić i nie ma takiego problemu, którego się nie da rozwiązać. Co prawda kosztowało mnie to sporo pracy, a ostatni egzamin zdałem rzutem na taśmę pod koniec października, ale teraz wiem, że się da. Decyzja o powrocie na studia nie do końca jest rozsądna, ale gryzło mnie to. Wiecie, takie niespełnione uczucie wolności. Wszyscy przestali ode mnie tego wymagać i nagle ja poczułem chęć domknięcia tematu. Myślałem, że jak to rzucę i wyjdę ostatni raz z uczelni, to poczuje taką pełną radość. Założę słuchawki na uszy i zacznę śpiewać… a tego nie było. Było takie uczucie, że wybrałem drogę łatwiejszą. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
    • Mieliśmy też jeden maraton, przebiegał w świetnej atmosferze. Temat już wałkowałem kiedyś więc pominę.
    • Małe tripy. Za małe tripy uważam wyjazdy kilkudniowe typu Paryż, Wiedeń czy jeszcze mniejsze – nad Jezioro Rożnowskie, do Torunia itp. Małe, ale dały popalić i w głowie zostają wspomnienia.
    • Kiedyś tworząc listę marzeń zaplanowałem sobie, że chcę realizować przynajmniej jedno marzenie rocznie. W tym roku wykreśliłem aż 4 pozycje. Jestem z tego cholernie dumny, bo to nie były łatwe rzeczy.
    • Ten rok to także świetne wykorzystanie czasu spędzonego z przyjaciółmi. Mam najlepszych ludzi wokół siebie i ten rok był przeznaczony właśnie z nimi. Spędziliśmy masę ciekawych chwil, robiliśmy kosmiczne rzeczy i po prostu dzialiśmy się w 100 procentach. Niczego nie żałuje!

Czego nie udało się zrobić?

Pewnie jest takich rzeczy dużo. Mógłbym tu napisać o firmie, że nie rozwinąłem jej tak, jak chciałem, że to jeszcze nie to… Ale jaki to ma sens? Najwyżej zostanę milionerem kilka lat później. Nie spieszy mi się, mam czas. To, co zyskałem, jest dużo bardziej cenne, jest wręcz bezcenne. To taki banał, ale ja naprawdę tak to postrzegam. Nie ma sensu roztrząsać rzeczy, których się nie udało zrobić w tym roku, bo życie toczy się dalej. Nie jestem tytanem, który musi robić wszystko na 100%. Jestem cholernie dumny ze swoich sukcesów i uważam, że przy takiej skali działań mam prawo do kilku potknięć. I już : )

Mówiąc jednym zdaniem – ten rok był genialny! Ja naprawdę mam jakieś cholerne szczęście do ludzi, sytuacji, momentów i wydarzeń. Ja naprawdę jestem… szczęśliwym człowiekiem : )

Eu.FORIA :)

Życiowe rozdroże

Czas rozplanować rok 2013. Najgorsze jest to, że na dobrą sprawę nic zaplanować nie mogę. Nic a nic! Jestem na swego rodzaju życiowym rozdrożu. Przez te ostatnie 4 lata nabudowałem sporo fajnych możliwości i teraz przydałoby się skoncentrować się na jednej z nich i kuć żelazo, póki gorące. Problem w tym, że ja nie chcę wybierać. Ja mam niepohamowany apetyt na życie i chciałbym spróbować wody z różnych źródełek.

To trudny okres, bo wszyscy wymagają ode mnie jakiś ruchów. Teoretycznie skończę studia (a może nie?), teoretycznie powinienem siąść na dupie (a może nie?), iść do pracy u kogoś (a może nie?) itp. Czuje ciśnienie ze strony społeczeństwa, ale ja się nie dam. Stworzyłem sobie wizje swojego życia. To mix ciekawego, szalonego, pełnego pasji życia, z rozsądkiem i twardym stąpaniem po ziemi. Wiem, że to brzmi irracjonalnie, ale zasmakowałem już tego i wiem, że tak się da.

W tym roku zasiałem kilka ziarenek, które sobie powoli kiełkują i w 2013 pewnie wyrosną. Nie wiem, co się wydarzy, ale wyczuwam duże zmiany – krótko mówiąc, będzie pierdolnięcie. Nie wiem w jakim wymiarze – czy podróżniczym, czy zawodowym, czy osobistym – ale będzie się działo.

Może pewnego dnia założę plecak i zdecyduje się, że ruszam w podróż bez planu? A może zakocham się i zdecyduję, że to ta kobieta, której chce poświęcić życie? A może wymyślę, że przeprowadzam się do Barcelony / Ciechocinka / Korei Północnej / Honolulu / na Wyspy Zielonego Przylądka? Nie mam pojęcia!

Zauważyłem, że życie to taka gra. Ciągle pojawiają się okazje i szanse. Za cholerę nie potrafię przewidzieć, gdzie będę za rok o tej porze. Za dużo scenariuszy do wyboru. Na pewno będzie się działo! : )

Święta

Za chwilę siadam do wigilijnego stołu. Z okazji świat chciałbym Wam życzyć dużo siły do działania. Ogromnej odwagi w podejmowaniu decyzji – nie bójcie się. Każda decyzja niesie ze sobą konsekwencje, ale też popycha nas do przodu. Im więcej decyzji podejmujemy, tym więcej się wokół nas dzieje.

Posiedźcie sobie w święta w spokoju i radości. Wieczorową porą przy choince pomyślcie, co wam się udało zrobić w tym 2012. Olejcie na tę chwile małe porażki, a skupcie się na tym, co macie, co zyskaliście. Pomyślcie o ludziach, którzy są wokół Was, o tych dobrych chwilach z tego roku, o tym, czego się nauczyliście itp. Doceńcie to, kim staliście się przez ten rok.

Wesołych Świąt! : )

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Uwierz w koniec Świata