Można mówić, że życie jest piękne, a jednocześnie dodać wiele innych słów je określających – ciężkie, trudne, skomplikowane. I tak jest. Mamy ogromne możliwości i szanse, możemy zrobić w zasadzie, co tylko chcemy, ale często w trakcie robienia tego coś nie wychodzi.
Dzisiejszy wpis to niejako kontynuacja tekstu, który napisałem kiedyś, a który odbił się dość szerokim echem. Chodzi o post pt. „Prywatna rewolucja”, czyli jak zacząć wprowadzać zmiany w swoim życiu samemu, bez patrzenia na innych. Wiecie o co chodzi – nie raz powtarzamy, że chcielibyśmy zacząć jeździć stopem, biegać, podróżować itp., ale nie mamy z kim.
Podróże to piękna sprawa. Uczą, rozwijają, pozwalają oderwać się od codzienności i poczuć się jak Indiana Jones. Niestety, nie wszyscy mogą sobie pozwolić na jeżdżenie non stop, bo a to pieniędzy nie ma, a to czasu brak, a to praca, dziecko, żona, kochanka...
Codziennie spotykamy się z ludźmi, rozmawiamy z nimi i - chcąc nie chcąc - jesteśmy skazani na współpracę z nimi. No choć nie wiem co byś robił, to nie jesteś w stanie odciąć się od wszystkich. Myślę, że jedną z najważniejszych umiejętności jest właśnie sztuka radzenia sobie z innymi.
Co roku piszę podsumowanie swojego roku i plany na następny. Oceniam, co było fajne, a co słabe. Zegar tyka, czas umyka i kolejny rok za nami. Przyszedł więc czas na małe przemyślenia z ostatnich miesięcy.
Temat poruszany od kilku lat. Nadeszła wielka chwila i wielki dzień – dzień końca świata. O teorii powstało wiele filmów, dokumentów, sklepy maja świetny temat do kampanii promocyjnych, u mnie w Ostrowcu powstała nawet wielka dziura, która jest wejściem do piekieł. Od jakiegoś czasu kilku wariatów przekonuje mnie, że tym razem naprawdę do tego dojdzie.
Jakiś czas temu napisałem tekst, a w nim przedstawiłem kilka swoich wspomnień, które utkwiły mi w głowie. Każdy z nas ma takie wspomnienia – nie do końca zrozumiane przez innych, niektóre wręcz głupie i absurdalne, a jednak z jakiegoś powodu siedzą one w pamięci. Tamten wpis z zebranymi wspomnieniami opublikowałem dokładnie 1 grudnia 2011r. Czas dopisać kilka nowych pozycji, które zdążyły się zgromadzić przez ostatni rok.
Dzisiaj tylko filmik. Kilka dni temu, z przyjaciółmi wybraliśmy się do McDonalds'a na elegancką kolację. Jedna krótka refleksja - nie ma co siedzieć i narzekać, że nudno i nic się nie dzieje. To każdy z nas MA SIĘ DZIAĆ, a nie oczekiwać, że to świat będzie kręcił się sam i oferował przyjemności na tacy. To każdy z nas ma tworzyć własną rewolucję! A ja utwierdzam się tylko w przekonaniu, że mam wokół siebie najwspanialszych ludzi. I jak mam być normalny? : )
Kilka fotek zobaczyliście już w poprzednim wpisie – przyszedł czas na dokładniejszy raport z pola walki w Wiedniu. Do Wiednia wybrałem się na krótka akcje – 3 niepełne dni, które pozwoliły mi odreagować od codzienności i przeżyć coś ciekawego. Moje spostrzeżenia – świetne miasto.