Tym razem, podsumowanie miesiąca ląduje na blogu na czas i bez opóźnień. A nawet z lekkim wyprzedzeniem, bo 1 listopada wyjeżdżam na kilkanaście dni i musiałem się spiąć z czasem :)
Odkąd wróciłem do Polski, kilka osób pisało do mnie w sprawie Meksyku. Dostaję też wiadomości z pytaniami o planowanie wyjazdu. Postanowiłem przygotować mini przewodnik po Meksyku z wszystkimi informacjami mogącymi pomóc tym, którzy myślą o podróży do tego kraju. Myślę, że ten tekst może być naprawdę przydatny – sam przed wyjazdami często poszukuję tego typu treści.
Z kilkudniowym opóźnieniem publikuje podsumowanie września. Co ciekawe, w tamtym roku było dokładnie tak samo. Widocznie wrzesień to u mnie zawsze bardzo pracowity i intensywny okres.
Ostatnio dość często w moim życiu towarzyszy mi rower. Ledwo wróciłem z rowerowego wypadu wzdłuż Morza Północnego, a teraz kolejna wycieczka. Tym razem lokalnie, po Krakowie – ale równie ciekawie. Chcę pokazać Wam miejsca, które warto w Krakowie zobaczyć - najlepiej z perspektywy roweru.
Zazwyczaj serię wpisów z danej podróży kończę galerią najlepszych zdjęć z wyjazdu. Tym razem nie będzie inaczej, bo Dolna Saksonia okazała się fotogenicznym miejscem, a mi wrócił wilczy apetyt na robienie zdjęć. Po długiej przerwie, znów pokochałem robienie zdjęć i szukanie ciekawych tematów.
Ahoj czytelnicy! Zapraszam Was na wyjątkowy wpis morski. A w nim prawdziwe cuda: piękne miejsca, klimatyczne porty i morze, po którym się chodzi, zamiast w nim pływać. To właśnie Morze Wattowe było moim celem numer 1 w tej podróży.
Krzaki, pokrzywy, lasy, rzeki. W ciągu kilkunastu godzin zrobiliśmy około 50 km po górach. Taki intensywny wysiłek zawsze poprawia mi humor. Po kilku dniach, gdy już uzupełnię spalone kalorie, a nogi odpoczną, dostaje jakiegoś dziwnego przypływu energii i motywacji.
Różne są motywacje do podróży. Jedni podróżują dla zabytków. Inni jeżdżą, żeby wypocząć na plaży i byczyć się w słońcu przez kilka dni. Jeszcze inni jeżdżą po świecie dla imprez i dobrej zabawy. Ja podróżują dla doświadczeń.
Co prawda z Dolnej Saksonii do Polski wróciłem jakieś 1,5 tygodnia temu, ale w głowie ciągle mam tę podróż. To było dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, bo nigdy dotąd nie podróżowałem rowerem. Postanowiłem podzielić się z Wami moimi wrażeniami i przeżyciami „na gorąco”.