Podsumowanie wakacji – Jak wykorzystałem ten czas?

Kilka miesięcy temu (22 czerwca) napisałem na blogu tekst pt. „To będą moje najlepsze wakacje”. Postanowiłem, że wykorzystam to lato najlepiej, jak się da. Wymyśliłem sobie kilka inspiracji i pomysłów na ciekawe aktywności. Jak mi poszło?

Kocham wakacje w Polsce i w tym czasie zdecydowanie wolę zostawać w kraju. Lubię zapachy lata. Lubię kontemplować otoczenie, idąc przez miasto w koszulce z krótkim rękawkiem i z słuchawkami na uszach. Lubię gwar panujący w krakowskich knajpkach wieczorową porą. Lubię wakacyjne ogniska i grille. Przebywanie na świeżym powietrzu. Wakacje to najzwyczajniej w świecie cudowny czas.

Moje cele

W tekście z początku wakacji wypisałem sobie kilka pomysłów do zrealizowania. Zróbmy szybki przegląd tych celów i sprawdźmy, jak mi poszło. Ocenię procentowo, w jakim stopniu udało mi się dany punkt zrealizować + dodam krótki komentarz. A na koniec napiszę o moich ulubionych chwilach z minionych miesięcy.

  1. Namioty, natura, ogniska, małe podróże (80%) – Był wyjazd w Bieszczady, była mikroprzygoda na Mogielicy. Zwiedziłem swoje rodzinne Świętokrzyskie, pojechałem na Mazury. Była też większa podróż, której zupełnie się nie spodziewałem – wyjazd na jachty do Chorwacji. Daję 80%, bo zabrakło mi trochę tych ognisk :)
  2. Nowy skill (100%) – Chciałem nauczyć się czegoś nowego. Zrobiłem kurs na motocykl i zdałem prawo jazdy. Voila!
  3. Festiwale (50%) – planowałem Woodstock i Pannonicę, wyszedł tylko Woodstock. Pannonica się nie udała, bo po drodze wpadło wesele kuzyna. Ale w sumie wesela to też takie trochę festiwale, tylko bez pola namiotowego :)
  4. Zrobić dobrą imprezę (100%) – Zorganizowaliśmy w Bieszczadach mikrofestiwal podróżniczy „Podróże pod gwiazdami”. Przyjechała ponad setka ludzi. Poszaleliśmy! Pisałem o tym więcej na blogu. Plan zrealizowany!
  5. Aktywne weekendy (90%) – Miałem naprawdę niewiele wolnych weekendów, niemal co tydzień coś robiłem. Były to jakieś małe podróże, ale też w jeden weekend np. robiłem zdjęcia na ślubie kolegi. Świetne doświadczenie, bo mogłem się sprawdzić jako fotograf na tego typu imprezie.
  6. Produktywna praca (75%) – W czerwcu i lipcu było super. Sierpień, ze względu na wyjazdy, wypadł trochę słabiej. We wrześniu wrócił do Polski Andrzej, razem z którym prowadzimy firmę i… był ogień. W dwa tygodnie wydarzyły się prawdziwe cuda, które bardzo mocno zmieniły naszą firmę. Daję sobie 75%, bo trochę źle zorganizowałem kilka projektów i po prostu mogłem je zrealizować szybciej.
  7. Sport (50%) – Tutaj daję sobie niską ocenę, bo po prostu nie o to mi chodziło. Wróciłem do biegania, ale nie w takim stopniu, jak sobie to wymarzyłem. Nie biegałem tak dużo jak chciałem. Z drugiej strony, na początku października przebiegłem półmaraton i to z całkiem dobrym czasem: 1:52h. Zakładałem, że zrobię go w 2,15h więc na prawdę dobrze mi poszło.
  8. Prowadzić ciekawe życie towarzyskie (100%) – Tutaj jest rewelacyjnie. Mam swoją paczkę przyjaciół, którą trzymamy się od lat, i uwielbiam spędzać z nimi czas. Mimo to lubię też poznawać nowych ludzi, bo wiąże się to z napływem świeżych pomysłów i inspiracji. Ten rok jest u mnie wyjątkowy pod tym względem. Mam szczęście trafiać na bardzo ciekawe osoby. Sporo nowych osób poznałem na Woodstocku (bo zawitali do naszej wioski) oraz w Bieszczadach (na imprezie, którą współorganizowałem). Dodatkowo pojechałem też do Chorwacji na event dla blogerów, gdzie poznałem twórców internetowych z całej Europy. To bardzo cenne doświadczenia.

Krótko mówiąc: było naprawdę intensywnie i ciekawie. Zdarzały się nawet takie momenty, że miałem potrzebę trochę zwolnić. Gdy trafił się luźniejszy weekend, to było to wielkie święto i powód do radości. Znalazłem czas na filmy i seriale, wciągnąłem się we „Friendsów”, oglądam nowy sezon „Better call Saul”, „El Chapo” i „Dom z papieru”. Czekam na „Narcos”.

Najlepsze momenty

Okej, to teraz zbierzmy „highlighty”, czyli najlepsze momenty tego lata. Kolejność przypadkowa.

Pojezierze Iławskie
Na początku czerwca byłem nad Jeziorakiem. Jedno z piękniejszych jezior w Polsce. Spędziłem tam kilka dni i miejsce to skradło moje serce. Trafia na listę ulubionych miejsc w Polsce. Z wyjazdu najlepiej wspominam kajaki o wschodzie słońca. Wstaliśmy bardzo wcześnie, żeby zobaczyć jezioro o poranku. Było świetnie. Z wypadu przywiozłem sporo zdjęć, które możecie zobaczyć tutaj.

Prawko na motocykl
Będzie o tym osobny wpis. Zrobiłem kurs prawa jazdy na kategorię A – cudowna przygoda i zabawa. Zdałem egzamin. Teraz rozglądam się za jakimś pojazdem. Cieszę się, że postanowiłem to zrobić i domknąłem projekt. Nie zostawiłem tego w stanie „rozkopanym”, tylko załatwiłem sprawę na 100%.

Czarujące Świętokrzyskie
Kolejna podróż po Polsce, tym razem po moich rodzinnych stronach. W jeden weekend zrobiłem w Świętokrzyskiem ponad 500 km! Dotarłem do miejsc, które znajdują się blisko mojego rodzinnego domu, a nie miałem o nich pojęcia. Poznałem historie, które nie tylko mnie zaskoczyły, ale także pomogły zrozumieć w pewien sposób moje „rodzinne korzenie”. Pochodzę z pięknego województwa.

Z tego wyjazdu przygotowałem dwa wpisy. Polecam zwłaszcza ten pierwszy – o czarownicach, wierzeniach słowiańskich (w pewien sposób aktualnych do dziś) oraz podziemiach. Drugi – o dizajnie i sztuce, trochę krótszy, ale też niczego sobie :)

Czarownice ŚwiętokrzyskieWoodstock
Pojechałem na Woodstock, który w sumie ma nową nazwę „Pol’and Rock”. To mój szósty raz z rzędu. Przed pierwszym wyjazdem zapierałem się rękami i nogami, bo „to chyba nie moje klimaty”, a wciągnąłem się i jest to stała pozycja w moim kalendarzu. To okazja do spotkania się ze znajomymi, z którymi widujemy się rzadko. Okazja do odpoczynku od komputera i internetu. Okazja do wyluzowania i po prostu dobrej zabawy. Woodstock jest moim sposobem na odreagowanie od codzienności. Lubię tę energię i czerpię z niej bardzo dużo.

W tym roku byłem dość aktywny koncertowo. Świetny koncert na samo otwarcie festiwalu dała Dubioza Kolektiv. Później AleStorm – koncert, na który czekałem. Piracki metal. Na tę okazję przygotowałem sobie nawet specjalny strój pirata. To chyba było najlepsze pogo w moim życiu. Big Cyc na małej scenie – tu niestety słabo. Nie ta scena, za dużo ludzi jak na koncert z okazji 30-lecia zespołu. Balkan Beatbox – słuchałem z górki na ASP. Nie miałem jakoś weny na tłum. Alpha Blondy – świetne. Słuchałem sobie z zaplecza sceny, bo miałem przepustkę :) Lao Che – bardzo dobre na końcówkę festiwalu. Przespałem Judas Priest, ale za każdym razem jest jakiś koncert, na który bardzo chcę iść i go przeoczę. Trudno.

Jak co roku wydaliśmy z chłopakami naszą gazetkę woodstockową, którą przygotowywaliśmy przez kilka tygodni. Jak co roku wzięliśmy udział w turnieju piłkarskim i jak co roku nie wygraliśmy go :) (ale walczyliśmy jak młode lwy). Jak co roku nie dotarłem na WiewiórStock.

„Hostel na Olszy”
Tutaj ciekawa sprawa. Wrzesień to czas, gdy sporo osób zjeżdża się do Krakowa. Ktoś wraca z tripa. Ktoś szuka mieszkania i potrzebuje „przystani”. Ktoś jeszcze studiuje i ma egzaminy poprawkowe. We wrześniu przewinęło się przez mój dom kilku znajomych. W sumie przez 3 tygodnie praktycznie cały czas ktoś u mnie nocował. Lubię to bardzo. Jak to było w piosence Wolnej Grupy Bukowina?

Gdy głosy usłyszę u drzwi
Czyjekolwiek, wejdźcie, poproszę.
Jestem zbieraczem głosów,
A dom mój bardzo lubi, gdy
Śmiech ściany mu rozjaśnia. 

No to mój dom nie jest bukowy, bo przecież to blok z lat 70. Ale jest pachnący i słoneczny. I lubi jak śmiech ściany mu rozjaśnia. Tych śmiechów było dość sporo.

Podróże pod gwiazdami
Razem z kilkoma osobami zorganizowaliśmy w sierpniu w Bieszczadach slajdowisko podróżnicze „Podróże pod gwiazdami”. Idea była taka, żeby zebrać w jednym miejscu ludzi kochających podróże. Zarówno tych, którzy jeżdżą polować na aligatory na drugi koniec świata, jedzą gruz i niczego się nie boją, jak i tych, których podróżowanie ogranicza się do mniejszych wyjazdów, nawet po najbliższej okolicy. Najważniejsze, żeby byli to ludzie o otwartych umysłach i sercach. Tak zrodził się projekt „Podróże pod gwiazdami – Bieszczadzkie spotkania podróżników”. Podobno było fajnie :)

Firma i biznes
W marcu zarejestrowaliśmy z Andrzejem spółkę i odpaliliśmy nową firmę – Brave New. Wakacje (a zwłaszcza wrzesień) były niesamowitym okresem. To, co się aktualnie dzieje, to jest zupełnie inny wymiar patrzenia na firmę i pracę. Rozwijamy się, mamy świetne plany, dobrze nam się pracuje. To, gdzie byłem rok temu o tej porze, a gdzie jesteśmy teraz, to dwa różne światy.

Chorwacja
Coś, czego nie planowałem, ale życie czasem podrzuca mi różne ciekawe opcje, na które lubię przyklasnąć. Zostałem zaproszony do Chorwacji na wyjazd dla blogerów. Rejs po Adriatyku z ludźmi z całej Europy. Takim okazjom po prostu się nie odmawia. Pożeglowałem więc trochę. Więcej opowiem wkrótce.

Czy były to najlepsze wakacje mojego życia?

Kurczę, narzuciłem sobie w czerwcu trochę clickbaitowy tytuł wpisu i teraz muszę się z niego wywiązać. Na pewno to były wakacje inne niż wszystkie. Obfite w wydarzenia z bardzo różnych kategorii: od podróży, przez spotkania z ludźmi i imprezy, po rozwój firmy. Mam poczucie, że niczego mi nie brakowało.

Teraz jest październik. Idzie jesień, a ja mam energię. Energię, jakiej nie miałem chyba nigdy w życiu. Wszystko, co robię, sprawia mi przyjemność. Kładę się spać z poczuciem, że wszystko idzie w dobrym kierunku i że robię naprawdę dobre rzeczy. Budzę się rano i chce mi się dziać. Jestem pobudzony, mam chęci do działania. Moja sinusoida życia wybiła do góry jak nigdy. Płynę na dobrej fali :)

To chyba najlepsza „recenzja” tych wakacji. Nie wiem, czy były to najlepsze wakacje mojego życia, ale były takie, jak je sobie wymarzyłem.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

Przeczytaj poprzedni wpis:
7 porad, dzięki którym z następnej podróży przywieziesz lepsze zdjęcia [+KONKURS]