Z małym opóźnieniem spowodowanym wyjazdem rowerowym, publikuje podsumowanie sierpnia. Czas sprawdzić, co dobrego się działo w tym okresie, jak poszło z moimi planami z poprzedniego miesiąca i spisać plany na wrzesień.
Naszło mnie dziś na refleksje filozoficzne. Do tego pojawiła się wyjątkowa wena na pisanie. Usiadłem więc i stworzyłem ten tekst. Zasady, którymi kieruje się w życiu.
Kolejny miesiąc za nami. Czas więc na moje podsumowanie lipca. Co dobrego się wydarzyło? Jak poszło z celami, które sobie wyznaczyłem i jakie mam plany na sierpień?
Rysy - nigdy tam nie byłem! Przyszedł więc czas, żeby spakować plecak, założyć buty i wybrać się na najwyższy szczyt Polski.
Ile ja miałem obaw przed wyjazdem. Ile ja się naczytałem o tym kraju. Ile razy słyszałem: „Nie jedź tam, jest niebezpiecznie!” – oczywiście od „ekspertów”, którzy w Meksyku nigdy nie byli. Ba! zazwyczaj nie byli nigdzie, a świat oglądają z perspektywy fotela przed telewizorem.
Paryż ma wieżę Eiffla. Chiny mają swój Wielki Mur Chiński. A Gwatemala ma… chicken busy.
Kolejny miesiąc ciekawego życia za mną. Czas więc na podsumowanie tego, co wydarzyło się w tym czasie + przedstawienie moich planów na lipiec.
Jest wiele nawyków, które bardzo poprawiły jakość mojego życia. Bieganie – bo pozwoliło wyrobić krzepę i charakter. Wczesne wstawanie – bo choć nie mam nad głową szefa, to wstawanie codziennie o normalnych porach pozwala mi być efektywnym. Dziś jednak chciałbym opowiedzieć Wam o innym nawyku, który mocno wpłynął na moje życie – o oszczędzaniu.
Jadąc do Gwatemali, wiedzieliśmy, że będziemy chcieli wejść na jakiś wulkan. To właśnie z nich słynie ten kraj. A wulkany to takie lepsze góry – góry na wypasie. Padło na wulkan Acatenango.