Nie wiem czemu, ale czerwiec upłynął mi bardzo szybko. Nawet nie zauważyłem, kiedy zaczął się lipiec. Tradycyjnie więc czas na podsumowanie ubiegłego miesiąca.
Wyobraź sobie, że jest pewne miejsce wyglądające trochę jak świat z powieści fantasy. Gdzie znajdziesz najdłuższe jezioro w Polsce, na którym są wysepki (w tym największa śródlądowa w Polsce). Gdzie na horyzoncie widnieją małe pagórki, malowniczo położone wioski, zamki, lasy, łąki i pola. Krainę tę będziesz pokonywać krętymi drogami, które mają prawdziwe tunele zrobione z… drzew.
Wakacje zawsze były dla mnie okresem magicznym. Pamiętam te chwile, gdy odbierałem świadectwo, wracałem do domu i zaczynały się 2 miesiące beztroski. Czas grania w piłkę, biegania po lesie, imprez, ognisk, wyjazdów...
Kolejny miesiąc życia za mną. Sprawdźmy, więc co dobrego działo się w moim życiu w maju. A maj to przecież mój miesiąc, choćby z nazwy!
Wychowałem się na wsi. W kolorowych latach 90, które były pełne emocji, zabaw na świeżym powietrzu, codziennych przygód i niebezpieczeństw. Zastanawiam się, jak to w ogóle możliwe, że przeżyłem swoje dzieciństwo. Przecież w dzisiejszych czasach opieka społeczna zabrałaby mnie moim rodzicom.
Bieszczady to temat, który bardzo często przewija się na blogu. Zwłaszcza w tym roku – to już 6 tekst na ich temat. Ktoś powie: „Maju, ile można?! Daj już spokój tym Bieszczadom”. Ale co ja mam poradzić, że lubię to miejsce? Jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym pojechał tam i czuł się zawiedziony. Zawsze jest świetnie.
Kwiecień za nami. Tradycyjnie więc robie podsumowanie tego, co działo się u mnie dobrego w ostatnim miesiącu. Niestety, znów robię to podsumowanie z lekkim opóźnieniem, ale musicie mi wybaczyć - długi weekend majowy mnie kompletnie pochłonął.
Wierzę, że na to, kim jesteśmy, mają wpływ nie tylko geny czy wychowanie, ale też nasze doświadczenia. Wierzę, że sytuacje, jakie nas spotykają, i ludzie, których poznajemy, mocno kształtują naszą osobowość. Obecne wydarzenia mają duży wpływ na to, jak będzie wyglądać nasze życie w przyszłości. Dzisiaj tekst „rozkminkowo-filozoficzny”.
Szybki wyjazd z Krakowa w sobotę rano. Ekipa w składzie: ja, pan Tomaszewski, pan Rafał i pan Skwara. Brak szczegółowego planu i obsuwa czasowa na dzień dobry. Brak pomysłu na nocleg. Źle spakowane plecaki i ogólny "nieogar". Tak rozpoczęła się nasza weekendowa przygoda w Gorcach.