Ostatnio zastanawiałem się, co właściwie jest w tych Bieszczadach, że tak lubię tam jeździć. Bo powiedzmy sobie szczerze – nie są to jakieś najpiękniejsze góry. Nie ma tam też wspaniałych zabytków, a żeby dotrzeć na miejsce trzeba tłuc się kilka godzin drogami drugiej kategorii. Czemu więc jeździmy w Bieszczady?
Ten wpis będzie trochę bardziej obszerny, bo chcę w nim zebrać wszystkie informacje, które mogą być przydatne dla osób wybierających się do Lwowa. Na wstępie muszę zaznaczyć, że wszystko wynika z mojego własnego doświadczenia.
Wsadzili mnie do samolotu. Wynieśli na 4 km w przestworza i kazali wyskoczyć z pędzącej maszyny.
Na nogach mam jeszcze ślady po ukąszeniach bieszczadzkich komarów, z portfela nie zdążyłem wyjąć ukraińskich hrywien, a w głowie tłucze się masa przemyśleń z wyjazdu. Na dzień dobry postanowiłem więc spontanicznie podzielić się na gorąco powyjazdowymi wrażeniami.
Nie pamiętam kiedy miałem okazję publikować podsumowanie tak świetnego miesiąca. Działo się tyle, że nie nadążałem z pisaniem bloga. Możecie więc potraktować niniejszy tekst jako zapowiedź tego, o czym będę opowiadał Wam w sierpniu.
Dzisiaj zapraszam Was w niespieszną podróż w przeszłość. Odwiedzimy wyjątkowe miejsca, które bardzo dużo mówią o polskiej historii, tradycji i kulturze.
Wakacje to świetny okres, który można sobie wesoło przebimbać lub wykorzystać w kreatywny sposób. Przeżyć coś ciekawego, nauczyć się nowych rzeczy lub zebrać świetne wspomnienia. Dzisiaj o tym jak nie zmarnować wakacyjnego czasu.
Wiele osób marzy o tym, żeby móc leżeć pod palmą w tropikach, popijać drina, a od czasu do czasu popracować zdalnie, mając piękny widok na morze. Od ponad roku pracuję na to, żeby być całkowicie niezależnym od miejsca. Dziś o narzędziach, które pomagają mi w tym.