Zamiast zarządzać czasem, zacznij zarządzać energią

Jezioro Jeziorak

Gdy byłem młodszy, mogłem „naparzać bez końca”. Potrafiłem pracować dłużej niż kiedykolwiek. Byłem w stanie zarwać noc i nie odczuwać tego następnego dnia. Imprezowałem do 2 w nocy, rano szedłem na uczelnię, w międzyczasie ogarniałem sprawy firmowe, a wieczorem miałem jeszcze siłę pobiegać. Z wiekiem stało się to niemożliwe.

Serio, nie wyobrażam sobie teraz, że mógłbym tak funkcjonować. Gdy z jakichś powodów zarwę nockę, to następnego dnia muszę odespać, bo jestem zupełnie bezużyteczny. Zrozumiałem, że działanie przy zmęczeniu po prostu nie ma sensu. Idąc tym tokiem myślenia, zauważyłem, że dotychczasowe podejście do zarządzania czasem nie działa. Odkryłem jednak coś innego – fakt, że mogę zarządzać swoją energią.

Przez energię rozumiem „paliwo”, które sprawia, że jestem skuteczny w tym, co robię. Duży wpływ ma na nią zdrowie i ogólne samopoczucie. Jej podstawą jest zaś pewność siebie i zdrowe relacje z innymi, ale ten temat kiedyś już poruszałem na blogu.  Zauważyłem jednak, że własną energię można okiełznać z pomocą kilku cech, które kiedyś uważałem za wrodzone i niewyczerpywalne. Jedną z nich jest… wytrwałość.

Uwaga: Ten wpis jest postem „rozkminkowym”. Zbieram w nim moje wnioski, które wynikają z obserwacji siebie i innych. Takie kilkumiesięczne przemyślenia, które trzymałem w głowie, aż w końcu postanowiłem przelać je na wirtualny papier. Pamiętaj jednak, że nie u każdego musi być tak samo, więc jeżeli masz inne zdanie, to luz – napisz w komentarzu, chętnie podyskutuję na ten temat.

Jak działa wytrwałość?

Istnieją ludzie, którzy po prostu są wytrwali we wszystkim, co robią. Odpuszczę sobie skromność i powiem Wam szczerze, że sam uważam się za taką osobę :D Jeżeli postawię sobie jakiś cel i naprawdę w niego uwierzę, to osiągnę daną rzecz. Może zająć mi to więcej czasu niż innym, ale zrobię swoje. I nie jest to cecha wrodzona – to kwestia pracy nad sobą.

Jasne, niektórym przychodzi to łatwiej, np. sportowcom uprawiającym sporty wytrzymałościowe, ale mimo wszystko uważam, że każdy człowiek jest w stanie się zmobilizować i sumiennie pracować nad sprawą, która jest dla niego ważna. W większości przypadków na początku będzie trudno, ale to kwestia treningu.

Pieniny motocyklem

Jak długo jednak można być wytrwałym? Jeżeli postawisz sobie zbyt wysoki cel, który będzie Cię mocno eksploatował, to w pewnym momencie nadejdzie kryzys. Nie wierzę w idealnych ludzi, którzy realizują 100% zamierzonego planu. Jeżeli ktoś np. postanawia pokonać maraton i regularnie ćwiczy, to prędzej czy później dopadnie go, większe bądź mniejsze, zmęczenie i niezadowolenie.

Cała sztuka zarządzania energią polega na tym, żeby przewidzieć ten swój spadek energii i zawczasu się na niego przygotować. Rozpisać sobie plan treningów tak, żeby uwzględnić w nim odpoczynek i regenerację. Wiedzieć, że przyjdzie moment, gdy nie będzie się chciało – i być na niego gotowym. Dotyczy to nie tylko wytrwałości, ale też innych „mocy”, jak np. produktywności czy pewności siebie. Ich zasoby są ograniczone i trzeba postępować tak, aby regularnie je uzupełniać.

Co zwiększa moją energię?

Kilka rzeczy, które ładują moje akumulatory i podnoszą pasek energii na wyższy poziom:

  1. Jasne relacje z samym sobą i innymi ludźmi.
  2. Cel, który pcha mnie do przodu. Lubię pracować nad czymś, co mnie rozwija, zarówno w zawodowo, jak i prywatnie.
  3. Wizja nagrody. Kiedy wiem, że czeka mnie gratyfikacja, np. kupię bilety lotnicze i mam w perspektywie ciekawą podróż, to jestem wulkanem energii w innych dziedzinach. Czasem celowo wieszam sobie taką marchewkę na kiju.
  4. Nic tak nie podnosi energii jak efekty Twoich działań. Wzrasta ona, gdy widzisz, że było warto, nawet jeżeli powodzenie dotyczy jakiejś drobnej, małej sprawy. Masz wtedy to poczucie sprawczości.
  5. Zdrowa i wartościowa regeneracja. Od dawna już niemalże w ogóle nie pracuję w weekendy. Dojrzałem do decyzji, że to czas tylko dla mnie. Wiem, że po prostu nie opłaca mi się wtedy pracować, bo i tak „odcierpię” to później w tygodniu.
  6. Temat związany z punktem wyżej. Dobry, jakościowy sen. W moim przypadku to 7-8 godzin. Ważny jest też rytm dobowy, tzn. aby sen był „wyregulowany”, czyli żebym kładł się i wstawał o podobnych godzinach. Plus oczywiście niezarywanie nocek.
  7. tacy, przy których rosną Ci skrzydła i chce Ci się działać. Ale są też osoby, które w jakiś „magiczny” sposób tę Twoją energię zabierają. Sam zdecyduj, z kim chcesz spędzać czas.
  8. Asertywność. Moje odkrycie tego roku. Wyobraź sobie, że energia to góra usypana z kamyczków. Gdy godzisz się na coś, co wewnętrznie Ci nie odpowiada, tracisz jeden z nich. W ten sposób stopniowo, przez małe przysługi i błahe, niezauważalne sytuacje sprawiasz, że góra przestaje być stabilna i pozbywasz się swojej energii.
  9. Bycie blisko przyrody.
  10. Czasem lubię przetyrać się fizycznie, bo jak tylko się zregeneruję, to mam w sobie taką moc! Po Mordowniku przez kilkanaście dni chodziłem pozytywnie nakręcony.
  11. Coś, co Cię pochłonie bez reszty, w taki sposób, że nie zauważysz upływającego czasu. Bez względu na to, czym to coś jest. Dla jednych to oglądanie seriali lub granie w gry na xboksie, dla innych fotografia czy czytanie książek. Rób to, co Ci w duszy gra.
  12. Samotność. Oczywiście w odpowiednich dawkach. To też coś, co odkryłem w przeciągu ostatnich 2 lat. Bycie z samym sobą daje czasem cudowną moc.
  13. Sprzątanie. Wiem, dziwna pozycja na liście, ale zauważyłem, że gdy mam niższą energię, to automatycznie moje otoczenie też staje się zabałaganione. Gdy posprzątam mieszkanie, czuję większe zadowolenie i przekłada się to na jakość mojego życia. Zazwyczaj duże, pozytywne zmiany zaczynają się u mnie od wielkiego sprzątania otoczenia.
  14. Bycie dobrym dla siebie. Po prostu, bycie swoim kumplem. Niekrytykowanie samego siebie, nieobwinianie się, dbanie o higienę swojego umysłu.
  15. Dbanie o siebie pod kątem fizycznym. Schludne ubrania czy fryzura. Nie chodzi o bycie blogerem modowym. Nie chodzi o ubrania znanych marek. Możesz ubierać się jak Steve Jobs, w czarny t-shirt i jeansy. Ważne, żeby po prostu czuć się dobrze z samym sobą.
  16. Posiadanie swojego systemu wartości. Temat, który trudno zamknąć w dwóch, trzech zdaniach, ale mówiąc krótko: warto mieć w życiu własne zasady i ich przestrzegać. Nie tracisz wtedy energii na toksyczne sytuacje, które robią bałagan w Twojej głowie. „Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto” – uwielbiam ten cytat Bartoszewskiego.

A co obniża moją energię?

Niejasne relacje i niedomówienia (czasem lepiej dopuścić do tego, żeby mleko się rozlało, niż trzymać w sobie złość). Zadręczanie się rzeczami, na które nie mam wpływu. Dyskusje i przekonywanie innych do swojej racji (np. w kwestii polityki). Duża ilość stresu, dla którego nie ma ujścia. Używki (na chwile podbijają energię, ale to podbicie na wysokooprocentowany kredyt, który spłacasz następnego dnia). „Zapuszczenie się” psychiczne i fizyczne. Brak chęci rozwoju i ulepszania siebie.

Jak odpoczywasz najbardziej?

Będąc w temacie energii, warto też zadać sobie powyższe pytanie. Zastanów się, w jaki sposób najbardziej lubisz odpoczywać. Jaka forma spędzania wolnego czasu sprawia, że czujesz się najlepiej? Odpowiedz sam sobie szczerze, nie patrząc na innych.

W moim przypadku są to dwie rzeczy. Po pierwsze, podróże. Tylko takie, w których nie mam żadnego obowiązku (jadę sam dla siebie i nic nie muszę), gdy pozwalam się prowadzić losowi. Tak było np. w Gruzji, gdzie spędziłem tylko tydzień, niewiele rzeczy planowałem i naprawdę dałem się ponieść.

Co ciekawe, zupełnie inaczej wyglądają podróże „służbowe”. Czasem jadę gdzieś, gdzie mam coś do zrobienia – napisanie artykułu, zrobienie zdjęć itp. Tego typu wyjazdy dają mi coś innego (satysfakcję zawodową), ale nie odpoczywam na nich, bo ciąży na mnie odpowiedzialność. Zdarzało mi się brać udział w jakimś projekcie i naprawdę świetnie się bawić, a mimo to wracałem do domu zmęczony. Gdy pojawia się obowiązek, znika u mnie odpoczynek.

Drugi sposób odpoczywania, który bardzo lubię, to cały wolny weekend. Taki, w czasie którego nic się nie dzieje. Wstaję rano i w spokoju piję kawę. Mogę pójść na spacer, zrobić zakupy, ugotować bez pośpiechu obiad, wyjść na balkon i popatrzeć przez moment w niebo. Jeżeli tylko „nie przepalę” takiego weekendu na jakiś maraton serialowy/filmowy, to potem w ciągu tygodnia jest prawdziwy ogień. Taki totalnie wolny weekend to prawdziwy luksus.

Mając świadomość tego, jak lubisz odpoczywać, zyskujesz jasne wskazówki co do tego, w jaki sposób ładować akumulatory.

Jezioro Jeziorak

Jak zarządzam energią?

Przede wszystkim obserwuję siebie i swój nastrój. Staram się wyczuć, czego w danym momencie mi potrzeba.

  • Gdy wiem, że w najbliższym tygodniu czeka mnie seria trudnych spotkań, podczas których będę musiał walczyć o swoje lub poruszać trudne tematy, to tak organizuję sobie wieczory, żeby móc od tego odetchnąć.
  • Staram się odpoczywać skutecznie. Gdy prowadzisz własną firmę, nie jest to łatwe. Najgorsze, co można zrobić, to szukać rozwiązania problemu związanego z pracą, w czasie, który powinien być w pełni prywatny. Gdy np. siedzisz z kimś bliskim i zamiast korzystać ze spędzanego razem czasu, myślami jesteś w pracy. To zupełnie nieskuteczne + bezsensownie przepalasz energię. Niestety, nadal zdarza mi się obudzić w środku nocy i zamiast spać, to „rozkopywać jakiś temat. Fatalna rzecz i bardzo mocno nad tym pracuje.
  • Jeśli w ciągu tygodnia intensywnie pracuję, a w weekend zdarza mi się wyjazd zawodowy, to z góry zakładam, że kolejny weekend spędzam w domu. Tak było np. wtedy, gdy jakiś czas temu prowadziłem slajdowisko we Wrocławiu na Festiwalu Podróżników National-Geographic. Mimo że było super, to kosztowało mnie to trochę stresu, dlatego od razu zaplanowałem sobie pełen relaks w kolejny weekend.
  • Spotkania z ludźmi. Są chwile, gdy potrzebuję pobyć sam, a są też takie, że mam ochotę na energię od ludzi. Obie formy spędzania czasu są konieczne dla właściwego funkcjonowania – trzeba być tego świadomym i słuchać siebie.
  • Tym, co psuje mi energię, jest też rozproszenie i brak koncentracji. Nie lubię, gdy jestem w czymś zanurzony bez reszty, a ktoś mi przeszkadza. Od jakiegoś czasu znalazłem na to sposób. Poniedziałek zawsze poświęcam na rzeczy organizacyjne. Tego dnia omawiam wszystkie zlecenia ze współpracownikami, obdzwaniam klientów, którzy mogą mieć jakieś pytania w ciągu tygodnia, odpowiadam na maile. Jeżeli odpowiednio się do tego przyłożę, jest duża szansa, że od wtorku do piątku wszystko będzie pięknie działało, a ja będę miał przestrzeń na rzeczy ważne.
  • Staram się mądrze zarządzać swoimi zadaniami. Jeżeli przez kilka dni mam serię różnych spotkań, to lubię później przez jakiś czas skupić się na pracy twórczej (np. na projektowaniu strony www). I odwrotnie – jak zbyt długo wlepiam wzrok w komputer, to włącza mi się zmuła. Lubię tym żonglować.
  • Co jakiś czas obserwuję u siebie większe zmęczenie i swego rodzaju wypalenie. Staram się przewidywać takie momenty i zaplanować na ten czas jakiś wyjazd. Kupione bilety lotnicze i wizja podróży dodają mi dużo sił. No i sam wyjazd – wracam wypoczęty i jestem innym człowiekiem. Z resztą, pisałem kiedyś, że podróże powinny być dofinansowane z NFZ, bo mielibyśmy wtedy zdrowsze społeczeństwo.

Okazuje się, że odpoczynek w dzisiejszych czasach to nie lada sztuka. Odkąd zacząłem uważnie zarządzać swoją energią, czuję, że lepiej się dzieje zarówno w moim życiu prywatnym, jak i zawodowym. Polecam przyjrzeć się temu, jak to wygląda u Was.

A Jak wy najlepiej odpoczywacie?

https://zyciejestpiekne.eu/wp-content/uploads/michal-maj.png

Dzięki za przeczytanie wpisu. Będę wdzięczny, jeżeli udostępnisz do innym w social media lub napiszesz poniżej w komentarzach, co o tym myślisz. Twoje zaagnażowanie naprawdę dużo dla mnie znaczy.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Same Dobre Rzeczy – s02e09