Same Dobre Rzeczy – s02e04

Kwiecień za nami. Zgodnie więc z noworocznym postanowieniem, publikuje podsumowanie, z zestawieniem ciekawych rzeczy, które działy się w minionym miesiącu. A to był bardzo ciekawy miesiąc, w którym wszystkiego było po trochu. Były podróże te dalekie (Gruzja) i bliższe (Beski Żywiecki). Była praca, ale też świąteczny odpoczynek. Dodatkowo, mam dla Was 2 filmy i jedną książkę do polecenia. Zapraszam!

Słowo wstępu, dla tych, którzy są tu pierwszy raz lub po prostu nie są na bieżąco. Same Dobre Rzeczy to seria wpisów z podsumowaniem miesiąca. Zbieram w nim ciekawe i przyjemne rzeczy, które wydarzyły się w minionym miesiącu. Czasem są to rzeczy wielkie (np. podróże), a czasem małe drobnostki. Na co dzień nie zauważamy, ile ciekawych rzeczy w naszym życiu się dzieję. Takie zatrzymanie się i zrobienie podsumowania pomaga mi spojrzeć na moje życie szerzej i docenić TO CO MAM.

Serię podsumowań robiłem już w latach poprzednich. W 2018r. zrobiłem sobie przerwę i teraz wracam do gry. Można więc powiedzieć, że to drugi sezon. Co ciekawe, sporo osób do mnie pisało, że lubili tę serię i chcieliby powrotu (serio, napisało jakieś 5-10 osób, a to już dużo). Ja też ją lubiłem, bo pisanie tych wpisów sprawia dużo przyjemności i jest po prostu lekkie.

Teraz, oprócz ciekawych aktywności z danego miesiąca, postaram się także podzielić z Wami jakimś filmem, serialem lub książką z danego miesiąca.

Wymyśliłem sobie, że wpisy będę numerował podobnie jak seriale, bo czasem sobie myślę, że moje życie to trochę taki serial, który sam reżyseruje.

Co ciekawego działo się u mnie w kwietniu?

Cholera, nie wiem jak mi ten miesiąc przeleciał. W podsumowaniu marca żaliłem się Wam trochę, że mam sporo spraw na głowie i czuje przeciążenie pracą.

Trochę to zaplanowałem, bo do marca mieliśmy w firmie duży projekt na głowie. Wiedziałem więc, że kwiecień będzie pod tym kątem spokojniejszy i wreszcie będę miał trochę przestrzeni na swoje życie. No i tak też się stało, co bardzo dobrze wpłynęło na moje samopoczucie. Ostatnio czuje się naprawdę świetnie i mam dużo energii.

Wyjątkiem od reguły jest…moja noga. Ostatnie minuty meczu na hali… Biegnę do piłki, żeby „uratować” ją, zanim wyleci na aut. Szybkie hamowanie, żeby nie zderzyć się ze ścianą i…krrruch. Rozwaliłem torebkę stawową. Później prześwietlenie, ortopeda i finalnie jestem wyłączony z aktywności na kilka tygodni. Wszystko to 2 dni przed wyjazdem w tripa.

No ale przejdźmy do pozytywów. Co dobrego działo się w poprzednim miesiącu?

Podróż do Gruzji

Pojechałem na tydzień do Gruzji. O mamo, jaki to był dobry wyjazd! Bez jakiegoś sztywnego planu, z otwartym umysłem i bez oczekiwań. Trochę marszrutkami, trochę autostopem. Wróciłem bardzo naładowany energią. Na blogu zacząłem publikacje materiałów. W sumie będą trzy wpisy tekstowe w formie relacji i jeden wpis z galeria zdjęć z aparatu analogowego. Pierwszy z wpisów już dodałem.

Aparat analogowy

Jadąc do Gruzji, postanowiłem zabrać aparat analogowy. Dawno nie robiłem zdjęć aparatem na kliszę, a tego typu fotografia ma dla mnie wyjątkową magię, o czym kiedyś pisałem. Przywiozłem dwie rolki zdjęć.

To jest niesamowite, bo teoretycznie masz te zdjęcia, a nie możesz ich zobaczyć. Ciekawość była tak duża, że pierwszą rzeczą jaką zrobiłem po powrocie była wycieczka do fotolabu i wywołanie kliszy. Takie zdjęcia docenia się po prostu bardziej i żaden filtr w Lightroomie nie da takiego efektu jak piękne ziarno kliszy. Dało mi to twórcze spełnienie. Wkrótce będzie galeria zdjęć na blogu ;)

Dobry miesiąc w Brave New

Kwiecień był naszym rekordowym miesiącem w Brave New. Po bardzo pracowitym pierwszym kwartale widać efekty. Zatrudniliśmy nową osobę, atmosfera jest dobra, a procedury, które wprowadzaliśmy zaczynają działać.

Dużo jest jeszcze do zrobienia, ale naprawdę czuje w ostatnim czasie, że wskoczyliśmy na nowy poziom. Robimy zupełnie inne projekty + „podocieraliśmy” się zespołowo i każdy wie, za co jest odpowiedzialny. Rok temu o tej porze byliśmy z Andrzejem we dwóch. Dziś w Brave New jest 8 w pełni zaangażowanych osób. Chyba napiszę wkrótce serie wpisów o Brave New, bo mam sporo przemyśleń o tym, jak dużo zmieniło się w mojej mentalności pod tym kątem. Dużo przed nami, ale naprawdę już nastąpiły wielkie zmiany.  Podejrzewam, że za kilka miesięcy będziemy „wskakiwać” na kolejny poziom i wtedy będę znowu marudził na stres i przeciążenie, ale tego chyba nie da się uniknąć :)

Wypad w Beskid Żywiecki

Pod koniec miesiąca, razem z Eddym, BartkiemAndrzejem wybraliśmy się w Beskid Żywiecki na weekend. Trochę pochodzić po górach, trochę pogrillować, a przede wszystkim wreszcie się spotkać i pogadać, bo nie widzieliśmy się wieki. Rozmowy do późnych godzin, rozkminy biznesowe, pomysły, inspiracje. Bardzo potrzebowałem takich pogaduch. Dzięki chłopaki za świetny weekend.

Fot. Eddy ;)

Obejrzane i przeczytane w kwietniu

W tym miesiącu obejrzałem kilka filmów i przeczytałem jedną książkę. Co mogę polecić?

Mentalność założyciela Mentalność założyciela (Chris Zook i James Allen) – Książka, którą polecił mi Andrzej. Najpierw przeczytała ją Nika i gdy zaczęli o niej w biurze rozmawiać to stwierdziłem, że też  muszę się nią zainteresować. Zacząłem czytać w Gruzji, skończyłem w święta w domu. Świetna książka dla tych, którzy planuje rozwijać swoją firmę. Jakie kryzysy i zagrożenia mogą spotkać firmę? Jak istotna jest misja i cele firmy? Czy warto być butownikiem? Na te i inne pytania odpowiada autor książki, pokazując przykłady różnych firm, które świetnie się rozwinęły lub upadły będąc wcześniej na szczycie. Książka, która trafiła do naszej firmy w idealnym momencie, gdy właśnie rośniemy. Polecam wszystkim przedsiębiorcom, zwłaszcza tym, którzy mają w sobie mentalność freelancera (wszystko chcą robić sami i nad wszystkim mieć kontrolę).

Wyścig – Zupełnie nie wiem jak to możliwe, że nie trafiłem na ten film wcześniej. Historia dwóch kierowców formuły 1 – Brytyjczyka James’a Hunta i Austriaka Nickiego Laudy o tytuł mistrza świata Formuły 1. Początek był dla mnie jakiś ciężki, nie mogłem się na nim skupić, ale w pewnym momencie emocje wyskoczyłī do góry i oglądałem w pełni skupiony. Bardzo motywująca i budująca historia.  Końcówka z bardzo ciekawym morałem na temat osiągania sukcesu za wszelką cenę. Kiedy warto ryzykować, a kiedy lepiej odpuścić?

 

Black MirrorBlack Mirror: Bandersnatch – Z serialem Black Mirror mam bardzo dziwną relację. Niby mi się do końca nie podobał, a jednak obejrzałem wszystkie odcinki. Tym razem, Netflix wyprodukował film, zamiast serialu. Rok 1984. Młody programista pracuje nad swoją nową grą video, która powstaje w oparciu o książkę. I teraz najlepsze: Ty, jako oglądający decydujesz o losach bohatera. W trakcie filmu musisz podejmować decyzję o następnych krokach. Bardzo ciekawa sprawa, bo wybory trzeba wybierać w ułamku sekundy. Film ciekawy, mroczna historia też wciągająca, ilość różnych „warstw rozkminkowych” też dobra, ale mam trochę poczucie niewykorzystanego potencjału. Mimo to, myśle, żę warto obejrzeć.


No i tyle w kwietniu. Teraz czas na maj, który zapowiada się naprawdę bardzo dobry! W końcu to mój miesiąc! :) 

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jak to do Gruzji się wybrałem! cz. 1 – Kraina winem płynąca!