Po ciężkim marcu, przyszedł czas na kwiecień, gdzie wreszcie można było legalnie wyjść z domu. Jak te małe rzeczy znów cieszą! Minął kolejny miesiąc, więc zapraszam Was na tradycyjny Raport z życia. W tym wydaniu aktywności sportowe, przejażdżka motocyklowa oraz 1 książka i 2 seriale do polecenia!
Swoje pierwsze podróże odbyłem zaraz po liceum, czyli 12 lat temu. Na początku był Czarnobyl, a później od razu z grubej rury – Alaska. Wtedy zapoczątkowałem kulę śniegową, która toczy się do dziś. Dzięki odkrywaniu świata jestem zupełnie innym człowiekiem. To jedna z lepszych rzeczy, jaka mi się przydarzyła.
Zupełnie inaczej miało wyglądać marcowe podsumowanie. Czy ktokolwiek z Was, na początku miesiąca zakładał, że będziemy w takiej sytuacji? Gdyby ktoś powiedział mi, że wszyscy będziemy siedzieć w domu z powodu wirusa to powiedziałbym, że obejrzał zbyt dużo filmów katastroficznych i wierzy w teorie spiskowe.
Luty za nami. Z lekkim opóźnieniem publikuje podsumowanie ubiegłego miesiąca. Tym razem było bezwyjazdowo, ale za to ciekawie pod kątem sportowym.
Drodzy Czytelnicy! Piszę do Was, bo chcę się do czegoś przyznać. Do czegoś, czego bardzo żałuję i za co jest mi wstyd… Przez ostatni rok całkowicie się zapuściłem – przestałem się ruszać i uprawiać sport.
W nowym roku kontynuuje serię podsumowań miesiąca. Zmieniamy jednak nazwę i lekko formułę. Zapraszam na podsumowanie stycznia.
Mieszkam w Krakowie i nienawidzę gołębi. Myślę, że podobne odczucia towarzyszą każdemu, kto przebywał tu dłużej. Mam za sobą dwie wojny ludzko-gołębie. Konflikty toczyły się o mój balkon i oba zwyciężyłem, ale jak każdy bój, tak i te kosztowały mnie dużo nerwów i pieniędzy. Gdy trafiłem na Festiwal małp w Tajlandii, w miasteczku Lop Buri, które jest zamieszkane przez małpy, zrozumiałem jednak, że inni mają gorzej – jak dobrze, że w Krakowie są tylko gołębie, a nie makaki!
Na przełomie listopada i grudnia polecieliśmy do Tajlandii, by złapać trochę promieni słońca i dystansu do życia. Nasze formy spędzania czasu w Bangkoku były bardzo zróżnicowane: od nieudanej próby spotkania z papieżem Franciszkiem po wizytę w Muzeum Medycyny. Ale po kolei…
Woo hoo! Kończy się rok, a zgodnie z wieloletnią blogową tradycją, robię podsumowanie i raport z tego, co ciekawego działo się u mnie przez te 12 miesięcy. Ogromny postęp w firmie, 5 odwiedzonych krajów, dużo innych przygód. Ale też przy tym dużo wyzwań, problemów i decyzji do podjęcia, od których bolała mnie głowa. Co działo się u mnie przez ostatni rok?