W San Cristobal de las Casas mieliśmy spędzić 3-4 dni. Ostatecznie zasiedzieliśmy się tydzień. I dobrze, bo to wyjątkowe miejsce na mapie Meksyku.
Od ponad miesiąca jestem na wyjeździe z laptopem. Podróżuję i pracuję w tym samym czasie. Dzisiaj o wyzwaniach, jakie przede mną stanęły, i jak sprawdza się u mnie tego typu system. Jak wygląda praca w podróży?
Spędziłem w Meksyku już miesiąc. Czas więc napisać o rzeczach, które w nim pokochałem, ale także o tych, które mnie drażnią i nie do końca mi się podobają.
Lubię zwiedzać wielkie miasta i metropolie. Lubię też czasem zajrzeć do jakiegoś muzeum. Ale najwięcej radości daje mi obcowanie z ludźmi i naturą – najczęściej podróżuję właśnie dla tych chwil.
Siedziałem sobie na małym kamiennym murku i patrzyłem na okazałe budowle znajdujące się przede mną. Imponujące ruiny miasta Majów, które tętniło życiem w VIII wieku. Właśnie spełniało się moje marzenie.
Dziś zapraszam Was do podróży przez Jukatan. Odwiedzimy podziemne jezioro i wpadniemy na piwo do lokalnego baru.
Od kilku dni czuje się jak emeryt w sanatorium. Jadąc do Meksyku byłem kompletnie wykończony i zmęczony życiem. Od kilku dni jestem już na drugim końcu globu. Poczułem słońce, zobaczyłem palmy, pospacerowałem wzdłuż morza i energia życiowa wróciła.
Jest nas wielu. Pakujemy swój dobytek w plecak i jeździmy po świecie. Potrafimy oszczędzać, odmawiać sobie drobnych przyjemności i ciężko pracować, aby potem choć na krótki czas pojechać w nowe miejsce. Po co tak naprawdę to robimy?
Na dworze zimno, ponuro, a w dużych miastach dodatkowo smogowo. To idealny czas na nadrobienie zaległości książkowych i serialowych. Dzisiaj 8 propozycji na długie, zimowe wieczory.